100 : Niedokończone tosty

20 tygodni temu ukazała się pierwsza notka, dlatego dziś dodajemy 100 – w ramach niespodzianki, podziękowania za to, że jesteście z nami i zapowiedzi tego, co będzie się działo przez najbliższe tygodnie.
Jednocześnie jest to notka ze specjalną dedykacją. Ewa – w dniu osiemnastych urodzin życzymy szczęścia, radości i spełnienia wszystkich marzeń. Nie zmieniaj się – jesteś wyjątkową i utalentowaną osobą. Sto lat Ewuniu 🙂 

Pozdrawiamy A. & A.

Kolejna notka we wtorek, zgodnie z obietnicą 

– Pan tutaj? – zaskoczenie, które gra w głosie Peety współgra z tym widocznym na jego twarzy.
– Tak – rudy mężczyzna kiwa lekko głową – kiedy tylko dowiedziałem się, że dziś jest ślub Haymitcha, postanowiłem zobaczyć to na własne oczy.
– Zobaczyłeś co chciałeś – Haymitch rzuca niezbyt przyjaźnie, patrząc na gościa – a teraz możesz już wracać.
– Mnie też miło cię zobaczyć – odpowiada niewzruszony Anthon, lekko się przy tym uśmiechając. – Jednak nim posłucham twojej sugestii, pozwól, że najpierw coś podaruję temu ślicznemu chłopcu – zwraca się do Josha, trzymanego za rękę przez Effie.
Mały drewniany samolot, który trzyma w ręce, wygląda podobnie do tego, który przywiózł chłopcu Peeta. 
– Proszę – zwraca się do Josha jego dziadek. – Twój wujek, gdy był u mnie ostatnio, zdradził, że kupuje samolot w prezencie dla ciebie. Pomyślałem, że może będziesz chciał je kolekcjonować – mówi do niego z ciepłym uśmiechem. 
– Dziękuję – Josh jest wyraźnie zafascynowany konstrukcją tego cudeńka.
– Ja tymczasem już wam już nie przeszkadzam. Szczęścia życzę i – jeśli pozwolicie – chciałbym wam podarować kołyskę, dla tej małej istoty, którą nosisz pod sercem Effie – jego niepewny głos i takie samo spojrzenie sprawiają, że robi mi się go żal. Jest taki zagubiony, smutny… Nie wiem nawet, czy Effie wie, że jest jej ojcem.
– Dziękuję – odpowiada cicho Effie – to miłe z pana strony.
Przygląda mu się uważnie, jakby chciała ocenić to, co widzi… Marin odchodzi powoli, ze spuszczoną głową. Spoglądam na Peetę, a on tylko wzrusza ramionami, dając mi do zrozumienia, że nic więcej nie możemy zrobić. 

Przyjęcie-niespodzianka, zorganizowane przez nasze matki w domu państwa Mellarków, okazuje się być fantastyczne. Wszyscy mamy bardzo dobre humory, Effie minęła już faza potwornej panny młodej, Haymitch się uśmiecha. Przy leniwym obiedzie nasze matki wspominają swoje śluby – jak się do nich przygotowywały, jak przebiegały uroczystości. Choć Miasteczko i Złożysko pozornie wiele dzieli, to jakoś w tradycjach ślubnych pozostają blisko siebie. Lubię słuchać takich opowieści.

– Najwyższa pora na tosty – wesoły rozgardiasz przerywa pan Mellark. – No, kochani, bez tego ślub będzie uznany za nieważny – mruga porozumiewawczo okiem.
Wszyscy wybuchamy śmiechem. Przenosimy się do kuchni, gdzie na stole stoi już przygotowana tradycyjna blacha z rusztem, na której Młodzi wspólnie rozpalają ogień. Kiedy całość nagrzeje się do odpowiedniej temperatury, na ruszcie układa się kromki chleba. Gorąco delikatnie je rumieni, dzięki czemu są chrupiące i pyszne. To taki symbol – przy wiecznym głodzie, panującym w Dwunastce, ta tradycja miała zapewnić dobrobyt domowi. A przynajmniej zapewnić, żeby nie zabrakło w nim chleba. Stajemy wokół stołu, Haymitch i Effie zaczynają rozpalać ogień, wszyscy przyglądamy się im uważnie, umilkły rozmowy i śmiechy…

Najpierw słyszę cichy brzęk naczyń schowanych w szafkach. Nie mam pojęcia co się dzieje, ale kątem oka widzę zmianę na twarzach Paula i Shena, szybką wymianę ich spojrzeń. A potem, nagle – ogłuszający huk potężnej eksplozji, który przechodzi w przeciągły dźwięk pozostający w uszach. Zaraz po nim rozlega się głośne walenie w drzwi. Paul odskakuje od Johanny, a Shen każe wszystkim pozostać na miejscach.
Paul, rażony z zaskoczenia strzałem z paralizatora, pada pierwszy. Napastnicy są szybcy – Shen także nie ma czasu na reakcję. Przy wtórze krzyku Johanny głucho osuwa się na ziemię, tuż obok stóp mojej matki. Wymierzone w nas lufy pistoletów sprawiają, że odruchowo sięgam ręką za plecy. Ale nie mam kołczanu ze strzałami, nikt z nas nie ma przy sobie żadnej broni. 
– Państwo pójdą z nami – stanowczy głos jednego z pięciu ubranych na czarno mężczyzn z zasłoniętymi twarzami, wydaje nam rozkaz. Broń i ton głosu nie pozostawia nam wątpliwości, że nie mamy innego wyboru.
Ruszamy niepewnie do przodu, gdy drugi mężczyzna z grupy szybko uzupełnia komendę:
– Nie wszyscy, tylko Zwycięzcy.
Ruch głowy Haymitcha w kierunku Effie jest aż nadto wyraźny. Moja matka łapie pannę młodą za ramię, nie pozwalając jej wykonać żadnego ruchu. Wychodzimy w asyście obcych mężczyzn.

Wydaje mi się, że jestem w jakimś innym świecie – ludzie krzyczą, biegają w kółko, a w nozdrza wciska mi się przeraźliwy smród spalenizny. Bardzo szybko mijamy uliczki miasteczka, kierując się ku łące. Tam siłą zostajemy wepchnięci do poduszkowca, który natychmiast startuje. Widok z okna zamienia mój niepokój w paniczny strach. Wioska Zwycięzców płonie…

24 myśli na temat “100 : Niedokończone tosty

  1. Po pierwsze gratuluje 100 notki! <3 Jesteście genialne i czekamy na więcej. już nie mogę się doczekać kontynuacji. Wiedzialam, ze wymyślicie cos,niesamowitego. Będzie się działo. :3 Brawo dziewczyny! <3

  2. wow nie wiem co powiedzieć 😮 jestem w szoku 😮 to jest ŚWIETNE! 😀 jestem zachwycona! chcę, chcę, chcę już kolejną! nie wytrzymam do wtorku! 😀 idealna setna notka! <3 najpierw piękne chwile, prezent od Anthona i pieczenie tostów, a na koniec taka niespodzianka jeja geniusz! <3

  3. O w dupe.
    Kto to? Po co? Kiedy? I jak? xd
    Ugaście Wioskę.. gdzie będą mieszkać? W szałasach? I to jeszcze tyle ludzi! xd 😛

  4. Dobrze, że coś się dzieje ! Nie może cały czas być sielanka 😉 A rozdział jak zwykle genialny, już nie mogę się doczekać wtorku ! Pozdrawiam 🙂

  5. Ojoj. Zaczynam się bać 🙁 Mam wrażenie że oni nigdy nie będą szczęśliwi. Kurde ale mają pecha :((

  6. Czysta rewelacja :DD spoko mają nadto kasy.. Mogą sobie odbudować dom haha xDD nie mg sie doczekać następnego rozdziału!

  7. No to jestem w szoku! Co się dzieje? No to widzę że jest ciekawie 😉 Czekam do czwartku z niecierpliwością 😉

  8. co? CO? CO?! Jak to płonie?! Ojj my sobie pogadamy ;P Przerywać tak piękną uroczystość! No wiecie co?Pff…xd O co chodzi?Kto porwał Zwycięzców?Muszę się szybko dowiedzieć xD No więc czekam na nową notkę Pozdraaawiam ;*

  9. GRATULUJĘ 100 NOTKA! 😀
    Może mi ktoś powiedzieć Kto to jest ten Anthon? Bo chyba się pogubilam 😉

  10. Skoro Wioska Zwycięzców płonie to co z mamą Katniss Effie i pozostałymi… ja nie wiem co powiedzieć 😮 Dziewczyny jesteacie GENIALNE i super rozdział aż mi adrenalina podskoczyła ;D czekam z niecierpliwoscią do jutra i GRATULUJE SETNEJ NOTKI ;* !!!!

  11. GRATULUJĘ SETNEJ NOTKI!!! I mam pytanie… Czy nie może być chociaż jednego spokojnego rozdziału?!!!! Wszystko ładnie, cudnie romantycznie i nagle WIOSKA ZWYCIĘZCÓW SIĘ FAJCZY! Jak coś się stanie Effie to was zatłukę! Hayffie4ever:D Ale super rozdział:* No lofciam was:* Czekam na nexta:)

  12. Dziękuję Dziewczyny za STO przecudnych rozdziałów. Nie mogę uwierzyć, że znowu dzieje się coś złego, no ale w sumie, tak bywa i w realnym życiu, więc… No ale mniejsza o to. Oświadczam uroczyście, że nie wytrzymam do jutra!

Komentarze są zamknięte.