107: Rose

Witajcie 

Zapraszamy do czytania i komentowania. Kolejna notka w niedziele.

Pozdrawiamy ciepło A. & A.

– Myślałem, że lecimy do Czwórki – nie wiem czy w głosie Paula słyszę lekki niepokój, czy zdziwienie. Rzadko okazuje emocje, więc zastanawia mnie to.
– Johanna już tam przemawiała, a Haymitch ma opóźnienie w Dziesiątce, więc mniej czasu zajmie nam ściągnięcie jej tam i przegrupowanie się na miejscu – odpowiadam spokojnie, ale równocześnie zastanawiam się, czemu nawet przez moment nie ucieszył się z podróży do dystryktu, gdzie mieszka jego rodzina. – Co ci jest?
– Nic – już zdążył ukryć emocje, ale i tak widzę, że nie jest sobą. Chcąc chyba uniknąć kolejnych pytań, wstaje szybko i odchodzi wydać rozkazy żołnierzom lecącym z nami. Wzruszam ramionami i po raz kolejny próbuję się skupić na relacji, podesłanej mi dziś przez Beetee’ego.
– Haymitch został poinformowany i na ciebie czeka, Johanna zaś jest wściekła – słyszę spokojny głos Beetee’ego w słuchawce. – Mówiła coś o celnym ciosie, który ma zamiar ci wymierzyć za zostawienie Peety w Kapitolu i ciągnięcie jej siłą do Dziesiątki. 
– Zrobiłeś to, o co cię prosiłam? – małe urządzenie w uchu doskonale się sprawdza, a niewielki mikrofon przyczepiony w prawie niewidzialny sposób do mojego munduru sprawia, że mam bezproblemowy kontakt z całym oddziałem. Oprócz Paula leci z nami jeszcze Hoult i dwóch członków jego oddziału. Nie chcemy, by ktokolwiek w dystryktach pomyślał, że obstawiam się wojskiem, ale ta czwórka jest mi niezbędna do ewentualnej ochrony – zarówno w kontekście zamachu, jak i wtedy, gdy będziemy zabierać do Kapitolu nasze rodziny. 
– Tak – odpowiedź Beetee’ego słyszę, jakby stał obok – i nadal sądzę, że to co robisz, to świetny pomysł.
– Oby Johanna też tak to odebrała – wzdycham ciężko, jednocześnie przypominając sobie rozmowę tuż przed odlotem. Moja reakcja na wydarzenia w Jedenastce była silniejsza ode mnie – właściwie strach niemal przejął nade mną kontrolę, przestałam zastanawiać się nad tym co robię. Ale Johanna zareagowała całkiem inaczej. W tym momencie ludzie w dystryktach po raz kolejny stanęli po mojej stronie, popierając naszą miłość, zaś Johanna wyszła przy mnie na wyrachowaną i bezduszną. Gdzieniegdzie pojawiły się nieprzyjemne wyzwiska. I bardzo szybko zaowocowało to kolejnymi problemami – jak dziś rano, w Czwórce. Ludzie potraktowali Johannę z jawną wrogością. Jedyne, co ich interesowało, to stan Annie. A unikanie odpowiedzi na to pytanie, tylko dodatkowo pogłębiło problem. Wiem, że moja przyjaciółka zrobiła to świadomie, ale obywatele Czwórki nie mogli tego wiedzieć – uznali, że nie wzrusza ją zamach na Peetę i nie interesuje się Annie… 

Plac Główny w Dziesiątce zalany jest słońcem. To dystrykt zupełnie odmienny od mojego – w Dwunastce jesień rzadko jest tak piękna, złota, jak tu. Choć plac jest betonowy, jak w większości dystryktów, to wygląda jakby został przygotowany w środku parku lub lasu. Dzięki temu wokół wszystko pyszni się żółcią, czerwienią, paletą brązów, a przy tym nadal widać, że trawa wciąż jest zielona. Mimo lekkiego wiatru, słońce świeci na tyle mocno, że jest przyjemnie ciepło. „Peeta byłby tu szczęśliwy o tej porze” przechodzi mi przez myśl i zaciskam dłonie, by powstrzymać łzy, które zdradliwie pojawiły mi się w oczach.

Powoli wchodzę po schodach na wysoką scenę, tę samą, która służyła nam w czasie Tournee Zwycięzców. Momentalnie napotykam niezadowolone spojrzenie Haymitcha, ale mój mentor powstrzymuje się do czasu, kiedy jestem już wystarczająco blisko, żebym tylko ja go usłyszała:
– Rozumiem skarbie, że to, co robisz ma jakiś sens i choć raz przemyślałaś swoją decyzję?
– Zaskoczę cię Haymitch – wręczam mu z uśmiechem identyczny zestaw, jaki sama posiadam. – To do ucha, to do munduru.
– Po co mi to? – prycha zniecierpliwiony.
– Chcesz się dowiedzieć, czy tym razem wszystko przemyślałam? To załóż to i posłuchaj dowódcy ochrony, on ci wszystko wyjaśni.
Haymitch z dezaprobatą kręci głową, ale wkłada słuchawkę do ucha i już po chwili na jego twarzy widzę mieszankę emocji – zaskoczenie, niepokój, radość i ulgę.
– Jestem z ciebie dumny – mówi cicho do mikrofonu.
W tym samym momencie widzę Johannę, która z wściekłością na twarzy przedziera się przez tłum zebrany na placu.
– Co ty tutaj robisz, do jasnej cholery?! – warczy na mnie przez zaciśnięte zęby – mało ci? Potrzebujemy jeszcze jednego Zwycięzcy w szpitalu? Albo gorzej? Pytam się ciebie, idiotko skończona, dlaczego nie siedzisz bezpieczna w Kapitolu, tylko szlajasz się po dystryktach i wystawiasz na strzał?
– Mam ochronę – odpowiadam jej spokojnie – i uznałam, że po tym, co spotkało cię dziś w Czwórce, potrzebujesz pomocy. To sprawa nas wszystkich.
– Masz ochronę? – Johannie puściły nerwy, nie myśli już o tym, że jesteśmy na widoku, tylko  zaczyna krzyczeć. – I co, ta twoja ochrona obroni cię przed strzałem snajpera? – opiera ręce na biodrach i patrzy na mnie wyczekująco.
– Wątpi pani w moje umiejętności, panno Mason? – choć jego głos jest opanowany, to wyraźnie słychać w nim radosną nutę. Twarz Johanny zmienia się natychmiast, widzę łzy w jej oczach i nagle rozluźnione ręce.
– Jo – Paul delikatnie dotyka jej ramienia i wtedy tama puszcza. Johanna wybucha płaczem, odwraca się na pięcie i wpada wprost w ramiona ukochanego.
– Jesteś – mówi do niego po chwili, delikatnie gładząc dłonią jego twarz – jesteś tu. Nic ci nie jest?
– Nic, moja maleńka – odpowiada jej przechylając lekko głowę gestem, który dobrze znam od Peety i domyślam się co zaraz nastąpi.
– Kocham cię, wiesz?
– Ja ciebie też – choć jeszcze słychać łzy w jej głosie, to jest już dużo spokojniejsza, jak zawsze przy nim.
– Naprawdę? – pyta ją z przekornym uśmiechem.
– Naprawdę – odpowiada zarzucając mu ramiona na szyję, a on delikatnie unosi ją do góry i namiętnie całuje. 
– To zostań moją żoną.
– Dobrze – odpowiada rozbawiona.
– Ale ja mówię poważnie – widzę jak drga mu mięsień na policzku. Nic więcej nie zdradza jego zdenerwowania, tylko ten policzek… Nigdy wcześniej nie zdałam sobie sprawy z tego, jak podobni są z Peetą. To nie tylko jasne włosy i błękitne oczy, ale te same gesty, a nawet pewne odruchy. Jak bracia…

Na placu zapada cisza – słowa Paula poniósł szeroko włączony mikrofon, a kamera zdążyła ich oboje pokazać na telebimach. Wszyscy zebrani skupieni są na Johannie, czekając na odpowiedź Zwyciężczyni. Pewnie podejrzewają teraz, że się wycofa, że go wyśmieje. A ja na chwilę zamieram zastanawiając się, co będzie jeśli naprawdę to zrobi…
– Ja też – Johanna spoważniała, głos ma pewny, choć widzę, że jest wzruszona.

Nagle mój wzrok przyciąga młoda kobieta, która, prowadząc pod rękę drugą, starszą (może matkę) przeciska się między tłumem. Ludzie się przed nimi powoli rozsuwają, nadal nikt nic nie mówi, choć wydawało mi się, że naturalne byłyby w tym momencie oklaski…
Młoda dziewczyna płacze, a na twarzy tej starszej widzę zaskoczenie i chyba wzruszenie, gdy słyszy odpowiedź Johanny. Ochrona je zatrzymuje, ale starsza kobieta zaczyna z nimi rozmowę, coś im podając. Są zbyt daleko, bym usłyszała słowa, jednak po krótkiej wymianie zdań jeden z ochroniarzy podchodzi do Paula i wręcza mu mały przedmiot. Mellark reaguje natychmiastowym zwrotem w stronę kobiet, a po krótkiej chwili pyta, podnosząc trzymany przedmiot:
– Jesteś pewna?
– Tak. Tak zawsze miało być – starszej kobiecie też płyną łzy, a ja widzę, że podarek okazał się być pierścionkiem, który Paul wsuwa na palec Johanny. W międzyczasie Haymitch kazał ochronie wpuścić obie kobiety na scenę.
– Mimo tego, że zniknąłeś na długie trzy lata, może jednak przedstawisz nam swoją narzeczoną?
– Chyba nie muszę jej przedstawiać… – odpowiada niemal automatycznie.
– Idiota, jak zawsze – kąśliwa uwaga młodszej kobiety jest wypowiedziana takim tonem, że od razu przywodzi mi na myśl Johannę z czasu, w którym ją poznałam. Dziewczyna szybko pokonuje schody i staje naprzeciw Zwyciężczyni:
– Cześć, jestem Rose – wystawia w jej kierunku dłoń – siostra Paula. Miło mi cię poznać.
Johanna podejmuje uścisk, ale po krótkim spojrzeniu na Rose, z wysoko uniesionymi do góry brwiami, przenosi wzrok na narzeczonego.
– Ja wszystko wyjaśnię – odpowiada szybko Paul.
– Ja myślę. 
– Dobra, nie robić mi tutaj przedstawienia – ciche słowa Haymitcha słyszę tylko dzięki temu, że wyłapał je przypięty do munduru mikrofon. Ściskając dłoń Paula kontynuuje w ten sam sposób. – Jest tu jakieś miejsce, gdzie możemy spokojnie porozmawiać?
– Zapraszamy do naszego domu – reaguje natychmiast Rose stojąca tuż obok. – Mam nadzieję, że mój braciszek, po tych wszystkich latach, jeszcze wie, gdzie on jest.
– Nie bądź niegrzeczna – patrzy na nią uważnie Paul – wiem, gdzie jest mój dom. I miałem swoje powody.
– Chętnie je poznam.

– Ja też – groźna nuta w głosie Johanny nie wróży nic dobrego dla Paula, gdy mocnym szarpnięciem ciągnie go śladem panny Mellark.

17 myśli na temat “107: Rose

  1. Ale super Paul & Johanna ! <3 super, smiech na twarzy jak Johanna tak wreszczala a nagle taka oaza spokoju. 🙁 szkoda ze nie ma tutaj Peety 🙁 zal mi sie Katniss zrobilo 🙁 // Nszarynska

  2. No super!! Może Johanna w końcu będzie szczęśliwa z Paulem 🙂 Jejku kiedy Peeta w końcu się obudzi ? No nie trzymajcie nas tak 🙂 Już nie mogę się doczekać 🙂

  3. Jestem oczarowana. *.* oświadczyny Paula – achh, a jego rodzina – juz nie moge sie doczekac, co dla nich przygotowałyście i jakie sekreciki ma Paul 😀 bo to, ze nie mowil rodzinie gdzie jest moglo byc spowodowane tym, ze bal się żeby nic im sie nie stalo, nie chciał ich narażać skoro był cieniem, ale dlaczego potem się nie odezwał jak juz mieszkał z Jo? To ciekawe 😀 szkoda mi Kat, ale o ile Peeta sie obudzi i pobiorą sie z Kat, too to będzie w jakimś stopniu i jej rodzina 😀 supeeer 🙂

  4. *,* o boże *,* Paul oświadczył się Johannie ^^ jaki zaciesz ^-^ Za to Katniss biedna :'( żal mi jej 🙁 Peeta wstawaj i biegiem do niej!!! 😀

  5. ojeka jak słodko <3 ciekawa jestem co Paul przeskrobał 😉 myślałam już, że Johanna raczej nakrzyczy na niego gdzie on się podziewał bez znaku życia 😀 szkoda mi tylko, że jest tak mało co Kat czuje w tym momencie radość czy raczej jednak zazdrość, że oni są szczęśliwi kiedy jej ukochany nie wiadomo kiedy się obudzi, a może coś jeszcze innego 🙁

  6. Naprawdę genialne! Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy 🙂

    Nie moge się doczekac rozdiału w którym Katniss będzie w ciąży i jaka będzie rakcja jej i innych jak się dowiedzą <3

Komentarze są zamknięte.