12: Kolacja na jedenaście osób

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że te trzy kwadranse nam się dłużyły. Nic z tych rzeczy. Usta Peety, jego dotyk. Bo były bardzo miłe trzy kwadranse.

– Jesteś gotowa, na tą rozmowę

– Nie, nawet nie wiem jak zacząć

– Wiesz, Katniss, nie zastanawiaj się nad tym, po prostu mów to co masz w sercu, tak jak ostatnio, a będzie dobrze. W razie potrzeby służę pomocą.

– To co głośnik

– Głośnik, ale zrobimy tak ja zacznę, porozmawiam z ich burmistrzem a potem Ty przejmiesz pałeczkę

– Dobrze, a powiedź po co Ci ta lista?

– Chce się dowiedzieć kim byli ludzie, którzy z szacunku do Ciebie, do tego co zrobiłaś poświęcili życie. Chcę też sprawdzić, czy ich rodzinom dobrze się wiedzie i ewentualnie im pomóc

– Skąd Ty bierzesz te pomysły. Chciałabym być choć w połowie tak dobra jak Ty

– Jesteś dla siebie zbyt surowa Katniss- mówi wybierając ponownie numer do burmistrza

– Tak słucham

– Witam ponownie Panie Burmistrzu, ma pan dla mnie te nazwiska

– Tak Panie Mellark, oto one- i podaje mu nazwiska starca i jeszcze dwóch osób

– Dziękuje, a teraz proszę mi powiedzieć, czy są przy Panu członkowie rodzin Rue i Thrasha?

– Tak, na informację, że chcą Państwo z nimi rozmawiać rodziny stawiły się w komplecie

– Rozumiem i dziękuje Panu za pomoc, teraz proszę o przełączenie telefon na tryb głośnomówiący i opuszczenie pokoju

– Słucham

– Proszę o zostawienie nas samych Panie Burmistrzu- odpowiadam mu

– To niedopuszczalne

– My na razie prosimy- tym razem odpowiada mu Peeta

– Widzę, że moje zdanie jest dla Was nieważne, więc proszę, telefon jest już na głośniku, owocnych rozmów

– Dziękujemy za pomoc- odpowiadamy mu jednocześnie

Słyszymy dźwięk zamykanych drzwi. Patrzymy sobie w oczy i obydwoje myślimy o tym samym

– Witam Państwa, czy jesteśmy sami- przerywa ciszę Peeta

– Tak- ktoś nam odpowiada

– W takim razie- zaczyna Peeta- dziękujemy Państwu za przybycie i

– I przepraszamy, że przeszkadzamy Państwu w niedzielne popołudnie- wchodzę mu w słowo- ale chcielibyśmy omówić z Państwem pewną kwestię. Ale nim do tego przejdziemy pozwolę sobie zapytać

– Jak Państwo sobie radzicie, w obecnej sytuacji – tym razem przerywa mi Peeta

Po drugiej stronie zapada cisza.

– Teraz jest już dużo lepiej, dziękujemy za zainteresowanie- odpowiada mi jakaś kobieta, jej głos jest stosunkowo młody dlatego trudno mi rozpoznać czy to siostra Thresha czy matka Rue

– U nas również- tym razem mówi to męski głos i już domyślam się, że wcześniej rozmawialiśmy z siostrą Thresha – jeśli chodzi o warunki życia, to w tym nowym układzie jest o wiele lepiej, szkoda tylko, że Rue tego nie doczekała

I znowu ten okropny ucisk w gardle. Ból przeszywa moje serce. Peeta bierze mnie za rękę i kontynuuje rozmowę

– Rozumiemy, że musi być Państwu bardzo ciężko. I to w tej sprawie dzwonimy. My. To znaczy ja i Katniss chcielibyśmy odwiedzić groby Państwa poległych dzieci. I dlatego prosimy o pozwolenie.

– Panie Mellark czy ja dobrze zrozumiałam, chcecie przyjechać do jedenastego dystryktu, odwiedzić groby naszych dzieci? Głos kobiety drży, to musi być matka Rue. Wy pytacie nas o pozwolenie. Wy- jestem przerażona jej reakcją. Czuję, że ma mi za złe, że nie ochroniłam Rue, jednak ona kontynuuje- Wy. Nie rozumiem sensu tego pytania. Katniss przeprowadziłaś moje dziecko za rękę na drugą stronę, nie umierała w samotności. A Ty Peeta przypomniałeś organizatorom 75 igrzysk, że ona żyje w Waszej pamięci. Tak wiemy o tym. Nie rozumiem po co o to pytacie. Jeśli ja mam odpowiedzieć na to pytanie to

– To będzie dla nas zaszczyt- kończy za nią mężczyzna

Łzy obficie płyną z moich oczu. Peeta tylko trzyma mnie za rękę. Nie spodziewałam się, że ta rozmowa będzie tak trudna.

– Thrush był za rewolucją. Chciał obalić dawny Kapitol. Wiem, że on nie miał by nic na przeciwko gdybyście odwiedzili miejsce jego wiecznego spoczynku. On by tego chciał i my też. – Wiem już na pewno, że rozmawiam teraz z jego babką

– Kiedy możemy się Państwa spodziewać- po raz kolejny pyta męzczyzna

Choć łzy ściskają mi gardło, to postanawiam to ja odpowiedzieć na to pytanie

– W przyszłym tygodniu w okolicach wtorku wieczorem

– Katniss miała na myśli, że wieczorem przylecimy do dystryktu, chcielibyśmy Państwa na ten wieczór zaprosić na kolację bo coś Państwu obiecaliśmy i chcemy teraz dotrzymać słowa. A w środę rano odwiedzilibyśmy ich groby.

– Nie jesteście nam nic winni- odpowiada matka Rue

– Jesteśmy, i nigdy nie spłacimy tego długu- mówię z wciąż ściśniętym gardłem- a na pewno ja jestem Państwu coś winna

I zanim ktokolwiek ma czas na odpowiedz Peeta kontynuuje

– Nie czas i miejsce teraz na takie rozmowy. Mam do Państwa prośbę. Czy jest gdzieś u Państwa w dystrykcie gdzie pomieściłaby się cała nasza jedenastka?

– Jest sala w której odbywają się wesela i pogrzeby- odpowiada najprawdopodobniej siostra Rue

– W takim razie mamy do Państwa prośbę bardzo proszę wynająć tą salę na wtorkowy wieczór. Proszę również o zamówienie jedzenia w takiej ilości abyśmy wszyscy się najedli do syta. Kosztami zajmiemy się my. A jeśli napotkają Państwo problemy z tym związane proszę o bezpośredni kontakt z nami.

– Dopilnujemy wszystkiego. A i powiedział Pan o jedenastu osobach, czyli mam rozumieć, że nasze dzieci też mają brać w tym udział- pyta ojciec Rue

– Ale to chyba oczywiste- odpowiadam mu

– Dziękujemy za poświęcony nam czas- kończy rozmowę Peeta i do zobaczenia

– Do zobaczenia odpowiada nam dziewięć osób zgromadzonych w pokoju w domu Burmistrza