129. Dożynki

Witamy :),
Zapraszamy wszystkich do czytania i komentowania. Następna notka – w czwartek wieczorem :)
Pozdrawiamy ciepło,
A & A

—-

Zawsze mi się wydawało, że to musi być bardzo niewygodna pozycja. Kiedyś tak zasnąłem i gdy wstałem, wszystko mnie bolało, jak po ciężkim treningu. Tymczasem Katniss, rozparta na krześle, śpi sobie w najlepsze, jakby była w łóżku. Uwielbiam na nią patrzeć, a teraz wygląda niesamowicie. Ma delikatnie potargane włosy, zaróżowione policzki, chyba nawet lekko się uśmiecha. Albo tylko tak mi się wydaje. Jest taka spokojna i tak niesamowicie piękna… Mógłbym patrzeć na nią godzinami.

Coś się chyba wydarzyło, ale… Nie, nie będę się nad tym teraz zastanawiał, specjalnie odsuwam od siebie natarczywe myśli. Jeszcze przed momentem, nim otworzyłem oczy, byłem przerażony, wręcz śmiertelnie przerażony. Ale może powodem był tylko jakiś sen, którego już nie pamiętam. Nieważne – nie będę się teraz nad tym zastanawiał, nie chcę teraz o tym myśleć, chcę tylko patrzeć na nią. Chcę studiować każdy fragment jej twarzy, jej ramiona, dłonie… Wreszcie mogę na nią patrzeć, a ona nie ucieka wzrokiem, nie chowa się, nie śpieszy, jak to bywa na co dzień.

Może i da się odpędzić natarczywe myśli, wystarczająco długo uciekając od nich, kierując uwagę na coś innego. Ale od potrzeb fizjologicznych nie da się tak łatwo uwolnić, nie są skłonne zostawić człowieka w spokoju. Muszę znaleźć łazienkę, nie mam innego wyjścia. Rozglądam się dokoła – czyżbym był w szpitalu? Nic nie pamiętam, nie wiem co mi się stało, ale wyposażenie tego pomieszczenia wyraźnie na to wskazuje. Czyżby Katniss miała z tym coś wspólnego? Inaczej zapewne nie miałaby powodu siedzieć przy moim łóżku. Zwłaszcza ona, która nigdy nie zwraca na mnie uwagi. Nawet gdy na moment udaje mi się przelotnie zwrócić na siebie jej uwagę, natychmiast umyka. Boję się, że teraz też tak będzie, że jak tylko wstanę z łóżka, ona się obudzi i stracę możliwość bezkarnego patrzenia na nią. Z drugiej strony może będę mógł z nią porozmawiać, może ona wyjaśni mi co się stało. A potem… może porozmawiamy o innych rzeczach, jak przyjaciele. Ta myśl momentalnie wywołuje uśmiech na mojej twarzy – pewnie dziwnie muszę wyglądać, leżąc szpitalnym łóżku i uśmiechając się do siebie, ale to chyba mój szczęśliwy dzień…
Nic, nie dam już dłużej rady, mój pęcherz wyraźnie daje mi do zrozumienia, że nie chce czekać ani minuty dłużej. Powoli, cicho zdejmuję z siebie kołdrę.

Gdzie, do jasnej cholery, jest moja noga?!

Czuję jakby ktoś z całej siły uderzył mnie w brzuch, odbierając oddech i zdolność myślenia. Wszystko momentalnie przestaje być istotne. Patrzę tępo na kikut, nie jestem w stanie nic zrobić – poruszyć się, odezwać. Próbuję przesunąć dłoń, dotknąć uda, ale czuję opór ze strony własnych mięśni. Jakby dotknięcie miało sprawić, że to co widzę, stanie się realne. A na razie jest tylko złudzeniem optycznym, jakimś dowcipem serwowanym mi przez własny mózg… Co ona mi zrobiła?! Co ona zrobiła?! To jedyne możliwe wytłumaczenie jej obecności tutaj – musiała mnie okaleczyć. Dlatego siedzi przy moim łóżku, dlatego czuwała. Wbijam w nią wzrok i próbuję zebrać myśli – czy powinienem kogoś zawołać? Uciec? Podczas gdy zastanawiam się jaki powinien być mój następny krok (o ironio), ona otwiera oczy.
– Peeta – mówi wypuszczając z ulgą powietrze.
– Gdzie moja noga? – pytam twardo. Nie mam ochoty na jakieś wymiany grzeczności. Tymczasem ona patrzy na mnie zaskoczona, jakbym zapytał o coś oczywistego. Albo… jakby też nie wiedziała.
– Słucham? – duka w końcu.
– Pytałem gdzie jest moja noga – cedzę coraz bardziej poirytowany.
– Peeta? – na jej twarzy maluje się przerażenie i niedowierzanie. Patrzy na mnie rozszerzonymi oczami i powoli podnosi się z krzesła, krzywiąc lekko przy tym. Niepewny ruch wskazuje, że musiała zdrętwieć.
– Katniss, coś ty mi zrobiła? – moje słowa zatrzymują ją w połowie ruchu. Opada na krzesło i zaczyna płakać. Nigdy nie sądziłem, że twarda, nieugięta Katniss Everdeen w ogóle to potrafi. Natychmiast mnie to studzi, wściekłość przestaje we mnie wrzeć, choć daleko mi do stanu spokoju. Ona chyba też to zauważa, bo ponownie powoli podnosi się z krzesła, wyciąga dłoń w moją stronę i kładzie ją na kikucie mojej nogi.
– Kochanie, o czym ty mówisz? – podbródek nadal niekontrolowanie się jej trzęsie, oczy wciąż są pełne łez, a ja znów czuję się jak na jakieś szalonej karuzeli. Czy ona właśnie powiedziała do mnie „kochanie”?

Drzwi otwierają się z głośnym skrzypnięciem klamki i zawiasów, wywołując mój podskok. Do sali wchodzi Haymitch Abernathy – wygląda zaskakująco, jakby był zupełnie trzeźwy. Wiem kim jest, bo od wielu lat jest mentorem naszych trybutów – siłą rzeczy widziałem go nieraz w telewizji. Czasami też snuje się po dystrykcie – niezależnie od pory dnia lub nocy – zawsze pijany.
– Do jasnej cholery, co wam strzeliło do łbów, żeby się tam pchać?! Mało wam problemów?! – warczy przez zaciśnięte zęby i staje po drugiej stronie mojego łóżka. Chyba moja twarz musi jasno odzwierciedlać co myślę, bo Katniss znów wybucha niekontrolowanym płaczem. Abernathy wysuwa dłoń w stronę Katniss i spogląda na mnie pytająco.
– Może pan wie co się stało z moją nogą? – postanawiam szybko wykorzystać okazję na wyciągnięcie jakichkolwiek informacji od niego – jego słowa wskazują, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się wydarzyło.
Katniss szlocha, a jedyny Zwycięzca Głodowych Igrzysk z Dwunastego Dystryktu patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami. Po długiej chwili przełyka głośno ślinę i przysiada na łóżku.
– Jak się nazywasz? – przygląda mi się uważnie.
– Co to za pytanie? – staram się mówić uprzejmie, choć wcale nie mam na to ochoty. Przecież przed momentem zachowywał się jakby mnie znał. Jakby znał dobrze nas oboje.
– Odpowiedz – naciska.
– Peeta Mellark.
– Jestem Haymitch Abernathy – wyciąga dłoń w moim kierunku, a ja przyjmuję uścisk zastanawiając się powoli czy on zwariował.
– Jaki dziś mamy dzień? – kolejne durne pytanie. Najwyraźniej plotki o tym, że alkohol całkowicie przeżarł mu mózg, są prawdziwe. W sali zapada cisza, a ja odwracam się w stronę Katniss. Widzę, że przestała się mazać, za to wpatruje się we mnie tak, jakby mnie pierwszy raz widziała. Dom wariatów.
– Peeta, jaki dziś jest dzień? – wstaje i zwraca się do mnie powtarzając pytanie. Widzę jak napinają się jej mięśnie, jak jej twarz tężeje – jakby od mojej odpowiedzi o głupią datę zależał los świata. Robi mi się jej żal, mam rozpaczliwą potrzebę przytulenia jej. Ale pewnie natychmiast uciekłaby…
– Dzień Dożynek – odpowiadam i delikatnie się uśmiecham. Może to stres tak na nią działa – nikt z nas nie chce być wylosowany. W tym samym momencie dociera do mnie, że może ze względu na mój stan w tym roku wcale mnie wezmę udziału w tej przerażającej ceremonii. Powoli wyciągam rękę w stronę Katniss, może uda mi się ją jakoś pocieszyć, choć na chwilę.
Wpatrzony w nią, nie zauważam ruchu Abernathy’ego, który odpycha ją mocno. Słyszę jak z głośnym plaśnięciem upada na podłogę, a on zaciska mocno dłonie na moich ramionach i krzyczy mi prosto w twarz:
– To nie jest śmieszne, Mellark – warczy opluwając mnie przez zaciśnięte zęby. Odruchowo cofam głowę, a w jego oczach widzę wściekłość.
– Haymitch, zostaw go! – Katniss podnosi głos, jakby chciała przywołać tego mężczyznę do porządku. Podniosła się już i teraz odciąga go ode mnie.
– Idź po lekarza – zwraca się krótko, a zaciętość, wyraźnie widoczna na jej twarzy, momentalnie cofa Zwycięzcę.
– Słyszysz co ten idiota mówi? – nozdrza mentora Dwunastki bardzo szybko poruszają się.
– Słyszę – Katniss mocno akcentuje to słowo – dobrze słyszę. Zostaw nas samych.
– Jesteś pewna? – spogląda na nią bardzo łagodnie, jakby patrzył na własne dziecko.
– Jestem – mówi twardo i zaraz dodaje – idź po lekarza.
– Hoult jest za drzwiami – dorzuca Abernathy wychodząc z sali.

– Mogę usiąść? – Katniss przygląda mi się uważnie i powoli kładzie dłoń na łóżku tuż obok mnie.
– Jasne – staram się mówić lekko, nie chcę, by wiedziała jak bardzo się boję. Dziewczyny tego nie lubią… Z drugiej strony nadal jestem przerażony – nie mam pojęcia jak straciłem nogę, a oni oboje zachowują się co najmniej dziwnie. Niemniej nie chcę jej tego pokazywać, z jej charakterem na pewno nie lubi tchórzy.
– Peeta – delikatnie przechyla głowę, a wpadające przez okno promienie słońca oświetlają jej twarz. Dopiero teraz widzę jaka jest zmęczona – pod oczami ma ciemne cienie, zniknęły gdzieś rumieńce, które zdobiły jej policzki gdy spała. Nawet z reguły ciasno spleciony warkocz, jest zupełnie potargany, jakby nie dbała o to zupełnie.
– Tak?
– Jaki dziś mamy za dzień? – znów powtarza to bezsensowne pytanie, na które już jej odpowiedziałem, momentalnie wywołując we mnie irytację.
– Mówiłem już, że Dzień Dożynek – sapię. Inaczej nie da mi spokoju.
– Których? – świdruje mnie wzrokiem.
– 74, przecież wiesz. Przestań się ze mną drażnić, za kilka godzin będziemy brać udział w losowaniu i pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że nie zostaniemy wylosowani.
Jej twarz wykrzywia złość.
– Dobrze się bawisz? – wyrzuca z siebie, zeskakując z łóżka.
Ona naprawdę oszalała.
– A wy dobrze się bawicie? Nie pamiętam co się stało – wczoraj, gdy kładłem się spać, moim marzeniem było przeżyć bezpiecznie dzisiejsze losowanie. A budzę się w jakimś szpitalu. Ty, która normalnie nie zwracasz na mnie uwagi i słowem się nie odzywasz, smacznie śpisz sobie na krześle obok mnie, a moją nogę szlag trafił. I ty mnie pytasz czy ja się dobrze bawię?! Ty?! – ostatnie słowa wrzeszczę na całe gardło.
Katniss z każdym moim słowem cofa się o krok i nagle wpada w czyjeś ramiona.
– Katniss? – spoglądam na mężczyznę, który otworzył drzwi i przez moment zastanawiam się skąd go znam.
– Paul? – w końcu do mnie dochodzi. Nie widziałem go od wielu lat, ale nadal wymieniamy listy. On, na szczęście, raczej jest normalny. – Paul, może chociaż ty powiesz mi co się tutaj dzieje?
Mój kuzyn spogląda raz na mnie, raz na Katniss, a w jego oczach maluje się takie samo zaskoczenie, jakie widziałem u obu moich dzisiejszych rozmówców.
– O czym on mówi? – duka w końcu, zwracając się do Katniss.

A może… Może to nie oni zwariowali, tylko ja oszalałem? Nie wiem co się tutaj dzieje, niczego nie pamiętam, a oni wszyscy zachowują się bardzo dziwnie. Na dodatek nadal nikt mi nie powiedział w jakich okolicznościach straciłem kończynę.

– On myśli, że dziś są Dożynki – oczy Katniss znów wypełniają łzy.
– Jakie Dożynki? – Paul spogląda na nią zaskoczony.
– 74. Rozumiesz? 74 Dożynki – odpowiada mu załamanym głosem.
– Wasze pierwsze? – przez moment mam wrażenie, jakby Paulowi za chwilę miały wypaść oczy, tak bardzo je wytrzeszczył. Pierwsze? Żadne pierwsze, losują nas już piąty raz! Ja rozumiem, że Paul żył ostatnie lata w Dziesiątce, ale tam to nieszczęsne losowanie wygląda tak samo, więc czemu on się dziwi? Moją kotłowaninę myśli przerywa wejście lekarza, który kategorycznie żąda, by wszyscy opuścili salę. Robią to, choć widzę, że bardzo opornie.

Badania trwają długo, a pytania stawiane przez medyka są jeszcze bardziej pozbawione sensu niż te zadawane przez Katniss i Haymitcha Abernathy’ego.

– To niemożliwe – tylko tyle jestem w stanie wydusić z siebie, gdy słyszę diagnozę. Nie mieści mi się to w głowie, to niemożliwe.
– Przykro mi panie Mellark – odpowiada spokojnie lekarz, wychodząc z sali. Zostaję sam z mieszaniną uczuć i setkami myśli.

16 myśli na temat “129. Dożynki

  1. Od dziś nie znoszę mieć racji! Zróbcie coś z tym szybko… Błagam. Że macie talent to już wiecie, ale tak mścić się na Peecie nie można no 😛

  2. Wow! Dlaczego wymazałyście mu pamięć? 🙁 Już się tak ładnie układało. Nigdy chyba nie było tak rozemocjonowanej w jednej chwili Kat 😉 mam nadzieję,że Peeta szybko odzyska pamięć,no i że Kat mu w tym pomoże ^^. Czekam z niecierpliwością do czwartku 😀

  3. Ale że jak, że co, że gdzie… ostatni raz się tak dziwnie czułam, czytając fanfiction o Hayffie, co na koniec okazało się to wszystko snem… Jezu… czy wszyscy autorzy chcą żeby mój niewielki umysł eksplodował od nadmiaru myślenia… NO JAK WY TAK MOŻECIE!!! Jak w telewizji będzie coś o niezrozumiałym zgonie, to wiedzcie że to ja. I tak, miejcie wyrzuty sumienia xD
    No ale jak to? To już lepiej by było, gdyby chciała Katniss zamordować. przynajmniej pamiętał by coś, a nie tak jak teraz… JAK WY TAK MOŻECIE!!! A ślub? Wesele? Hapoy end? Jedyne co mnie pociesza, to fakt że tak szybko się was nie pozbędziemy 😀 No piszcie piszcie… I jeśli głupi Kapitok nie wymyśli jakiegoś sposobu żeby przywrócić Peecie pamięć, to, to, to… To będą mieli przekichane xD

  4. Haha jestem w szoku i jednocześnie się śmieje 😀 Nie no nie możliwe to wszystko jest 🙂 Czekam na rozwój wydarzeń 🙂

  5. tak jak myślałam… te wasze sakramentalne pytanie 🙂 mój biedny Peeta, teraz będzie mi się śnił po nocach…..

  6. Ale żeby tak Peet’cie wymazać pamięć od Dożynek? NO JAK TAK MOŻNA?!!! JAK?!!! – Ja się pytam… Pozostaję mieć NADZIEJĘ, że SZYBKO Wam się odechce tej zabawy z naszymi uczuciami :/ Nie no, a tak na serio, Dziewczyny, mogłybyście sobie to darować… Już gdyby tak Katniss coś trafiło (oczywiście, bez obrazy fani Katniss, ale już wolę taką wersję), bo jej jakoś nic nie dotyka w tym opowiadaniu… No ale to cały czas musi być PEETA :”((( Nie możecie dać mu/im trochę spokoju?

  7. Co?! Niech Peeta odzyska pamiec! Nie wyobrazam sobie, zeby zapomnial o tym wszystkim. ;( Oj, notka swietna, ale pomysl mi sie nie podoba. 🙁

  8. i teraz Katniss bęzie musiała opowiedzieć Peecie 128 rozdziałów (+czasy od dożynek) z ich życia! ;-; jesteście świetne, ale niekiedy was nienawidzę XD

  9. Jestem załamana, psychicznie załamana. Gdyby nie to, że musi być coś szczęśliwego, bo życie nie opiera się na samych złych to bym skończyła w klinice psychiatrycznej na oddziale psychiatryczno-depresyjnym. Ale jest jeszcze jedno światełko. Czy Peeta zapominając wszystko nie będzie miał też „przebłysków”?

  10. Notka świetna, ale czemu wszystko Spotyka biednego Peetę ? On MUSI odzyskac pamięć ! Przecież Kat się załamie jak on sobie nie przypomni ! Czasem na filmach tak robią, że ktoś przez jakiś czas nic nie pamięta, a potem sobie wszystko przypomina ! A co ze ślubem ? Sielanka trwała za długo… Wiedziałam że coś się szykuje, ale nie spodziewałem się że wymyślicie coś takiego. Niecierpliwością czekam na czwartek ! Pozdrawiam 🙂

  11. mogę z czystym sumieniem powiedzieć zgadłam co się wydarzy 😀 jacie ta notka była mocna, ale i niesamowita! naprawdę działa na człowieka, ciekawi mnie jak Kat będzie pomagała Peetcie odzyskać pamięć, czekam na więcej! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *