137. Projekt

Witajcie,
Zapraszamy do czytania i komentowania (bardzo lubimy czytać Wasze komentarze). Kolejna notka – w czwartek.
Pozdrawiamy ciepło,
A & A

—-

– Postarałeś się, kuzynie – Paul z uśmiechem klepie mnie po ramieniu – to naprawdę dobry pomysł. I powinien się spodobać zarówno w Kapitolu, jak i w dystryktach, a to niełatwa sztuka.
– Tak – pan Latier przygląda się uważnie dużemu monitorowi, na którym widać moje szkice. Dzięki temu, że są na ekranie, można oglądać je w różnych kolorach – jakby były zrobione z różnych materiałów, z różnym oświetleniem, pod różnym kątem. To niesamowite, jak takie pozornie drobne modyfikacje, potrafią zmienić cały projekt. – Dobrze to wyszło, teraz tylko trzeba odpowiednio powiększyć i opisać projekty, przygotować miejsca w dystryktach i możemy przystąpić do realizacji.
– Zajmiesz się tym, Beetee? – Paul zwraca się do Zwycięzcy, tracąc chwilowo zainteresowanie moją osobą. Podchodzę powoli do okna – Kapitol z wolna zapada się w mroku wiosennego wieczoru. Jeszcze nie ma całkowitej ciemności, ale miasto już świeci milionem świateł. Ludzie idą szybko w pobliżu muru oddzielającego pałac od miasta, samochody poruszają się z dużą prędkością, zostawiając świetlne smugi. Niebo przybrało barwę delikatnego różu, uzupełniając kolorystycznie urzekającą, pełną kolorów i odcieni scenerię.
– Peeta – nie słyszałem jak wołał mnie wcześniej, ale lekko zirytowany ton sugeruje, że robi to po raz kolejny. Odwracam się powoli w jego stronę, obaj mężczyźni patrzą na mnie z wyczekiwaniem.
– Tak? – mruczę cicho. Nie chce mi się z nimi rozmawiać, odpowiadać na kolejne pytania. To wszystko jest dziwne – najpierw poprosili mnie, bym zaprojektował ten cały pomnik upamiętniający wszystkich poległych w całej siedemdziesięciopięcioletniej historii Głodowych Igrzysk. Później zaproponowali (powiedzmy, że zaproponowali – nie bardzo mogłem odmówić), bym przyjechał do Kapitolu wykonać jego makietę, a teraz, kiedy wszystko jest gotowe, mam nadzieję, że będę mógł wrócić do domu i zapomnieć o tym wszystkim. Tyle, że po minie Paula domyślam się, że on znów ma dla mnie jakieś zadanie. Uparł się na mnie, choć ma tu masę innych ludzi. Bez sensu…
– Chciałbym – zwraca się do mnie tym wkurzającym tonem, który wskazuje, że to nie prośba, tylko nakaz – żebyś nadzorował budowę i przygotowania w dystryktach. Co ty na to?
– A mam prawo wyboru? – pytam z ironią. Dokładnie tak samo było, gdy kilka tygodni temu zabrał mnie z domu rodziców. Albo jestem dorosły i niech przestanie mną rozporządzać, albo jestem nastolatkiem i wówczas moje miejsce jest w Dwunastce, a nie w Kapitolu, czy innych dystryktach. Paulowi chyba trochę woda sodowa uderza, choć mama twierdzi, że martwi się o mnie i chce, żebym normalnie funkcjonował. Ponoć dlatego przed wyjazdem usłyszałem:
– Koniec cackania się. Straciłeś pamięć dziesięć miesięcy temu, najwyższa pora wrócić do świata żywych. – Po czym nagle zmienił ton – o co tym razem wam poszło?
– Nie twój interes! – odpowiedziałem chyba trochę zbyt agresywnie, w końcu jest Prezydentem Panem, ale jest też moim kuzynem, a zachował się, jakby był co najmniej był ojcem. I wtrąca się nieustannie w moje życie, jakby miał do tego prawo! Na dodatek zabrał mnie wówczas z Dwunastki niemal siłą, by zawieźć do miejsca, którego szczerze nienawidzę.
– Peeta – przeczesał dłonią włosy – mam dość, rozumiesz? Mam dość ciągłego ratowania waszego związku. Kłócicie się o każdą pierdołę, przerzucacie ciągle winę między sobą. Nie jesteście parą nastolatków, na których nikt nie zwraca uwagi. Ludzie was znają, patrzą na was. Cholera, opanujcie się w końcu! Oboje!
– Możesz sobie odpuścić – odpowiedziałem mu ostro – nie jesteśmy z Katniss parą. I, jak się nad tym zastanowić, może nigdy nie byliśmy.
Paul krótko się zaśmiał, jakoś dziwnie, nosowo i wysyczał:
– Rób co chcesz, ale żebyś potem nie żałował.
Ciekawe, czego niby miałbym żałować. Z tego, co widziałem na filmach i słyszałem w opowieściach, nasz niby-związek rzadko bywał dla mnie bezpieczny. Teraz wreszcie zaczynałem czuć się normalnie i chyba nawet szczęśliwie. Ta poznana przypadkiem, w lesie, Mała chyba zaczęła się we mnie podkochiwać, a korespondowanie z nią było sporą frajdą. I wtedy dotarło do mnie, że wyprawa do Kapitolu oznacza możliwość osobistych spotkań z Kate, co natychmiast zmieniło moje nastawienie do tego wyjazdu.

A co do Katniss… W tamtą sylwestrową noc wszystko sobie zaplanowałem – chciałem ten czas spędzić z nią. Tylko z nią. Marzyłem, żeby zaraz po noworocznych życzeniach pokazała mi nasz dom w Wiosce Zwycięzców. Nadal nie dochodziło do mnie, że taka dziewczyna jak ona jest ze mną, kocha mnie, chce spędzić ze mną życie. Wyglądała niesamowicie tamtego wieczoru – przepiękna dziewczyna w obłędnej sukni, podkreślającej jej urok i elegancję. Wszystko szło idealnie, tak jak chciałem. I nagle się posypało – w pierwszej chwili nie miałem pojęcia, skąd dowiedziała się o Kate. Zobaczyłem tylko, że jej źrenice zwęziły się do wielkości główek od szpilek, a wzrok był pełen wyrzutu. I wtedy popełniłem błąd – zaatakowałem. A okazuje się, że to chyba nieprawda, że atak jest najlepszą obroną…
– Nie twoja sprawa – odpowiedziałem jej krótko. Katniss zbladła, uniosła pytająco jedną brew, a w kolejnej sekundzie wyswobodziła się z moich ramion i wyszła z sali. Nie widząc innego rozwiązania, poszedłem za nią. Gdy ją zawołałem, zatrzymała się na korytarzu, a potem wciągnęła mnie do gabinetu Haymitcha. Nasza rozmowa nie należała do najspokojniejszych – dobrze, że po całym Ratuszu rozchodziła się głośna muzyka, bo ludzie mieliby niezłe przedstawienie. Krzyczeliśmy na siebie, padło wiele niepotrzebnych słów i stało się – tej samej nocy Katniss wróciła do Kapitolu. Od tamtego momentu nie zadzwoniła do mnie ani razu…

– Nie, nie masz wyboru – Paul odpowiada ostro, ucinając moje wspomnienia – ruszasz jutro rano, przydzieliłem ci już pomocnika.
Otwieram usta, żeby mu odpowiedzieć, ale przypominam sobie, że jestem umówiony. Nie będę się z nim teraz kłócić.

Szybko przemierzam uliczki Kapitolu. Nasza ulubiona cukiernia jest pełna ludzi, ale światło w środku jest delikatnie przytłumione, przez co trudniej rozpoznać poszczególne osoby, łatwiej się ukryć. Kate siedzi przy jednym z niskich stolików, w oddalonym od wejścia rogu, na dużej poduszce. Jest drobna jak na swój wiek – dlatego początkowo sądziłem, że jest młodsza, niż w rzeczywistości. Sączy jakiś napój z dużej filiżanki. Mógłbym się założyć, że jak zwykle zamówiła swoje ulubione czekoladowe cappuccino. Wiele razy próbowałem ją namówić, by spróbowała czegoś innego, ale na razie mi się to nie udało – już nawet kelnerki nie oczekują innego zamówienia, tylko uśmiechając się, pytają czy podać to, co zwykle. Przez chwilę obserwuję ją, jak czyta przysuniętą do świecy książkę. Gdy podchodzę do stolika, unosi głowę i jej twarz rozświetla się radośnie, a płomień świecy tańczy odbiciem w jej dużych oczach. Zamawiam gorącą, gęstą i bardzo słodką czekoladę. Niezmiennie przywodzi mi na myśl Katniss, ale coraz łatwiej odgonić mi tę myśl od siebie, tym bardziej, że jest bardzo niekonkretna, jak jakiś pojedynczy obraz. Zamiast tego, skupiam się na rozmowie z Kate, która po raz pierwszy mnie o coś prosi. Opowiada mi przerażającą historię swojej rodziny – sporo tam śmierci, gróźb i samotności. Sporo smutku jak na tak młodą osobę. I jedno marzenie – zrobię, co będę mógł, by jej pomóc. Z opowieści wynika, że problem jest trudny i zawiły, że będę musiał użyć swoich wpływów w Kapitolu. Nie bardzo wiem, jakie mam, ale z drugiej strony oficjalnie nadal jestem asystentem prezydenta i jego doradcą, a to powinno otwierać wiele drzwi. Na pewno warto spróbować.
Nasze spotkanie kończymy przed 10 – to graniczna pora, o której Kate musi być w domu. Odprowadzam ją do samochodu, a potem wlokę się sam do pałacu, gdzie spędzam noce. W sypialni piętro wyżej śpią Paul i Johanna… Nie lubię tej kobiety – jej wzrok, sposób, w jaki mówi, jakiś chłód – to wszystko razem, sprawia, że na jej widok czuję jakiś dziwny, niewytłumaczalny strach. Nie wiem co Paul w niej zobaczył, nie rozumiem tego, ale cóż – jego ostatnio już też nie. Jest całkiem innym człowiekiem, niż tamten chłopak, którego pamiętam z dzieciństwa. I innym, niż to wynikało z listów, jakie do siebie pisaliśmy. Powoli dochodzę do wniosku, że jego też nie lubię – tego ciągłego ojcowania mi, tego ustawiania, oczekiwań, których wiecznie nie wypełniam chyba na odpowiednim poziomie…

Kładę się do łóżka, ale w nocy znów, jak wiele razy wcześniej, budzę się zlany potem. Mam wrażenie, że słyszałem obok krzyki jakiejś kobiety. Leki uspakajające już mi nie pomagają, utrudniają tylko wybudzanie się z kolejnych koszmarów. Podchodzę powoli do okna, otwieram je szerzej. Nocą Kapitol jest znacznie piękniejszy niż za dnia, pulsuje jakimś rytmem, którego nie słychać, ale go czuć. Skrywa jakąś tajemnicę, którą chce się poznać, ale nie za szybko… Wciągam na siebie ubranie i najciszej jak potrafię, wychodzę z pałacu. Przemierzając ulice, układam plan pomocy Kate – w chłodnym, orzeźwiającym powietrzu, znacznie łatwiej mi się myśli, dlatego często spaceruję nocą. Przez dwa tygodnie pobytu w tym mieście stało się to już dla mnie swoistym rytuałem.

Wracam do rzeczywistości, znów znalazłem się pod tym samym budynkiem. Niski, kilkupiętrowy apartamentowiec pogrążony jest w ciemnościach. Nie wiem kto tu mieszka, ani dlaczego mój mózg jakimś sposobem pamięta drogę do tego miejsca. Zatrzymuję się na chwilę oddychając głęboko. Ale wiem, że pora już wracać do pałacu, zanim ktoś zorientuje się, że wyszedłem. Niepotrzebne mi kolejne wykłady.
W drodze powrotnej zastanawiam się, kogo przydzielił mi Paul, kto będzie mi towarzyszył w objeździe dystryktów…

37 myśli na temat “137. Projekt

  1. Wkurza mnie ta Kate. [Kaśka ajm gona kil ju!]
    KIEDY ONI SIĘ POGODZĄ?!
    KIEDY PEETA ODZYSKA PAMIĘĆ?!
    LUBIĘ CAPSLOCKA.

    1. Zgadzam się z przedmówcą
      PEEETAAA
      Ej, ej, a ja mam taką koncepcję, że Peeta pójdzie nadzorować budowę tam, gdzie była ta arena z protestem i tam będą niedobitki os i jedna go ukąsi i odzyska pamięć. Happy end!

    2. Mnie też wkurza… :l Nawet jej szczerze NIENAWIDZE I mam nadzieje ,że Katniss ją zastrzeli… troche późno zaczynam czytać te opowiadania ,ale dopiero je odkryłam i przeczytałam wszystko do tego moentu i mam ochote zrobić coś osobie ,która nie przywróci pamęci Peecie (CAŁKOWICIE)… Wpełni cię popieram 🙂

  2. Wal się Julka xDD To dlatego mnie Ania pytała o.ulubiony smak capuczinka ehehehe. Wiadomo kogo przydzielili Peecie :,p Katniss mam nadzieję ;p JESTEM ZLYM CZŁOWIEKIEM PAMIETAJCIE! 😀

  3. Obydwie się zamknijcie xd KA SIĘ BARDZIEJ MARTWIĘ O KOTNE ;-; A NJE O TYM DUPKU PEECIE. Sorki że tak piszę ale ona zamiast wytłumaczyć na spokojnie to zaczął się kłócić.-. Jak to moja babcia mawia: Cicha woda brzegi rwie. Heh czekam na rozwój zdarzeń, super jak zwykle. To mój najdłuższy komentarz na tym blogu xd

  4. No nie znowu się pokłócili? To już za dużo troszkę. Hmmmm chyba wiem kogo mógł mu przydzielić Paul do objazdu po dystryktach. Ale uważam że i tak się pogodzą bo inaczej się nie da :D. Mam nadzieję że długi komentarz zaspokoi Anie 🙂 ^_^

    1. Ale już dawno się nie kłócili… A w takich stresowych sytuacjach, to raczej naturalne. Tym bardziej, że mimo wszystko ona wciąż w Kapitolu, a on – w całkiem innym życiu – w Dwunastce 🙂

  5. Boże, co za idiota! Agrh! Co się stało z moim Peetą? I proszę mnie w tej chwili albo jeszcze szybciej odsunąć go od Kate! Ale tak czy siak, notka cudna, tylko niech że oni się pogodzą 🙂

  6. To nie jest mój Peeta oddajcie mojego Peete…. i hmmm czego ta Kasieńka sobie zażyczyla…. jesli przydzielił mu Katniss to nie gwarantuje, że się tam nie pozabijają….

  7. Peeta jest inny bo nie ma wspomnień które ugruntowały go z areny ,tortur, rewolucji i na prawdę zachowuję się jak 5 latek wszyscy go denerwują.

  8. Ja juz dluzej nie wytrzymam ;-; Moja psychika siada. (xD) NIECH TA KATE SIE OD NIEGO ODCZEPI
    Kiedy on odzyska pamiec? 🙁 Tesknie za „starym” Peeta :((

  9. Niech Peeta odzyska pamięć prooooooooszęęę…( zaraz pewnie dodam jakiś pomysł na to 😉 ) Niech się z Katniss pogodzą i niech będzie ślub 🙂 a ak poza tym to rozdział (jak zwykle) świetnie napisany 😉

  10. czemu wydarzenia tak szybko się zmieniają? wolniej! nie nadążam 🙁 pomysł pewnie nikogo to nie zaskoczy, ale podoba mi się, jest interesujący :3 😉 piszcie to dalej kobiety! 😀 zakładam, że Paul Peetcie przydzielił Kat bo jak inaczej 😉 a budynek pod który chodzi Peeta to wspólne mieszkanie jego i Kat 🙂 podobało mi się 😀 chce more 😀 tylko brakuje mi tych paru pożartych tygodni 🙁

    1. I tak wszyscy dopominają się, co by Peeta odzyskał pamięć, więc przeskakujemy, żeby nie prowadzić tego przez następne 2-3 miesiące 😉

  11. i czuję, że Kate chce wykorzystać Peete do swoich niecnych celów 😀 i nie wykluczam, że jest ona ową podkochującą się w Peetcie wnuczką Snowa 😛 taaa bujam wiem

  12. Jak Peeta mógł się tak bardzo zmienić ?! To jest takie smutne, że on nic nie pamięta, nie zachowuje się jak ten ”stary”, kochany Peeta. I czemu oni się rozstali przez jakąś (przepraszam za wyrażenie) gówniare ? Teraz nie będe mogła przestać o tym myśleć. Ale notka sama w sobie super 😉

  13. Kate to chyba jedyna osoba, której nienawidzę bez konkretnego powodu:)
    Rozdział fajny, ale możemy tylko się domyślać, jak teraz cierpi Katniss :/
    Oddaj wreszcie pamięć Peecie, bo oboje cierpią:c
    Czekam do czwartku!<3

  14. No żesz… I zamurowało.
    PEETA?! KATNISS?! ŻE CO?!!!!!
    Nie, no, po prostu nie wierzę! Miał być ślub, huczne wesele (a co za tym idzie: pijany Haymitch, wściekła Effie, rozbawiona Johanna…) i wogle. I, co? Fsio.
    Jakbyście nie widziały, to robię minę obrażonego Pumona.
    Nie, no, ale muszę przyznać, że spodziewałam się Peety-tłumacza i uspokojonej Katniss, względnie notki na drugim blogu… A tu taki szok. Musiałam przeczytać drugi raz zanim zaskoczyło!
    Mamy, proszę niech tym pomocnikiem będzie Katnisss…- Maślane oczęta skierowane w Waszą stronę.
    Rozdzialik genialny;)
    Puma
    P.S. Niech się podczas tej podróży nie pozabijają 😉
    P.S. Kasiu, dlaczego? 😉

  15. Tak się zastanawiam (może ktoś pomógłby mi zrozumieć 😉 ) czemu Peeta jest taki aspołeczny? Oczywście nie mam nic do notki, bo jest genialna, ale co spowoowało u Mellarka taka nagła zmiana (raczej nie choroba, bo wcześniej jeszcze z nią tak nie atakował)? I z tego co wywnioskowałam to chyba tylko ja lubię Kasieńkę! XD

  16. Szczerze mowiac to ten bieg okolicznosci spodobal mi sie, oczywiscie tez chce zeby peeta odzyskal pamiec i wrocil do katniss, ale moze w ten sposob sie opamieta (watek wnuczki Snowa), a czy mozliwe ze gale bedzie chcial wykorzystac sytuacje? Trzeba przyznac racje naszym Aniom, troche sensacji nie zaszkodzi 😉 ta notka wyjatkowo mi sie spodobala 🙂

  17. Kurcze kiedy on wreszcie odzyska pamięć ? No jak nie może spotykać się z inna 🙁 No proszę kiedy oni się w końcu pogórza i kiedy Pręta odzyska pamięć ? 🙁

  18. Ten Peeta już mnie naprawdę irytuje… Jeszcze tylko by brakowało żeby się Gale dowiedział że Katniss jest załamana po stracie Peety (chyba już można mówić o stracie bo jeśli on uważa /co mnie totalnie zaszokowało i do teraz siedze wbita w fotel/ że nie są parą i nigdy nią nie byli to… wole nie kończyć bo znając mnie powiem o kilka słów za dużo…) I jeszcze ta Kate… czego ona chce??? Najlepiej by było jakby zdarzył się jej jakiś „nieszczęśliwy” wypadek to wtedy chociaż jeden problem byłby z głowy 🙂 jak widać nienawidze Kate no ale cóż… nic na to nie poradze 😉 jestem ciekawa kto będzie tym pomocnikiem, może Ast? Szkoda tylko że nie było notki relacjonującej przebieg kłótni w sylwestrową noc. ^^ Niecierpliwie czekam na czwartek 😉

  19. ” nie jesteśmy z Katniss parą. I, jak się nad tym zastanowić, może nigdy nie byliśmy.” moja buzia samoistnie otworzyła się i prawie zaczęłam się ślinić przez to…. JAK TO KUFFA JEST MOŻLIWE!!! Kate! Pa sioł wun od Peety!!! No co to ma znaczyć!!!! Już w mojej głowie są wizje, jak to ją dusze własnymi rączkami *-* Ups… przepraszam, rozmarzyłam się… Kate!!! ja już mówiłam! Won lub rąbnij go tym tefalem w trybie now!!!

  20. WOW! Dziewczyny! Ale macie branie! Tyle komentarzy – tyle wygrać. Zasłużyłyście na to. Super rozdział i super blog. <3 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *