139. Kim ty jesteś?

Witamy,
Bardzo nas cieszą komentarze, których ostatnio sporo dostajemy (chętnie przygarniemy więcej :)). Kolejny wpis – we wtorek
Pozdrawiamy ciepło,
A & A

————–

Siedzi w bujanym fotelu, huśtając się z wolna. Jest lekko zgarbiony, łokieć oparł stabilnie o poręcz, twarz ma niezwykle skupioną, ale równocześnie jego oczy wyrażają tyle miłości, że patrzę na niego z lekko otwartymi ustami. Nie zwraca na mnie uwagi, moja obecność w tym malutkim, lekko przyciemnionym pokoju, jest nieistotna. Liczą się tylko oni.

Chłopczyk powoli ssie zawartość szklanej butelki. Ma zamknięte oczy, a na malutkim, śmiesznie zmarszczonym nosku, widać kilka kropli potu. Jest śliczny – na czubku jego małej główki, czarne jak sadza włosy, wichrzą się – każdy w inną stronę. Rączki, zaciśnięte w piąstki, wyglądają tak, jakby mocno trzymały butelkę, a zabawnie podkurczone nóżki co jakiś czas robią drobny wymach. Ubrany jest w zielone, jak wiosenna trawa, śpioszki, które podkreślają cerę tego maleństwa. Jego oczy, które widziałam przez chwilę, gdy ojciec układał go do karmienia, jeszcze nie przybrały właściwej barwy, ale mogę dać odciąć sobie prawą dłoń, że będą piwne, jak u taty. Choć trudno w to uwierzyć, Saymon jest idealną kopią swojego ojca.
– Czemu się tak przyglądasz? – ciszę przerywa jego szept.
– Bo się dziwię – odpowiadam z lekkim uśmiechem. – Gale Hawthorne karmiący niemowlę butelką. Ludzie mi nie uwierzą – przygryzam wargę, powstrzymuję lekki śmiech. Gale na chwilę podnosi wzrok, mierzy mnie nim, ale w jego oczach nie widzę rozdrażnienia, czy gniewu, tylko nieskończone pokłady miłości do tego szkraba, którego trzyma w ramionach.
– Jakby ich to mało rozbawiło – puszcza do mnie oko – to powiedz im, że kiedyś mnie obsikał.
Tym razem nie udaje mi się powstrzymać silnego wybuchu śmiechu, który szybko tłumię dłonią, by nie obudzić dziecka, które właśnie skończyło jeść i teraz cicho posapuje w ramionach ojca.

– Co jest, Kotna? – spodziewałam się tego pytania od momentu zakończenia naszej misji w Ósmym Dystrykcie. Tuż po tym jak wybraliśmy miejsce pamięci i skończyliśmy wszystkie ustalenia, burmistrz zaprosił nas na kolację do swojego domu. Ani przez moment nie przyszło mi do głowy, że sprawy aż tak źle się potoczą. Peeta wydął usta, popatrzył na Gale’a z wysoko uniesionymi brwiami i wycedził przez zaciśnięte zęby, że raczej nie skorzysta. Na twarzy Hawthorne’a pojawiło się lekkie zaskoczenie, ale nie stracił rezonu, tylko z uśmiechem powtórzył zaproszenie, wraz z informacją, że tym razem mogą skosztować nalewek jego mamy, wśród których nie brak także malinowej. Peeta, nie mając wspomnień o tamtej długiej nocy u nas w domu, nie zrozumiał żartu, ale to ani na jotę nie usprawiedliwiało jego wrogiego zachowania, włącznie z dobitną informacją, że nie ma ochoty spędzać z nim wieczoru. Przy takim obrocie sytuacji przyszłam sama. Słyszałam tylko, jak Peeta zatrzasnął drzwi swojego przedziału, a potem z kimś rozmawiał. Pewnie z nią, bo ton głosu był znacznie łagodniejszy.

W drzwiach powitała mnie Paylor, która też bardzo się zmieniła. I nie chodzi wcale o to, że jej figura nie jest już tak wiotka, jak przed ciążą, ani o widoczne zmęczenie, ale o sposób, w jaki się do mnie zwracała. Jakby było jej mnie żal, jakby mi współczuła. Mimo prób zachowania pozorów, plotki o zachowaniu Peety rozeszły się bardzo szybko po całym Panem…

– Nic – odpowiadam i znów czuję, jak łzy napływają mi do oczu. – Chodzi właśnie o to, że nic się nie dzieje. Za miesiąc mamy Dzień Pamięci, to będzie ostatnie moje publiczne wystąpienie z Peetą… Rozstajemy się… – chowam twarz w dłoniach, nie chcę, by ktokolwiek widział moje łzy, ale to naprawdę cholernie boli.

Gale nic nie mówi, po chwili ta cisza zaczyna mi przeszkadzać i unoszę głowę, widząc, że przygląda mi się uważnie. Wygląda tak, jak kiedyś, gdy nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Jak wtedy, gdy nie musieliśmy wiele mówić, by się rozumieć. Teraz też nie naciska, tylko czeka na mój ruch – kontynuację, bądź zakończenie tematu.
– On mnie już nie kocha. To jedno wydarzenie, które sprawiło, że cofnął się w czasie, że jego całe pojmowanie „nas”, to czas szkoły, wszystko zmieniło… Gale, on nie pamięta niczego, co przeżyliśmy. Nie pamięta areny, tournee, drugiej areny, tortur i walki. Nawet cieszę się z tego, że jego błyszczące wspomnienia odeszły, ale to jedyna jasna strona tej sytuacji. Bo przede wszystkim zniknęły wszystkie wspomnienia o mnie. I stało się to, czego tak strasznie się bałam – Peeta zrozumiał to, co zaczął podejrzewać w Trzynastce. Jestem beznadziejna, nie ma we mnie niczego, co – jak sądził – kochał. Pojawiła się ona – młodsza, ładniejsza, mądrzejsza i po prostu zastąpiła mnie w jego sercu. A ja nie potrafię sobie z tym poradzić, nie jestem w stanie bez niego żyć. Co prawda ostatnio zaczyna mieć jakieś przebłyski, rozmawiałam nawet o tym z jego lekarzem, ale to wcale nie znaczy, że jego pamięć wraca. On pamięta zapachy, barwy, ma czasem skojarzenia ze mną. Ale jak tylko je potwierdzę, natychmiast je wypiera… – powiedzenie tego na głos sprawia mi dotkliwy ból.
Gale powoli wstaje, delikatnie odkłada syna do łóżeczka i okrywa go kołderką. Podaje mi dłoń, pomaga wstać z podłogi, na której siedziałam i bez słowa wyprowadza mnie z pokoju. Zamyka drzwi, a ja widzę, że w całym mieszkaniu panuje delikatny półmrok. Dociera do mnie, że Paylor po kolacji przeprosiła nas i poszła się zdrzemnąć, gdyż Saymon miewa w nocy okropne kolki, a niewyspanie daje się jej mocno we znaki. Gale zatrzymuje się na chwilę i bez słowa mnie obejmuje, głaszcząc lekko włosy. Na policzku czuję jego koszulę – zmienił się znacznie mniej niż ja. Mimo, że jest burmistrzem Ósemki, w głębi pozostał tym samym chłopakiem ze Złożyska w Dwunastce, którego kiedyś znałam, a jego strój, w którym chodzi po domu, podkreśla to tylko.
– Zawsze ci mówiłem, że to dureń – słyszę twardą nutę, która po krótkiej przerwie mięknie – ale ten dureń cię kocha. Kotna, musisz go zrozumieć, on pamięta ciebie tamtą, sprzed lat. Dziewczynę, która nie miała ochoty z nikim rozmawiać, którą pochłaniały własne problemy. Otwierałaś się tylko w czasie polowań ze mną. A teraz widzi przed sobą silną, wytrwałą, gotową do poświęceń, ale też świadomą tego, co zrobiła, kobietę. Widzi przepaść, której nie umie przeskoczyć. Nie zdaje sobie sprawy z tego, że dokonaliście tego razem. Opowieść to nie wszystko, a on nie pamięta tamtych wydarzeń. Nie wie, że… Nie wie, że mnie serce łamało się na milion kawałków, kiedy widziałem, jak rozpaczliwie o niego walczyłaś i wiedziałem, że nic nie mogę zrobić – ani ci pomóc, ani cię od niego odciągnąć. Nie pamięta, że byłaś jego jedynym ratunkiem przed zapadnięciem się w koszmar. Obydwoje się zmieniliście, wasza miłość ewoluowała, jak wy, tylko teraz on wrócił do punktu wyjścia, a ty jesteś daleko przed nim. Katniss… spróbuj cofnąć się razem z nim.
– Tylko co to da? On ma już inną – szepczę cicho z pełną świadomością tego, że Gale ma rację.
– Może to i prawda, ale to ty jesteś z nim 24 godziny na dobę, w pociągu, objeżdżając wszystkie dystrykty. To ty możesz bez przeszkód z nim rozmawiać, możesz mu powoli wszystko przypominać. Katniss, załóż spodnie, jakąś kurtkę, zapleć włosy w warkocz i pokaż mu, że ty tam nadal jesteś. Obudź jego wspomnienia, spraw, że będzie marzył o tym, by cię dotknąć i pocałować, a ty mu na to nie pozwól. Jesteś śliczna i każdy facet w naszym dystrykcie o tobie marzył. Nikt nie dziwił się temu, że się w tobie zakochał, za to niewielu rozumiało, co ty w nim zobaczyłaś – podnoszę głowę i widzę w jego oczach, w kącikach ust, że żartuje. Chcę mu coś odpowiedzieć, ale ciche pukanie do drzwi mi w tym przeszkadza. Gale podchodzi do nich powoli, naciska na klamkę i nagle słyszę:

– Czy jaśnie pani będzie uprzejma już wrócić ze swojej schadzki? – warczy na mnie wściekle. – Cały pociąg stoi i czeka aż księżniczka raczy wrócić z randki ze swoim ukochanym – Peeta patrzy na nas, a dłonie zwijają mu się w pięści.
– Twój plan chyba się nie powiedzie, sam widzisz – odpowiadam roztrzęsiona Gale’owi, w odpowiedzi na jego poprzednie słowa. Wzruszam ramionami i pozwalam, by pomógł mi założyć płaszcz. Na dworze pada, deszcz zmoczył cały dystrykt, a wiatr napełnił go zapachem lasu. Zaciągam się nim głęboko i daję się Gale’owi objąć na pożegnanie, rozumiejąc równocześnie, czemu w tym miejscu jest mu dobrze, czemu tu się odnalazł.
– Powinnaś spróbować – odpowiada poważnie, nie spuszczając zaskoczonego wzroku z Peety.
– A ty… – mijam Gale’a w progu i powoli wlokę się na stację, gdy dobiega mnie końcówka zdania – stary, ogarnij się, co się z tobą dzieje?
– Nie twój interes, Hawthorne – odpowiada agresywnie Peeta.
– Obawiam się, że mój – Gale się prostuje, uświadamiając mi, że opuszczone ramiona i lekko zgarbiona postawa sprawiły, że zapomniałam, jak postawnym jest mężczyzną. – Kotna cię kocha, a ty ją krzywdzisz. Człowieku, sprawia ci przyjemność doprowadzanie ukochanej do łez?

Odwracam się na pięcie, wiem jak kończą się ich kłótnie. Zawsze było tak samo – albo dochodziło między nimi do bójki, albo się upijali. Tym razem jest inaczej – Peeta lustruje wzrokiem Gale’a, wybucha głośnym śmiechem i mówi mu dobranoc. Mija mnie i słyszę wówczas ciche stwierdzenie, przeznaczone tylko dla moich uszu:
– Histeryczka – w jego głosie jest złość, wyrzut, rozczarowanie. Chyba nawet… nienawiść? Mam dość tego, co dzieje się między nami, dość ciągłego powstrzymywania się, gry pozorów. Łzy mieszają mi się na twarzy z kroplami deszczu.

Gale nadal stoi w drzwiach swojego domu, smuga światła z holu pada na ciemną ulicę Ósemki. Macham mu ręką na do widzenia, nie chcę, by wiedział, nie chcę dokładać mu problemów. Brnę powoli za Peetą, który mocnymi krokami rozchlapuje wodę z kałuż na wszystkie strony. Zrównuję się z nim i obracam twarz w jego stronę:
– Kiedyś powiedziałeś, że nie chcesz, by Kapitol cię zmienił, że chcesz pozostać sobą. Jakoś ci się nie udało – teraz jesteś typowym Kapitolińczykiem – cedzę i wyprzedzam go, starając się stawiać długie kroki. Jednak jego wzrost sprawia, że nie udaje mi się daleko uciec – szybko dogania mnie i chwyta mokrą od rzęsistego deszczu dłonią moje ramię. Silne szarpnięcie odwraca mnie w jego stronę.
– Co masz na myśli?
– Pomyśl odrobinę! Zachowujesz się jak jakiś debil! – aż trzęsie mnie ze złości.
– A ty jak skończona histeryczka!
– Powtarzasz się. Twoja ukochana małolata nie nauczyła cię innych określeń? – patrzę pewnie w jego oczy, przez moment widzę jakieś wahanie, coś dziwnego, niezrozumiałego. Kręci głową, jakby odganiał od siebie jakieś myśli. W końcu puszcza moją rękę i wciska dłonie w kieszenie.
– Widocznie nie. A tobie jak minął wieczór z ukochanym? – znów ta wstrętna ironia, znów złośliwość, której nienawidzę, która nigdy go nie charakteryzowała. Snow zrobił znacznie więcej niż sądziliśmy – zmiana wspomnień i wgranie w jego mózg mojego obrazu jako zmiecha, wydawało się najbardziej okrutnym zabiegiem. Ale teraz okazuje się, że to nie koniec, że zmieniono mu także charakter. I to bardzo skutecznie. Peeta już nie jest sobą, nie jest nawet Peetą Mellarkiem sprzed Dożynek. Jest kimś zupełnie obcym…
– Spotkałam się z moim przyjacielem, jego narzeczoną i poznałam ich syna – warczę. – I mam nadzieję, że twoja rozmowa była… udana?
– Co ci do tego? Nie jestem twoją własnością! – wydziera się na całe gardło, kiedy dochodzimy do stacji.
– Oczywiście, że nie jesteś. Jak mogłam sądzić, że te twoje wszystkie deklaracje miłości, cokolwiek znaczą?!
Jego twarz się zmienia, nagle patrzy na mnie z niedowierzaniem, a ja przez mocno zaciśnięte zęby dodaję:
– Kim ty jesteś, co się z tobą stało? – kręcę głową z niedowierzaniem.
– Jestem… – zaczyna powoli, ale mu przerywam.
– Nie chcę już tego wiedzieć, Peeta – biorę głęboki wdech i powoli wypuszczam powietrze, – Nie dam już dłużej rady tak żyć.

Wsiadam do pociągu, zamykam się w swoim przedziale, zakopuję w pościel i płaczę…

34 myśli na temat “139. Kim ty jesteś?

  1. O, taki słodki Gale 🙂 A Peeta mógłby sie w końcu ogarnąć, bo kurczę, jest doradcą prezydenta no! Nie dziwie sie Kat, po sama bym się załamała po tym wszystkim, ale mam nadzieję, że Peeta odzyska pamięć 🙂 Notka świetna, a część Gale’a strasznie wzruszająca 🙂 Nie mogę się doczekać wtorku 🙂

  2. Super, że Katniss ma takie wsparcie w Gale’u i wogóle wszystkich przyjaciołach, ale strasznie mnie boli to, że nie ma już tego ”starego” Peety. Może po tym jak Kat powiedziała mu to wszystko, on ogarnie się choć troszke. Jak nigdy nie lubiłam Gale’a to teraz u mnie zapunktował. Notka genialna jak zawsze. Piszecie świetnie i nie przejmójcie się komentarzamy typu ”zrobiła się telenowela”, bo wszyscy wiemy, że to najlepszy blog o Katniss i Peecie. Z niecierpliwością czekam na wtorek i tradycyjnie : Może Peecie wróci pamięć :3

  3. No ja nie mogę no! Dzisiaj juz nie wytrzymałam i poleciały łzy… :'(
    Ale moja ciocia była najlepsza; „Ej, a tej co jest, że taka poważna? Halo Oliwia obraziłaś się na mnie? Ej czemu płaczesz? ” – „Bo one odebrały Peecie pamięć” – „Komu?” I moja kuzynka; „Jej tam nie ogarniesz, ona jest jakaś dziwna”

    1. Nie płacz, to tylko opowieść – powiedziala soczyście pociągając nosem 🙂 To nie opowieść,to juz część Nas 😀

  4. Wreszcie jakis postep w odzyskaniu pamieci 🙂 gale jako ojciec 😀 tez nie moge sobie wyobrazic, ale slodko ^^ czekam ze zniecierpliwieniem na kolejna notke 🙂 dzisiejsza cudo 😀

  5. Ej, kto robi ze mną napad na sklep z patelniami, bo coś mi się zdaje, że ktoś o imieniu zaczynającym się na „P” a kończońcym się na „eeta” dawno nie dostał w łeb jakimś tefalem

  6. Kiedy oni się wreszcie pogodza ? Ile on może tak ja ranić ? Proszę dziewczyny niech on sobie w końcu przypomniał! 🙁

  7. 2 razy mnie w konia zrobilyscie 🙂 liczylam ze Kat wroci do pociagu, przebierze sie i wezmie do roboty, 2 jak Peeta szarpnał ją za rękę to liczyłam na pocałunek a tu nic :O Za krótka, wieeeceeej, wieeceej 🙁 hahah, odliczanie do wtorku

  8. jejciu notka rewelacja! porusza niesamowicie :3 zawsze lubiłam Gale’a 😛 super chłop z niego xD Peeta jest zazdrosny xD na stówę xD jeja kto by pomyślał, że jad zmienił mu charakter 🙁 nienawidzę gończych os 🙁

  9. Peeta!! eh, go to trzeba czymś walnąć w łeb i już! 😀 przez waszego bloga polubiłam Gale’a 😮 ciężko go sobie wyobrazić jako ojca, zwłaszcza, gdy ma się w głowie obraz jego próbującego zabić Kat lub Peetę :/

  10. Gale jako ojciec bardzo mi się podoba! A co do Katniss i Peety… Nie będę nic mówić/pisać i grzecznie poczekam do wtorku, a następnie do czwartku, i tak do 19 sierpnia, jak obiecała Ania 🙂
    Pozdrawiam
    MD

  11. Nie mogłam już wytrzymać i przy słowach „Kim ty jesteś, co się z tobą stało ?” mi też zaczęły spływać łzy po policzku :'( , i uświadomiłam sobie jak bardzo Katniss musi kochać Peetę jeśli do tej pory udało jej się tak długo z nim wytrzymywać. Żal mi bardzo Peety, i z niecierpliwością wyczekuję powrotu jego pamięci. Co do Gale’a jestem szczerze zachwycona.jego postawą, i czekam na kolejne notki

  12. jeszcze będzie tak że Katniss spróbuje popełnić samobójstwo będzie w szpitalu i wtedy Peecie się wszystko przypomni haha ;d

    1. Najpierw pomyślałam, źe on raczej szaleje w takim momencie, ale w sumie – teraz nie pamięta tego… Hmmm, gorzej jakby sobie przypomniał, zobaczył ją przypiętą do jakiejś maszyny rurkami, nieprzytomną, dotarłoby do niego, że ją do tego doprowadził i szaleństwo murowane… Tak… Ania, co Ty na takie rozwiązanie serii? 🙂

  13. Jak dla mnie brakuje interwencji pani Mellark. Myślę, że gdyby mamusia przetrzepała synka patelnią byłoby lepiej. We wcześniej notce Peeta stwierdził, że wróci do Dwunastki, bo tam ma rodzinę i przyjaciół… powodzenia Peeta. Wątpię, żeby „rodzina” puściła mu to płazem. Anie, czekam na starcie Peeta vs. pani Mellark!
    Ciekawi mnie czy Katniss posłucha Gale’a i wypróbuje jego plan… Katniss zakładaj spodnie!
    Poza tym, widok Gale’a z dzieckiem jest świetny, robi się miło 🙂
    Ola.

  14. Dziewczyny przeczytałam wszystkie rozdziały i jestem zachwycona. Każdy moment w relacjach jakichkolwiek postaci jest aż przesycony emocjami, co po prostu kocham.
    Zacznę od początku bloga:
    1. Ulubiona postać/para: Mam dylemat, ale zacznę od tego co zawsze lofciałam- Hayffie. Ich dzieci maja cudowne imiona i chcę wam powiedzieć, że ten czas w którym opisałyście to jak facet z dwunastki zakochuje sie w dziewczynie z Capitolu. To było cudne;* Z reszta ja uwielbiam stroje Effie i teksty Haymitcha;D
    2. Peeta jest jak zawsze romantyczny (tylko w tym rozdziale to idiota)
    3. Pokazujecie wydarzenia na tle kilku lat więc widać jak charakter głównej bohaterki się wciąż kształtuje. W rezultacie mamy już do czynienia z dojrzała emocjonalnie młoda kobietą.
    4. Cieszę się, że wprowadziłyście te momenty zwątpienia w związku Peety i Katniss, kiedy się kłócą lub maja ciężkie dni.
    5. Postacie typu Johanna, Annie lub Gale- dobrze, że są bo znakomicie urozmaicają fabułę.

    Teraz przejdźmy do tego rozdziału. To chyba mój ulubiony. Pokazałyście jaka silna duchowo jest Kotna, ale też jak bardzo kocha Peetę. Peeta to idiota, który się cofnął w rozwoju;D Nie chcę, żeby sobie tak po prostu wszystko przypomniał, ale zaczął powoli znów zakochiwać się w Katniss, ale wasza wola;* Cieszy mnie to, że wspierają wszyscy tą, która jest tu nie winna, czyli Katniss. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału.

    Chce was tez zaprosić na mojego bloga. Nie o tematyce związku Katniss i Peety, chociaż te postacie też się na pewno pojawią;*
    http://iskrypozogifanfictionigrzyskasmierci.blogspot.com/

    1. WOW ale analiza. Dziękujemy 🙂 Kolejny rozdział już jutro. W wolnej chwili na pewno zajrzę na twojego bloga, zapraszam również na naszą grupę na FB. Jeszcze raz dziękuje za twój komentarza. Pozdrawiam A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *