141. Oczami matki

Witajcie,
Cieszymy się Waszymi komentarzami i czekamy na nowe 🙂 Mamy nadzieję, że dzisiejsza notka również się Wam spodoba. Następna notka będzie w sobotę, przedpołudniem (dokładną godzinę podamy jutro).
Równocześnie informujemy, że finał obecnej serii jest już zaplanowany i rozpisany na kolejne dwie notki (sobota i wtorek).
Pozdrawiamy ciepło,

A & A

——-

Z trzaskiem zamykam szufladę toaletki, jestem tak niesamowicie poirytowana, że aż trzęsą mi się ręce.
– Kochanie, nie powinnaś tego tak przeżywać.
– Tak sądzisz? – patrzę na niego zmrużonymi oczami i odpowiadam kąśliwie. To nieprawdopodobne, że on uwierzył w tę dziwną scenę.
– Tak – odpowiada krótko, milknie na moment i kładzie się do łóżka. Nakrywa się kołdrą, wysuwając na bok stopy. Dzięki temu lekko zwisają z łóżka, pozostając nieprzykryte. – Sama słyszałaś, co powiedział Paul.
– Słyszałam – ripostuję. Jednocześnie sama też się kładę, przykrywając dokładnie kołdrą. Jest czerwiec, ale ten wieczór jest jakiś zaskakująco chłodny, jakby chciał się wpasować w mój nastrój. – I po raz setny mówię ci, że to nie było wyreżyserowane, to nie było zaplanowane. Tam dzieje się coś bardzo niedobrego.
– Wydaje ci się – odpowiada spokojnie, wręcz flegmatycznie Artur, a mnie znowu ponoszą emocje.
– Nie wydaje mi się, Arturze – podnoszę lekko głos. – Sam się przekonasz. Moja intuicja podpowiada mi, że tym razem między nimi stało się coś nieodwracalnego!
– A ja ci mówię, że jest inaczej – uparcie obstaje przy swoim mój mąż i gasi nocną lampkę.

Pokój pogrąża się w ciemności. Już po kilku minutach słyszę najpierw miarowy oddech mojego męża, a potem ciche chrapanie. Tymczasem mnie kotłujące się w głowie myśli nie pozwalają zasnąć.
Popołudniu oglądaliśmy relację z obchodów Dnia Pamięci. Kiedy na ekranie zobaczyłam Katniss i Peetę, od razu wiedziałam, że pomiędzy nimi coś się wydarzyło. Nawet na siebie nie patrzyli. Później, przez krótką chwilę, miałam nadzieję, że może znów zostanę babcią. To, co się stało z Katniss, to jak pobladła, zachwiała się… Liczyłam, że to może świadczy o tym, że… Peeta od razu ją podtrzymał, podał szklankę wody. Czekałam tylko, by ją przytulił – to w ich zachowaniu było zawsze takie naturalne, niemal oczywiste. A potem wszystko prysło. Po jaką cholerę on dał się tak obłapiać tamtej dziewczynie, po co on do niej polazł?! Bez względu na to, co później zrobił Paul, coś mi tu nie pasuje.

Kamera niemal natychmiast podążyła za Peetą, ale nim operator przełączył widok na niego, przez chwilę jeszcze na ekranie widziałam podium i mównicę. Wszyscy zebrani tam ludzie mieli zaskoczone, albo wściekłe miny. Jakby nie mogli uwierzyć w to, co się dzieje. Miałam nawet wrażenie, że Paul siłą trzyma Johannę, by nie pobiegła za moim synem. Kolejne sekundy czasu antenowego wypełnił Peeta i ta dziewczyna. Nagle w kadrze pojawił się Paul, a za nim Johanna. Oboje podeszli do Peety, a słowa Paula od razu były dobrze słyszalne, dzięki bliskiemu mikrofonowi jakiegoś stojącego w pobliżu dziennikarza.
– Obywatele Panem – Paul wyciągnął rękę w stronę tamtej dziewuchy – Dzień Pamięci, to upamiętnienie wszystkich poległych w czasie Igrzysk i Rewolucji Kosogłosa. To również możliwość pojednania – takiego jak teraz. Dwukrotny trybut, członek elitarnej jednostki powołanej do walki ze znienawidzonym Prezydentem Panem i wnuczka tegoż prezydenta. Sami widzicie, że nawet pozornych wrogów, może połączyć przyjaźń – po tych kilku zdaniach nie byłam w stanie się poruszyć…

Paul uścisnął dłoń wnuczki Snowa, potem to samo zrobiła Johanna, choć jej wzrok raczej wyrażał chęć mordu niż pojednania. Katniss, prowadzona pod rękę przez Haymitcha, tylko kiwnęła jej chłodno głową. A mój syn… Stał i patrzył na nią z szeroko otwartymi oczami. Miałam wrażenie, że ona unika jego wzroku, patrzy gdzieś w dal. Wydawało mi się nawet, że spojrzała z wyższością na Katniss, choć może przypisuję jej nienajlepsze cechy, tylko dlatego, że się tam znalazła, że weszła na miejsce, na którym być jej nie powinno.
Wszyscy byli wyraźnie zdenerwowani, co mogło być związane z sytuacją, ale ja znam ich wszystkich dobrze. I jestem pewna, że to nie było zaplanowane, nie było wyreżyserowane. To… to było perfidne ze strony mojego syna, a zachowanie Paula było tylko sposobem na wybrnięcie z niezwykle kłopotliwej sytuacji.

Znam też to spojrzenie mojego syna, ten sposób, w jaki patrzył na tę dziewczynę, na wnuczkę Snowa – mordercy i sadysty. Mój syn się w niej zakochał…

Pukanie do drzwi jest delikatne, acz uporczywe. Podchodzę powoli, jednocześnie wycierając ręce z mąki, naciskam na klamkę. Widok osób stojących na progu domu, sprawia, że muszę się oprzeć o futrynę drzwi.
– Mamo – Peeta mówi cicho i z pewnym wahaniem, trzymając za rękę tę dziewczynę, którą wczoraj widziałam na ekranie – pozwól, że przedstawię ci Kate. Moją dziewczynę – dodaje. Ostatnie słowo, mówi bardzo cicho, ledwie słyszalnym szeptem. Patrzy mi niepewnie w oczy, doskonale wie, że nie jestem zadowolona z tych odwiedzin.
– A co z Katniss? – pokochałam tę dziewczynę całym sercem, mimo, że początkowo nie byłam w stanie znieść jej obecności, tego co robi z moim synem. W końcu jednak zrozumiałam, że ona kocha Peetę. Zrobiła dla niego bardzo wiele, ratowała kilkakrotnie jego życie, troszczyła się o niego w czasie choroby, dbała. Teraz, gdy stracił pamięć, dzwoniła codziennie, łożyła na jego utrzymanie. Przysyłała leki, które dodawałam mu do posiłków… Ale to wszystko na nic… Mój syn zakochał się w jakiejś innej dziewczynie, co gorsza – we wnuczce swojego największego oprawcy. Może gdyby Katniss wróciła do Dwunastki, a nie została w Kapitolu, może wówczas byłoby inaczej. Ale już tego nie cofniemy…
– Nie wiem i nie interesuje mnie to – odpowiada twardo i dodaje – przyszedłem po swoje rzeczy, przenoszę się z Kate do mojego domu w Wiosce Zwycięzców.
– Masz nam coś jeszcze do zakomunikowania? – Artur jest poważny i stanowczy. Jego głos jest zimny jak lód, chyba nigdy nie pamiętam, by tak mówił do Peety. Jemu najwyraźniej też nie podobna się zachowanie naszego najmłodszego dziecka…
– Tak – Peeta prostuje się – 14 sierpnia, kiedy Kate skończy 17 lat, bierzemy ślub. Oczywiście jesteście zaproszeni – wymija nas w progu i idzie do swojego pokoju. Po kilku minutach wraca i opuszcza nasz dom. Już na zawsze.

Stoję przed lustrem, mam na sobie prostą czarną garsonkę. Mówią, że nie powinno się tak iść na ślub, ale nikt nie namówi mnie na zmianę stroju. Najchętniej nie poszłabym w ogóle na tę uroczystość, ale co byłaby ze mnie za matka. Kocham moje dzieci, co nie znaczy, że popieram każdą ich decyzję. Jednak bez względu na to z kim bierze ślub mój syn, będę z nim w tym dniu. I mam wielką nadzieję, że zobaczę w jego oczach choć cień tej miłości, którą kiedyś darzył Katniss.

Sala wygląda całkiem inaczej niż podczas ślubu Patricka i Amandy. Nie ma wielu kwiatów, z boku stoi tylko dość specyficzny bukiet zrobiony z kilku ozdobnych gatunków, oraz gałęzi i owoców. Od środka sufitu, na boki, rozchodzi się upięty materiał, tworząc miękkie drapowania. Rząd krzeseł jest ubrany w podobne draperie, z białymi kokardami, wykończonymi złotymi obwódkami. Na stole i po bokach sali stoją białe świeczniki, a w nich – białe świece ze złotymi inicjałami K i P. Właściwie dekoracja jest nawet ładna, ale ten brak kwiatów mnie razi. To ślub, nawet gdy w Dwunastce było biednie, to szukaliśmy polnych kwiatów, by podkreślić radosny charakter tego dnia… Z gości jesteśmy tylko my – rodzina Peety, jakaś kobieta w dziwnym ubraniu, najprawdopodobniej matka Kate i kilka dziewcząt w szkolnych mundurkach. Rozglądam się, ale nie ma nikogo więcej. Na zewnątrz czeka co prawda spora grupa ludzi, ale to raczej ciekawscy, którzy przyszli zobaczyć parę młodą…
Kiedy zajmujemy swoje miejsca, spoglądam na stojącego pośrodku Peetę. Jest ubrany w bordową koszulę i dość prosty, brązowy garnitur z białymi wyłogami marynarki i białą poszetką. Źle mi się kojarzy na nim ten kolor, ale cieszę się, że nie przyszło mu do głowy założyć białego garnituru, choć byłaby to częściowo moja wina. Nie chciałam mu pomagać w przygotowaniach, więc został na łasce tej dziewczyny i jakiejś konsultantki, wynajętej przez nią. Siłą rzeczy obie wiedzą więcej o tradycjach Kapitolu, niż Dwunastki…
On też rozgląda się po sali, jest wyraźnie zaskoczony brakiem jakichkolwiek innych gości. Widocznie liczył na to, że ktoś się jednak przełamie i przyjdzie. Jednak nie pojawił się absolutnie nikt z jego przyjaciół, nawet Ast. Siada ciężko obok mnie, a ja czuję niesamowity ból w sercu, spowodowany wyrazem twarzy mojego dziecka. Jego mina mówi mi, że właśnie, w niezwykle okrutny sposób, zdał sobie sprawę z tego, jaki stosunek do jego narzeczonej i do niego samego mają pozostali Zwycięzcy.
– Katniss – zaskoczony głos Artura wyrywa mnie z rozmyślań. Momentalnie spoglądam w jej stronę i kątem oka widzę, że nie tylko ja. Katniss jest ubrana w zwykłe spodnie, na prosty szary top zarzuciła skórzaną kurtkę swojego ojca. I wydaje mi się, że obok krzesła, przy jej lewej nodze, stoi łuk i kołczan. Przez moment zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma zamiaru kogoś zabić, ale jej opanowany głos uspokaja mnie w tym względzie.
– Dzień dobry wszystkim – mówi z bladym, ledwie widocznym uśmiechem – nie mogło mnie tu nie być. Pora to zakończyć. Definitywnie – boję się tego, co miały znaczyć jej słowa. Bardzo się boję.
– Na wstępie – Haymitch mówi lodowatym tonem – chciałem zaznaczyć, że jestem tu tylko i wyłącznie na wyraźną prośbę Katniss Everdeen – spogląda na Peetę z przymrużonymi oczami. – Nie dla ciebie…
– Haymitch – Katniss spokojnie przerywa jego wywód.
– Wiem, skarbie – Haymitch unosi ręce do góry w obronnym geście – ale to ty prosiłaś, bym udzielił mu upragnionego – akcentuje mocno to słowo – ślubu. Nie obiecywałem, że będę miły.
– Co racja, to racja – odpowiada mu, wzruszając ramionami.

Panna młoda sunie ku nam w ciszy. Nikt nie gra na ustawionych w rogu sali organach, jedyna osoba, która to potrafi, chodziła z Katniss i Peetą do klasy. Widać bardziej lubi Katniss…
Podchodzi powoli do mojego syna, jest ubrana w śliczną śmietankową suknię. Góra jest skromna, pozbawiona ramiączek, niesamowicie prosta. Na matowy materiał nałożona jest leciutko połyskująca koronka, która skromnie pomniejsza dekolt i okrywa delikatnymi kwiatami ramiona dziewczyny, kończąc rękawy na wysokości łokcia. Dół sukni to długa, rozszerzona spódnica, z kilkoma warstwami organdyny. Jej jedyną ozdobą jest, ta sama co na rękawach, koronka, której wzór jest widoczny od pasa do wysokości kolan. Talię zdobi biały, praktycznie pozbawiony ozdób pasek, wykończony prostą kokardką. Przechodzi mi przez głowę, że skoro potrafiła się tak ubrać, to może… Ale gdy mnie mija, na chwilę wstrzymuję oddech. Niezwykle delikatny przód sukni zwiódł mnie. Tymczasem jej plecy są praktycznie nagie. Osłania je tylko górny wąski pas koronki, który następnie rozchodzi się głęboko na boki i wraca dopiero na wysokości pasa. Ta dziewczyna ma zaledwie 17 lat, za młoda jest na taki strój. Gdyby miała jakieś bolerko, albo choćby szal… Odrywam wzrok od jej pleców, staram się skupić na twarzy. Spogląda z miłością na mojego syna, co lekko mnie uspokaja, ale w jego oczach gości coś, czego wolałabym nie widzieć. Strach, niepewność i coś, co nawet mnie, jego matce, trudno jest zdefiniować.

amelia-sposa-bridal-2014-donatela-wedding-dress-sleeves amelia-sposa-bridal-2014-donatela-wedding-dress-sleeves-keyhole-back

– Chcecie wziąć ślub, czy tak? – Haymitch zadaje im to pytanie bez zbędnych wstępów, a ja już wiem, że ten dzień Peeta zapamięta jako jeden z najgorszych w swoim życiu. I choć mam świadomość, że w pewnym zakresie na to zasłużył, to równocześnie czuję przykrość, że krzywdzą mojego syna. I niezależnie od wszystkiego, jest mi go żal – nie zachował się na poziomie, ale chyba jednak nie zasłużył aż na takie traktowanie.
Obydwoje odpowiadają, że tak. Na sali znów panuje cisza.
– Dobrze, skoro obydwoje – mocno akcentuje to słowo – tak zdecydowaliście, na mocy urzędu, jakim obdarował mnie Prezydent Paul Mellark, pytam was – czy ty, Peeto Mellark, bierzesz za żonę, obecną tu, Kate Snow?
– Nazywam się Kate Neve – przerywa mu moja przyszła synowa.
– Chciałem trzymać się faktów – stwierdza Haymitch.
– To się ich trzymaj, Haymitch. Masz przed sobą dokumenty. I kontynuuj – Peeta jest coraz bardziej zdenerwowany.
– Czy ty, Peeto Mellark, bierzesz sobie za żonę, obecną tutaj, Kate… – udaje, że sprawdza w dokumentach, choć przed momentem usłyszał jej nazwisko. Jego złośliwość drażni mnie – Neve i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńska i to, że nie opuścisz jej aż do śmierci, bez względu na to jak wiele będziesz musiał poświęcić dla tego małżeństwa?
Mogłabym przysiąc, że Peeta się waha, przez moment przez jego twarz przebiega dziwny cień, jakby niepewność, ale w końcu odpowiada:
– Tak.
Katniss cicho wzdycha, spoglądam na nią. Spodziewałam się jakiś emocji, ale jej twarz ich nie wyraża. Patrzy tylko uważnie w stronę Peety, a do mnie dochodzi, że i on na nią spogląda. I wtedy nagle słyszę dziewczęcy głos:
– Tak – wypowiedziane przez Kate Neve. A właściwie już teraz Kate Mellark…

Katniss powoli wstaje, by jako pierwsza złożyć  im życzenia. Nikt jej nie zatrzymuje, nikt nic nie mówi, czuję tylko, że atmosfera gęstnieje.
– Wszystkiego najlepszego – zaczyna powoli.
– Dziękujemy – szczebiocze Kate. Nie ma wyczucia, albo Peeta popełnił poważny błąd i nie wprowadził jej w sytuację. Katniss prostuje się, spogląda na nią jakby z góry, ma uniesione brwi, zacięty wyraz twarzy.
– Nie mówiłam do ciebie. Wszystkiego najlepszego Peeta. Z okazji urodzin.
– Miałem wczoraj – odpowiada cicho mój syn.
– Wiem – znów ten ledwie zauważalny uśmiech. – Wiem, kiedy masz urodziny, ale nie chciałam cię wczoraj odrywać od przygotowań. Dlatego dziś życzę ci wszystkiego dobrego i mam coś dla ciebie.
– Prezent? – Peeta głośno przełyka ślinę.
– Można tak powiedzieć – jej głos przestał być pewien. Jakby nie była do końca pewna tego, co chce zrobić. Jednak tuż po tym podnosi do góry prawą dłoń, zsuwa z serdecznego palca pierścionek zaręczynowy i podaje go Peecie.
– Jest twój – szepcze moje dziecko. – Nie chcę go odzyskać, należy do ciebie. To symbol czasu, którego nie pamiętam, choć tylko ja wiem, jak bardzo chciałbym, by było inaczej. Nie niszcz choć tego – głos mojego syna powoli się łamie, a mnie pęka serce. Rozumiem ją doskonale, ale rozumiem i jego…

Katniss patrzy przez chwilę na dwie połączone ze sobą litery, na miniaturowe skrzydła kosogłosa, które łączą je ze sobą. Zastanawiam się co zrobi – uprze się, by mu go zwrócić? Wyrzuci? Zabierze? Powoli wsuwa go ponownie na palec, ale nie na prawą rękę, gdzie był dotąd, a na lewą. Jak wdowa, którą chyba właśnie w sercu została, chowając miłość swego życia. Całuje Peetę w policzek, bierze łuk i wychodzi. Mój syn odprowadza ją bacznym wzrokiem. Wzrok przesnuły mi łzy, ale gdy je ocieram widzę, że goszczą i w jego oczach….

*suknia ślubna Kate Neve (i zdjęcia) pochodzą ze strony http://www.weddinginspirasi.com/2013/12/23/ameliasposa-2014-wedding-dresses/

48 myśli na temat “141. Oczami matki

  1. To takie straszne. Nie. Peeta nie może być z Kate. Nie. Jestem załamana. Nie po to czytałam tego cudownego bloga dniami i nocami przez tydzień, bo dopiero tydzień temu go odkryłam. Nie. Tak cudnie piszecie. PEETA: ODZYSKAJ W KOŃCU PAMIĘĆ TY IDIOTO!

  2. Zatkało mnie… Cholera. Chyba wrócę tu jutro, przeczytam jeszcze raz i wtedy napiszę porządny komentarz. Jak na razie wiem jedno: świetny pomysł na notkę oczami pani Mellark.

  3. Jakie to smutne… rozpłakałam się czytając ten rozdział. Tak strasznie żal mi Katniss i Peety zresztą też. To najlepszy blog na świecie!!! Nie wiem co ja zrobie do soboty. Napewno będę czekać, bo WARTO.
    (świetnie ,nie, NAJLEPIEJ piszecie i obyście nigdy nie przestały) <3

  4. Bardzo wzruszająca część. Świetnie wymyślone, aby zobaczyć to oczami Pani Mellark. Końcówka taka przykra. Jak Katniss oddaje pierścionek, a następnie wkłada go na lewą dłoń. Tak mi ich szkoda. Czemu oni mają tak źle w życiu. Mało w życiu jeszcze przeszli ;( Jestem ciekawa jak długo Kate i Peeta będą małżeństwem, Mam nadzieję, że będzie najkrótsze jaki cały świat nie widział. Teraz tylko czekać do soboty i wtorku. Jestem bardzo ciekawa, co Anie wymyśliły.

  5. NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE!!!!!!!!!!!!!!! JESTEM NA WAS WŚCIEKŁA I MAM FOCHA! NA PRAWDĘ! ROZCZAROWAŁA MNIE TA NOTKA! KURCZĘ!!! PĘĘTA TO DEBIL I PALANT! NIECH IDZIE SE Z TĄ KATE I NIECH ODWALI SIĘ OD KAT! SKORO JEJ NIE KOCHA TO ZNACZY WYŁĄCZNIE O NIM A KATNISS ZASŁUGUJE NA KOGOŚ LEPSZEGO. JAK DLA MNIE TO PEETA JEST PO PROSTU…. ZEREM! JAK ZMĄDŻEJE TO MOŻE BYĆ ZA PUŹNO! A KATNISS TO WSPANIAŁA DZIEWCZYNA I TEN IDIOTA PO PROSTU NIE POTRAFI TEGO DOCENIĆ. NIECH IDZIE SIĘ LECZYĆ!!!!!

  6. Peeta, przestań już krzywdzić tą biedną Katniss, ona nie zasługuje na takie cierpienia pf nie mam słów na twoje zachowanie ;-;

  7. zatkało mnie. ci ja teraz pocznę? jak ja będę normalnie funkcjonować do soboty? jak? tera nie będę mogła normalnie myśleć. czuję, że czeka mnie kolajna bezsenna noc. będę myśleć o Katniss, Peecie i no cóż.. Kate. pozdrawiam, zniecierpliwiona andziuhna 😉

  8. Rozpłakałam się. Poważnie. Rozpłakałam. To dla mnie było straszne przeżycie widzieć wyobraźnią takie rzeczy. Czekam na rozwód Kaśki i Peety i oczywiście kolejny ślub. Tyle, że niech teraz panną młodą będzie Katniss!!! 😀

  9. Och, tak akurat na wesele, chociaż to moje jest wesołe. Mam nadzieje, że Peeta nie będzie żałował tej decyzji, chociaż osobiście trząsnęłabym mu przez łeb tefalem. Dałoby rade wziąć rozwód w razie czego? Mam nadzieje, że tak. Nie mogę się doczekać finału.

  10. Powiedzcie, ze ten slub jest niewazny. BLAGAM POWIEDZCIE BO W NAJBLIZSZEJ CHWILI IDE SKOCZYC Z MOSTU. Dlaczego tak mnie krzywdzie? 🙁
    + swietny pomysl na notke z perspektywy matki Peety
    :'(

  11. Jeju, popłakałam się na koniec… A wiecie, mnie nie łatwo wzruszyć…
    Peeta, głąbie, odzyskaj pamięć! Chociaż wybaczam Ci te nuecne słowa na początku, to pamiętaj-to za końcówkę.
    Kate, uważaj na siebie, bo może Ci się wkrótce przydarzyć nieszczęśliwy wypadek…
    Katniss, skarbie, biedna jesteś:(
    Haymitch, Ty złośliwy obrońco Kotny;)
    A Wy, drogie Mamy, jesteście genialne! Notka oczami matki Peety… Cudo! A wszystkie emocje w tekście były wręcz namacalne. Rozdział taki smutny, przejmujący i wzruszający. Całość wyszła perfekcyjnie!
    Jeszcze z wilgotnymi oczami
    Puma
    P.S. I pamiętajcie, jakby ktoś pytał, to płakałam tyle co kot napłakał, jasne?;)

    1. COOOO?!!!!!! SOBOTA?!!!!!!! Jak ja do niej dotrwam?
      Chodzi o to, że zawsze jak wchodzę na Waszego bloga i chcę przeczytać nową notkę, to przysięgam sobie, że najpierw przeczytam kiedy następna i wogle,ale i tak zapominam, bo czytam początek i nie mogę się już oderwać.;(;)
      JA CHCEM JESZCZEEEEEE!!!!
      Widzicie Mamy czo ze mną robicie?! Dealerki jedne!;)))
      Pum
      P.S. Soboto, przybywaj…!XD

  12. Po przeczytaniu tej notki rozplakalam sie znienawidzilam jak mozna cos takiego zrobic. Kate i Peeta nie moga byc malzenstwem to nie mozliwe. Mam nadzieje ze jak w sobote przeczytam nastepna notke to sie okaze ze to wszystko jest nie prawda

  13. Zaskoczylyscie mnie zwrotem akcji. Ale nie chce by to byl koniec serii. Bardzo podoba mi sie wasze opowiadanie i historia jaka wymyslilyscie

  14. Złamałyście mi serce!!! Bo sie obraże!!!!! *jak małe dziecko leży na podłodze i kopie nogami* Ja naprawde nie wierze że zrobiłyście coś takiego! Kurdeeeeeeee! Nie zgadzam się na to!!! Sklepy zamknięte więc musze do rana czekać na lody czekoladowe (no chyba że miód czekoladowy sie nada… Nieeee…)
    nadal nie wierze że Peeta jest z tfu, bue… Kate SNOW! Tak! To je kolejne Snowiątko rujnujące Mellarków i Everdeenów!!! Zgłaszam to do prokuratury! Ale trzeba przyznać że sukienka zarąbista. tak jak pomysł na notke oczami Pani Mellark 😀

  15. Naprawdę, popłakałam się. Chcę wierzyć, że to wszystko, to sen. Cholerny sen. Ale stało się… Jestem ciekawa, co będzie dalej…

  16. Nie,no nie , nie może tak być ;( No dlaczego on sie z nia ożenił ;( Mieliscie zrobić ze on odzyska pamięć a teraz jest mezem Kate ? Nie nie nawie się tak ;(

  17. Kate Mellark? Boże, za chwile popadnę w histerię ;( nie wytrzymam do soboty, notka tak piękna, a taka smutna. Myślałam że Peeta powie jednak ,,nie” ale… płaczę od 20 minut ;(

  18. Co ….o zatkało nie nie nie oni nie moga byc razem NIE ! notka jak zawsze super ,ale Peeta :c ty durniu jeden .A moze to jest jeden wielki sen 😮 ! tak sen ,a jak sie obudzi bedzie w szpitalu ,a koło niego Katniss :3 Anie wy moje kochane wiecie ,że ja was zabić nie chce ,ani Kasi :*

  19. Jak chyba kazdy tutaj rycze… Jak to Peeta z Kate? Nieee! Ja sie nie zgadzam! Prosze zrobcie cos szybko z tym zeby oni do siebie wrocili. I jeszcze kazecie nam tyle czekac. To jest zleee! Nie wytrzymam do soboty myslac o tej… Tej… Tej Kate Mellark. To do siebie nawet nie pasuje! Ja chce Katniss Mellark!

  20. OMG.. nie spodziewałam się tego. Wiem, że Peeta jest głupi, ale żeby aż tak. Nienawidzę tej Kate. Biegnij za nią matole! A nie, za jakąś zdzirowatą siedemnastolatkę będziesz wychodził! Wstyd dla Mellarków, dwunastki i w ogóle. xd
    Okej.. już się opanowałam xd
    Zakończenie niesamowicie wzruszające. Nie mogę już się doczekać kolejnego. <3

  21. O nie!!!!!!!!!!!!!!!
    Może w następnej notce okaże się że to był tylko zły sen Katniss.
    A tak na marginesie dziewczyny za****sty blog.
    Życzę dużo weny. Już nie mogę się doczekać soboty.

  22. Wy to wiecie jak sprawić żeby człowiek całą noc nie spał. Jest mi tak strasznie smutno, jak Peeta mógł zrobić coś takiego, bardzo bym chciała żeby to tylko okazało sie snem pani Mellark. Rozdział super, ale wogóle się tego nie spodziewałam, dla mnie ta cała Kate to zwykła gówniara zakochana w swoim „idolu”. Baaardzo czekam na sobotę, pozdrawiam 😉

  23. szok i niedowierzanie 😀 niesamowite emocje 😮 niesamowity zwrot akcji, rozdział świetny, ale mimo wszystko powiedzcie, że Peeta odzyska pamięć 🙂
    ej a po ślubie jest noc poślubna, ciekawe co na to Katniss, do tej pory on był tylko jej, choć biorąc pod uwagę, że tyle czasu już razem mieszkają… i to w byłym domu jej i Peety 😮 pewnie Katniss już nigdy nie będzie chciała tam zamieszkać 🙁 i co oni zrobili z jej rzeczami??? przydała by się teraz notka oczami Peety 🙂

  24. Peeta, debilu skończony… No jak można… Ale no…A miałam taką szczerą nadzieję, że on powie NIE i przywali jej tefalem i każe się wynosić. Kejt-Srejt. Ale będzie następna seria? Ploooooseeee?

  25. Tą notkę każdy z nas zapamięta na długo…. ostatnio pisałam, że widzę przebłyski dawnego Peety i tu też są mimo, że bierze slub z Kate. Jak już mówiłam mam nadzieje, że rozwody w Panem są szybkie 😀 ale i tak na miejscu Katniss miałabym problem z wybaczeniem mu… jednak wziął ślub z inna, mieszkał z nią…. dobrze, że Anie oszczędziły nam notki o ich wspólnym mieszkaniu….

  26. Rozdział jak zwykle świetny. Opowiadałam o tym blogu mojej koleżance i to nie jeden raz. Wczoraj kiedy to przeczytałam wysłałam jej link- powiedziała, że jej też chciało się płakać . Próbując mnie pocieszyć mówiła, że to pewnie tylko sen…. i mam na taka nadzieje, bo troche przypomina to sen. Wiec czekamna sobote… i jak to było w IŚ „tylko nadzieja jest silniejsza niż strach” także jak juz wcześniej wspomniałam mam nadzieje że to tylko zły (swoja droga, bardziej okropny) sen, bo boję się, co się stanie jesli to okaże się prawdą…
    Pozdrawiam i wiele weny życzę ;))

  27. fuck you Snow (kate rzecz jasna ) peeta ogarnij się ty jesteś jakiś nienormalny debilu haymith czemu tu przyszedłeś katnis,pani meelark arturze i wszyscy inni współczuje Anie super rozdział

  28. Mam nadzieję, że nie będzie czegoś w stylu nocy poślubnej Peety i Kate, i że oni jeszcze tego nie robili bo będę miała załamkę. To jest takie straszne, że muszę czekać AŻ 2 -3 dni na nową notkę. Niech wszystko się ułoży i Peeta będzie z Katniss <3 Świetny blog!

  29. Czytam tego bloga i jest świetny 🙂 Ale po ostatniej notce po prostu chce mi się płakać.Niech pita se przypomni wszystko, bo bardzo żal mi Katniss
    P S tak wg fajny pomysł na rozdział pisany oczami mamy Peety 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *