143. Zawsze…

Witamy,

Dziękujemy za wszystkie komentarze, uśmiechamy się o kolejne. Następna notka będzie w czwartek.
Pozdrawiamy ciepło,

A & A

Opadam ciężko na materac łóżka, mam dość. Powinienem się cieszyć, dziś wreszcie skończy się to całe zamieszanie z obchodami. Tymczasem czuję się coraz gorzej. Sam zastanawiam się, skąd taki nastrój, ale tak naprawdę doskonale znam odpowiedź. Zgodnie z obietnicą wszyscy zostawią mnie w spokoju – wszyscy, czyli Katniss też. Nigdy nie zapomnę tamtego wzroku, tego strachu, szoku, jakiegoś niedowierzania, które pojawiły się w tym krótkim momencie, w którym podczas odsłonięcia pomnika w Kapitolu, zorientowała się, że patrzę na Kate. Ten wyraz zawodu na jej twarzy, kiedy podeszła do nas z Haymitchem… Jakbym zdradził wszystko, w co wierzyła. Zresztą Paul i Johanna wcale nie wyglądali lepiej, choć szybko znaleźli sposób, by uratować tę niezręczną sytuację… Skąd miałem wiedzieć, że Kate to wnuczka byłego prezydenta? Nazwisko Neve nic mi nie mówiło, nie pojawiało się też w żadnych opowieściach. Tymczasem wszyscy mają o nią do mnie żal. Nawet mama…
Liczyłem, że się ucieszy, jak wrócę do domu. Nie było mnie kilka tygodni, w rozmowach nieraz podkreślała, że za mną tęskni. Ale jak już się pojawiłem, nie zauważyłem entuzjazmu, na jaki liczyłem. Matka jakoś dziwnie omiotła mnie tylko wzrokiem, a potem zapytała, gdzie jest moja przyjaciółka. Odpowiedziałem odruchowo:
– Katniss szykuje się do uroczystości w domu swojej mamy.
– Ja pytam o wnuczkę Snowa – miała zimny głos, a na jej twarzy widoczna była odraza. Nawet ojciec, który zawsze był po mojej stronie, który zawsze mnie bronił, tym razem stanął po jej stronie. Miałem wrażenie, że i on oskarża mnie o coś, czego nie zrobiłem. Ale równocześnie nikt nie dawał mi szansy obrony. Zresztą, co miałem powiedzieć – że wnuczka nie może płacić za grzechy dziadka? Że los i tak ją już skrzywdził? Że oceniają ją, nic o niej nie wiedząc? Chyba i tak by do nich nie dotarło. Hasło „Snow” sprawiło, że nie widzą nic, poza czubkiem własnego nosa…

A teraz siedzę na moim starym łóżku, ubrany w naszykowane wcześniej ciuchy. Za chwilę idę na Dożynki. Kilka dni temu dostałem dokładnie rozpisany scenariusz – z najdrobniejszymi szczegółami. Zadbano o wszystko dokładnie, zaplanowana jest każda minuta. Ciekawe, czy wiedzą, że nigdy nie oglądałem tego fragmentu Igrzysk. Wszystkie przyniesione przez Haymitcha filmy zaczynały się od naszego wjazdu do Kapitolu. Teraz dociera do mnie, że to dziwne – za każdym razem oglądałem siebie w wywiadach i na arenie, ale nigdy nie widziałem żadnego z losowań… Jakby chciał coś ukryć…

Ciche pukanie poprzedza wejście ojca do pokoju. Przygląda mi się uważnie, widzę, że jego twarz blednie, a oddech przyśpiesza mocno.
– Na nas już pora, synu – mój zawsze spokojny ojciec ma strach w oczach, w źle maskowanym wyrazie twarzy. Siłą rzeczy czuję, że zaczyna mi się udzielać, choć wiem, że nie ma ku temu powodu.
– O co chodziło mamie? – wypalam szybko. Boję się, że jeśli jeszcze przez moment będę się nad tym zastanawiać, to nigdy nie zadam tego pytania, a wolałbym wiedzieć, nim wyjdziemy. Ojciec uśmiecha się blado i cicho mówi:
– Mama miała w nocy bardzo dziwny sen. Jeśli ją poprosisz to pewno ci opowie… Ona się o ciebie boi. I ja też. Nie zepsuj tego, co łączy cię z Katniss, synku.
– Na to już trochę za późno, tato – odpowiadam mu cicho i mijam go wolno. Wszystko co nas łączyło zostało zepsute już dawno i niestety chyba jest to tylko moja wina. Kocham ją wręcz nieprzytomnie, nie jestem w stanie bez niej żyć, ale równocześnie nie potrafię zaakceptować tej zmiany, która w niej nastąpiła. Zbyt wiele nas dzieli. Zbyt wiele wydarzyło się w czasie, którego nie pamiętam, zbyt wiele nie umiem pojąć, ani zrozumieć.

Ma na sobie niebieską sukienkę do kolan, włosy zaplotła w warkocz… Wygląda tak samo jak kiedyś, jak w szkole. Nie mogę oderwać od niej wzroku, nie przestaję nawet wtedy, gdy mama ją przytula, podczas cichej rozmowy. Nagle mama bierze ją za rękę, potem za drugą, a blask słońca odbija się w pierścionku na jej palcu. Nie zdjęła go! Nadal go ma! Może jest jeszcze nadzieja, może ojciec miał rację i nie wszystko jest stracone. Po chwili mama ją puszcza, a ona przenosi wzrok na mnie. Mam gulę w gardle, nie jestem w stanie wydusić słowa, dlatego tylko ruchem głowy pytam ją, czy idziemy. Odpowiada tak samo – bez słów, krótkim skinieniem. Idziemy blisko siebie, a ja mam dziwne odczucie, jakbym już kiedyś przemierzał z nią tę drogę… Zresztą to dziwne przekonanie towarzyszy mi, odkąd zobaczyłem w lustrze swoje odbicie – jakaś mieszanka strachu, niepewności i świadomości nieuniknionego. Jakbym wiedział, że niezależnie od wszystkiego, muszę przez to przejść, jakbym podjął decyzję, której nie pamiętam. Spoglądam na nią ukradkiem i nie mogę pozbyć się wrażenia, że czegoś brakuje w jej stroju, jakiejś ozdoby na piersi. Małej broszki, którą widziałem na każdej taśmie, która stała się dla mnie symbolem nowej Katniss…

Staję w wyznaczonym dla mnie miejscu, słońce mnie oślepia, więc rozglądam się wokół siebie. Wszędzie pełno ludzi – znajomych, choć lekko zmienionych upływem czasu, twarzy. Na placu rozstawione są telebimy, na których widać relacje z innych dystryktów. Znam osoby, które się na nich pojawiają – widziałem te taśmy setki razy. Mała Rue i potężny Tresh z Jedenastki – dwie osoby, bez których pewnie dziś Katniss już dawno nie żyłaby. Cato, Clove i Glimmer – zawodowcy, z którymi jakimś cudem się dogadałem, którzy przyjęli mnie ponoć do ekipy – fenomen w skali całej historii Igrzysk. Wiress – genialna, choć trochę dziwna kobieta… Mags – starsza mentorka z Czwórki, która nawet w tych krótkich nagranych scenach budziła szacunek i podziw. Finnick Odair – pewny siebie, z nieodłącznym uśmiechem – chyba tylko w trakcie walk nie miał go na twarzy. Jakby to był jego znak rozpoznawczy… Nie wiem dlaczego, ale patrząc na niego, mam nieodpartą ochotę zrobić coś z rękami, zająć je czymś…
Obrazy znikają, wszyscy słuchają przemówienia Haymitcha. Potem czyni stary, używany do niedawna tylko w Dwunastce, gest skierowany do Katniss i wedle scenariusza – także do mnie.. Powtarzam go unosząc powoli lewą dłoń do ust, a potem do góry. Po raz kolejny mam poczucie, że to nie pierwszy raz… Na ekranach widzę uniesione ręce w całym Panem i przeszywa mnie uczucie przynależności, jakiejś dziwnej świadomości tego, co zaraz nastąpi.

Do mikrofonu podchodzi Effie Abernathy, zaczyna swoją głupią paplaninę, a ja odnajduję wzrokiem Katniss. Stoi skupiona w swoim sektorze, po czym nagle na mnie spogląda. Wygląda tak, jakby się o mnie martwiła, jakby zastanawiała się, czy podołam wyznaczonemu zadaniu. Ustawili mnie specjalnie z brzegu sektora, tuż przy przejściu, żebym mógł się w miarę swobodnie poruszać mimo protezy. Nie wiedzą, że już się do niej przyzwyczaiłem, że jest naprawdę dobra. Że czasami nawet udaje mi się zapomnieć, że nie mam nogi…
– Primrose Everdeen – pada z ust Effie, a na ekranie ustawionym na scenie widzę film. Mała Prim idzie powoli ku scenie, bluzka wysunęła się jej ze spódnicy na plecach, poprawia ją szybko  i…

Może w końcu Dwunastka doczeka się zwycięzcy – moja matka, ojciec i bracia siedzą ze mną w bogato zdobionym pokoju. Nie umiem złapać tchu, oczy zachodzą mi łzami.

Haymitch, pijany do nieprzytomności, cały w swoich wymiocinach… Stoję nad nim ze słuchawką prysznica w dłoni. W uszach słyszę szum pociągu – kolana uginają się pode mną…

Katniss, w mojej kurtce, rozmawiająca ze mną szeptem na dachu…

Gdzieś w oddali słyszę głos Effie:
– Peeta Mellark – robię krok naprzód, nogi mi się chwieją, a przed oczami widzę kolejne obrazy. Zmieniają się bardzo szybko, jak w jakimś szalonym kalejdoskopie.

Zeskakuję z podestu, biegnę przed siebie. Wyrzucony przez kogoś nóż, prześlizguje się tuż przy mojej skroni i wbija się w ziemię. Szybkim ruchem wyjmuję go, odwracam się i wbijam w serce jakiegoś chłopaka pędzącego w moją stronę.

Wspinam się powoli po schodach na scenę, a w mojej głowie rysuje się jeszcze jedna przerażona twarz. Jeszcze jedno dziecko zginęło z mojej ręki – była ciężko ranna i bezbronna… Chyba nie dojdę dalej, nie dam rady. Z trudem docieram do Katniss i rozpaczliwie ściskam jej dłoń. Wiem, że nie utrzymam się na nogach, rozpaczliwie potrzebuję czyjegoś oparcia. Splatam jej palce z moimi, choć nie wiem, czy na to pozwoli. Na szczęście nie odtrąca mnie, przyjmuje uścisk.

W głowie pojawiają mi się kolejne obrazy – jej twarz, błyszcząca w świetle syntetycznego ognia.
Jej uśmiech i moja dłoń malująca lecznicze rośliny w jej rodzinnym albumie.
Kolejne obrazy niemal mnie uderzają, tracę oddech – Cato szarpany przez zmiechy.
Zmasakrowane chłostą ciało Gale na kuchennym stole w domu Katniss.
Pozbawiony emocji głos Snowa, ogłaszający nasz powrót na arenę.
Moja własna deklaracja zostania trybutem, której towarzyszy przerażony wzrok Katniss.
Smak słonej wody i Finnick wyciągający mnie na powierzchnię.
Mags wchodząca w zabójczą mgłę i wystrzał ogłaszający jej śmierć.
Wzrok morfalinistki umierającej w moim ramionach. Czy ona… czy ona się poświęciła?
Smak ust Katniss i słodycz słów „Jesteś potrzebny mnie” –
uśmiecham się na moment, chcę zatrzymać tę chwilę, ale wszystko się we mnie buntuje, mózg mnie nie słucha. Nie ogarniam tego, co się ze mną dzieje…
Do zobaczenia o północy… –
strach znów we mnie narasta. Ja wiem, że wtedy stało się coś nieodwracalnego. Nie chcę tego pamiętać, nie chcę tego widzieć… Zamykam oczy, ale nie ma ucieczki… Nie!…
Ciemny pokój, blask bijący z monitora ustawionego na wprost mnie. Unieruchomione nadgarstki, kostki, nawet powieki. Przerażenie, panika. Krzyki Johanny – przeraźliwe, wbijające się w głowę, w uszy, w serce. Krzyki, których nie da się zapomnieć, od których nie da się uciec. Katowanie Dariusa na śmierć, jego zwierzęce wycie bez słów… –
nie mogę już. Niech ktoś zabierze ode mnie te obrazy! Nie chcę tego pamiętać, nie mogę…
Moje dłonie zaciskające się na jej szyi, na szyi… zmiecha? Co ja zrobiłem, co ja najlepszego zrobiłem?
Katniss i Gale na stołówce, razem…
Drużyna gwiazd, znów przerażenie na twarzy Katniss, niebo pełne gwiazd i kanały.
Przeraźliwe mutanty goniące nas godzinami i smród tamtego miejsca.
Śmierć, wszędzie wokół mnie jest śmierć, giną kolejni ludzie, a ja tkwię w jej szachu…
Plac, pełno ludzi, dzieci zebrane w jednym miejscu, krew na śniegu i Prim! Prim stojąca w płomieniach… Mała Prim, a ja jestem bezradny, nie mogę niczego…

– Zostań ze mną – czuję delikatny dotyk jej dłoni na moim policzku. Przebija się przez wszystko, co teraz czuję i myślę. Nadal nie mogę złapać oddechu, wszystko w środku mnie boli, wszystko się rwie, ale mimo to jest trochę lepiej.
Sceny z naszego wspólnego życia, uśmiech, radość i rozpacz. Najgorsze rzezimieszki Dwunastki siedzące ze mną przy stole, puste butelki walające się wszędzie i ta rozpaczliwa chęć śmierci, ucieczki od samotności, od życia bez miłości. Nie ma jej, nie ma jej już przy mnie, wyjechała z Johanną, nikt nie wie dokąd. Haymitch regularnie wyrzucający z mojego domu nieproszonych gości i Ivon, sprzątająca po moich nocnych libacjach…

– Peeta, zostań ze mną – jej głos drży coraz bardziej, a ja…
Jestem w jakiejś ciemnej, obskurnej uliczce, w dłoni czuję chłód broni. Spoglądam w oczy mężczyźnie, który chciał ją zabić. Muszę ją ochronić, ale nie tak… Strzał pada nagle gdzieś za mną…

Otwieram oczy i spoglądam na nią. Oczy zaszły jej łzami, widzę w nich strach. Czeka na moją reakcję. Jedną ręką ściskam mocno jej dłoń, drugą dłoń kładę lekko na jej karku, delikatnie przyciągam ją do siebie, by nasze czoła zetknęły się i najciszej, jak potrafię szepczę:
– Zawsze…

35 myśli na temat “143. Zawsze…

  1. Hahaahhahah ja już to wczoraj przeczytałam w nocy. Przypadkowo dodaliście i myślę ” Dodali wcześniej, przeczytam, skomentuję ” A tu co bez komentowania. Później przez pół godziny szukałam tego rozdziału XD. Później myślę ” Kurdę może ja tego nie powinnam czytać ?”
    Zawsze na stanowisku Weronika Ch.

    1. Niestety, okazało się, że planowanie publikacji postu w aplikacji mobilnej nie działa prawidłowo i mimo zaplanowania na 19.08, na 6 rano, po kliknięciu „zaplanuj” notka zmieniła status na „opublikowane”. No i miałam szybką akcję z przesiadaniem się na komputer 🙂

  2. Powiadam Wam- ta stronka nigdy mi sie nie znudzi 😉 I * jak zawsze* czekam na kolejne ( świetne) notki 🙂 Rozdział super (etc.)

  3. Blogowy zgon- zaliczony. Czemu jak tera czytam notki to płacze?! Co wy ze mną robicie ja się pytam!!!!! Te wspomnienia… So realistyczne

  4. Jak cudnie, aż się popłakałam :3 Peeta odzyskuje pamięć, tak się cieszę, że nie daje rady pisać 😀 Świetna notka, już nie mogę doczekać się następnej 🙂

  5. AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!! TAAAKKKK!!! MÓJ KOCHANY! NAJWSPANIALSZY TAAAAAAAK!!! ZERO TEJ CHOLERNEJ AMNEZJI!!! TERAZ BĘDĄ RAZEEEEEEEM!

  6. Wreszcie ogarniam jak dodać komentarz! hah xD strasznie się wkurzyłam na was za ten ślub Peety itd. ale teraz jak czytałam tą notke..mam wrażenie,że stary Peeta powolutku wraca 😉 Niestety jak to wy trzeba czekać aż do czwartku ;-; jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej…”zawsze” to piękne słowo i oby tym razem w ustach Peety nie było tylko pomyłką powiedzianą przez wspomnienia ;D Pozdrawiam xx

  7. Przecudowna notka 🙂 Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo jak mówią: nadzieja umiera ostatnia.
    KOCHAM <3

  8. Ja Was KOCHAM. Tak, jak przypuszczałam, Peeta odzyskał pamięć. Nareszcie. No i „Zawsze…” w Jego ustach brzmi tak… pięknie, romantycznie, jak przysięga… normalnie. Jak dla Niego, normalnie. I o to właśnie chodzi. Wrócił dawny Peeta. Już nie mogłam się go doczekać. Dobrze, że znów z nami jest. Dziękuję, Dziewczyny za wspaniałe emocje 🙂
    Pozdrawiam
    MD

  9. O Boże ! ale mam ciary 😀
    Nareszcie odzyskał pamięć.! Kocham was! Uwielbiam! Tyle na to czekałam.
    Nie moge sie doczekac nastepnego 😀

  10. O jejku wiedziałam, wiedziałam 🙂 Ta notka jest piękna moje kochane Aneczki 🙂 Jak ja się cieszę 🙂 Już dawno nie cieszyłam się z tak wspaniałej notki 🙂 Wszystkie są piękne ale to jak on sobie przypomina 🙂 Kocham Was wiecie :*

  11. Cudowna notka i świetny finał serii. Bardzo ciekawe rozegranie, to właśnie inscenizacja Dożynek pomogła Peecie. Na szczęście Peeta nie musiał dostać tefalem, bądź utopić/spalić/dostać z placka. Cóż, teraz pozostaje tylko czekać, aż Anie wymyślą następna serię, która nas równie porządnie zaskoczy. 🙂 Bardzo ciekawi mnie co z Kate, co ze śledztwem w sprawie zabójstwa młodego Snowa i samą Katniss. Ciekawe jak się zachowa – będzie niedostępną Kat w spodniach, wybaczy Peecie i będą do siebie wracać…. Och, tyle myśli na temat przyszłości, że nie mogę się doczekać czwartku! Autorkom życzę mnóstwo weny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *