147. Dziesięć istotnych faktów

Witamy ciepło wszystkich :),
Dziękujemy za wszystkie komentarze, czekamy na następne i życzymy przyjemnego czytania. Następna notka – w sobotę 🙂
Aneta – wszystkiego najlepszego z okazji urodzin 🙂
Pozdrawiamy,

A & A

Powieki mam ciężkie i opuchnięte, w gardle nadal czuję słony smak łez, których niemało wylałam tej nocy. Opieram dłonie o chłodną umywalkę i spoglądam na swoje odbicie w lustrze w łazience. Przez chwilę chcę wierzyć, że nikt – poza Peetą – nie zobaczy mnie w tym stanie, ale doskonale wiem, że to nieprawda. Niedługo znów będę musiała zderzyć się z reporterami i fotografami uzbrojonymi w najróżniejsze aparaty i kamery. Dziś spotkanie Rady Panem, a Peety od dawna na nim nie było, stąd pewnie każdy znany i nieznany mi fotoreporter w Kapitolu, będzie chciał zrobić nam zdjęcie… Szkoda, że sama pewnie nie dam rady ukryć pod makijażem wszystkich śladów ostatnich godzin…

– Kochanie, śniadanie – słyszę jego wołanie, ale wcale nie mam ochoty stąd wychodzić. Dobrze wiem, że wstał znacznie wcześniej niż ja, a potem cały czas był bardzo zajęty, unikając w ten sposób powrotu do naszej nocnej rozmowy. Nie odpowiedział mi – nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył moim przypuszczeniom na temat tego, co planuje zrobić w związku ze sprawą Houlta. Zimny dreszcz po raz kolejny przebiega mi po plecach – w nocy, kiedy kochaliśmy się w blasku księżyca, już prawie uwierzyłam, że zmienił zdanie, ale to słowo, które wyszeptał tuż przed zaśnięciem… Wciąż je słyszę. Nie dało mi zasnąć, nie daje spokoju i teraz, jakby w nieskończoność odtwarzane z jakiejś taśmy:
– Żegnaj…

Ubrana w delikatną kremową bluzkę i proste czarne spodnie wchodzę do salonu. Na stoliku stoi parująca filiżanka i francuskie rogaliki. Nie jestem głodna, ale silny zapach mocnej kawy z domieszką kardamonu sprawia, że ślina automatycznie napływa mi do ust. Peeta siedzi w fotelu i niemal machinalnie zmienia kanały w telewizorze, nie zatrzymując się na żadnym nawet kilku sekund. W pewnym momencie dociera do nas moje imię, a Peeta natychmiast przestaje bawić się pilotem i wraca na wcześniejszy kanał. To znany w całym Kapitolu program informacyjny, nadający wiadomości i rozmowy z różnymi gośćmi 24 godziny na dobę. Na żółtym pasku, biegnącym w dolnej części ekranu, widzimy napis, będący nazwą nadawanego właśnie para-reportażu: „Co przegapił Peeta Mellark”.
Prezenter, którego bardzo nie lubię, ponieważ często przerywa swoim rozmówcom, nie dając im nawet dokończyć rozpoczętych zdań i nierzadko forsując swoją tezę, wprowadza nas w temat „wielkiego powrotu Peety Mellarka do Kapitolu”. Z wyraźną ironią wylicza na palcach 10 „niezwykle istotnych faktów” z ostatniego roku, w których Peeta nie brał udziału, sugerując równocześnie, że nie ma wiedzy w tym zakresie, a więc nie powinien brać udziału w Radzie, „decydując o losach naszego państwa”:

  • 10: „Nowa 12” – patrzę zaskoczona na ekran. Nie tylko Peetę, ale nawet mnie zastanawia ta nazwa – nie spotkałam się z nią wcześniej. Szybko okazuje się, że mowa jest o swoistej koalicji, jaką przeciw Paulowi zawiązały Dystrykty Pierwszy i Drugi. Ograniczenie dostaw i wprowadzenie równego traktowania zarówno wszystkich dystryktów, jak i wszystkich ludzi, jakie na początku swojej prezydentury ogłosił Paul, spotkały się z oporem nie tylko w Kapitolu, ale także w jego najbliższych okolicach. Po minie Peety wiedzę, że nie podoba mu się ta informacja, ale nie jest nią zaskoczony. Spodziewaliśmy się oporów od początku, aczkolwiek nie przewidzieliśmy takiego rodzaju porozumienia, które sprawia, że opór jest znacznie skuteczniejszy.
  • 9: Poszkodowany Kapitol – tego właśnie się spodziewaliśmy – obniżenie standardu życia, do jakiego przez dziesiątki lat przywykli mieszkańcy stolicy, musiało się skończyć ciągłymi niepokojami. Kapitolińczycy nie są już uprzywilejowani, a równocześnie mieszkańcy stolicy jawnie mówią o tym, że Prezydent o nich nie dba, sam opływając w luksusy. Widzę, że Peeta cicho chichocze z absurdalności tej tezy, a ja bladym uśmiechem dołączam się do niego. Paul, podobnie jak my, przyzwyczajony do biedy, na luksusy reaguje co najwyżej obojętnością, preferując prostotę, graniczącą wręcz z minimalizmem. Gdyby mógł, przerobiłby cały wystrój Pałacu, albo wyprowadził się z niego, ale obie wersje wygenerowałyby niemałe koszty, więc z niechęcią, ale podjął decyzję o pozostaniu w nim.
  • 8: Zastraszenie w Trzecim, Czwartym i Dwunastym Dystrykcie. Peeta prawie krztusi się kawą, słysząc interpretację spokoju i braku jakichkolwiek buntów w tych częściach kraju. Komentator posuwa się nawet do stwierdzenia, że to robota Zwycięzców, będących w dużej zażyłości z obecnym Prezydentem. Przez chwilę wyobrażam sobie Annie zastraszającą mieszkańców Czwórki, będących – bądź, co bądź – do niedawna „zawodowymi trybutami”… Tak, to musi być skrupulatnie sprawdzona informacja…
  • 7: Zaskakująco wysoki poziom życia w Dwunastce, który bezpośrednio przekłada się na olbrzymi wzrost przyrostu naturalnego. Dobrze, że nie zdążyłam upić kawy, bo pewnie, wraz z moim wybuchem śmiechu, wylądowałaby na środku pokoju, plamiąc przy okazji wszystko wokół. Rzeczywiście w porównaniu z tym, co przechodziliśmy przez wiele lat, obecny poziom życia jest wysoki, więc nawet udało się w tym zawrzeć jakieś drobne ziarno prawdy. A przyrost naturalny? Nie zastanowiłam się wcześniej nad tym. Ludzie chyba po prostu poczuli się bezpieczniej, stąd decyzje o małżeństwach i dzieciach… Ciekawe, czy w innych dystryktach rzeczywiście jest inaczej, czy raczej jakiemuś redaktorowi pasowała taka teza do przedstawianej właśnie historii.
  • 6: Wzrost przestępczości w Dystrykcie Piątym. Ponownie powodem jest… bliski związek tego dystryktu z obecnym Prezydentem. Przez chwilę zastanawiam się o jakiej bliskiej relacji ten człowiek mówi – przecież Johanna jest z Siódemki, my z Dwunastki. Z Piątki nie ma nawet żadnego żyjącego Zwycięzcy…
    – Ciekawe co Zack na to powie – pyta mnie rozbawiony Peeta, odpowiadając tym samym na moje niezadane pytanie. Rzeczywiście, Zack… Choć właściwie większy związek ma z nami, niż z Paulem… Nim mam czas odpowiedzieć, padają słowa, które niemal mrożą mi krew w żyłach.
  • 5: Bezprawne przetrzymywanie i złośliwe opóźnianie procesu szanowanej urzędniczki Claudii Black. Oboje spoglądamy na siebie zaskoczeni. Faktycznie, na skutek ostatnich wydarzeń, zapomniałam o tym całkowicie, ale nie sądziłam, że Paul, a nawet zawsze poukładany Beetee również… Ze wszystkich wymienionych punktów, ten – wbrew pozorom – jest najgroźniejszy, bo pokazuje, że Zwycięzcy, a z nimi Prezydent, stoją ponad prawem. Bez braku silnego poparcia w kraju, żadne z nas nie może sobie na to pozwolić. A przeciągający się areszt i brak uczciwego procesu może nam jeszcze bardziej związać ręce w sprawie Houlta…
  • 4: Bunt w Siódemce – sądziłam, że Jedynka i Dwójka to całość problemu w dystryktach, ale mocno się pomyliłam. Mieszkańcy Siódemki otwarcie mówią o tym, że Johanna porzuciła ich na rzecz Kapitolu i… Dwunastego Dystryktu; w króciutkich, emitowanych właśnie wypowiedziach słychać wręcz nienawiść. Żadne z nas nic nie mówi, milczymy i uważnie przyglądamy się reportażowi. Niestety, nie tylko Peeta nic o tym nie wiedział, do mnie też te informacje zupełnie nie dotarły. Podejrzewam, że Jo i Paul o nich wiedzą, ale chcieli mnie chronić. Tylko wcale nie mam przekonania, czy słusznie. Co byłoby gdybym została o to zapytana gdzieś na ulicy, przez jakiegoś początkującego dziennikarza? Pewnie moja zaskoczona mina powiedziałaby mu wszystko…
  • 3: Trzynastka i jej niezwykle wymowne milczenie. To najkrótsza informacja – prezenter niczego nie rozwinął, tylko mrugnął do widzów porozumiewawczo okiem. Cholera, kolejna sprawa, o której nie mam pojęcia, nie wiem o co chodzi. I tym mocniej, instynktownie, czuję zbliżające się niebezpieczeństwo.
  • 2: Zabójstwo w bliskim kręgu Prezydenta – czuję, że brakuje mi tchu, gdy na ekranie ukazuje się wielkie, przybrane kirem, zdjęcie syna Snowa. Po chwili ciężkiej, niemal pogrzebowej muzyki bez komentarza, włącza się ponownie głos mężczyzny. W przeciwieństwie do wcześniejszych informacji, tym razem jego głos jest smętny, monotonny, pasujący do ściszonej muzyki:
    – Ciekawe, czy i ta sprawa zostanie zamieciona pod dywan przez nasze nowe władze…
    Mężczyzna mówi coś jeszcze o niewyjaśnionych okolicznościach śmierci Snowa, o tym, że znaleziono świadków zbrodni i na podstawie ich zeznań aresztowano bliskiego współpracownika Prezydenta. Wspomina też, że tenże współpracownik z dziwnego powodu nie trafił do standardowego aresztu, w jakim na przykład zamknięta jest Claudia Black, ale raczej do ośrodka wypoczynkowego, którego co prawda nie może opuszczać, ale ma w nim wszelkie możliwe wygody.
    Gdy kończy, milknie na chwilę, a ja czuję, że moje myśli pędzą jak oszalałe – jesteśmy na widelcu, nie uda się tego powstrzymać w żaden sposób, skoro wiedzą tak dużo…
    Podjęty po chwili wątek, znów mnie zaskakuje:
    – Tę historię uzupełnia chyba największa zagadka tego roku. Równocześnie jedyna, co do której Peeta Mellark może mieć większą wiedzę niż my. Co łączy najmłodszego z żyjących Zwycięzców z Kate Neve, wnuczką nieżyjącego wieloletniego prezydenta Panem? Czy to punkt pierwszy na naszej liście jest odpowiedzią na to pytanie, czy też to raczej niezwykle sprytny plan zamieszania w głowie biednemu, pogrążonemu w ciężkiej żałobie dziecku, osieroconemu nie tak dawno przez dziadka, a teraz i przez ojca?
  • – I wreszcie ukoronowanie naszej listy – punkt 1! Katniss Everdeen i jej obojętność względem Peety. Peeta, czy ty również nie masz pojęcia dlaczego Katniss wyrzuciła cię z waszego apartamentu? Czy ty również, jak my wszyscy, zastanawiasz się nad tym, czemu przestała cię kochać? – w tle pokazywane są moje zdjęcia, jak sama wchodzę do apartamentowca. Blednę, gdy orientuję się, że to zdjęcia z wczorajszego wieczoru, które natychmiast uzupełnia wejście Peety i Connora do Pałacu Prezydenckiego. Nie mieliśmy pojęcia, że ktokolwiek nas śledził. Kiedyś wyłapywaliśmy takie rzeczy od razu, a teraz… mamy za dużo na głowie, albo wyszliśmy z wprawy. Niedobrze…
    Na dodatek teraz już wiem jak Kapitolińczycy osądzili nasze rozstanie. To, według nich, moja wina – sądzą, że wyrzuciłam Peetę z domu, że wymusiłam na nim wyjazd do Dwunastki. Tylko skąd im się to wzięło?
    Oczywiście ten wątek nie mógł pozostać bez większego komentarza – na ekranie pojawia się dziewczynka ubrana w szkolny mundurek, podpisana jako „przyjaciółka Kate Neve” i opowiada o tym, jak bardzo się zmieniłam, jak mocno w głowie przewróciła mi władza, którą podobno otrzymałam od Paula. Dalej – ponoć na bazie opowiadań Kate – poddaje w wątpliwość moje uczucia względem Peety i wprost zarzuca mi bardzo bliskie kontakty z burmistrzem Ósemki. Przenoszę wzrok na Peetę, doskonale wiem, skąd Kate i jej przyjaciółka mają te informacje. Wiem, że wtedy było inaczej, ale czuję mocne ukłucie żalu. On chyba też, bo siedzi blady, ściskając w dłoni kubek z kawą tak mocno, że aż zbielały mu kostki. Dobrze, że nie wziął filiżanki, bo pewnie już byłaby w kawałkach, a niewątpliwie poranione dłonie też poszłyby na moje konto – przechodzi mi przelotnie przez głowę, ale karcę się zaraz za to w myślach. Widzę i słyszę, że bardzo szybko oddycha, co nie wróży niczego dobrego.

– Peeta – szepczę, nie wiem ile pamięta z tamtego czasu, ze swoim opowieści. Oboje wiemy, że to brednie, ale czy pamięta, że sam je podał dalej, przekonany o swojej słuszności? Czy może jednak znów ja będę winna?
– Musimy się zbierać kochanie – odpowiada jakby automatycznie. – Pora pokazać im, jak bardzo się mylą.

Idziemy powoli uliczkami Kapitolu. Do Pałacu mamy blisko, więc nie było sensu brać samochodu. Czerwcowe słońce oświetla nam twarze, a ludzie, którzy nas mijają, spoglądają na nasze splecione dłonie. Wiem, że to co zobaczyliśmy, tylko upewniło Peetę w przekonaniu, że jego decyzja o dobrowolnym poddaniu się karze jest słuszna. Wie, że nie tylko powinien uratować Houlta, ale także chce odwrócić wszelkie podejrzenia od Paula. Milczymy oboje.

Gdy dochodzimy na miejsce, zatrzymuję się, nie mogąc się ruszyć. Sznur policyjnych i wojskowych aut, zaparkowanych pod bramą, uniemożliwia komukolwiek opuszczenie, bądź wejście do Pałacu. Metalowe obrączki kajdanek zapięte na ich nadgarstkach, zaskoczenie na twarzy Paula i Johanny… Prowadzą ich, mimo, że są skuci, zupełnie bezbronni, że żaden nie stawia oporu. Mimo to każdego z nich eskortuje czterech uzbrojonych żołnierzy i dwóch policjantów. Wsadzają ich do osobnych aut, zatrzaskują masywne drzwi, a ja rozpaczliwie próbuję odczytać z ust Haymitcha, co do nas bezgłośnie mówi. Spoglądam na ułamek sekundy na skupioną twarz Connora, który omija nas wzrokiem i wtedy słyszę cichy głos Peety:
– Będą bezpieczni.
Dopiero jego odpowiedź uświadamia mi znaczenie tego, co powiedział Haymitch – Zaopiekujcie się moją rodziną.

Świat przesłaniają mi łzy – dotąd sądziłam, że stracimy tylko Houlta, a teraz kolejni nasi sprzymierzeńcy jadą na pewną śmierć, a my nic nie możemy na to poradzić.

30 myśli na temat “147. Dziesięć istotnych faktów

  1. Ale jak to ? Haymitch nie może zginąć 🙁 za bardzo go polubiłam … Connora też. .. więc błagam na kolanach! Nie róbcie im krzywdy! Przecież Effie się załamie. .. Katniss też jeśli Peeta się zgłosi :'( i to „żegnaj” wypowiedziane przez Peetę kompletnie mnie dobiło… juz sie nie mogę doczekać soboty 🙂

  2. dzięki za życzenia 🙂 Haymitch i Connor aresztowani 🙁 Peeta ma twardy orzech do zgryzienia co ma zrobić 🙂 sporo Peeta przegapił w szczególności „wzrost przyrostu naturalnego w 12 ” extra 🙂

  3. Nie nie nie co tu się dzieje… Teraz wszystko się psuje 🙁 czekam do soboty może coś się ułoży, wyjaśni. Tak czy inaczej notka świetna jak zawsze 😀

  4. To się porobiło. Haymitch, Connor, Hoult i Peeta nie mogą iść siedzieć, to będzie straszne przecież-trzeba ich jakoś wyciągnąć z tej sytuacji, bo załamanie czytelników murowane. Notka świetna jak zawsze, nie wiem jak ja wytrzymam do soboty !! Pozdrawiam 😉

      1. Wlasnie, ze aresztowali. Bylo napisane, ze ,,Metalowe obrączki kajdanek zapięte na ich nadgarstkach, zaskoczenie na twarzy Paula i Johanny… Prowadzą ich, mimo, że są skuci, zupełnie bezbronni, że żaden nie stawia oporu”

  5. No i znowu problemy. Chcę po prostu, żeby Peeta i Katniss wiedli życie w swoich ramionach, a grono ich zaufanych ludzi się nie zmniejszało.
    A gdyby tak Paul został nagle sędzią, a wyrok został utajniony? Wtedy było by super. Super dla mnie <3 notka świetna (jak zawsze) macie talent do pisania! 😛

    Kate i jej "przyjaciółka" niech się WALI 😀

    Kochanie Kochanie Kochanie

  6. o mamciu, nie, nie, nie 🙁 nie Haymitch 🙁 co się stało, czemu ich aresztowali??? dowiedzieli się, że tam byli? co w takim razie co z Peeta? czy raczej sami się przyznali? smutek 🙁 nic już nie wiem…

    rozdział jest świetny, a pomysł z reportażem według mnie generalny! pierwsze punkty ubawiły mnie 😀 tylko pytanie co z Kate odkąd Peetcie wróciła pamięć, czy zerwał z nią kontakt?

    słowo „żegnaj” i słowa Haymitcha zaś prawie doprowadziły mnie do łez 🙁 ale wszystko się ułoży, prawda Anie???,

  7. O boże… To czekanie do soboty to będzie tragedia :/ dziewczyny zróbcie coś oni nie mogą zginąć. To będzie masakra! Do soboty czekam jak na szpilkach na dalsze losy.

  8. a cóż tu za zamieszanie się porobiło? strach się bać co będzie dalej….. i czy tylko ja po zdj. Anny na fb czytając te informacje wyobraziłam sobie Jarka Kuźniara mówiącego i nich? matko……

  9. Cccccoooo? No i znowu płakałam przez pół notki, a chwilę się śmiałam. Dobrze, że nikt mnie nie widział, bo by mnie do psychiatry wysłali xD A tak mimo wszystko: Ale że jak? Jednak wierzę w dobre zakończenie serii… Mam nadzieję, że się nie zawiodę mocno.
    Pozdrawiam
    MD

  10. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze (musi być). Wydaje mi się, że Kate Snow (och, Neve? Przepraszam.) skomplikuje sprawy Katniss i Peety. Ostatnio wróciłam do wieelu starych notek, w tym do tej primaaprilisowej „Prezent urodzinowy dla Peety”. Przypomnę, że w notce wyżej wymienionej Katniss ma 30 lat i drugą ciążę. Do głównej bohaterki przychodzi Josh Abernathy z problem, który wywołał na uczelni im. Primrose Everdeen. Przytoczę kilka cytatów z wypowiedzi Josha: „Na jednych z pierwszych zajęć pewna profesorka zapytała o to, czy ktoś wie, dlaczego powołano ten Uniwersytet i czemu nosi imię Primrose. Jedna z dziewczyn, której zresztą strasznie nie lubię, powiedziała, że to kaprys prezydenta.” „Pani profesor natychmiast skontrowała, że zdałem egzamin tak samo jak tamta dziewczyna. Z tą różnicą, że ja za pierwszym razem, a ona za czwartym… A potem dodała coś jeszcze – że powinna się wyrażać o parze prezydenckiej z większym szacunkiem, bo gdyby nie ich decyzja sprzed kilku lat, to pewnie nie siedziałaby w ławie uniwersytetu, tylko za sprawą poczynań dziadka zginęłaby na arenie. Ta dziewczyna to wnuczka Snowa, ciociu…”
    Czyżby szykowały się problemy, czy ja mam głupie teorie? 🙂
    Pozdrawiam i życzę dużo weny 🙂
    ~Igrająca

  11. Świetny rozdział 😉 czytam tego bloga od niedawna ale jestem zachwycona 😀 czekam na nastepny rozdział ^^ Pozdrawiam

  12. „dotąd sądziłam, że stracimy tylko Houlta, a teraz kolejni nasi sprzymierzeńcy jadą na pewną śmierć, a my nic nie możemy na to poradzić.” No to już mogłyście sobie darować ;—; Co wy chceicie żebym na załamanie nerwowe padła?!
    Aż współczuje Effie ;—; Jak zabijecie kogokolwiek, to nie daruje wam tego. Wsiąde w autobus i was w jakiś sposób odnajde poczym wam to wygarne!!!
    A co do Kate… Niech ona sie wypcha! Tak jak Claudia! Obie do więzienia (wiem, wiem Claudia już tam jest) i niechaj tam je szczury zjedzą!!!
    Notka za 5 minut a ja tak się boje :O Nienawidze was za to ale jednocześnie kocham 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *