15: Błyszczące wspomnienia

Nocujemy tam gdzie zawsze. Czyli w ośrodku szkoleniowym. Nie został on niestety wyburzony. A może jednak to dobrze. Służy nam teraz dobrze jak hotel, tak jak dla wszystkich pozostałych żyjących trybutów. Kiedy zamykamy za sobą drzwi naszego piętra podchodzi do nas służący. 

– Nie będziemy Pana potrzebować- mówi do niego Peeta- ma Pan wolne na dzisiaj

– Zgodnie z życzeniem- dobranoc Państwu

Rozsiadamy się wygodnie na kanapach. Peeta pomaga Beetee przenieść się z wózka.

– Dobrze Ci to idzie, ćwiczyłeś- zagaduje go Beetee

Peeta patrzy na mnie zagubionym wzrokiem. 

– O tym porozmawiamy później – mówię pewnym głosem – zastanówmy się raczej co robimy

– Wydaje mi się, że Haymitch i  Plutchar dali nam wyraźnie do zrozumienia, że mamy do jutra wymyślić coś w rodzaju oświadczenia opisującego naszą postawę wobec próby organizacji kolejnych igrzysk

– To oczywiste Peeta- mówi Johanna- ale jak my to powiemy

– Wydaje mi się, że nie musimy niczego przygotowywać Peeta będzie wiedział co powiedzieć prawda kochanie- zwracam się do niego 

– A nie przyszło Ci do głowy by chociaż raz zrobić coś samej bez mojej pomocy Katniss- znów ten głos. Zimny jak lód. Johanna i Beetee patrzą na niego zdziwieni. 

– Peeta mogę Cię na chwilę prosić 

– A niby gdzie

– Po prostu chodź ze mną- odpowiadam najspokojniej jak potrafię

Idzie za mną ale wydaje się, że wcale nie ma na to ochoty. Zamykam za nami drzwi sypialni

– Peeta- podchodzę do niego powoli- co się dzieje

– Nic- i znów ten zimny głos

– Mnie nie oszukasz

– Nie Twój interes Katniss, a teraz wybacz przyjaciele na mnie czekają – wymija mnie i wychodzi

Wracam za nim do salonu. Siadam na kanapie koło Johanny i próbuję się skupić na rozmowie. Jednak nic z niej do mnie nie dociera. Nic. Cały czas kołacze mi się w głowie jedna myśl. Już kiedyś widziałam takiego Peete i miałam nadzieję więcej go takim nie oglądać. Taki był po uwolnieniu z Kapitolu. Moje myśli krążą wokół tego czy możliwe jest to by powrót tutaj wywołał w nim złe wspomnienia. Czy na nowo przeżywa te chwile, przez co się tak zachowuje. 

– Katniss- ręka Johanny uderza mnie w kolano

– Co?

Teraz wszyscy patrzą na mnie. 

– Słyszałaś co mówiłem?- pyta mnie Peeta

– Wybacz ale nie

– Dobrze kochanie. Więc posłuchaj mnie proszę raz jeszcze. I przestań myśleć o Peeterze bo się robię zazdrosny. – uśmiecha się bardzo ciepło. Ja drżę z przerażenia. 

– Jutro po wywiadzie, wejdziemy na scenę wszyscy i powiemy, że naszym zdaniem organizacja kolejnych igrzysk jest niedopuszczalna. Poinformujemy również całe Panem, że w taki sposób będziemy głosować dnia następnego. I, że jesteśmy oburzeni postawą pewnych osób, które przypisują sobie zasługi innych. Podoba Ci się

– Tak oczywiście. Ale nie wiem czy będę w stanie to powtórzyć. Wiesz, że jestem w tym kiepska- próbuję się uśmiechnąć ale ale nie bardzo mi to wychodzi. 

Peeta siada koło mnie. Katniss, kochanie Ty moje. To już ustaliliśmy -ja to powiem. Zgoda?

– Tak- jestem bliska płaczu. Naprawdę. Boję się. Bardzo tego co się z nim dzieje. W oczach Johanny widzę ten sam lęk. Peeta kładzie głowę na moich kolanach i mówi

– Posłuchajcie. Ja i Katniss mieszkamy ze sobą. Od niedawna mieszkają z nami również moi rodzice i bracia. A Peeter to mój starszy brat. On jest

– On jest chory- kończę za niego bo wiem, że będzie trudno mu to wypowiedzieć, i dlatego śpi z nami w łóżku

– Ile ma lat- poważnie pyta Beetee

– 21 odpowiada Peeta

– Peeta, ja pytam ile ma naprawdę lat

Peeta widać nie dokońca rozumie jego słowa. Odpowiadam więc ja.

– Coś koło 5-6 lat. 

– No i Tobie przeszkadza takie dziecko w łóżku. Byś się wstydzić- odpowiada Johanna. Peeta patrzy na mnie. I widzę w jego oczach zdumienie spowodowane tym, że ludzie naprawdę nie mają problemów z chorobą Peetera. Wręcz ją akceptują. W pełni.

Przez resztę wieczoru opowiadamy co u nas słychać. Jak nam się żyje w nowym ustroju. Jakie mamy plany. Kiedy słychać już chrapanie Beetee, a Peeta smacznie śpi na moich kolanach Johanna zadaje pytanie bardzo, bardzo cicho

– Co mu się dzieje

– Nie wiem, i bardzo się tego boję. Zachowuję się zupełnie tak jak by

– Nawet tego nie kończ. Katniss, mnie też nie jest najlepiej. Tu w Kapitolu. Gdzie mnie to wszystko spotkało. Musimy, musisz zrobić wszystko by się nie załamał.

– Czyli co

– A w 12 też taki był

– Nigdy. Nigdy tego nie widziałam

– To co takiego tam robicie

– Różne rzeczy- odpowiadam z uśmiechem i czuję, że zaczynam się czerwienić

– No to rób to dalej, tutaj też. Albo nawet tutaj częściej. Nie powiesz mi chyba, że to nie jest przyjemne leczenie. 

Uśmiecham się. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak się zaprzyjaźnimy. Dobrze ją mieć. To mi przypomina jedną niewyjaśnioną do końca sprawę

– Johanna, chciałam Cie przeprosić, za to, że zmuszałam Cię do treningów w deszczu. Nie wiedziałam wybacz

– No właśnie Katniss, nie wiedziałaś, i dlatego nie mam do Ciebie żalu. 

Peeta porusza się na moich kolanach. 

– To może my już pójdziemy- zagaduje Johanna

– Nie wygłupiaj się. Tu jest naprawdę dużo sypialni. A Beetee wydaje się być zadowolony z obecnego położenia. 

– To gdzie mogę spać?

– Widziałaś gdzie jest nasza sypialnia

– Tak 

– To Twoja jest na przeciwko

Johanna zamyka za sobą drzwi. Delikatnie nachylam się nad Peetą. Odgarniam mu włosy z czoła i całuję go delikatnie. Otwiera oczy. Zimne oczy z trzynastki. Lęk mnie przeszywa. Zrywa się jak oparzony. Odskakuje ode mnie. 

– Nie dotykaj mnie, widziałem jak Gale dziś na Ciebie patrzył to dla niego się tak ubrałaś?

Przeraża mnie. Widzę kątem oka, że Beetee się porusza. Pewnie go obudziliśmy. 

– Peeta ja

– Co ja, co ja ależ Ty jesteś głupia, jeśli myślałaś, że się nie zorientuję- chwilę potem zatrzaskuje za sobą drzwi naszej sypialni

Nie wiem kiedy Beetee się podnosi. Nie wiem kiedy Johanna do nas przychodzi. Łzy spływające po moich policzkach przysłaniają mi świat. 

– Katniss, powinnam Ci to była wcześniej powiedzieć

– Co- chlipię

– To co Gale powiedział po Twoim wyjściu, przysiada obok i zaczyna swoją historię

Ty wychodzisz. My powoli wstajemy. I wtedy Gale to powiedział. Jeśli Ty i Haymitch myślicie, że Katniss kiedykolwiek będzie Twoja to się mylisz

– Może i masz rację i pewnie dlatego mieszka ze mną w jednym domu- odpowiada mu Peeta z ironią

– Może i mieszka ale jej łóżko zawsze będzie czekało na mnie

– Pewnie masz rację. Jej dom stoi pusty, Katniss sypia w moim łóżku- wtedy wychodzimy, ale Peeta wraca teraz już wiem, że po Twój szal resztę tylko słyszeliśmy

– Co słyszeliście- pytam

– Słowa Gale- odpowiada mi Beetee

– W sumie mnie to nie dziwi zawsze była łatwa- tak powiedział przykro mi Katniss

Nie liczy się dla mnie to, że Gale mnie obraził. Liczy się tylko to, że jak wynika z opowieści Haymitcha- Peeta stanął w mojej obronie. Wycieram oczy. 

– Idę zastosować terapię- uśmiecham się

– Jesteśmy tutaj jak byś nas potrzebowała Katniss- odpowiada mi Beetee

– Jeden twój krzyk i jesteśmy tam- dodaje Johanna

Wchodzę do ciemnego pokoju. Widzę, że Peeta leży na łóżku z rękami skrzyżowanymi za głową. Zamykam za sobą drzwi. Przez małą szczelinę tuż przed zamknięciem drzwi widzę Johanne bezgłośnie mówiącą do mnie

– Jestem tu

Odwracam się do niego

– Powinnam zając się Twoją ręką, bardzo boli

– A co Cię to obchodzi

– Obchodzi mnie to, nawet nie wiesz jak bardzo

– A już Ci donieśli- przyjaciele z Bożej łaski

– Nie mów tak oni chcieli dobrze

– Dobrze- podrywa się z łóżka- dobrze- podchodzi do mnie- jesteś tego pewna

Nie dotyka mnie. Ale i tak czuję się przyparta do drzwi. Prawie się w nie wlepiam. 

– Peeta- zaczynam mówić i chcę go objąć- jednak jego silne ręce łapią mnie za nadgarstki i bardzo mocno przyciskają do drzwi tuż nad moją głową.

– No co masz mi niby takiego do powiedzenia- pyta zimnym nienaturalnym głosem

– Kocham Cię- to wszystko co mam do powiedzenia- w moim głosie słychać łzy które po raz kolejny spływają z moich oczu.

– Kocham- ile razy to już słyszałem- Katniss nie bądź śmieszna

– A ile razy te wspomnienia błyszczą- chwytam się ostatniej deski ratunku

Milknie. 

– Mogę Cię przytulić?

– Rób co chcesz- jego ton nadal jest zimny ale już mniej niż poprzednio

– Do tego są mi potrzebne ręce

Puszcza moje nadgarstki. Ale jego dłonie nadal pozostają oparte na drzwiach tuż nad moją głowa. Wtulam się w niego najmocniej jak potrafię. Chcę po raz kolejny ogrzać go moim ciałem. Nie porusza się. Tylko w pewnym momencie jego usta dotykają mojej szyi, kiedy schyla głowę. 

– Nic nie błyszczy- mówi bardzo cicho

– Wiem, bo ja naprawdę Cię kocham Peeto Mellark

Jego usta najpierw bardzo powoli, potem coraz mocniej ale nadal delikatnie muskają moją szyję. Odchylam delikatnie głowę gotowa przyjąć więcej pieszczot. 

– Skąd wiedziałaś- pyta nie całując mnie

– Bo dobrze Cię znam- odpowiadam zgodnie z prawdą.

Jego ramiona mnie otulają. Jego usta odnajdują drogę do moich. Zatapiam się w rozkoszy. Nagle czuję, że sukienka, która mnie delikatnie uciska robi się luźniejsza. Peeta odpina zamek. Opuszczam ręce i pozwalam się jej zsunąć z mojego ciała. Jednocześnie odpinam guziki jego koszuli. Ona też po chwili ląduje na ziemi. Peeta ciągnie mnie w stronę łóżka. 

– Poczekaj

– Na co- pyta dobrze mi znanym głosem przepełnionym pożądaniem.

– Jeszcze Twoje spodnie

Odrywa ode mnie ręce. Ściąga spodnie i rzuca mnie na łóżko. Zdecydowanie ale delikatnie.

– Katniss- zaczyna

– Przestań gadać i w końcu kochaj się ze mną- odpowiadam mu tylko

Nasze pocałunki po raz kolejny są namiętne. Mocne i zdecydowane. Zsuwa ramiączko mojego stanika. Dotyka piersi- moje usta po raz kolejny wydają z siebie cichy jęk, którego nie jestem w stanie powstrzymać. Peeta odpina mój biustonosz. Odrzuca go na ziemię. Bierze moją brodawkę w usta i delikatnie przygryza. Jęk wydobywa się z mojego gardła. Jest o wiele głośniejszy niż poprzednio

Bum- najpierw słyszę -a potem widzę jak Peeta przelatuje przez pokój. Nie wiem co się dzieję ale następne słowa są wypowiadane bardzo szybko. Ja mogę tylko próbować okryć się kocem

– Haymitch wyjdź- ryczy Peeta

– Myślałem, że robisz jej krzywdę

– WYJDŹ

– Naprawdę myślałem, że coś jej robisz- głos Haymitcha jest coraz cichszy jakby zawstydzony. Widać jest mu głupio z takiego obrotu sprawy

– Mówię po raz ostatni wyjdź- drzwi za Haymitchem się zamykają 

4 myśli na temat “15: Błyszczące wspomnienia

  1. Super, super, super ! ;D Biedactwa juz drugi raz ktos im przeszkadza ;D Blagaam o nastepny rozdzial ! ;**

  2. Zakochuje sie w tym opowiadaniu coraz bardziej <3

    Chociaż zdarzają się małe błędy opowiadanie czyta sie lekko i przyjemnie ;3
    Choć mam prośbę, bo czasem piszesz w teraźniejszym czasie, a raz w przyszłym, przez co trochę można sie gubić, ale to opowiadanie jest bardzo piekne, że to aż dziwne, że nie ma książki twojego autorstwa ;***
    Proszę o szybko napisany rozdział, bo zaraz oszaleje!!! To opowiadanie niesamowicie wciąga ;D czekam na duuuuuużo takich rozdziałów, ogólnie twojego autorstwa :****** dawaj tu saybciutko coś <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

  3. POMOCY !!!
    CZYTAM TEN BLOG NA TELEFONIE I KLIKNĘŁAM NIECHCĄCY „PEŁNA WERSJA” I WYŚWIETLA MI SIĘ TAK SAMO, JAK NA KOMPIE. CO MAM ZROBIC, ZEBYM MOGŁA MIEĆ TA STARĄ WERSJE ??? PROSZĘ O POMOC !!!!!!!

    P.S. KIEDY BEDZIE NEXT ?

Komentarze są zamknięte.