160. List

Witajcie.

Serdecznie zapraszamy do czytania i komentowania (Wasze komentarze wiele dla nas znaczą, prosimy o jeszcze 🙂 )

Kolejna notka w środę.

Ogłaszamy też mały konkurs – w dzisiejszej notce pojawia się nowa postać, dla tego, kto pierwszy odgadnie, z kim jest spokrewniony Marcus, otrzyma w nagrodę kolejną notkę z wyprzedzeniem. Na odpowiedzi czekamy na FB lub przez zakładkę O nas/ kontakt. Powodzenia.

Pozdrawiamy ciepło A. & A.

Obracam w dłoni kopertę, uważnie przyglądając się każdej literze. Czuję jak gdzieś w okolicach żołądka wzbiera dziwne, niepokojące uczucie, kierując się dość szybko ku górze. Peeta milczy, patrzy na mnie wyczekująco, a ja nie bardzo wiem, co mam o tym myśleć. Z jednej strony nie mam przed nim tajemnic, z drugiej czuję, że słowa ukryte w kopercie są przeznaczone tylko dla moich oczu… Oddycham głęboko, boję się tego co znajdę w środku. Powoli wstaję i nie patrząc na Peetę, cicho mówię:
– Wracam za chwilę.
Szybko zamykam za sobą drzwi, nie chcę widzieć w jego oczach rozczarowania, smutku, czy złości. Nie chcę mierzyć się z jego słowami, a na dodatek wiem, że nawet jednym spojrzeniem może sprawić, że zmienię zdanie. Na razie chcę być sama i sama poznać słowa Kate, spisane na kartce papieru.

Mały magazyn nie zmienił się, tak samo jak i cały dystrykt. Różne przedmioty nadal są równo poukładane na metalowych regałach, nawet zapach jest ten sam – czas się tu jakoś zatrzymał. Wciskam się w przestrzeń między rurami i powoli rozrywam kopertę. Biorę głęboki oddech i zaczynam czytać:

Katniss,

Nawet nie wiem, czy mogę się tak do Ciebie zwracać, praktycznie nic o Tobie nie wiem, oczywiście poza tym, co jest ogólnie znaną prawdą.

Długo zbierałam się, żeby do Ciebie napisać, setki razy układałam sobie słowa w głowie, a kiedy siadałam, żeby je spisać, ulatywały niczym ptaki. Wiele wieczorów spędziłam na wpatrywaniu się w pustą kartkę papieru, słuchając zawodzeń Mamy i nieprzyjemnych komentarzy mojej siostry. One… są przeświadczone o tym, że wcale nam nie pomogłaś, uważają, że przeniosłaś nas do świata, z którego moja mama chciała uciec, do szarej, ponurej rzeczywistości dystryktów.
Choć muszę przyznać, że tu nie jest wcale tak ponuro, jak u Was… Ale tam Mama nigdy nie dojechała, więc nie wie jak może być…
Im dłużej ich słucham, im dłużej na nie patrzę, tym bardziej jestem przekonana o tym, że jakoś nie pasuję do mojej rodziny. I może powinno mi być z tym źle, ale ostatnio zauważyłam, że jest inaczej. Właściwie cieszę się, że nie jestem taka jak one. To, co zrobiłaś dla nas tamtego wieczoru, było CZYMŚ. Nie wiem, czy ja zdecydowałabym się na taki gest. Pomogłaś mi, a miałaś pełne prawo tego nie robić. Masz prawo mnie nienawidzić, ale jednak postąpiłaś inaczej. Dlaczego, Katniss? Dlaczego mi pomogłaś? Obie wiemy, że chciałam odebrać Ci Peetę i nawet w tamtym momencie, gdyby mogła zrobić coś, by mnie pokochał, to bym to zrobiła…

Czasami, jak o tym myślę, jestem zła na Ciebie. Wkurza mnie ta Twoja dobroć, chęć naprawy świata. Ja taka nie jestem. A może jestem? Pewnie uznasz mnie za wariatkę, niezdecydowaną nawet w takim aspekcie jak kwestia podobieństwa do Ciebie, ale moje słowa mają sens. Przynajmniej dla mnie. Dziś zostałam porównana do Ciebie przez kogoś, kto jest dla mnie ważny. Powiedział mi, że przypominam mu Ciebie. Jesteśmy, w jego mniemaniu, tak samo silne, tak samo opanowane, tak samo piękne. Powinnam być zła, powinnam się oburzyć, że mnie z Tobą porównuje, ale nie jestem w stanie przestać się uśmiechać.
Przepraszam, że piszę ci o tym, ale po tym co się stało, nie mam już żadnych przyjaciół, nie mam komu o tym opowiedzieć. Matka, gdyby się dowiedziała, że spotykam się z Marcusem, dostałaby szału, a moja siostra jest nie lepsza.
Poznałam go w szkole, jest moim równolatkiem i… jest podobny do Peety. Muskularny, przystojny blondyn z pięknymi zielonymi oczyma. Patrzy na mnie w taki sposób, że ciarki biegną mi po plecach.

I za to Ci dziękuję, Katniss. Za to, że mnie tu przeniosłaś, że dałaś mi możliwość poznania innego życia, zakochania się. Życia, w którym nie ma samotności, jest za to przyjaźń, przywiązanie, jakaś szczerość i prawda. Tu niczego nie dostaje się za darmo, na wszystko musisz sobie zapracować, ale też nikt nie niszczy nikogo za spojrzenie, niewłaściwe słowo… I to mi się strasznie podoba, choć moja rodzina inaczej na to patrzy.

Jeżeli uznasz, że mimo tego, co wydarzyło się między nami, jest szansa na to, byśmy się bliżej poznały (nie śmiem marzyć o przyjaźni), to z niecierpliwością czekam na jakąś wiadomość od Ciebie. Jeżeli uznasz, że nie ma na to szans, zrozumiem.

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, za to, co dla mnie zrobiłaś i przysięgam, że nigdy więcej nie zrobię niczego, co mogłoby Cię poróżnić z Peetą.

Kate

Wciągam mocno powietrze do płuc – czegoś takiego się nie spodziewałam. Chociaż właściwie sama nie wiem, czego się spodziewałam – obelg, skarg, żali? Nie wiem. Ale na pewno przez myśl mi nie przeszło, że Kate będzie mi się zwierzać, a nawet będzie chciała zostać moją przyjaciółką. Nie mam pojęcia, co o tym myśleć – najprościej byłoby ją nienawidzić, zostawić samą sobie w Dwójce i liczyć na to, że nigdy już nie pojawi się w moim życiu. Ale mam świadomość, że sama jej otworzyłam te drzwi – jedna, podjęta tamtego wieczoru decyzja, zmieniła wszystko. Chyba jednak nie powinnam, a nawet nie mogę zostawić jej samej, tym bardziej po złożonej na końcu obietnicy.

Podnoszę się powoli i widzę, że na półce, podobnie jak 4 lata temu, w idealnie ułożonych stosach, leżą ołówki i papier. Delikatnie, żeby nie zburzyć misternej konstrukcji, sięgam po ołówek i jedną kartkę. Opierając się o najniższą półkę, która służy teraz za podkładkę, zaczynam pisać:

Kate,
Peeta ma niebieskie oczy, ale to pewnie wiesz. Wiesz też zapewne, że Twój list jest dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Nie bardzo wiem, co mogę ci napisać, poza tym, że z przyjaźniami jest u mnie trudno. Niełatwo jest się do mnie zbliżyć – Gale robił to latami, Johanna i ja też wiele razem przeszłyśmy, nim mogłyśmy się tak nazwać, Haymitch też nie miał ze mną łatwo. Nawet Peeta – jemu zresztą było najtrudniej i wbrew pozorom zajęło mu to najwięcej czasu. Nie  mogę Ci niczego obiecać, nie wiem też co przyniesie mi życie, które od kilku lat zaskakuje mnie coraz bardziej. Natomiast myślę, że Marcus ma rację – jesteś do mnie podobna. Zauważyłam to tamtego wieczoru, kiedy przyszłaś prosić nas o pomoc. I chyba właśnie dlatego spełniłam Twoją prośbę. Podziwiam Cię, Kate. Ja nigdy nie potrafiłam prosić o pomoc. Twoja siła mnie zaskoczyła, sprawiła, że popatrzyłam na Ciebie inaczej. I to, co powiedziałaś Peecie – tak, wiem o rozmowie o naszym ślubie, jakiś czas temu ustaliliśmy, że nie będziemy się okłamywać nawzajem…

Patrzę na napisane na kartce słowa i czuję jak serce mi przyśpiesza…
„Moja droga panno Everdeen. Myślałem, że zgodziliśmy się nie okłamywać się nawzajem”.
Nigdy nie sądziłam, że ci dwaj mężczyźni mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego. A mimo to, obaj złożyli mi taką samą propozycje i od obu ją przyjęłam…
Po dłuższej chwili wracam do pisania listu, choć nadal czuję, że tętno nie chce mi się uspokoić.

Pisząc to, dotarło do mnie coś bardzo dziwnego – identyczny układ o szczerości miałam z Twoim dziadkiem…

Kate, chcę Cię przeprosić, za wszystko, co złego zrobiłam Tobie i Twojej rodzinie, ale chcę Ci też podziękować, za to, co Ty zrobiłaś dla Peety, kiedy ja nie potrafiłam. Dlatego też mam dla Ciebie propozycję – możemy ze sobą na razie korespondować, a obie zobaczymy, co z tego wyniknie. I jeśli kiedyś jeszcze będziesz potrzebować pomocy, oboje Ci jej udzielimy. Jesteśmy Ci to winni, a ja zawsze spłacam swoje długi.
Katniss

P.S: Tak, zwracaj się do mnie po prostu Katniss.

Powoli składam list i zaklejam kopertę. Adres znajduje się na odwrocie, przepisuję go szybko i wychodzę z mojego schronienia. Za drzwiami napotykam lekko poirytowanego strażnika – musiał widzieć, że zamknęłam się w magazynie, ale najwyraźniej nie miał pozwolenia na wypytywanie mnie o cokolwiek, więc czekał. Patrzy na mnie wyczekująco więc podaję mu list, prosząc, by go wysłano.

Idę powoli korytarzem oświetlonym przez migającą lampę. Przyciskam list Kate do piersi, nie jestem w stanie zdefiniować tego uczucia, które we mnie wzbudziło przeczytanie jej słów. Otworzyła się przede mną, pokazała mi cząstkę siebie. Upewniam się, że nie mogę pokazać tego Peecie – gdyby chciała, by to zobaczył, zaadresowałaby kopertę do nas obojga, nie tylko do mnie. Naciskam klamkę naszej tymczasowej sypialni, wsuwam się cicho do środka, licząc, ze może zasnął. W tym samym momencie widzę spoglądające na mnie błękitne oczy. Podchodzę do niego powoli, siadam mu na kolanach i delikatnie całuję go w policzek.
– Rozumiem, że nie mam szans na przeczytanie tego listu? – Peeta wskazuje palcem kartkę, którą nadal trzymam w dłoni.
– Nie. Jest tylko do mnie…
– A powiesz mi o co chodzi, bez szczegółów? – kładzie dłoń na moim kolanie, a drugą obejmuje mnie w taki sposób, że jego palce czuję na żebrach.
– Czy po tym wszystkim, co się stało, nadal uważasz, że Kate jest twoją przyjaciółką? – spoglądam na niego, delikatnie przechylając głowę.
– Wiesz, że tak – odpowiada mi poważnie – bardzo mi pomogła, była ze mną wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebowałem. Katniss, ja…
Przerywam mu ruchem ręki, nie musi mówić nic więcej. Potwierdza tylko moje przypuszczenia. Słowa Marcusa nadal chodzą mi po głowie.
– Uważasz, że Kate i ja jesteśmy do siebie podobne? – spoglądam na niego uważnie. Przez jego twarz przechodzi jakiś dziwny cień, po czym delikatnie marszczy czoło, nim w końcu odpowiada.
– Podejrzewam, że nie chcesz tego usłyszeć, ale nie chcę kłamać. Tak, jesteście do siebie podobne. Obie uparte, zaangażowane w to, co robicie, piękne – mówi jakby ciszej. – Nie umiem tego sprecyzować, ale tak jest. Zawsze, kiedy byłem z nią, miałem takie dziwne wrażenie, że oszukuję sam siebie. W wielu momentach widziałem Ciebie, nie ją, co ostatecznie sprawiało, że tęskniłem za tobą jeszcze bardziej. Ale nie była tobą – mówi, jakby chciał się bronić, ale to zbędne. Uśmiecham się do niego delikatnie, całuję czubek jego nosa i wstaję. Kiedy otwieram drzwi do łazienki, odwracam się na moment i stwierdzam szybko:
– Marcus też tak sądzi.
– Kim jest Marcus? – słyszę po chwili podniesiony głos Peety, który próbuje się przebić przez szum wody lejącej się już do wanny.
– Chłopakiem Kate – odpowiadam mu otwierając jeszcze raz drzwi. Zdążyłam się już pawie cała rozebrać, stoję przed nim w samej bieliźnie. Mruży oczy, uśmiecha się delikatnie i wpatrując się we mnie pyta głosem, który przekonuje mnie, że tylko część uwagi poświęca na rozmowę:
– A ty… Wiesz o tym z listu?
– Tak – uśmiecham się na widok jego zaskoczonej miny. Peeta z niedowierzaniem kręci głową, krótko się śmieje, po czym cicho mówi:
– Nie powinniśmy marnować za dużo wody, wiesz jak Trzynastka podchodzi do zapasów – robi krótką pauzę. – Wykąpie się z tobą – wchodzi do łazienki i kopnięciem zamyka drzwi, jednocześnie zdejmując z siebie koszulę.

38 myśli na temat “160. List

  1. Rawwww…. Notka taka.urocza *0* No! w końcu rozejm! Jest dobrze 😀
    A Peeta mnie na koniec rozwalił xD Maja Approve (y) Dbajta o środowisko dzieciajta xD

  2. Łał… To było zaskoczenie – ten list od Kate ŁAŁ! Brakuje mi słów. Może ona wcale nie jest taka zła 😉 OBY.
    Notka ŚWIETNA <3 niespodzianka na pełną skalę ;*

  3. Peeta na końcu haha 😀 notka na drugim blogu? ^^ no i notka świetna aww i dobrze, że pomiędzy Kate a Kat jest już dobrze 🙂

  4. Beka, beka… Z Peety heh xd nie spodziewałam się. A notka superowa, naprawdę o i ciesze się że następna dopiero wśrode bo we wtorek dopiero wracam z Zakopanego :*

  5. Hahahahaahahahaha, która z was wymyśliła ostatnie zdania w tej iście cudownej notce, mającej na celu ukazanie, ze jednak nie jestes wredna paniusia bez serca xd?

  6. Ten list to jednak od Kate był. Mogłam się domyślić wcześniej po reakcji Peety 😀 Ale tak czy siak, mam nadzieje, że w tym liście była szczera i nic złego nie wywinie.
    PS.1 jak ona mogła nie zauważyć, że Peeta ma błękitne oczy? What’s wrong with her?!
    PS.2 „Oszczędzaj wodę, bądź peetologiczny” XD

  7. Świetny, rozdział!
    Super, że Kate nie chce nic rozwalać w ich związku.
    Czekam na kolejny, szkoda że tak późno ale trudno ;’)

  8. Umarłyście mnie i nie wstaję. Chyba nie doczekam środy. Uzależniłam się i żyję od notki do notki, mimo że mam mnóstwo dodatkowych zajęć i pracy. No ale nic… Dzięki za wszystko raz jeszcze.
    Pozdrawiam
    Rozczulona MD

  9. Już nie wiem jak oceniać wasze notki. Nie ma takiego słowa, który by odzwierciedlił co czuję gdy widzę nową notkę. Ale poważnie to napisałam ;-; ALE CIESZYŁAM RYJA GDY PEETA… NO PEETA TO PEETA XD EKOLOGIA PONAD WSZYSTKO!

  10. Super notka, mimo, że nie trawię Kate to cieszę się, że nie chce zaszkodzić ich związkowi. Marcus – od zawsze mi się strasznie podoba to imię, cieszę się, że jeden z bohaterów je nosi 🙂 Ciekawa jestem czy jeszcze czekają nas jakieś wydarzenia w Trzynastce, ale tego to się pewnie dowiemy w środę. No i zgadzam się z Peetą, oszczędzanie i ekologia ponad wszystko, musimy dbać o środowisko 😀 Pozdrawiam 🙂

  11. kocham wasze końcówki notek są obłędne 🙂 nowa postać czas pokarze czy będzie pozytywny czy negatywny bohater naszej rodzinki 😉

  12. Wiecie co mamy – jedna rzecz nie daje mi spokoju a mianowicie: skąd Kate wiedziała gdzie zaadresować kopertę? Przecież Katniss i Peeta mieszkają w 12 a do 13 przyjechali można powiedzieć, że w odwiedziny.. Hmmmm interesujące 😉

  13. Rozdział bardzo fajny. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się że ten list może być o Kate. Moim zdaniem ona i Katniss nie są podobne.

  14. Notka jak zwykle wspaniała ! 3 RAZY TAK DLA PEETY ! POLAĆ MU XD ♥♥♥
    Natomiast dalej zastanawiam się o co chodzi z Marcusem i nie mam pojęcia kim on może być …. hmmm :3

  15. No tego bym się nie spodziewała!! Kate i Katniss przyjaciółki 🙂 I ten nasz Peeta nie marnujmy wody hehe 🙂 Na to czekałam żeby byli chociaż troszkę sami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *