162: Nowe prawa

Witajcie. Serdecznie zapraszamy do czytania i komentowania ( choć komentarzy ostatnio trochę mniej). Kolejna notka w środę, zwycięzcy w naszym konkursie otrzymają nagrodę odpowiednio wcześniej ( zgodnie z obietnicą). Pozdrawiamy ciepło A. & A.

Haymitch delikatnie uderza nożem o kryształowy kieliszek – dźwięk jest cichy, ale wysoki ton sprawia, że wszyscy zebrani przy długim, przykrytym białym obrusem stole, milkną. Moje dłonie natychmiast stają się mokre od potu, w gardle czuję zaskakującą suchość i blokadę. Nerwowo skubię rant obrusu, unikając wzroku Haymitcha. Wiem jednak, że patrzy na mnie, więc w końcu podnoszę głowę napotykając porozumiewawczy uśmiech i widzę jak bezgłośnie mówi:
– Pora na ciebie, skarbie.
Nie mam wyjścia, inni już podążyli za jego wzrokiem i czekają na mój ruch. Powoli się podnoszę, czuję, że kolana, a nawet całe nogi trzęsą mi się jak galareta. Opieram dłonie na stole, licząc, że dzięki temu nie osunę się za chwilę, oddycham głęboko i w końcu zaczynam moją przemowę druhny.
– Mamo, Shen, przyjaciele, rodzino – spoglądam krótko na rodziców Peety, którzy trzymają się za ręce położone na stole. Chyba pierwszy raz widzę, żeby trzymali się w ten sposób… Próbuję znów się skupić…
– Na wstępie pragnę zaznaczyć, że przemowy nie są mocną stroną, to rola Peety, on jest w tym lepszy. Wiecie o tym, a jak ktoś nie wie, to Haymitch może to potwierdzić…
– Potwierdzam – włącza się gładko Haymitch, unosząc do góry dwa palce jakby na znak przysięgi, a wszyscy zebrani wybuchają krótkim śmiechem.
– Skoro już potwierdził – kontynuuję lekko łamiącym się głosem. Niby przemawiam tylko przed rodziną i przyjaciółmi, ale stres i tak jest ogromny. Po co dałam się w to wrobić, wyrzucam sobie w duchu… – to pragnę powiedzieć, że bardzo cieszę się szczęściem mojej mamy. Był taki czas, kiedy się o nią bałam, kiedy nie wierzyłam w to, że jeszcze zobaczę uśmiech na jej twarzy.. I za to chcę podziękować Shenowi – spoglądam na niego uważnie – dziękuję ci za to, że mama się uśmiecha, że jest szczęśliwa, że dałeś jej nowe życie po tym wszystkim co przeszła.

Mama patrzy na mnie oczami pełnymi łez, wiem, że w tym momencie wspomina te ciężkie i mroczne dni, ale też docenia moją akceptację jej związku. Na początku nie chciałam do tego wracać, ale gdy przeczytałam Peecie wstępną wersję przemówienia, stwierdził, że to jedyna i niepowtarzalna okazja powiedzenia o moich obawach i przemyśleniach. Ci, którzy będą wiedzieć, że to prawda, zachowają to w sercu na zawsze, a pozostali uznają, że to wyznanie przygotowane na potrzeby tego wydarzenia. Przełykam znów ślinę próbując wygrać z zaschniętą krtanią, spoglądam na Peetę, on delikatnie kiwa głową, a ja zaczynam znów mówić.
– Prim byłaby szczęśliwa, że mama się z kimś spotyka, ale Prim taka była – cieszyło ją wiele rzeczy, potrafiła w każdym zobaczyć dobro, więc teraz też na pewno wiedziałaby od razu, że jest dobrze. Że mama ma prawo do szczęścia, ale także, że nigdy nie zapomni o naszym tacie, że on zawsze będzie w jej sercu. Jednak  mnie dojście do tego zajęło dużo czasu, musiałam wszystko przemyśleć, ale dzięki pomocy Peety w końcu ja także to zrozumiałam.

Zaczyna mi się trząść broda, głos się łamie, choć chyba raczej reakcja na wspomnienia o Prim i ojcu. Peeta wstaje, delikatnie mnie obejmuje i całuje w skroń.
– Katniss chce powiedzieć – mówi za mnie, wiedząc, że ja nie jestem w stanie – że bardzo się cieszy szczęściem swojej mamy.
– Dokładnie – uśmiecham się blado.
– A teraz pozwolą państwo – Peeta kontynuuje przemowę – że i ja, jako świadek, dodam parę słów od siebie. Ktoś kiedyś powiedział, że my sprawiamy, że ludzie wokół wyznają sobie miłość. Początkowo, myślałem, że to jakiś żart, ale teraz, kiedy na was patrzę, na tyle nowych par, na tyle miłości wokół – zaczynam w to wierzyć. Chciałbym, żeby teraz, w tym lepszym świecie, którego jesteśmy udziałem, było tej miłości jak najwięcej. Nowożeńcy – podnosi w górę kieliszek szampana – życzę wam miłości, miłości i jeszcze raz miłości, a reszta przyjdzie sama.

Mama i Shen delikatnie się całują, wszyscy bijemy brawo, Peeta siada, ale ja czuję, że powinnam jednak dokończyć, że mam jeszcze parę słów do dodania.
– Na ogół dzieci nie mają przyjemności brać udziału w ślubie swoich rodziców, a my – spoglądam na Peetę – mamy możliwość nie tylko brać w tym udział, ale jeszcze pełnić specjalną rolę – świadków. Kochani rodzice, to piękne, że możemy patrzeć na nowo powstającą rodzinę, jak również patrzeć, na odnowienie przysięgi małżeńskiej. Państwo Mellark, życzę państwu kolejnych dwudziestu pięciu lat razem, życzę jeszcze wielu wnucząt i samych radosnych dni, nigdy więcej łez, chyba, że ze szczęścia. Żadnych więcej przeprowadzek i dużo, dużo siły oraz cierpliwości do wnucząt i do nas.
Mama Peety podrywa się z krzesła, porywa mnie w ramiona i mocno przytula.
– Kocham cię, dziecko – szepcze mi do ucha.

– Bałem się, że przyjedziesz tutaj odziana w swoje skóry – Haymitch spogląda na Enobarię, która wygląda pięknie w blasku świec ustawionych na stole i na trawniku.
Enobaria, w odpowiedzi na jego słowa, uśmiecha się kąśliwie:
– Dobrze wiesz, że nie miałam wyboru.
– Miałaś, nie miałaś, ja tam nie wiem – odpowiada jej lekko Haymitch z ironicznym uśmiechem.
– Haymitch – Effie ciągnie męża za rękaw, a on przenosi na nią wzrok.
– A ja uważam – wtrąca się Peeta, przesuwając palcem wskazującym po kieliszku – że powinniśmy zrozumieć Enobarię. W tamtym czasie, kiedy zniknęła, było ciężko i niebezpiecznie. Miała prawo postąpić jak postąpiła, a my powinniśmy to po prostu zaakceptować. Bez wypominek po żadnej ze ston, co wy na to? – spogląda uważnie raz na Haymitcha, raz na Enobarię, sącząc powoli wino z kieliszka.
– Nie chcę brać udziału w tej całej waszej polityce… Już raz musiałam brać udział w różnych wydarzeniach, teraz chcę sama decydować. Mogę ewentualnie od czasu do czasu pomóc, ale nic więcej – zarzeka się hardo. – Nie chcę, dobrze mi tak, jak jest.
– I my to uszanujemy – wtrąca się do rozmowy, milcząca dotychczas, Johanna.

Kolejny raz widzimy się z Enobarią prawie trzy lata później. Wprowadzone w tym czasie prawa sprawiły, że kolejny prezydent Panem wybierany jest podczas powszechnych wyborów – prawo do głosu ma każdy pełnoletni mieszkaniec Panem. Ze względu na odległości w niektórych dystryktach, głosowanie trwa dwa dni, aby każdy wyborca miał czas i możliwość oddania swojego głosu.

Kontrkandydatem Paula jest siostrzeniec Snowa. To młody chłopak, niewiele starszy od nas, mający pełne poparcie synowej i wnuczki Snowa. Dokładnie jednej wnuczki, ponieważ druga jest całkowicie po naszej stronie. Zaskoczyła nas nawet, bo od razu, kiedy tylko dowiedziała się, że jej wujek zgłosił swoją kandydaturę, zadzwoniła do nas i zapytała jak może pomóc Paulowi. Hasło wyborcze pana Grada jest proste i zaskakująco chwytliwe – „Niech wróci stara pogoda!” Jak łatwo się domyślić, ma prawie całkowite poparcie Kapitolu. Co gorsza – nie wiemy, jak do jego kandydatury podchodzą mieszkańcy dystryktów. Pozornie jest spokojniej niż 3-4 lata temu, nie ma aż takich niepokojów, ale z drugiej strony wszyscy mamy świadomość, że to mogą być tylko pozory.
Niestety Paul, czego zupełnie nie rozumiem, zabronił Beetee’emu wypuścić swoich agentów, by sprawdzili nastroje. Nasza wiedza bazuje tylko na oficjalnych badaniach, które pokazują, że dystrykty pierwszy, drugi i czwarty są skłonne poprzeć Grada. Pozostałe – podobno są za Paulem. Liczbowo oznaczałoby to jego zwycięstwo, ale jest jeszcze kwestia frekwencji. Kapitolińczycy mają determinację do zmian, więc na pewno wielu z nich pójdzie do wyborów. Ale czy ludziom w Dziewiątce, czy Dziesiątce, którzy czasem do lokalu wyborczego mają dziesiątki kilometrów, będzie się chciało pojechać? I nadal nie wiemy, co dzieje się w Trzynastce – mam nieodparte wrażenie, że tamten spokój to nieustanna cisza przed burzą. Czasem aż dziwię się, że nie ma kandydata stamtąd. I wcale nie byłby bez szans…

Cichy dźwięk wyrywa mnie z przedwyborczych rozważań. To pewnie Peeta wbił kod domofonu – za moment stanie w naszych drzwiach z Kate i jej chłopakiem. Przyjechali tutaj, by dni wyborów spędzić tutaj i być z nami w chwili ogłoszenia wyników. Drzwi powoli się otwierają, wchodzi przez nie pobladły Peeta i patrzy na mnie wzrokiem, w którym czai się jakiś lęk. Początkowo nie wiem o co chodzi, ale jedno spojrzenie na Marcusa sprawia, że jego wygląd momentalnie mi się wyjaśnia.

 

33 myśli na temat “162: Nowe prawa

  1. Notka super ♥ Fajnie, a zarazem jestem zaskoczona przeskokiem w czasie. Ostatni akapit mi się nie spodobał, ponieważ coś czuje, że nie będzie już dalej tak zielono. Jestem ciekawa czy Katniss i Peeta są już po ślubie. Przecież w ciągu tych trzech lat mogło się bardzo dużo wydarzyć.
    Pozdrawiam ♥

    1. Wątpię aby mamy pominęły ślub na który czekają wszyscy czytelnicy bloga 😉 jedyne co mogły pominąć i raczej nic by nam się nie stało to ustalenie przez naszą parę daty ślubu 🙂 na ten ślub pewnie poczekamy jeszcze trochę – ale na 100% będzie na ten temat pełno notek aż nam będzie wtedy cukier skakał <3

  2. O jeju czadowy rozdział – ale trochę szkoda, że zrobiono taki wielki 3 letni przeskok. Sądziłam, że po ostatniej notce ta to będzie ślub rodziców Kat u Peety, i że wreszcie podadzą datę ślubu. Ale jestem ciekawa kim jest ten Marcus 😉

  3. Dawno się nic nie działo :’)
    świetna notka! Idę dalej czytać „Więźnia Labiryntu”, bo we wtorek do kina 😉
    Pozdrawiam
    Zaczytana (jak zwykle) MD

  4. Oj błagam was przeskok o trzy lata? I jeszcze kończycie w takim momencie? Do środy nie będe mogła wogóle myśleć o czymkolwiek innym. Jakbym mogła to bym was zagoniła do pisania jeszcze dzisiaj :*

  5. na początek mam pytanie… Marcus jest z 1 czy 2 bo jestem zbyt leniwa żeby przeszukać poprzednie notki…
    Next, Jezu jak uroczooooo *0* Tylko zastanawia mnie ta Enobaria… Po co ona przyszła???
    3 letni przeskok… Boje sie ;—; Do tego ten konkurent Paula ;—; I jeszcze blady Peeta i Kotna na koniec ;–; Mam rozpocząć panikować? * trzyma palec nad guzikiem uruchamiającym panike wśród ludzi*
    Dobra, a tak pozatym to żeby przerwać w takim momencie!!! *przez przypadek uruchamia panike* *upss xD*
    /Meredith Ludwig która zalogowała się przez twittera 😀

  6. Przemowa-super, Enobaria-nie rozumiem za bardzo o co chodziło, strach Peete, przeczucia Katniss-to mi się nie podoba, do tego dochodzi wujek Kate i ten 3 letni przeskok ;.; Ja oszaleje do środy! 😮

    1. Enobaria swego czasu przyjaźniła się z matką Kat. Potem zaszyła się w głuszy zrywając kontakty ze Zwycięzcami gdy zaczęła się rewolucja, poniekąd ich zostawiając.

  7. Jejka. Jestem ciekawa, kim jest Marcus. Szkoda, że taki przeskok, bo wychodzi, że Katniss i Peeta są około 7 lat w narzeczeństwie, a to troszki za dużo. Mam nadzieję, że w najbliższych notkach zostanie podana nowa data ślubu.

    1. Nie do konca. Pierwsze zareczyny co prawda rzeczywiscie byly jak mieli 18 lat (czyli 6 lat temu), ale w międzyczasie rozstali się na 8 miesiecy, potem była roczna utrata pamieci, wiec te 6 lat dosc burzliwe było, a w praktyce mamy 4 i nie do konca ciurkiem 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *