164. Tango

Witajcie,
Mamy w tej chwili dość ciężki czas i trudno nam precyzyjnie (jak dotąd) określać kiedy będą kolejne notki. Może się zdarzyć, że przez jakiś czas będziemy dodawać jedną notkę w tygodniu, później postaramy się wrócić do dwóch – trzech.
Mamy nadzieję, że mimo to zostaniecie z nami i będziecie nas motywować komentarzami 🙂
Pozdrawiamy,
A & A

Kolacja w pałacu i całe spotkanie dobiegło wreszcie końca… Paul jest cały czas zestresowany i nawet zachwyt nas wszystkich nad przygotowanym przez Beetee’ego spotem, nie wpłynął na niego zbyt pozytywnie. Po cichu szczerze współczuję Johannie, ale nie miałam okazji za wiele z nią dziś rozmawiać. Niemniej – choć wiem, że kuzyn Peety potrzebuje dziś naszego wsparcia, z ulgą opuszczam bramy rezydencji…

– Wiem, że to chyba nie do końca wypada, ale… Obrazicie się, jak nie wrócimy teraz z wami do apartamentu? – już od kilku minut domyślałam się, że Kate coś kombinuje, ale mimo to jej pytanie trochę mnie dziwi. Jest dość późno, ich walizki są u nas, więc raczej nie planują noclegu w jakimś hotelu. A może…?
– Nie, oczywiście, że nie – Peeta odpowiada niemal odruchowo. Ale zaraz przygląda się młodszej przyjaciółce uważnie, jakby dopiero do niego dotarł ewentualny sens jej pytania. – Planujesz coś na dzisiaj?
Kate patrzy na nas oboje i zaczyna się głośno śmiać. Ma zaskakująco dźwięczny śmiech, taki jak mają księżniczki w bajkach, choć głosu nie ma zbyt wysokiego…
– Matko, jakbym nie wiedziała, że macie zaledwie kilka lat więcej niż ja, pomyślałabym, że dorobiliście się już nastoletniej córki – krztusi się ze śmiechu, więc słowa są lekko urywane, ale słyszymy je dość wyraźnie.
– Chciałam Marcusowi pokazać miejsca, w których się wychowałam, te, które były dla mnie ważne. On Kapitol zna tylko z telewizji… Ale w dzień wszędzie jest mnóstwo ludzi, a wielu z nich kojarzy zarówno mnie, jak i twarz jego brata. Wieczorem, czy nocą będzie nam łatwiej w spokoju spacerować – uzupełnia już spokojniej. – Postaramy się wrócić za jakieś dwie-trzy godziny – dodaje.
– Wróćcie kiedy chcecie – Peeta podaje jej swoją kartę do mieszkania, sięgając równocześnie po portfel. – Kod do domofonu masz tu – wyciąga niewielką karteczkę.

– Nie pamiętasz kodu? – pytam, gdy oboje oddalają się. Kate jest malutka przy postawnym Marcusie, ale ślicznie razem wyglądają, przytuleni, zakochani…
– To głupie, wiem. Ale kiedy odzyskałem pamięć, było tak wiele rzeczy, które nagle sobie przypominałem, że czasem mi się mieszały. Nie wiedziałem, czy dane wydarzenie rzeczywiście było, czy to może był tylko sen, czy jakiś fakt pochodzi sprzed wielu lat, z czasu po Igrzyskach, czy może z ostatniego roku, gdy znów miałem 16 lat… Dlatego ważne rzeczy wolałem zapisywać, żeby mieć pewność. Tak jak ten kod… Nie potrzebuję już tej kartki, ale jakoś tak wyszło, że jej nie wyrzuciłem.
– Nie pomyślałam o tym nigdy. Cieszyłam się, że znów jesteś sobą, potem było aresztowanie, więzienie. Nawet nie zapytałam jak sobie radziłeś z tym wszystkim…
– Tak szczerze? Nie radziłem sobie. Może gdybym sam nie zapoczątkował tamtej chorej spirali aresztowań, albo gdybym miał czas na ogarnięcie sytuacji, na odnalezienie się w tym. Czułem się jak na karuzeli, z której nie umiem zejść. Wydarzenia toczyły się szybko, a każdy z nas inaczej podchodził do moich działań…
– Inaczej? To znaczy? – wydawało mi się, że Hoult, Haymitch i Connor zgodnie chcieli go chronić. I raczej wszyscy byli na niego wściekli, gdy im przeszkodził, dając się wpakować do więzienia.
– Haymitch nie odzywał się do mnie przez dobę. Hoult i Connor… potraktowali mnie jak dowódcę – ani słowa krytyki, ani słowa sprzeciwu, gotowi na rozkazy, co mi powiedzieli. Ale Connor jako jedyny ostatecznie mnie poparł. Tylko on mi powiedział, że gdybym się nie przyznał, to straciłby dla mnie szacunek. W odpowiedzi oberwał prawym sierpowym od naszego mentora. Na szczęście nim rozpętała się bójka, wkroczyli strażnicy – uśmiecha się lekko, jakby to wspomnienie go niemal bawiło.
– Mam nadzieję, że nie zrobili im krzywdy? Ani tobie?
– Strażnicy? Nie – patrzy na mnie przez moment. – Ty nie wiesz, kto trzymał straż, prawda?
Kręcę głową. Wiedziałam tylko o zaufanym człowieku Johanny, który wpuścił nas nocą do środka.
– Wraz z Connorem do wojska trafiło kilku członków jego drużyny z Dziesiątki. To dobrzy żołnierze, więc przydali się Panem, ale ich mniejsze niż Connora doświadczenie i umiejętności sprawiły, że nie znaleźli się bezpośrednio w twojej, czy Paula ochronie. Formalnie drużyna Connora nie istniała wcześniej, więc w papierach nie było powiązań między nimi, a nami. Nie wiem do końca kto zadbał, by to właśnie oni zostali skierowani do tamtego więzienia – może Paul, albo Beetee? Jedyne, czego nie mogli zrobić, to ułatwić nam ucieczki, bo sami poszliby pod pluton. Co do reszty – nie był to hotel, ale naprawdę na nic nie mogliśmy narzekać – mruga okiem.

Przypominam sobie komentarz z programu informacyjnego, o tym, że Hoult nie trafił do standardowego więzienia, ale ośrodka wypoczynkowego. Puls mi przyśpiesza, w uszach słyszę bicie serca. Może jednak ktoś wiedział… A jeśli wiedział, to wie nadal i tylko czeka na odpowiednią chwilę, by zaatakować, by nasze ostatnie miesiące spokoju były naprawdę ostatnimi…
Peeta przytula mnie do siebie i całuje we włosy. Stoimy już pod drzwiami apartamentowca, a ja próbuję uspokoić oddech. Na szczęście on chyba tego nie zauważa, albo przynajmniej nie komentuje.

W domu wskakuję w wygodne spodnie i koszulkę. Tymczasem Peeta ściąga tylko marynarkę i siada na kanapie, jakby na coś czekał. Po chwili słyszę jak woła z salonu:
– Wiesz, że jeśli Paul wygra, znów będzie przyjęcie?
– Wiem. Uprzedzę ciąg dalszy – wolałabym się wyspać, albo pobyć z tobą tylko, ale wiem, że musimy iść, nie mam sukienki i wiem, że nie dadzą mi wystąpić w tej z poprzedniego balu, ani z Sylwestra w Dwunastce, choć obie są śliczne i w dobrym stanie… – wzdycham ciężko. Nie podoba mi się to, ale na oficjalnych przyjęciach mam mieć nowe sukienki. Na szczęście występuję na nich tak rzadko, że w szafie jest ich zaledwie pięć, a wykorzystuję je później na śluby, czy inne uroczystości.
– Zauważyłaś co ostatnio jest modne w Kapitolu?
– Ty mówisz poważnie? – staję w drzwiach.
– Nie pytam o ubrania, mówię o muzyce – wciska guzik na pilocie. Muzyka, która zaczyna płynąć z głośników jest w jakiś sposób niepokojąca. Ma wyraźny, jakby wybijany rytm, jest elegancka i chyba nawet namiętna.
– Podoba ci się? – pyta po chwili.
– Nie wiem – wzruszam ramionami. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy dany utwór podoba mi się, czy niekoniecznie. Czasem jakiś mnie denerwuje, czasem źle mi się kojarzy, ale nie jestem ani znawczynią, ani fanką. To chyba pozostałość Dwunastki – tam raczej nie było muzyki.
– To tango.
– Dobrze – opieram się o futrynę. – Czy ty chcesz mi coś zasugerować? – patrzę na niego z uśmiechem. Nie mam pojęcia o co chodzi – czy to wstęp do namiętnego wieczoru, do rozmowy, czy może naprawdę jego artystyczna dusza odnalazła się także w dźwiękach.
– Katniss… tango to taniec. Jeśli Paul wygra, możesz być pewna, że to zagrają na przyjęciu.
– Taniec?! O nie, jeszcze jeden? – ledwie opanowałam ten nieszczęsny walc i myślałam, że to mi wystarczy do końca życia. A teraz jeszcze to… tango?
Peeta powoli podnosi się z kanapy i podchodzi do mnie. Idzie jakby na miękkich nogach, nie do końca naturalnym krokiem, chyba w rytm muzyki.
– Nie uwierzysz, ale jak pierwszy raz próbowałem to tańczyć, skojarzyłaś mi się ty, jak chodzisz po lesie. Lekki krok, lekko ugięte kolana, płynny ruch, a za chwilę nagłe zatrzymanie. To taniec stworzony dla ciebie.
– Bardzo śmieszne – nie ma tańca stworzonego dla mnie. Każdy jest skomplikowany i bardzo wymagający. Trzeba cały czas liczyć, skupiać się na kolejnych krokach i robić wszystko, by nie podeptać partnera. Walc miał być prosty, a za każdym razem sprawia, że po kilku minutach czuję się jak po całodziennym polowaniu, więc tango na pewno nie będzie przyjemne.

Peeta kładzie mi rękę na plecach, przyciągając mnie blisko do siebie. Nie trzyma mnie jak w walcu, jego ręka oplata mnie niemal dookoła… Pachnie żywicą i pieprzem. I czymś jeszcze, jakby palonym drewnem… To prezent, który Effie dała mu na ostatnie urodziny. Nie wiem jak to robi, ale potrafi znajdować rzeczy nietuzinkowe, a równocześnie takie, które do niego pasują, a mnie się podobają. Wciągam ten zapach, czuję jego bliskość i moje myśli wędrują daleko od tańca. Sięgam do guzików koszuli, ale bierze moją rękę i kładzie na swoim ramieniu. Lewą dłonią ujmuje moją prawą, ale nie wyciąga jej daleko, jak w walcu, tylko trzyma bardziej zgiętą, bliżej tułowia.
– Skup się na tym co czujesz, po prostu podążaj za mną – szepcze mi do ucha. Zamykam oczy, starając się to zrobić. Nie ma szans, to nie wyjdzie, ale przynajmniej spróbuję…

Czuję, jak robi krok do przodu, naciskając na moją prawą nogę, więc posłusznie stawiam krok do tyłu. I kolejny. Potem czuję jak naciskiem na rękę i ruchem ciała wskazuje mi krok w bok, w lewo. A potem on robi krok do tyłu, pociągając mnie za sobą. Na razie jest łatwo. Zaskakująco łatwo.
– Teraz wyobraź sobie, że jestem zwierzyną, do której się zbliżasz. Lekko, delikatnie, osaczasz – odsuwam się, żeby zobaczyć jego twarz, a on chyba to wykorzystuje. Robi znów krok w tył, ale jego ręka przesuwa się z moich pleców, na bok, niemal na talię. Prowadzi mnie dookoła siebie. Próbuję iść do rytmu muzyki, ale nie będąc do niego przytuloną, natychmiast wypadam z rytmu i zaczynam się śmiać. Myślałam, że Peeta da spokój z ciągiem dalszym „lekcji”, ale zamiast tego, znów mnie przyciąga do siebie bardzo, bardzo blisko. Taniec w tej pozycji nie jest może zbyt łatwy, bo każdy niewłaściwy ruch grozi podeptaniem jego stóp, ale w momencie, gdy poddaję się jego prowadzeniu, gdy całym ciałem czuję jego ciało, jest to wykonalne. Kroki do przodu, do tyłu, w bok. Spacer, w którym idzie za mną, obejmując mnie nie tylko w pasie, ale też trzymając za rękę. Kiedy wykonuje śmieszne kroki w miejscu, które sprawiają, że oboje się kołyszemy, a przy tym dotyka czołem mojego, zastanawiam się jak cienka jest granica między tańcem, a miłością, czuję jak ładunek namiętności rośnie, jak wzmaga się napięcie między nami. A gdy Peeta zatrzymuje się i przegina mnie powoli do tyłu, sprawia, że w jakimś odruchu zachowania równowagi sięgam nogą do jego uda, oplatając ją.

Nie wiem od jak dawna w jego oczach skrzy namiętność, ale w tym momencie nie mam wątpliwości, że pragnie mnie równie mocno, jak ja jego. Mimo to podnosi mnie i prowadzi dalej w tańcu, któremu się poddaję. Ta muzyka… Współgra z moim pożądaniem, z szumem krwi w uszach, z biciem serca. Kiedy Peeta przechodzi do piruetów, nie liczę obrotów, czuję tylko jak jego ręce otaczają mnie w pasie, jak dłoń przejeżdża po plecach. Nagle zatrzymuje mnie niemal w pół kroku. Na szczęście jego silne ręce sprawiają, że siła obrotu nie wyrzuca mnie na zewnątrz, ani nie upadam, choć jest to zaskakujące. Znów podchodzi bliżej, ale teraz ponownie jest za mną. Obejmuje mnie w talii, a drugą rękę płynnym ruchem kładzie częściowo na swoim ramieniu, moja dłoń dotyka jego karku.

c.d. w znanym miejscu

45 myśli na temat “164. Tango

    1. A jak przeczytałam, że ciąg dalszy to od razu wiedziałam, że na blogu +18 i tak myślę :
      ” Może zaraz tu im Kate z Marcusem wejdzie ” XD

  1. Piękne!!bardzo mi się podoba:-) mam pytanie bo nie bardzo umiem przejść na tamtego bloga no… Może jakiś link, adres?….. 🙂 pomocy…

  2. Jak miło znów komentować ;D wcześniej miałam jakieś problemy z telefonem i nie mogłam nigdzie pisać komentarzy, ale teraz będe nadrabiać. Super notka, zdziwiłam się trochę, że przeskoczyłyście aż trzy lata, ale rezultatu bardzo mi się podobają. Fajnie, że między nimi fajnie sie układa. Pozdrawiam :3

  3. O Boziu kochany xD Uznajmy ze nie czytałam cd na 2 blogu xD Super Hiper extra notka! Tak gorąco było ^^ Tak btw. To gdzie Pitalka nauczyła się tanga??

  4. Ej nie wiem czemu ale jak zobaczyłam że ciąg dalszy na drugim blogu to zaczęłam nucić pod nosem „dozwolone od lat osiemnastu” xD
    W tej notce jakoś całkiem całkiem przekonałyście mnie do Kate 😀 szok co nie? 😛
    Awww… Tango ♥ widziałam jak wiele osób z mojej rodziny tańczy ten jakże namiętny i pełen porządnia taniec więc nie trudno było sobie wyobrazić Katniss i Peete 😀 Przyznam że złapałam się na głupkowat uśmiechu jak czytałam o nich 😀
    No i co ja tu będę więcej pisać… To idę czytać cd. (znając mnie i moją udziwnioną delikatną w Tej kwestii naturę, przeczytam samą końcówkę 😀 )

  5. Notka fajna, ale niepokoi mnie scena kochania się Peety i Katniss, ponieważ jest łudząco podobna do opowiadania „Może to tylko złudzenie” bleedtoloveher tłumaczonego na polski przez Maybe It’s Just Me i opublikowanego na fanfiction.net przez erraticmuse. Nie wiem, może to tylko złudzenie 😉

    1. Niestety, nie odniosę się do wspomnianego opowiadania, bo go nie znam.
      Scena tanga (lub rhumby), jako takiego, była przeze mnie obiecana wiele miesięcy temu na grupie Facebookowej (sama tańczyłam standard i łacinę i tak w rozmowie zeszło na temat, że warto byłoby to opisać, wpleść w tekst). Co do samego zakończenia – to typ sceny, którą można wskazać w co najmniej kilkudziesięciu filmach i książkach, bo to… zwyczajnie wygodne.

    2. Będę też wdzięczna za linka do rozdziału (po odpowiedzi wrzuciłam w Google i zobaczyłam, że to kilkanaście rozdziałów) – chętnie przeczytam ten, o którym piszesz, choćby dla porównania 🙂 Z góry dzięki.

      1. Zastanawiam się o co chodzi Ewel, ponieważ scena z opowiadania z fanfiction.net jest zupełnie inna.Jeśli się nie mylę występuje ona okolo 13-14 rozdzialu.

  6. Aleee niespodzianka 😀 Notka rewelacyjna, aż sie cieplej robi ^^ A teraz nie zostaje nam nic innego jak cierpliwie czekać na kolejne 😀

  7. Notka bomba <3 strasznie mi się podoba – ale wyłapałam coś w tekście i mam małe pytanko- czy podczas przeskoku 3 lat Peeta znowu stracił pamięć???? Czy jednak nie przeskoczyłyście tych 3 lat? A oto fragment, z którego rodzą się pytania 😀
    Nie pamiętasz kodu? – pytam, gdy oboje oddalają się. Kate jest malutka przy postawnym Marcusie, ale ślicznie razem wyglądają, przytuleni, zakochani…
    – To głupie, wiem. Ale kiedy odzyskałem pamięć, było tak wiele rzeczy, które nagle sobie przypominałem, że czasem mi się mieszały. Nie wiedziałem, czy dane wydarzenie rzeczywiście było, czy to może był tylko sen, czy jakiś fakt pochodzi sprzed wielu lat, z czasu po Igrzyskach, czy może z OSTATNIEGO(!!) roku, gdy znów miałem 16 lat… Dlatego ważne rzeczy wolałem zapisywać, żeby mieć pewność. Tak jak ten kod… Nie potrzebuję już tej kartki, ale jakoś tak wyszło, że jej nie wyrzuciłem.

    Dodałam tylko wykrzykniki i powiększyłam dane słowo żeby było wiadomo o co mi dokładnie chodzi 😀

    1. To jest wspomnienie sprzed trzech lat – on opowiada, że kiedy odzyskał pamięć wiele rzeczy mu się mieszało – stąd odnosi się, że wtedy nie wiedział, czy coś było sprzed wielu lat, czy może z ostatniego (wówczas) roku.

  8. Czemu jak Robert uczył mnie tanga tak się to nie skończyło…. tylko krzykiem, że jestem kaleką i nie mam poczucia rytmu ;/ ale pięęęękna notka… po takiej można wam wszystko wybaczyć :*

  9. dopiero dziś mam czas przeczytać i… bosko :3 dawno nie komentowałam, ale czytając notki w dziwnych miejscach, o dziwnych porach i na wyrywki nie mam chwili by skleić coś sensownego 🙂 tango… czyżby Aniu notka z życia wzięta? 😉 w tych opisach tańca, widać ile serca wkładasz w tą pasję, jak ją postrzegasz i ile dla Ciebie znaczy 🙂 są tak detaliczne, że bez problemu mogę ich taniec krok po kroku odtworzyć w swojej głowie 🙂 słowem, rozdział rewelacja 🙂

  10. Jak zawsze świetna notka. Czytam od początku was i może rzadko komentuję to jednak zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny wpis…:) Całe szczęście, że ciągle piszecie;)))

    Co my robimy, gdy zakończycie? 🙁

    ——
    Kolejny wpis:
    nadziewiatympietrze.blogspot.com

  11. Pół tygodnia temu odkryłam ten blog i po prostu nie mogę się oderwać! Zarywam noce żeby dokończyć serię. Wczoraj czytałam do siódmej rano, bo chciałam wiedzieć czy odzyska pamięć. Jesteś genialna 😀

  12. Pół tygodnia temu odkryłam ten blog i po prostu nie mogę się doczekać kolejnych notek. Zarywan noce aby dowiedzieć się czy znowu będą razem. Tak wciągnęła mnie seria o utracie pamięci, że wczoraj czytałam do siódmej rano! Jesteś genialna:D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *