17: Kim jest Kosogłos?

Tuż po opuszczeniu pokoju do naszych uszu dobiega podniesiony głos Johanny.

– Czyś Ty kompletnie oszalał. Jeśli tak jest to powinniśmy to wykorzystać jako nasz atutu a nie pakować Ją ponownie w ich ręce. Chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że to całe rozbicie jest czymś spowodowane. Trzeba tylko dowiedzieć się czym.

– Co jest- wszyscy spoglądają na nas- to Peeta pierwszy zadaje pytanie

– Ten skończony idiota- Johanna wskazuje na Plutarcha- chce powiedzieć Pani Prezydent i Gale o tym, że wiemy gdzie ona jest.

– To wyjątkowo głupi pomysł- mówi Haymitch patrząc krytycznie na Plutarcha

– Ale czemu, popatrzcie jaki to będzie dla niej szok. Może wtedy od razu odwoła głosowanie

– Chyba wszyscy w tym pokoju zdajemy sobie sprawę z Tego, że ten jeden głos i tak nic nie zmieni- słowa Peety są jak zawsze wyważone. Przecież wiadomo, że Gale będzie głosował tak jak Enobaria. Więc ta sprawa musi mieć jakieś głębsze dno prawda Plutarch?

– Co racja to racja- odpowiada tylko.

Siedzę na kanapie koło Johanny, trzymam za rękę Peete i patrze na Haymitcha, który usiadł na przeciw nas tuż koło Beetee. Plutarch kręci się po pokoju.

– Plutarch- zaczynam stanowczo- my wszyscy jak tu siedzimy bardzo wiele razem przeszliśmy. Osobno też nie mniej. Więc jeśli nie chcesz mieć do czynienia z pięciorgiem zahartowanych areną ludzi to dobrze Ci radzę, zacznij mówić co jest grane bo zaraz osobiście zrobię Ci krzywdę.

– I to ma być przyjaciółka- zagaduje gniewnie Johanna- chcesz mnie pozbawić tej przyjemności- jej uwaga wywołuje u mnie uśmiech, zawsze nawet w najgorszej sytuacji jest w stanie mnie rozbawić.

Plutarch uparcie milczy. Cisza wydaje się nie mieć końca. I wtedy właśnie Peeta zaczyna mówić

– Wiesz Plutarch, ja to Cię naprawdę nie lubię. Ale tak szczerze. I wiesz mam niesamowitą ochotę- zrywa się z kanapy podchodzi do Plutarcha łapie go za koszulę i ciska w fotel z taką siłą, że aż mebel zaczyna się chwiać- mam niesamowitą ochotę potraktować Cię tak jak Ty i Tobie podobni przez 75 lat traktowaliście te wszystkie niewinne dzieci. Plutarch próbuje się podnieść lecz silne ramie Haymitcha go przytrzymuje w pozycji siedzącej.

– To co z nim robimy- zaczyna Johanna- rażenie prądem, jad os gończych, przypalanie ogniem?

Twarz Plutarcha robi się biała jak kreda

– Nóż- słowa Beetee mimo tego, że są bardzo ciche wywołują uśmiech na prawie wszystkich twarzach- nóż mamy pod ręką Johanno. Ale gdyby nie poskutkował, to zawsze możemy użyć czegoś innego.

– Nie róbcie mi krzywdy, powiem, powiem Wam wszystko co wiem tylko mnie puśćcie błagam- patrzę na niego z politowaniem. Ten człowiek wysłał nas na arenę, potem na wojnę a sam jest takim tchórzem. No cóż faktycznie nigdy nie brał udziału w ogniu walk.

– To teraz lepiej gadaj czego się mamy spodziewać- mówię do niego ostro

– Głos doradcy prezydenta liczy się jak siedem głosów- po tych słowach kurczy się w fotelu gotowy na cios. Ale nikt go nie uderza. Dochodzi do nas groza sytuacji. Każde z nas reaguje w inny sposób. Beetee zaczyna się histerycznie śmiać, Johanna rzuca poduszkami po całym salonie, Haymitch poddusza Plutarcha powtarzając w kółko

– Zabiję Cię gnoju, zabiję. Ty zdradziecka bestio nic o tym wcześniej nie powiedziałeś. Zabiję. Uduszę

Patrzę na Peetee. Jego oczy zaczynają tężeć. Obejmuję go więc z całej siły. Odwzajemnia uścisk. Widać uspokaja się. Patrzy na mnie.

– Poczekaj, muszę mu pomóc bo on go zaraz naprawdę udusi a trzeba działać

Siłą odrywamy Haymitcha od Plutarcha. Johanna przysuwa krzesło, do którego go przywiązujemy za pomocą pasków od szlafroka- Beetee jest naprawdę genialny, to jego rozwiązanie na brak sznura- i kiedy siedzi nieruchomo, bez możliwości jakiegokolwiek ruchu. Zaczynamy przesłuchanie

– Po co w ogóle to głosowanie, skoro decyzja i tak została podjęta- zaczynam pytać

– Zostałby podany tylko wynik głosowania, nie poszczególne głosy

– I co by to dało

– A jak myślisz- pach -Peeta wymierza mu silny cios

– Aleś Ty się dziś krewki zrobił- zagaduje go Johanna, ale Haymitch jej przerywa

– Okazało by się, że sześcioro zwycięzców igrzysk, którzy rok temu błagali o ich odwołanie serwuje identyczny los niewinnym dzieciom Kapitolu. Bunt murowany. I to jak sądzę miało przyśpieszyć naszą śmierć. – Patrzymy na niego zaskoczeni- Kochani ludzie by nas zabili, potruli, zatłukli wybierzcie sobie na jaki rodzaj śmierci macie ochotę.

Siadam na krześle naprzeciwko Plutarcha, wkładam twarz w dłonie. Ręce Peety delikatnie masują moje barki.

– Czy ktokolwiek z Was ma pomysł dlaczego oni nam to robią- muszę to wiedzieć, chociaż twarz nadal mam schowaną w dłoniach

Plutarch wybucha śmiechem. Do moich uszu dochodzą dźwięki szamotaniny. Podnoszę głowę i widzę jak Johanna pcha mu do ust- przy delikatnej pomocy Haymitcha-jakąś serwetkę

– Myślę- zaczyna Beetee-, że to Twoja wina Katniss. Twoja i Peety

– Przecież to oczywiste- głos Johanny jest zdenerwowany a jej otwarta dłoń uderza w czoło

– Czy ktoś może nam powiedzieć co takiego zrobiliśmy? Peeta jest równie poirytowany jak ja

– To ma sens- mówi tylko Haymitch, że też wcześniej o tym nie pomyślałem.

– O czym Wy do jasnej cholery mówicie- zaczynam krzyczeć bo ich zachowanie coraz bardziej mnie irytuje.

– Wydaje mi się- zaczyna Peeta niepewnie- chociaż to zupełnie bezsensowne, ale

– Co za ale czy ktoś to może w końcu powiedzieć- krzyczę na niego i już po chwili robi mi się gupio

– Chodź- odpowiada mi Peeta ciągnie mnie za rękę na sofę, sadza na niej, sam kuca przede mną bierze mnie za rękę i zaczyna mówić

– Wydaje mi się, że Paylor myśli, że zabiłaś Coin bo chciałaś sięgnąć po władzę, i teraz woli nas wszystkich powybijać cudzymi rękami by nikt nie zabrał jej władzy, którą przypadkowo zdobyła

– Przecież już dawno mogli mnie zabić, to dlaczego tego nie zrobili- Peeta patrzy na mnie i najwyraźniej nie wie co odpowiedzieć. Ale Haymitch wie.

– Katniss, stałaś się symbolem rewolucji Kosogłosem, po tym jak Ty i Peeta prawie nie popełniliście samobójstwa na arenie.

– Ale co to ma wspólnego z obecną sytuacją?

– Katniss- głos Johanny jest stanowczy- Kosogłos to tylko taka nazwa. Bo widzisz to Wy razem byliście tą rewolucją. Dopiero jak działacie razem ludzie Wam wierzą a przynajmniej ja i reszta trybutów

– I dystrykty- dodaje Beetee

– No dobrze ale dlaczego teraz chcą nas pozabijać- dopytuje się Peeta

– Bo ktoś komuś doniósł, że mieszkamy razem czy tak- pytam

Haymitch tylko kiwa głową.

– Dobra to co teraz robimy, chyba nie będziemy czekać na śmierć- mówi Peeta i patrzy na mnie

– Masz ochotę zobaczyć się z moją mamą?

– To dobry pomysł, tylko jak to zrobimy?

– Mam swój poduszkowiec

– Co?- to jedyna reakcja na słowa Beetee, wspólna reakcja nas wszystkich

– Ze względu na stan mojego zdrowia mam swój mały poduszkowiec- odpowiada bardzo spokojnie Beetee

– Dobra przebierać się i widzimy się za 15 minut- komenderuje Haymitch

Kiedy Johanna i Beetee idą się przebrać do siebie pytam Haymitcha

– Co zrobimy z nim- i wskazuję brodą na Plutarcha

– Moim zdaniem jest mu wygodnie, rano się nad tym zastanowimy- odpowiada z uśmiechem.

My też idziemy włożyć coś wygodniejszego.

Jedna myśl na temat “17: Kim jest Kosogłos?

Komentarze są zamknięte.