170. Państwo Mellark

Witamy,
Mamy nadzieję, że dzisiejsza notka choć trochę wynagrodzi Wam oczekiwanie 🙂 A my czekamy na komentarze i życzymy miłego czytania,
Pozdrawiam ciepło,
A & A

—-

Wokół nas ludzie wybuchają śmiechem w reakcji na słowa Daltona. Ja także się śmieję, ale jednocześnie nie przestaję patrzeć w jego oczy. Uwielbiam ich błękit, ciepło, miłość jaką od wielu lat w nich widzę. Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że po raz pierwszy to spojrzenie dostrzegłam w tamtej mokrej i zimnej jaskini, kiedy – obydwoje obolali, zmęczeni i głodni – byliśmy pierwszy raz sami. Prawie sami, bo na ekranach śledziło nas tysiące ludzi, ale niemal udało się nam o tym na krótką chwilę zapomnieć… On od dawna był pewien, nigdy nie zwątpił, ja to co innego…

W centralnym punkcie Wioski Zwycięzców rozstawiono rzędy białych krzeseł. Czerwony dywan został rozciągnięty od drzwi naszego domu wprost do białego, drewnianego łuku przybranego girlandą kwiatów. Jest ładna, choć gdybym miała sama decydować, to chyba bym jej nie wybrała. Ale to prezent, więc z uśmiechem przyjęłam…
Centralnie pod łukiem stoi Dalton, ubrany w odświętny czarny garnitur, białą koszulę i taką samą muszkę. W dłoniach trzyma niewielką czarną książeczkę – podejrzewam, że zawiera jakieś wskazówki dotyczące przebiegu uroczystości. Patrzy na nas z uśmiechem, jego oczy błyszczą odbijając światło wysoko stojącego na niebie słońca. Dzień jest piękny i na szczęście nikt wpadł na pomysł, by posprzątać porozrzucane kolorowe liście, które nadają scenerii ciepłego, trochę magicznego kolorytu. Po raz kolejny przenoszę wzrok na Peetę – stoi przede mną ubrany w brązowy garnitur, śnieżnobiałą koszulę i jasny musznik. Wygląda zniewalająco. Ja mam na sobie białą suknię z dekoltem w formie serca i ramiączkami przesuniętymi poniżej szczytów ramion. Gorset sukni pokrywa delikatna koronka, z nici tak gładkiej, że aż skrzy się w słońcu, choć nie ma tam żadnych świecidełek. Najmocniejszym akcentem sukni jest srebrny pas, który powtarza wzór z koronki, zaznaczając talię i niemal niezauważalnie podtrzymując wykończony rantem koronki, dopinany tren. Cinna wiedział, że niespecjalnie lubię poruszać się z trenem, więc przygotował go tak, bym bez uszczerbku dla sukni mogła go w każdej chwili zdjąć. Oboje z Portią zadbali o każdy szczegół naszej dzisiejszej garderoby, sprawiając, że wyglądamy wyjątkowo. Dochodzi też do mnie, że moje wszystkie wątpliwości i uczucia, które mną targały przez ostatnie dni, odeszły w niepamięć. Jestem tu, gdzie chcę być, z mężczyzną, którego kocham i za moment zostanę jego żoną – już na zawsze.

– Zebraliśmy się tu dzisiaj – powoli, głośno i wyraźnie zaczyna Dalton. Wokół nas zapada cisza, którą przerywa tylko jego głos. Kątem oka widzę też Johannę, ubraną w piękną, butelkowo-zieloną suknię do kostek. Włosy upięła w wysoki kok, kilka wypuszczonych niedbale pasm wydłuża jej szyję. W momencie moją uwagę przykuwa trzymany przez nią jesienny bukiet złożony z liści i kwiatów. W jego sercu znajduje się kwiat, od którego wzięło się moje imię. Otwieram usta, by zapytać skąd go wzięła, ale w tej samej chwili ona, gestem głowy, wskazuje na Peetę.
– To mój prezent dla ciebie – odpowiada cicho mój przyszły mąż, a mnie znów wzruszenie łapie za gardło. Chciałabym mu coś powiedzieć, pokazać jak bardzo doceniam ten gest, ale boję się, że zaraz się rozpłaczę, albo wszyscy usłyszą, że głos mi się łamie.
– Gale mi pomógł – kontynuuje Peeta, a ja odszukuję wzrokiem mojego przyjaciela wśród zebranych gości. Siedzi w trzecim rzędzie, koło Paylor, trzymając na kolanach syna. Puszcza do mnie oko, wykonując w powietrzu szybki ruch przypominający małe koło, sugerując, że powinnam się odwrócić w stronę Daltona, a potem bierze za rękę matkę swojego syna.

To niesamowite ile jesteśmy w stanie zauważyć w tak ważnych dla nas momentach. Przez tę jedną, krótką chwilę widzę Paula, którego koszula ma identyczny kolor jak sukienka Johanny, widzę moją mamę z oczami czerwonymi od łez, siedzących blisko siebie, wzruszonych rodziców Peety, którzy mocno trzymają się za ręce. Sięgam po dłoń Peety, obracam twarz w stronę Daltona…

– Zebraliśmy się tu dzisiaj, aby połączyć tych dwoje węzłem małżeńskim – Dalton robi krótką pauzę.
– Nie skłamię, jeśli powiem, że ten ślub jest ukoronowaniem pięknej miłości zrodzonej w ogniu igrzysk, nie skłamię również jeśli powiem, że wszyscy ucieszymy się, kiedy tych dwoje założy sobie obrączki – uśmiecham się pod nosem, tego jestem pewna… Nawet Haymitch już od kilku dobrych tygodni powtarza w kółko „niech to się już skończy”. A ja z nim…
– Kochani, wasza miłość zachwyciła wielu. Wasze poświęcenie dla siebie nawzajem zawsze budziło mój podziw – zawiesza na moment głos, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale później, jakby zmienił zdanie, otwiera trzymaną w dłoniach książeczkę i przechodzi do dalszej części ceremonii:
– A teraz, nie przedłużając już, pytam – kto oddaję tę kobietę temu mężczyźnie?
– Ja – moja mama wstaje. Mimo odległości mam wrażenie, że widzę jak drży ze wzruszenia, a brzmienie jej głosu tylko to potwierdza.
– I ja – mama nawet nie mruga okiem, kiedy Haymitch wstaje i pewnym krokiem podchodzi do nas – jakby to wszystko było zaplanowane. Kładzie nam obojgu ręce na ramionach i kontynuuje – ja oddaję ją jemu, a jego jej – po tych słowach całuje mnie delikatnie, po ojcowsku w czoło, ściska mocno dłoń Peety i wraca na swoje miejsce. Oddycham mocno, czując lekko wilgotny, piżmowy zapach jesieni. Przełykam ślinę…
– Katniss – Peeta odwraca twarz w moją stronę, chowa moją prawą dłoń w swoich rękach i zaczyna mówić swoją przysięgę małżeńską.
– Urodziłem się, by cię kochać każdym pojedynczym uderzeniem mojego serca, by się o ciebie troszczyć każdego dnia mojego życia. Jesteś tą jedyną, jesteś stworzona dla mnie, jesteś moją ekstazą i moim życiem. Czuję się jak we śnie, w którym moje marzenia się spełniają i aż trudno uwierzyć, że to przydarza się właśnie mnie. Kocham cię, kocham każdą twoją drobną rzecz i przysięgam – nigdy nie przestanę.
– Peeta – oczy mam wilgotne. Domyślam się, że te proste, piękne słowa nosił w sobie od dawna, podczas gdy moja przysięga powstała dopiero dzisiaj…
– Kilka lat temu twoja dobroć splotła nasze losy, a kilka lat później losowanie połączyło nasze życia. Droga do dzisiejszego dnia była długa, bo potrzebowałam czasu, by zrozumieć, że żyje po to, by być z tobą. W tym czasie pokazałeś mi, że świat może być dobry, chroniłeś mnie i wspierałeś – byłeś. Dzięki tobie poczułam się bezpieczna, mając oparcie w skałą, której nic nie ruszy. Dziękuje ci za tamte dni i proszę, byś został ze mną na zawsze. Ja w zamian za to nie mogę dać ci wiele – tylko siebie, ale ślubuję ci zawsze będę mówić prawdę, na zawsze zostać twoją przyjaciółką i kochać do końca moich dni, tą samą miłością, którą darzę cię już od dawna.

Jego twarz, jego oczy, delikatny dotyk palców mówią mi, że zrozumiał. Wie doskonale, co chciałam powiedzieć…

Dalton cicho zaprasza uśmiechniętego, szczęśliwego Josha, by podszedł z obrączkami.
Peeta bierze jedną z nich i delikatnie wsuwa mi ją na palec. Białe złoto przybrane jest małymi czarnymi kamyczkami i stanowi komplet z pierścionkiem zaręczynowym. Tu jednak ozdoby układają się nie w skrzydła kosogłosa, a w literę P, jak Peeta. Jego obrączka jest podobna, tylko literę P zastąpiło zgrabne K.
– Zawsze – szepcze Peeta.
– Zawsze – odpowiadam.

Pierwszy pocałunek mojego męża ma lekko słony od łez smak, ale i tak jest najcudowniejszym z jego pocałunków. Wokół nas zgromadziła się nasza rodzina i przyjaciele, wszyscy biją brawo, płaczą, śmieją się. A ponad tym przebijają się słowa Daltona:
– Panie i Panowie, przedstawiam wam Państwa Katniss i Peetę Mellarków.

 A dla ciekawych – tak wygląda suknia Katniss:

suknia

Źródło – http://allforfashiondesign.com/aire-barcelona-2015-bridal-collection-part-1/

50 myśli na temat “170. Państwo Mellark

  1. O matko ja nie wiedziałam w jaki sposób moja rada zostanie wykorzystana! 😀 TYLE SZCZĘŚCIA! 😀 Wreszcie! 😀 Boże,jaki przepiękny opis,jakie przepiękne przemyślenia,jakie przepiękne wszystko! I jeszcze ta mowa Peety i gest Haymitcha i wzruszenie wszystkich <3 No nie mogę 😀 Jeszcze bardziej poprawiłyście mi mój i tak już wspaniały nastrój. Uwielbiam was <3……ale to już wiecie 😉

  2. OMG. OMG. OMG. LUDZIE. TO. SIĘ. STAŁO.
    ;-;
    Płaczem. Wzruszyłam się tą obietnicą”Zawsze”.
    Tyle mogę napisać.
    ( ale i tak czekam na wesele i noc poślubną- sorry ale mój wewnętrzny gimbus się budzi xd)

  3. Ohhh <3 Cudownie, cudonie C.U.D.O.W.N.I.E !!!!!!! Nie mogłam się już doczekać 😀 A teraz, pewnie nie tylko ja, chcę więcej 😀

  4. Nie mogłam już się doczekać nowego rozdziału, zdążyłam nawet przeczytać wszystko od początku 😀 Czekam na kolejny ^^

  5. Omgahcueicjsichskuxjwbxjwucnehxjwudosjchdusbdgebaosjwvsbs…
    przez całą notkę miałam banana na twarzy xD
    Poprostu wszystko cudownie dopięte na ostatni guzik *o*
    No i się nie wysłowie… Jutro pewnie będe wkurzać moje koleżanki drąc sie że Kat i Peeta już po ślubie ( noc poślubną zostawmy państwu Mellark [na dal nie wieże xD] )
    Meega pocieszenie przed jutrzejszym sprawdzianem z niemieckiego 😀 Przyznam szczeże, że już się go boję troche mniej 😀
    Dobra, a wracając do tematu, Josh :3 przyznam szczeże że stęskniłam się za nim 😀 Aż sobie wyobraziłam jak niesie te obrączki .awww… poprostu uroczo 😀

  6. Super notka, w końcu wzięli ślub, po tylu latach 😀 długo trzymałyście nas w niepewności, ale sie opłaciło. Troszkę inaczej wyobrażałam sobie ich ślub, ale wasz pomysł też mi się podoba 🙂 Pozadrawiam 🙂

      1. Ja sobie wyobrażałam to tak, że oni przez pare dni przed ślubem nie będą się widzieć (troche tak jak u was, tyle, że w moim „scenariuszu” nie łamali tej zasady ;)) i wogóle myślałam, że do ołtarza poprowadzi Katniss jej mama albo Haymitch i, że Peeta zobaczy ją po raz pierwszy taką piękną w sukni ślubnej jak będzie szła do niego i u Peety byłoby takie „wooow, jaka ona piękna”. Troche chaotycznie i słodko, ale ja lubie takie romantyczne i przesłodzone sytuacje :3

  7. Nareszcie, tak się cieszę z tej notki że po prostu myśle już tylko o dalszym ciągu…
    Kocham, kocham, kocham <3 *u*

  8. Nareszcie!!!!! Wiedziałam że to będzie ślub, ale nie chciałam robić sobie nadziei 🙂 A jednak 🙂 Jak ja was kocham :* :* Jejku ten gest Haymitcha 🙂 ( płacze) i te ich przysięgi 🙂 SUPERRR 😀 :* :*

  9. Napiszę coś jak przestanę się zalewać łzami ;-(
    Nie wiedziałam, że ta notka wywoła we mnie tyle emocji i wzruszenia

    Buziaczki!
    Aga

  10. Cudo, to mało powiedziane :3
    Myślałam że oszaleje jak zobaczyłam kolejny wpis. <3
    Kocham, Kocham, Kocham, Kocham <3

    P.S. Znienawidze was kiedy okaże się że to tylko się przyśniło Peecie lub Katniss -.-.

  11. Przeczytałam wszystko w zaledwie 3 dni. Tak bardzo mnie wciągło, wręcz sie uzależniłam.
    Piękne , jak każde inne.
    Tak bardzo nie mige sie doczekać kolejnej niotki.

  12. Tyle czekałysmy na to, ze czytam ten rozdzial codziennie po kilka razy ! Katniss Mellark o matko ! Nareszcie !

  13. Wow! Ale fajnie! Cieszem się że w końcu są małżeństwem. Pytałyście się czy jestem w grupie? Bo z tego co mi wiadomo to nie 🙁 Sorki że czytam tak póżno, mam nadzieje że wybaczycie? Buziaczki :*:*:*

  14. Matko Bosko !! *.* Jak zobaczyłam tytuł notki to zaczęłam skakać z radości xD Nareszcie, tak długo czekałam na ten moment :3 Uwielbiam Was Anie <3

  15. Notka super! Kiedy następna? Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać tak długo jak wcześniej. Proszę wstawcie nową notkę. Najlepiej opisującą wesele i noc poślubną ;). Tylko długą, ajlepiej od razu dwie. Kocham waszego bloga i czekam z niecierpliwością na te dwie, długie notki. 😉

  16. Przeczytałam własnie po raz… ee który?? Sama już nie wiem :p notka cudowna jak zawsze <3 teraz pozostaje nam czekac na wesele i oc poślubna… oraz malych Mellarków 😀 własnie mówilam do koleżanki, ktora tez czasem czyta tego bloga, że bylby fajnie gdyby Johanna i Katniss byly w tym samym czasie w ciazy xd pozdrawiam:-) czy nowa notka pojawi sie na pierwsze urodziny bloga?

  17. Państwo Katniss i Peeta Mellark- jak cudownie to brzmi!
    Muszę się uzbroić w cierpliwość i czekać na następną notkę, co będzie nie lada wyzwaniem. ♥

  18. No cóż… Nie wiem dlaczego, ale rozdział jak dla mnie dość… hm, dziwny. Kwestie Peety są w porządku, długi wywód ubrany w piękne słowa. Ale Katniss… Ona przecież nigdy nie była wygadana i właśnie spodziewałam się, że tu będziecie się tego trzymać, że nie ułożycie jej jakiegoś wybitnego przemówienia, i że, jak to Katniss, powie ze dwa słowa, które dla Peety wyrażą wszystko, co ona czuje. Mogę jeszcze się trochę przyczepić do ich powitania. Sądzę, że Katniss byłaby roztargniona i nie mogłaby skupić się na niczym. Gdyby zobaczyła już Peetę, wtedy może i nie widziałaby poza nim świata, ale tu nie ma ani grama zdenerwowania, roztrzepania, które były u Katniss częstym gościem. No ale cóż, może u Was Katniss już się zmieniła i nie jest taka, że przy każdej większej okazji denerwuje się za dwóch.
    Rozdział dość krótki, ale jest ok. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać kolejne dwa tygodnie na następny 🙂 Pozdrawiam i życzę dużo weny.

    1. Ewel, trochę się zmieniła 🙂 Ale i podczas ślubu ludzie reagują różnie. Ja płakałam chyba na ślubach wszystkich znajomych – jakimś cudem mój był zupełnym wyjątkiem. I jak w takich chwilach zawsze jestem zdenerwowana, wszystko mi z rąk leci, to na ślubie byłam tak spokojna, jakbym to już 10 raz robiła 🙂

  19. Wlasnie skończyłam czytać przeczytałam wszystko w dwa dni i jestem pod ogromnym wrażeniem, momentami ten blog jest sto razy lepszy niż książka 🙂 Lubię to dorosłe wydanie Katniss i Peety 🙂 talent macie ogromny jestem pełna uznania i podziwu dla Was 😉 dziękuje Wam i z niecierpliwością czekam na następne wpisy !

  20. Nareszcie przeczytałam! Brak dostępu do Internetu przez 10 dni, itp… xD Ale Spotkania Humanistyczne KFnrD Kraków-Zakopane były świetne. A teraz ta notka! No, nie powiem, jest super. Nie mogę się doczekać następnej.
    Pozdrowionka
    MD

  21. Słowo „Zawsze” ma jakąś tajemniczą głębie od momentu gdy Katniss obudziła Peetę z targającego nim koszmaru, gdy trwała ich misja w Kapitolu w 3.części Igrzysk… Czy tylko ja mam takie wrażenie? Potem to słowo jest takie „symboliczne” mówią je nawet, gdy nijak nie pasuje do jakiegoś pytania lub prośby co napawa mnie takim… nie wiem czym wzruszeniem, radością? heh ja i moje refleksje + super rozdział :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *