172. Pierwsza kłótnia

Witamy ciepło,
Czy u Was też śnieg nie zapowiada się na Święta? Taka jesień zamiast zimy 😉
Zapraszamy do czytania i komentowania, informując, że następna notka będzie jeszcze w tym roku.
I życzymy Wam wszystkim spokoju na nadchodzące Świąteczne Dni.
A na samym dole czeka niespodzianka – wraz z kilkoma Czytelniczkami i Czytelnikami bloga aktywnymi na grupie facebookowej, przygotowałyśmy alternatywny Soundtrack do Kosogłosa – miłego słuchania 🙂
Pozdrawiamy,
A & A

Po dłuższej chwili Caesar przestaje się śmiać, wierzchem dłoni ociera łzy, które spłynęły mu z oczu i przez krótką chwilę uważnie nam się przygląda, nim znów zaczyna mówić:
– Muszę wam, waszym rodzinom i przyjaciołom oddać honor – jak na tak dużą i ważną uroczystość, zorganizowaną w tak krótkim czasie, udało się wam perfekcyjnie. Jeśli pozwolicie, opowiem teraz o niej w kilku słowach – przerywa na moment, wygląda jakby chciał coś jeszcze dodać, ale Peeta jest szybszy.
– To ci może pomóc – podaje mu z uśmiechem plik przygotowanych przez nas fotografii.

Caesar bierze je delikatnie, przegląda niemal z namaszczeniem, uśmiechając się do każdego zdjęcia. Wybiera jedno z nich, puszcza do nas oko, a następnie podnosi trzymany obrazek, pokazując go w kamerze.

Zerkam na podgląd – to ja. Stoję uśmiechnięta na progu naszego domu, a moja suknia pięknie się mieni w promieniach słońca. Na schodach leżą porozrzucane jesienne liście, w tle widać tamte kolory i niemal czuć zapach, jaki nam towarzyszył… Lubię to zdjęcie. Fotograf – młody chłopak z miasteczka – prostym, nieustawianym ujęciem osiągnął ideał. Sprawił, że wyglądam pięknie, a otoczenie – barwy, gra świateł – jest niezwykłe – nawet ja to widzę. Peeta mocniej ściska moją dłoń, a Caesar wzdycha lekko.
– Katniss – głos ma pełen wzruszenia, a oczy jakby lekko zamglone. W tej chwili nie jest Caesarem, którego zna całe Panem, jest miłym, starszym panem, pełnym ciepła, przyjaźni i chyba dumy, jakiej nigdy wcześniej nie miałam przyjemności podziwiać.
– Jeśli dobrze widzę, bo – choć oczy już nie te, wszędzie rozpoznam rękę Cinny – z suknią ślubną nie miałaś problemu.

Peeta krztusi się śmiechem, ja unoszę brew i zaciskam zęby na samo wspomnienie tego, co zaserwowały mi moja druhna i Effie. Peeta nie przestaje się śmiać, ale równocześnie kręcąc lekko głową patrzy na Caesara, jakby dawał mu znak, że nie powinien kontynuować tematu. Caesar zorientował się w końcu, przez jego twarz przebiega cień, ale wycofuje się słowami:
– Jeśli nie chcesz Katniss, nie musisz odpowiadać na to pytanie.
– Nie, dlaczego, odpowiem – zwracam się do niego z najbardziej ironicznym uśmiechem na jaki mnie stać. – Oczywiście, że odpowiem, Panem powinno wiedzieć jak dowcipną ma Pierwszą Damę, zaś cały Dystrykt Dwunasty na pewno jest ciekaw, jakie pomysły siedzą w głowie Pani Burmistrzowej.
– Pani Burmistrzowa, jak to ładnie ujęłaś Katniss – przerywa mi Caesar – to znana państwu Effie Trinket – uśmiecha się do kamery, uświadamiając mi, że faktycznie mieszkańcy Kapitolu i innych dystryktów mogli dotąd  tego nie wiedzieć.
– Effie Abernathy – prostuje gładko Peeta, pochylając się w jego stronę – i lepiej to zapamiętaj, Caesarze, bo jak ona usłyszy, że nie pamiętasz jak się nazywa i tu wpadnie, to nie chcę być w twojej skórze.
– Myślisz, że może to zrobić? – dopytuje rozbawiony dziennikarz, naśladując ruch Peety, jakby powierzali sobie jakieś tajemnice. Dołączam się do ich gry i dodaję cicho:
– Wszystko jest możliwe, w końcu mieszka zaledwie kilka domów dalej, a jestem pewna, że nas teraz ogląda.

Wszyscy podnosimy się, niemal jak na komendę, głośno się śmiejąc.
– Mówiłaś coś o dowcipie, jaki zrobiły ci Johanna i Effie ? – Caesar zwraca się do mnie.
– Taaaaaaaa – wciągam mocno powietrze. Nawet teraz, na samą myśl o ich „wspaniałym” pomyśle, gotuje się we mnie. – Wyobraź sobie Caesarze – zaczynam moją opowieść – moje dwie przyjaciółki szybko uświadomiły mi, że musimy udać się na zakupy w celu wyboru najpiękniejszej, najlepszej i najbardziej niesamowitej sukni ślubnej, która będzie godna naszego ślubu…
– Ale moment, przecież… – przerywa mi lekko zdezorientowany Caesar.
– Daj mi skończyć – podejmuję, nim zdąża wypowiedzieć swoją myśl. – Na nic były moje tłumaczenia, że mogę prostą suknię uszyć tu, w Dwunastce. Skutkiem tego odwiedziłyśmy wszystkie, dosłownie wszystkie salony sukien ślubnych w Jedynce i Dwójce, a także kilka położonych na obrzeżach Kapitolu. Zgadnij Caesarze ile ich jest?
Nie odpowiada mi, kręci tylko przecząco głową. Za to Peeta niemal dusi się ze śmiechu.
– Czterdzieści trzy, Caesarze, czterdzieści trzy salony mody ślubnej. I to tylko dlatego, że uparłam się nie iść do 10 położonych w centrum, mając świadomość, że na pewno znalazłby się tam jakiś paparazzi, który wypatrzyłby nas i trudno byłoby tak długo utrzymać ślub w tajemnicy. W każdym z nich przymierzyłam przynajmniej jedną suknie ślubną, przynajmniej jedną, a w wielu po dwie lub trzy. I z każdą było coś nie tak – jedna była za obcisła, inna za luźna tak, że nie było możliwość zebrania jej. Jedna za biała, inna wyglądała ponoć jak szara, jedna bufiasta, inna miała za mało falbanek, albo trenu, albo materiał był nieodpowiedni – jednym słowem – horror. Ja byłam coraz bardziej zmęczona i wściekła, podczas gdy moje przyjaciółki jakimś cudem pozostawały uśmiechnięte, wesołe i zadowolone z siebie. W końcu doprowadziły mnie do ostatniego salonu – zapewniły, że jeśli tu nic nie znajdziemy, to pozwolą mi uszyć suknię w Dwunastce. Właścicielką była nasza stara znajoma, Tigris – spoglądam na Ceasara upewniając się, że wie o kim mówię. – U niej przymierzyłam aż pięć sukien, tylko ze względu na nią – skąd inąd byłam zaskoczona, że ma na składzie także dość zwyczajne kreacje – i wreszcie powiedziałam dość. Byłam gotowa iść do ołtarza w skórzanej kurtce i spodniach, byle po raz kolejny nie wciskać się w tiule i falbanki. I wtedy Tigris powiedziała, że ma coś jeszcze, co powinnam zobaczyć, coś wyjątkowego. I pokazała mi…
– Suknię projektu Cinny? – Caesar nie wytrzymuje, a ja tylko kiwam głową, czując, że oczy napełniają mi się łzami, tak samo jak wówczas u Tigris, kiedy zobaczyłam tę moją suknię ślubną. Od razu wiedziałam, że wyszła spod ręki Cinny.
– Tak, spojrzałam wtedy na Effie, a ona opowiedziała mi o tym, że na krótko przed Ćwierćwieczem Cinna zostawił u niej dwie suknie. Jedną błękitną z informacją, że to na prawdziwe zaręczyny, a drugą – ślubną. Jak zawsze dokładnie wiedział, jak powinna wyglądać, bym była zachwycona i dobrze się w niej czuła. Tylko on naprawdę wiedział co mi się spodoba i w czym będę sobą.

W pokoju zapada cisza, nie słychać nawet szumu kamery, a ja czuję, że po policzku spływa mi samotna łza.

– A ty Peeta? – Caesar daje mi odetchnąć – Czy i tobie drużba przygotował jakąś niespodziankę? Bo chyba i twój garnitur nie był od nikogo anonimowego, tylko od Portii, prawda?
Peeta krótko się śmieje, nim zaczyna opowiadać.
– Ja mój ślubny strój dostałem od Asta, który jest moim przyjacielem i pełnił rolę drużby oraz od Haymitcha.  Plan był taki, że miałem – podobnie jak Katniss – przymierzyć setki garniturów, smokingów i fraków, by na końcu, w ostatnim sklepie dostać ten właściwy, ale – Peeta na moment zawiesza głos, jakby zastanawiał się, czy powinien kontynuować, jednak wreszcie kończy zdanie – Haymitch powiedział, że jest za stary na bieganie po sklepach i obaj wręczyli mi pokrowiec z garniturem. I tyle – tak wyglądało moje poszukiwanie stroju.

Obracam powoli głowę w stronę Peety. On też zwraca się w moją stronę i uśmiech spełza z jego twarzy. Chyba właśnie przypomniał sobie o tym, że nie wyprowadził mnie z błędu, gdy go żałowałam, że i jemu zaserwowano przedślubną wędrówkę.
– Nie chodziłeś o sklepach? – cedzę.
– Katniss…
– I nie musiałeś przymierzać tych wszystkich spodni, koszul, marynarek i muszek? – nie daję mu dojść do słowa.
– Katniss – powtarza ciszej Peeta, próbując mnie powstrzymać.
– I mnie okłamałeś!
– Nie okłamałem cię, nie opowiadałem ci tylko o tamtym dniu. A ty nie pytałaś – stanowczo stwierdza Peeta, na co nakłada się głos Haymitcha, który najwyraźniej także postanowił interweniować:
– Katniss, nie przesadzasz?
– To, czy przesadzam, nie jest twoją sprawą – odpowiadam mu stanowczo, z ironicznym uśmiechem. – Zresztą, ciekawe jak na te rewelacje zareaguje twoja żona.
– Jej tu na szczęście nie ma – odpowiada rozbawiony Haymitch, kiedy oko kamery zwraca się w jego stronę.
– Jesteś tego pewien? – ciche pytanie pada z ust Effie.

W jednej krótkiej chwili nasz prywatny wywiad zmienia się w jakiś chaos. Effie, mocno gestykulując, upomina Haymitcha, ja mierzę wzrokiem Peetę, mocno zaciskając usta, aby nie krzyczeć na niego publicznie. Najprzytomniejszy z nas pozostaje Caesar, który na wpół rozbawiony, na wpół zdezorientowany mówi wprost do kamery:
– Nim będą państwo świadkami pierwszej małżeńskiej kłótni Państwa Mellark, zapraszam na krótką przerwę. Po niej dowiecie się dalszych szczegółów ze ślubu i wesela – kto podarował Katniss i Peecie piękny drewniany łuk, pod którym składali sobie przysięgę małżeńską, jakie są tradycje ślubne w Dwunastym Dystrykcie i gdzie Para Młoda zamierza spędzić miesiąc miodowy. Do zobaczenia po krótkiej przerwie.

Czerwona lampka kamery się wyłącza, a my znów udowadniamy sobie, że musimy trzymać się naszej obietnicy sprzed sześciu lat…

I niespodzianka:
Mockingjay Soundtrack by PoIgrzyskach.pl (fan made) – wersja Spotify

Mockingjay Soundtrack by PoIgrzyskach.pl (fan made) – wersja Youtube

Jeśli nasza wersja się Wam podoba – zapraszamy do dzielenia się. Prosimy tylko o dodanie wówczas linka do naszego bloga 🙂

49 myśli na temat “172. Pierwsza kłótnia

  1. Świetny rozdział. I ich kłótnia 😀 Zastanawiam się o jaką obietnicę im chodzi. Komentując poprzednie notki jestem bardzo z nich zadowolona, opis tego wszystkiego cudowne. Po prostu podziw dla Was Anie. Wesołych Świąt i życzę dużo pomysłów i weny.

  2. Cudowna 😀 myślę że nie tylko ja jak głupia zaczęłam się szczerzyc do telefonu 🙂 szczególnie jak wyobrazilam sobie Katniss lustrująca Peete :’) i nie mogło zabraknąć Effie ♥ całość idealna! 🙂 teraz tylko czekamy na małe Mellarki 😉 😉 😉

    Wesołych Świąt Anie!!! I weny pod choinke 🙂
    ~Marcysiaa 🙂

  3. Hahahahah xD Boże, śmiałam sie przez prawie cały rozdział xDD
    Dzięki za pocieszenie, potym jak zepsułam laptopa mojemu tacie (don’t sal plz)
    Dosłownie wszystko sobie wyobraziłam. od zdjęcia ze ślubu poprzez Kotną lustrującą Peete a kończąc na kłótni Haymitcha i Effie xD
    poprostu genialnie 😀

  4. Nooo Peeta nagrabiłeś sobie…. Wyobrażam sobie minę Katniss i wcale się jej nie dziwię… czekam i już główkuje od kogo jest ten łuk 🙂

  5. Pytałam ze śmiechu jak wyobraziłam sobie kłócących się Katniss i Peetę.. Dziękuję Wam za ten genialny rozdział :****
    Zdrowych i wesołych Świąt kochane *.*

  6. Genialne 😀 haha Katniss najlepsza 🙂
    Fajnie by było, gdyby następny rozdział był jeszcze w tym tygodniu, ale wątpię by był…
    Mam nadzieje, że Kotna i Effie nie pobiją swoich mężów 😮 😀
    Wesołych świąt!

  7. Jakiej obietnicy?? Hmmmm… HAHAHAH Peeta się wymigał! Nie ładnie mężulku, nie ładnie, słoneczko XD. I ta Effie… Nie będę się wypowiadała na temat notki, bo każda osoba nademną idealnie określiła jaka jest cudowna. Ideał

  8. Teraz mi się przypomniało – ta niebieska sukienka to ta która Katniss miała na ślubie Amandy i Patricka! Effie powiedziała wtedy, że była ona na trochę inną okazje.. po ok. 100 notkach dowiedziałam się jaka to okazja hahaha mogę umrzeć spokojnie XD

        1. notka chyba coś ok. 67-68, gdzie Katniss nie ma kreacji na ślub Patricka i Amandy, ale Effie przybywa z pomocą – niebieską suknią od Cinny i mówi coś w stylu, że miała być ona na trochę inną okazję 🙂

  9. Wy nigdy nie przestaniecie nas zaskakiwać, co? Serio, to było dobre ‚sorry, zapomniałem Ci powiedzieć…’ Czekam na ciągdalszy 😉 Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!

  10. Ahahahah świetny 😀
    czyzby to pierwsza klotnia Mellarkow *-* slodko
    Jestem ciekawa gdzie spedza miesiac miodowy 🙂
    katnisseverdeenipeetamellark.blogspot.com

  11. Jak zwykle Haymitch mistrz i moj ulubiony bohater 😉 dzięki za kolejny super rozdział , z niecierpliwością czekam na kolejny 😉

  12. Na Wasz blog trafilam calkowicie przypadkowo. Zaczelam czytac od samego konca i ostatnie trzy dni kazda wolne chwile spedzilam wlasnie w ten sposob. Chcialam Wam powiedziec, ze lektura wciagnela mnie niemilosiernie i jak w koncu dotarlam do najnowszej notki nie moge sie doczekac kolejnej! Dziekuje Wam bardzo za fantastyczna prace i czekam na wiecej! 🙂

    1. No bez przesady…. na niektórych blogach notki potrafią pojawiać się raz na miesiąc albo rzadziej. Uważam, że nie jest ważne jak często jest notka, ważne, że jest. Nie chcę się kłócić, ale uważam, że tego typu komentarze nie mobilizuj, tylko wręcz przeciwnie. Może i notki są rzadko, ale za to na jakim poziomie…. są na bardzo wysokim i może to powinno zwrócić Twoją uwagę, bo nie zawsze notka musi być często, ważne żeby trzymała w napięciu i była pełna wrażeń i uczuć, które towarzyszą Kat i Peecie 😀

    2. Łatwo jest kogoś oceniać. Anie powiedziały, że obecnie nie są w stanie podawać dat, ani nic obiecywać. Zostaliśmy o tym uprzedzeni. Oburzać się na nie, że maja własne „poza blogowe” życie ,jest dla mnie dziwne Ani Peeta, ani Katniss nie umrą, ani się nie zestarzeją 🙂 Cierpliwości 🙂 Trzeba wiedzieć gdzie są priorytety, a czytać czekając na notkę też jest co. Tyle w temacie żalów. Coś nie widzę tu mojego komentarza odnośnie notki, a czytałam już dawno. Pamiętam że pomyślałam: ” No tak… Dawno nie było kłótni”. Świetne jesteście 🙂

    3. Wierna czytelniczko, nie wiem jak długo nas czytasz, ani czy należysz do grupy facebookowej, ale napiszę krótko – już w październiku rozważałyśmy zawieszenie, ze wględu na bardzo ograniczony czas. Niemniej, wiedząc, jak wiele jest osób, które nas czytają, które czekają na kolejne teksty, robimy wszystko, by go nie zawiesić, nie chcąc ich wszystkich zawieść. Zamknięcie nie wymaga wiele czasu – napisać dwa zdania typu: dziękujemy Wam wszystkim, ale więcej notek nie będzie + plus kliknięcie „publikuj” to jakaś minuta, może 2.
      Przykro mi, ale komentarz typu „słabo” przyjmę od osoby, która sama też pisze co najmniej rok i publikuje znacznie częściej niż my. Jeśli piszesz przez taki czas, chętnie zapoznam się z Twoją twórczością i przyjmę krytykę.

  13. Troche późno dodaje komentarz, ale jest 🙂 Fajna, zabawna notka, nie mogę się doczekać co wymyśliłyście na miesiąc miodowy i czekam na małe Mellarki :3 Pozdrawiam 🙂

  14. Niedawno odnalazłam waszego bloga i jestem mile zaskoczona 🙂 życzę bardzo dużo weny i czekam na kolejną notkę 😉

  15. Witajcie dziewczyny,
    Na samym początku bardzo chciałabym Wam podziękować za to że tworzycie coś tak wspaniałego.
    Po przeczytaniu trylogii czegoś mi brakowało, czułam straszny zawód że to już koniec i tak mało było o Peecie i Katniss , takie ciche zakończenie, jakby autorce brakło pomysłów. Czułam żal i było mi przykro że ten facet tyle dla niej zrobił i tyle poświęcił i ze to była ta prawdziwa miłość i nawet nie było nic o ich ponownym połączeniu budowaniu związku i całej reszty.
    A Dzięki Wam nie mogę się oderwać od czytania 🙂
    Na początku jakoś nie mogłam przystosować się że to dalej oni, Peeta był jakiś śmielszy a Katniss cicha i zdominowana przez wszystkich, ale z czasem moje spojrzenie się zmieniło. Pojawiło się tylu fajnych nowych bohaterów, ciągle jest akcja nie pozwalacie się nudzi 😀 Teraz czuje jakby oni byli bardziej rzeczywiści od bohaterów książki. Uchwyciłyście wszystkie ważne cechy charakteru bohaterów z trylogii i przeniosłyście je na bloga a nawet rozwinęłyście, wszystko świetnie pasuję.
    JESTEŚCIE GENIALNE !!! Nie przerywajcie pisać bloga teraz jak dopiero do Was dotarłam przecież jest jeszcze tyle rzeczy które muszą jeszcze zrobić Peeta, Katniss, i Haymitcha i Effie i wszyscy inni.

  16. Już dawno odkryłam Waszego wspaniałego bloga, ale dopiero dzisiaj dodaję komentarz.
    Rozdział świetny, czekam niecierpliwie na następny ;).
    Dina

    1. Popisuję się pod tym. Coraz dłuższa niewiadoma w sprawie notki jest dla Nas, Waszych wiernych czytelników, nagorszą torturą. Rozumiem, że nie macie zbyt dużo czasu, ale przydałaby się jakaś oznaka życia ;).
      Proszę tylko, abyście nie zaprzestały pisania notek, chociażby miałyby się pojawiać co dwa miesiące.
      Ten blog jest najlepszą kontynuacją IŚ i jestem chyba od niego uzależniona :D.

      Dina

      P.S. Oglądał ktoś „Poradnik pozytywnego myślenia”? Prawda, że Jennifer zagrała perfekcyjnie? Moim zdaniem oczywiście, że tak!
      (Wątpie, aby ktoś przeczytał moje wypociny do samego końca. Jeżeli tak, bardzo dziękuję za poświęcony mi czas 🙂 )

      1. Dziewczyny, mam nadzieję, że jutro wieczorem, a njpóźniej we wtorek będzie nowa notka.
        Co do znaku życia – zajrzyjcie w komentarze – czasem odpowiadam 🙂 I zapraszam do grupy Facebookowej (tam też zaglądamy i piszemy :))

        1. W takim razie dziękuje ;). Już nie mogę się doczekać następnej notki.
          Mam nadzieje, że będzie coś o ich miesiącu miodowym. 😛

          Dina

  17. Chcę znaleźć się w tej grupie na fb,ale nadal mnie nie zaakceptowano :/ wysłałam też dzisiaj zaproszenie do 2 ani żeby móc odpowiedzieć na pytanie ile Katniss ma lat 😛 wiec jeżeli anie to czytacie to błagam zaakceptujcie ile z dziwnym nazwisku (zaczyna sie na mcm) z zielonej góry !!!

    1. Ola, zaakceptowałam zaproszenie z godzinę temu 🙂 (podejrzewam, że wcześniejsze – jeśli dobrze rozumiem – wysłałaś do Ani Sz. :))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *