176. Atak

Witamy,
Cieszymy się, że seria się Wam podoba i zmusza do myślenia 🙂 Zapraszamy do czytania i komentowania.
Przy okazji – życzenia wszystkiego najlepszego dla Oliwii (Kiciaka) i Ady D. 🙂
Pozdrawiamy ciepło,
A & A

Wchodzimy obaj do pomieszczenia, natomiast Haymitch i Hoult zostają na zewnątrz, obserwując wszystko przez lustro weneckie. Mają nam pomóc, zareagować, gdyby nazbyt poniosły nas nerwy. Beetee odmówił uczestnictwa w przesłuchaniu i przezornie wyłączył wszystkie kamery, a Ast został odesłany do swojego prywatnego apartamentu. Cały czas powtarzał nam, że jesteśmy w błędzie, że podjęliśmy pochopną decyzję, nie znając wszystkich faktów. Mimo to, gdy poprosiliśmy o wyjaśnienia, nie chciał nam nic powiedzieć, zasłaniając się „obietnicą złożoną Pierwszej Damie i Katniss”. Zwykła wymówka, w którą nie wierzę. Mój wieloletni przyjaciel, facet z którym łączy mnie tak wiele wspomnień, odwrócił się ode mnie. Jak mógł mnie tak potraktować! Nie dość, że wiedział o potajemnych schadzkach mojej żony, to jeszcze najwyraźniej dawał na to przyzwolenie. Poczułem, że rośnie we mnie wściekłość, podszyta rozczarowaniem. Ast mnie cholernie zawiódł i to nie pierwszy raz. Poprzednio naiwnie mu wybaczyłem, wyciągnąłem do niego rękę, a chyba zamiast tego trzeba było mu pozwolić zmarnować sobie życie.
– Załatwimy to, jak skończymy z nimi – stwierdza Paul, domyślając się najwyraźniej, co mną targa. Jego obietnica chwilowo poprawia mi nastrój.

Pokój jest nieduży i praktycznie nie ma w nim żadnych mebli. Ściany z trzech stron pomalowane są na popielaty kolor, a ta, w której umieszczone jest wejście, ma także wmontowane lustro weneckie. Zatrzymujemy się na moment, a później powoli zamykamy za sobą drzwi. Duże lampy świecą mocnym, żółtym światłem wprost w oczy naszych więźniów. To celowy zabieg, mający na celu jeszcze większe udręczenie przesłuchiwanych i – choć to metody Snowa – to aktualnie nie przeszkadza mi to, że z nich korzystamy.
– Panie Prezydencie, panie Mellark – zwraca się do nas drugi z mężczyzn, ten, którego nagich pośladków nie musieliśmy podziwiać. – Bardzo miło mi panów w końcu poznać, żony panów dużo nam o was opowiadały.
Pięści zaciskają mi się automatycznie, nie mam do końca świadomości momentu, w którym poniosły mnie nerwy i wyprowadziłem cios. Wiem tyle, że nie jestem w stanie nad sobą zapanować.
Krew spływa z rozciętej wargi mojego rozmówcy. W jego oczach widzę szok i niedowierzanie, wygląda zupełnie tak, jakby nie wiedział o co nam chodzi i co się właśnie wydarzyło.
– Oszczędźmy sobie zbędnych uprzejmości – Paul kipi z wściekłości, uderza pięściami o oparcie krzesła ustawionego naprzeciw naszych gości. – Wszyscy dobrze wiemy, po co się tu spotkaliśmy, więc im szybciej zaczniecie mówić, tym mniej będzie was bolało.

Przez moment nawet ja spoglądam na Paula zaskoczony. Już dawno nie widziałem w nim takiej determinacji i chyba nigdy takich emocji. Zdrada Johanny dotknęła go do żywego.
– Panie Prezydencie – zwraca się do niego pierwszy z mężczyzn, a w jego głosie słychać niekłamane przerażenie – nie mamy pojęcia o co chodzi. Proszę powiedzieć, czy żony panów są niezadowolone z naszych usług? Takie klientki to dla nas zaszczyt, staraliśmy się, jak mogliśmy, wszystko odbywało się powoli i delikatnie, ale stanowczo. Niemniej przyrzekam, że nie zrobiliśmy niczego, na co one same nie miały ochoty i na co nie wyraziły zgody. Za każdym razem opowiadaliśmy dokładnie co będziemy robić, mówiliśmy o każdym bólu, który będą musiały znieść, na wszystko były gotowe i bardzo zdeterminowane.

Już po chwili mężczyzna leży na wznak na podłodze, powalony ciosem Paula. Przez okres jego prezydentury zapomniałem, że mój kuzyn jest wyszkolonym żołnierzem. Agentem ochrony najważniejszych osób… Ten cios był tak niezwykle precyzyjny, a przy tym wyglądał jakby był wykonany automatycznie, jakby był jednym z tysięcy, zrobionych przez Paula. Muszę się wiele od niego nauczyć, a dziś będzie chyba idealna okazja do tego, by zacząć.

– Pójdzie nam łatwiej – rozpoczynam tuż po tym, jak Hoult wychodzi z pokoju po podniesieniu mężczyzny z podłogi. Udaję, że nie widzę rzuconego w naszą stronę spojrzenia. Nie mam zamiaru się nim przejmować. – Jeśli powiecie nam, który z was pracował – ledwie przechodzi mi przez gardło to słowo, ale sami to tak określili… Nie mieści mi się w głowie, że moja żona, moja Katniss, mogła mu płacić za tego typu usługi, ale na to wygląda… Wykorzystuję pauzę na próbę uspokojenia się i w końcu podejmuję wątek – który z was pracował z moją żoną, a który z Pierwszą Damą?
– Ja – odpowiada drugi z mężczyzn – to ja miałem przyjemność pracować z pana żoną. Ale to nie zmienia faktu, że nie bardzo wiemy, co wywołało takie zdenerwowanie u panów. Robiliśmy tylko to, o co nas prosiły i za co nam zapłaciły.

Podchodzę do niego powolnym krokiem. Przyglądam mu się uważnie, widzę nawet drobne kropelki potu, które pojawiają się na jego czole i pod nosem. Jego rysy w ogóle nie przypominają moich, budowa ciała również. Nic go do mnie nie upodabnia, nawet kolor włosów ma inny. Jakim cudem Effie mogła go ze mną pomylić? A może nie mówiła wcale o nim? Może… Może jest ktoś jeszcze inny? Coś przestaje mi tu pasować, gdzieś, głęboko w środku, zaczynam mieć wątpliwości. Pierwszy z mężczyzn również nie jest do mnie podobny, choć byłem skłonny przysiąc, że tak jest, gdy widziałem jego twarz na monitorze, w zielonej poświacie z noktowizora. Przed oczami przewija mi się raz po raz obraz mojej żony, uwiecznionej na zdjęciu wiszącym na ścianie ich mieszkania. I to właśnie rozwiewa wszelkie moje wątpliwości.
– Od jak dawna sypiasz z moją żoną? – wypalam bez zastanowienia.
W oczach mężczyzny widzę odbicie jego uczuć. Lęk gdzieś znika, w jego miejscu pojawia się totalne zaskoczenie, a oczy przybierają kształt spodków od filiżanek.
-Co? – słyszę w odpowiedzi.
-Co? – warczę do niego – tylko tyle jesteś z siebie w stanie wydusić? Jesteś idiotą, skończonym idiotą, jeśli sądzisz, że pomimo mojej nieobecności, nie doszły mnie słuchy o tym, że jesteś kochankiem mojej żony! Wiem o tym, wiem, że przychodziłeś tu trzy razy w tygodniu, zamykałeś się z nią w piwnicy, kochałeś się z nią, a ona ci jeszcze za to płaciła! – furia wypełnia ponownie moje ciało, od palców u stóp po czubek głowy. Dyszę, przed oczami zaczynają mi przebiegać jasne błyski. Boję się, że w tej jednej chwili lata pracy nad poskramianiem moich napadów, spełzną na niczym. Ogarnia mnie panika, zaczynam się w zatracać, odpływam w świat pełen gniewu i bólu.
– Panie Mellark – mężczyzna powoli, bardzo powoli cedzi słowa – ja nigdy, przenigdy nie spałem z pana żoną. Przychodziłem tutaj z zupełnie innych powodów. Ale one, na wyraźne życzenie pana żony, pozostaną tajemnicą moją i jej.
Jego słowa dochodzą do mnie jak zza szklanej ściany. Brzmią tak samo jak krzyk Katniss na drugiej arenie. Po raz kolejny jej prawie nagie zdjęcie powraca do mojej pamięci.
– Dobrze wam radzę – Paul syczy przez zaciśnięte zęby – mówcie prawdę, całą prawdę, bo poznacie gniew prezydenta. Poznacie mnie z najgorszej strony, a jeśli nie wiecie – przez wiele lat byłem żołnierzem sił specjalnych, szkolonym na zabójcę. Mój kuzyn również wiele przeszedł i albo zaraz zaczniecie mówić, albo to spotkanie zakończy się dla was wieloma godzinami bólu i cierpienia.

Świat wokół mnie zaczyna wirować, ogarnia mnie ciemność.
– Ale my nie zrobiliśmy niczego złego – pierwszy z mężczyzn już rozpaczliwie krzyczy, choć jeszcze nic nie zrobiliśmy. Strach miesza w głowie nie tylko mnie.
Widzę w ruchach mojego kuzyna, w jego oczach, że w tej chwili jego cierpliwość wyczerpała się. Szybkim krokiem przemierza odległość dzielącą go od naszych gości, znów unosi w górę dłoń, zaciska mocno pięść, znów przygotowuje się do ciosu. Mam wrażenie, że widzę całą sytuację w zwolnionym tempie i wiem, że nie chciałbym teraz być na miejscu tego mężczyzny. Znam siłę Paula, wiem, że to uderzenie nie będzie należało do najprzyjemniejszych. Zapewne mężczyzna ponownie upadnie na plecy, zapewne po raz kolejny jego spięte za plecami ręce wiele wycierpią. Nim jednak dłoń Paula dociera do szczęki mężczyzny, drzwi pokoju otwierają się z głuchym łoskotem i do pomieszczenia wpada Haymitch. Nie mam pojęcia jakim cudem zdążył zatrzymać rękę Paula dosłownie o centymetry od celu. Z oczu Paula sypią się skry wściekłości, ale moją uwagę przykuwa wyraz twarzy Abernathy’ego. To nie jest gniew, żal, ani nic innego, co mógłbym tu usprawiedliwić. To konsternacja, która nijak nie pasuje do obecnej sytuacji. Na pewno nie wywołało jej nasze zachowanie, bo tego się raczej spodziewał. I wiem już, że nie powstrzymał Paula przed posunięciem się za daleko, tylko z jakiegoś innego, pozostającego dla mnie zagadką, powodu.
– Panie Prezydencie, panie Mellark, zapraszam panów do pomieszczenia obok. Mamy dla was kilka faktów które rzucą nowe światło na obecną sytuację.
– Sami znajdziemy sobie to światło – odpowiada z furią w głosie Paul.
– Raczej wątpię – odpowiada Haymitch, siłą wywlekając Paula na zewnątrz. Nie widząc innego wyjścia, idę za nim. Oddycham przy tym głęboko, starając się odgonić atak szału. Ale powoli zaczynam przegrywać tę walkę.

88 myśli na temat “176. Atak

  1. Niech zgadne tych dwóch typków nie spało z Kat i Jo tylko to byli jacyś trenerzy? Biedny facet który oberwał od Paula musiało boleć:( Notka wspaniała genialna naj lepsza ,czyli taka jak zawsze:)
    Ciekawe co to za fakty? Czekam na kolejną notke:P Kocham Was:*

  2. Super 🙂
    Nie pasuje mi jeden punkt układanki, cholera czemu Katniss leżała bezwładna w jednej z sypialni pałacu?

      1. To ma głępszy sens.
        Ćwiczenia w sylwestra ?! O 23?
        I do tego leży w krwi ? Nie, nie, mój mózg nie daje rady xd

        1. Ćwiczenia przed samym Sylwestrem odpadają, chodziło mi raczej o zmęczenie psychiczne(?). Pewnie się mylę, ale może ci faceci nie mają bezpośredniego związku z Kat leżącą w krwi. Znają dziewczyny, pracowali dla nich, lecz to nie przez nich Katniss była w opłakanym stanie w piwnicy. Przynajmniej ja bym tak napisała 🙂

    1. Mnie też to zastanawia. I ten tekst ” …że dla Katniss nie ma już ratunku „. Mam nadzieję, że dziewczyny wyjaśnią tą sprawę. I inne sytuacje też. 😉

  3. Wooow. Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Wiedziałam, że Kat i te facety nie spali ze sobą. Czekam na następną notkę. 🙂

  4. Zdjecia, ból, spotkania trzy razy w tygodniu. Nie wiem dlaczego moja podswiadomosc mowi ze one cwicza joge 0.o

  5. Brak słów… Genialna notka….. Warto było czekać 🙂 tylko mi też coś tu nie pasuje…
    Także sądze że to nie ci faceci skrzywdzili Kat i Jo, tylko jacyś inni…
    Ponadto biorąc pod uwagę reakcje na pomysł z osaczeniem myślę że też może być z tym powiązane, ale nie jestem w stanie teraz tego połaczyc…
    Juz nie mogę doczekać się następnej notki, kiedy możemy jej oczekiwać :)? Moze jakiś taki termin, no wiecie tak na oko 😀 ??
    Pozdrawiam i życzę weny 🙂

    1. Jak podam na oko, to będzie jak dziś – od popołudnia oczekiwanie 😉 I jak się nie uda – rozczarowanie. A nie wiemy jeszcze kiedy się uda kolejną przygotować, więc wolimy nie podawać.

  6. Hmmm czyżby ktoś im groził, a one głupie nie chciały się przyznać swoim mężom/groził, że zabije ich mężów jeśli się przyznają i zaczęły się szkolić jak się bronić? Ale… ale to nadal jakieś mało logiczne ;-; dziewczynki, piszcie jak najszybciej, bo nam mózgi odparują 😀

  7. Genialna notka :3
    Moja teoria: Katniss i Johanna chciały(nie wiem jak to wyrazić) sprawdzić czy mężowie nadal nimi się interesują i czy im zależy!!!
    Rezultacie powstała taka intryga 😉

  8. I’m addicted from your blog.
    Today, just about an hour ago, when Annie called me and said that you published the next part, I said, „Give me five minutes”
    3 minutes was enough for me … I got to the other side of the street, so fast… If anyone was in Southwark and saw a girl running down the street dressed in bunny slippers and pajamas (thanks God it wasn’t rain)… probably it was me…
    This part is awesome – like always 🙂
    I don’t know what’s going on. Maybe that men are something like fitness instructor?
    I can’t wait for a next.
    BTW
    Have U heard about it, how Francis Lawrence decided to end the Mockingjay, part 2? (as last in London was loudly about it)
    Spoiler alert
    Probably in the end of movie Peeta looks into Katniss’s eyes and says „You love me. Real or not real?”
    Then the screen goes black, and we hear Katniss say „Real”, and after that we will see the final credits…
    Epilogue is cut out.
    What are U thinking about it?

    1. I’m not sure because Mockingjay premiere in Poland scheduled in November (just) but the text „you love me? true or falsity – answer” true ” is from the book 🙂

    2. Kenzie, I hope there was warm, if You run in pajamas and slippers (I have dog one ;)). And I think Lawrence feels Hunger Games (and fans ;)) very well, so I believe in his idea. In fact it would be also great finish, even if we don’t see any children…

  9. Aa super rozdział ale nadal nie mogę rozgryźć co oni dla nich robili, za co im płaciły. Bo jakoś wszystkie te informacje wykluczają się. Wiem jednak na pewno że teraz już nie będę myśleć o niczym innym. Błagam aby notka pojawiła się jeszcze w tym tygodniu bo po prostu nie wytrzymam i padnę tu trupem.
    Pozdrawiam, Jula.:*

  10. Mój mózg zamienił się w różową piankę…
    Nic już nie kumam :/
    Szczerze to nie spodziewałam się notki tak szybko… Ale to nie zmienia faktu, że się znęcacie. Przerywacie akcje w najlepszym momencie 🙁 🙁 🙁 🙁 🙁
    I w dodatku jeszcze bardziej mącicie w głowie. >_< Mam nadzieje, że notka będzie w przyszłym tygodniu albo nie! Bo wprowadzę pecha i notki nie bd… :D:D:D
    No to pozostało tylko czekać
    Tęsknie za notkami z punktu widzenią Kath 🙁

  11. Uhhhh! Jedno mi wciąż nie pasuje. Mianowicie, dlaczego tu wciąż nie ma mowy o Kat, tak, jakby rzeczywiście nie żyła… Ani o Jo… Tu coś nie gra cały czas, ale to chyba ten fakt, że one nie pojawiają się w tych notkach, a Peeta zachowuje się dziwnie mi najbardziej nie pasuje. Przecież, gdyby Kat nie żyła, nie przejąłby się raczej aż tak bardzo jej ewentualną zdradą, tylko raczej rozniósłby cały kraj w drobny mak, byle tylko odnaleźć i zabić sprawcę. I sam nie mógłby żyć. Ale skoro Kat najwyraźniej żyje (bo powyższe się nie sprawdza), to porozmawiałby z nią raczej… Chyba, że jest w ciężkim stanie, w śpiączce, nie wiem. No ale wtedy też byłby raczej przy niej. Tak mi się wydaję. Więc nadal coś tu nie gra…To trapi mnie najbardziej. Bo albo Peeta zupełnie oszalał albo czegoś kompletnie nie rozumiem, albo coś pominęłyście (choć nie chce mi się w to wierzyć), albo ja coś pominęłam.
    O co tu chodzi?
    A co do notki, bo tak się rozpisałam nie na temat, zgodzę się z powyższymi wypowiedziami, że to byli jacyś instruktorzy, trenerzy czy coś w tym stylu i był ktoś jeszcze. Na to wskazuje interwencja Haymitcha. W ogóle, Paul w akcji… Chyba nie chciałabym tego widzieć 😉 NO i Peeta, któremu wracają wspomnienia z osaczania… Grrrr! ZA DUŻO NA RAZ! Tu nic się nie klei. JA potrzebuję logiki. Błagam, dajcie jakąś logiczną sklejkę w następnej notce, bo ja tu oszaleję!!! Nie potrzebuję rozwiązania całości. Tylko coś, co to LOGICZNIE ułoży.
    Rozpisałam się. No dobra, kończę wreszcie, onkologia czeka.
    Pozdrawiam z podłogi, gdzie trafiłam teraz, a po następnej notce pewnie ze szpitala psychiatrycznego, gdzie trafię bez logiki (i to nie jako lekarz, jak planuję!)
    MD

  12. Mój sen dał mi teorie taką :
    – To byli trenerzy.
    A Katniss leżąca we krwi może poroniła ?!
    W końcu jest pare tygodni po nocy poślubnej, ale jeden fakt to wyklucza o Joannie xdd Bo co z nią ?!
    Widzicie jak już mózgu nie mam tylko sieczke..

  13. Czuję się goła i wesoła. Mam z mózgu sieczkę i nie wiem co się dzieje nanamamana. Bosz. Ja nie chcę wiedzieć co się dzieje w waszych głowach ;_;

        1. Ty to podpadasz normalnie 😉 Jak nie M jak miłość, to teraz Snowem w nas rzucasz. Jak Cię lubię, to nie wiem co myśleć 😉

          1. I też porównywałam Peete do Greya 😀 oj faktycznie podpadam 🙂

  14. Mam taki mindfuck, że nie wiem jak wytrzymam do kolejnej notki ;__;
    Niech pojawi sie szybko, bo jak narazie nie mam zielonego pojęcia co sie dzieje z Kat i Jo…

  15. Jezu jak mi się dłużyły te dni od ostatniego rozdziału, ale warto było poczekać 😉 mam pytanie. Kiedy zostanę przyjęta do grupy na facebooku? 🙂

  16. Rozdział super. A co jeżeli to jakaś operacja plastyczna? Albo są oni fotografami????
    Dzisiaj nie mmuszę używać capslocka – wysyłam się na dwóch paczkach ciastek ;p

  17. Trochę krótka notka ale bardzo dobra tak jak wszystkie inne i za to pełen szacunek.Kolejnej notki będzie można się spodziewać jeszcze w tym miesiącu czy w przyszłym.

  18. omg nmg wytrzymać wy jesteście poprostu okrutne… Nie wierze w waszą logike… Notka supi jak zawsze. A tak BDW to nmg sie już doczelac kolejnej notki

    1. Czemu nie wierzysz w naszą logikę? Przecież zawsze okazywało się, że całe serie były logiczne, czasem nawet mając swoje wskazówki wiele miesięcy wcześniej 😀

      1. No tak wiem ale zawsze jak jesteście w środku serii to nie ogarniam nic i nie jestem w stanie sb tego logicznie poukładac… O nie… Dobra pozostalo mi tylko czekać ♥♥♥

  19. Notatka super, ale jak może w takim momencie przerywać!! Znęcacie się nad nami ja nie będę o niczym innym myśleć tylko ciągu dalszym tej historii a mudsze się uczyć grrrr za dużo informacji na raz za dużo! Teraz to zupełnie się pogubiłam.

  20. Cóż mogę powiedzieć…? Notka dalej jest dla mnie niezrozumiała i jak zawsze musiała się skończyć w najlepszym momencie… Ale i tak Was kocham I jeszcze raz dziękukę za życzenia :×

  21. Mi się wydaje, że Kat i Jo nikogo nie zdradziły. A ci faceci to jacyś chirurdzy plastyczni albo ktoś taki. Czekam na rozwój wydarzeń

  22. I think so too, but my friends are a little disappointed – I don’t know why – In my opinion such ending is also great… Well, we’ll see in November.
    However Lawrence will end the series, irrespective it will be great and definitely I’ll cry ;_;
    With reference to yesterday’s running in pyjamas it wasn’t so cold- 5 degrees on plus.

  23. Wszyscy uważają, że ci faceci to jacyś trenerzy.. Hm, logiczne w sumie. Ja na początku sobie pomyślałam, że coś aka męskie kosmetyczki z nich xD. Wizyty u kosmetyczki bolesne bywają XD. No, ale chyba pomysł z treningami wydaje się bardziej logiczny.
    Ja również nie rozumiem tej jednej rzeczy – skoro Katniss była w, jak się można domyśleć, ciężkim stanie to dlaczego Peeta jej nie pomógł, nie został przy niej. Kocha ją na tyle mocno, że by przy niej był.. Eh skomplikowane to wszystko ://

  24. Zasadniczo mój mózg nie ogarnia o co w tym wszystkim chodzi, ale wiem, że u Was zawsze wszystko finalnie się wyjaśnia. Inna sprawa czy to wyjaśnienie będzie takie jak mi się wydaje kiedy czytam… 😀 Zazwyczaj tak nie jest 😀 Ćwiczę się przy Was w cierpliwości 😀

  25. Heejka.
    Znajdzie sie jeszcze miejsce dla nowej czytelniczki? 😀 Dziewczyny, jesteście niesamowite… Waszego bloga znam od niedawna, ale oczywiście wszystkie notki nadrobiłam. 🙂 Jesteście cudowne, Ja nie wiem jak można miec taki talent? Podzielcie się… Haha W kazdym bądź razie macie nową czytelniczke.
    Pozdrawiam ciepło,
    Viks

  26. Ja powiem tak…
    GE-NIAL-NE! Od kilku dni nie robię nic innego, tylko zatracam się w Waszym blogu, a teraz – będąc na bieżąco – wiem, że to już podchodzi pod uzależnienie, dlatego wnioskuję o jak najszybsze naskrobanie odpowiedzi na opisaną powyżej sytuację – co inni robili z Katniss i Johanną? 😀
    Pozdrawiam gorąco i czekam z niecierpliwością 😉

  27. Kiedy będzie następna notka ? Blog jest dla mnie taką odskocznią od szarej rzeczywistości , myślę że za niedługo będzie notka . Blog jest świetny , macie wielki talent , dziękuje że chcecie dzielić się nim z nami , życzę weny i proszę o to by wszystko dobrze sie skończyło , żeby byli razem i żeby nie było takich akcji , bo my ( czytelnicy ) nie zniesiemy takich akcji :***
    Pozdrawiam

  28. Dobra, Dobra wszystko fajnie.
    Przeczytałam specjalnie całego bloga od początku na rozwiązanie zagadki, byłam jak detektyw. Dużo rzeczy łączyłam w całość a nagle druge je unicestwiała. Ale, halo, pomyślym chwileczke. Katniss i Joanna, nie są głupie żeby zdradzić mężów w tym samym budynku gdzie oni się znajdują. Po drugie są zwyciężczyniami Głodowych Igrzysk i napewno umiały by dobrze ukryć romans, i po co by trwały w małżeństwach ? Zresztą jaka kobieta jak zdraca kogoś to kończy z rościętą ręką, a krople jej krwi są na korytarzu ? Do zdrady to nie jest podobne.
    I co ? Ja już mam teorie która ma sens…

  29. wygarnęłabym Wam, Anie, ale nie mogę, bo nie po to czytałam od 4 rano do teraz, żebyście mnie od razu znielubiły…
    a chciałam Wam wygarnąć, że nie ma nowej notki, a ja chcę czytać.

    na Waszego bloga wchodziłam już milion pięćset razy, ale nigdy nie czytałam dłużej niż pięć rozdziałów. w końcu przezwyciężyłam strach przed jedynką z matematyki i mam za sobą całe opowiadanie, co więcej, nie żałuję!

    Aniu numer jeden (nie obraźcie się, nadal się nie połapałam, która z Was zaczęła pisać…), po pierwszysch rozdziałach, a tym, co jest teraz, widać ogromną poprawę. twój styl polepszył się o dwieście procent, a czytając, widziałam, jak się zmieniasz — chwała Ci za to!

    Anno (Aniu numer dwa), ty z kolei mnie fascynujesz, nie wiem dlaczego, ale jesteś jakaś tajemnicza i chciałabym Cię poznać, gdybym mogła. oczywiście to nierealne, ale można zawsze pomarzyć…

    co do treści, to błogosławię Was za Hayffie. trudno, że ja mogę shippować Haymitcha z każdym, byle tylko był szczęśliwy. Wy tak cudownie to wykonałyście, w dodatku uczłowieczyłyście ich oboje, są teraz na pewno cudowną rodziną, aż by się chciało ich narysować. ubóstwiam Was za to.

    Evelark to w sumie główny wątek, ja za nimi nie przepadam, ale przecierpiałam, bo styl. czarujecie, mówię Wam. nie mogłam się oderwać. niby używacie tych samych słów, co wszyscy inni, ale u Was każda litera jest idealna, przecinek na swoim miejscu. może to dziwnie brzmi, ale kocham elektroniczną wersję ,,książki”, a zwłaszcza klawiaturę, która wykonuje ciężką pracę przy każdym nowym rozdziale.
    okay, to było dziwne. czy możemy uznać, że tego nie powiedziałam?

    Johna i Paul to jest połączenie roku. niby nie powinni do siebie pasować, ale są tacy idealni. zabiłabym kogoś/trwale uszkodziła ścianę w swoim pokoju, gdyby się okazało, że się rozstają, albo że jedno z nich umarło. to byłaby powódź roku dwa tysiące piętnastego. serio.

    ostatnie kilka rozdziałów było takich… strasznych. ja tam uważam, że ktoś włożył penisa nie tam, gdzie trzeba, a wiadomo — ZWYCIĘŻCZYNIE. w sumie lubię motyw gwałtu, bo psychika ofiary, i to ciekawe, ale boli, jak się o tym myśli. wolałabym jednak, żeby to było nieporozumienie. to mogliby być jacyś fotografowie, albo coś…

    Pozdrawiam, życzę dużo weny, wolnego czasu, i oczywiście uśmiechu! 🙂

    PS. mogę dopisać Was do listy rzeczy, dla których życie ma sens? to taki postawiony samej sobie cel, ale jednak wolę zapytać, żeby nie było… raz jeszcze pozdrawiam. 🙂

    1. Rysiek/Julia (?) 🙂 czytałam Twój komentarz z wielkim uśmiechem 🙂 (strasznie lubię takie poczucie humoru, jakie przebija się z Twojego tekstu :)) Idąc po kolei – zaczęła pisać Ania Sz, ja (Anna, czyli Ania DW) dołączyłam z początkiem lutego. Kurcze, nie czuję się tajemnicza, a poznać mnie można bez problemu 🙂 Nie wiem skąd jesteś, ale jeśli kiedyś przywieje Cię do Krakowa, to daj tylko znać, na pewno uda się spotkać 🙂

      Powódź mówisz i uszkadzanie ścian… Mam ochotę napisać „challenge accepted”… Ale skonsultuję z Anią i przemyślimy to jeszcze 😉

      Co do dopisania nas na listę – to niesamowite wyróżnienie i nie mam pojęcia w jaki sposób zasłużyśmy na to, ale jeśli uważasz, że tak – to oczywiście, że możesz 🙂

      1. Nie Julia, Ola. Miło mi, że ktoś dzięki mnie się uśmiechnął, i oczywiście dziękuję za zgodę. To dla mnie bardzo dużo znaczy. 🙂

  30. Chciałam się zapytać kiedy kolejna notka?(tak wiem już się o to pytałam) wiem tez że macie własne życie i w pełni to szanuje nie będziecie przecież całego swojego czasu poświęcały na pisanie.Ale jestem strasznie ciekawa co będzie dalej i czy w tym miesiącu będzie notka.Przepraszam że tak naciskam.

  31. Czekam na hejty ale moze powinnyscie sie zastanowic czy jest sens dalej prowadzic poigrzyskach. Rozumiem kazdy ma czasami trudniejszy czas ale ta niestabilnosc w dodawaniu notek ciagnie sie juz z pol roku . Notka pojawia sie co miesiac zdarza sie ze sa dwie ale to musialby byc cud. Jestem wierna czzytelniczka ale slabo dziewczyny bardzo

    1. Mają też swoje życie i to rozumiemy chyba wszyscy ale masz trochę racji.Choć dziewczyny wiedzą, że z nimi zostaniemy, ale można by określić datę np. w każdą sobotę.Ja chyba bym nie przeżyła gdyby zrezygnowały z poigrzyskach, wszystkie podobne blogi są takie nijakie (bez urazy dla tych którzy coś takiego piszą)

      1. Maju, wiemy, że część odchodzi, bo są Osoby, które nas o tym informują (w różnym tonie – czasem zwyczajnie, że nie pasuje im czekanie, czasem z oburzeniem i stwierdzeniami, że jesteśmy nieodpowiedzialne dopuszczając do takiej sytuacji, w której nie dodajemy notek regularnie). Są też takie, które decydują się zostać – dlatego robimy wszystko, by ich nie zawieść. Ale niestety trudno przewidzieć np. kiedy dziecko złapie anginę (a jakoś jesień – zima to nierzadko seriami bywa), albo w jednej, czy drugiej pracy wszyscy po kolei łapią grypę i z 10 osób zostaje 3. My też wolałybyśmy mieć sytuację sprzed roku, kiedy wkładając notkę byłyśmy w stanie informować o terminie kolejnej…

    2. Pogadamy jak to ty zaczniesz pisać bloga , czy będziesz systematyczna i czy będziesz miała pomysły ma dalsze sytuacje , zamiast dołować może byś wspierała ?

    3. I obawiam się, że tak już zostanie. Na pytanie czy jest sens prowadzić PoIgrzyskach dalej, odpowiadamy sobie od października – wtedy po raz pierwszy pojawiła się koncepcja zamknięcia bloga. Ale jest tak dużo Osób, które jednak są za tym, by tego nie robić, że dla Nich piszemy dalej. Niemniej – napiszę to, co już napisałam wcześniej – nikogo nie zmuszamy do zostania z nami, rozumiemy, że kogoś może drażnić obecna sytuacja, ale na szczęście jest wiele innych fanficków, więc jest wybór. Ania pracuje obecnie znacznie więcej niż pracowała rok temu, do tego Jej syn poszedł do szkoły i siłą rzeczy musi mu poświęcać więcej czasu. Mnie zdarza się pracować od 9 do 20, a potem wracam do domu, gdzie też powinnam coś zrobić, więc niestety, jeśli ktoś liczy, że wrócimy do pisania 2-4 notek w tygodniu, to mówię uczciwie – to na 99% się nie zdarzy. Staramy się jak możemy, ale doba ma tylko 24 godziny i nie rozciągniemy nijak tego.

      1. My nie mamy wam tego za złe. Po prostu kochamy wasz blog i nie możemy się doczekać nst notek 🙂 Tylko po prostu nie wiemy kiedy dodacie kolejne i to jest trochę ilustrujące. Ale nie ważcie się zamykać bloga!!! <3

  32. Hej Dziewczyny.
    Ja wiem, Wy macie swoje sprawy I prywatne życie, ale nie możecie trzymać nas w takiej niepewności. Proszę podajcie chociażby mglistą datę kolejnej notki, nie wiem, kilka dni, tygodni, miesięcy? My wszyscy wchodzimy tutaj kilka razy na dzień, więc proszę podajcie datę kolejnej notki.
    Pozdrawiam,
    Viks

  33. Ja rozumiem że macie własne życie . Wiem że notki nie mogą być regularnie . Ale mam życzenie urodzinowe . Prosze dodajcie jeszcze jedna notkę w tym miesiącu . ( jesli nie mozecie dodać , zrozumiem to )

  34. Bedzie kolejna notka? przeczytalem calego bloga w zaledwie tydzien i nie mogę się doczekać kolejnych wpisow,ale po tak dlugiej nieobecnosci z tego co zauważylem to cchyba nie mam na co liczyc 🙁 a szkoda fanstastycznie sie czyta…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *