177. Światło

Witamy wszystkich Cierpliwych i Niecierpliwych 🙂

Czy u Was też szykują się białe święta? Czy tylko w naszej części Polski (świata) ktoś zapomniał sypnąć śniegiem w grudniu i teraz próbuje nadrobić, co by mu premii nie zabrali? 😉

Następna notka… Będzie w tym miesiącu, na pewno. Myślimy, że może się udać za dwa tygodnie nawet… Chyba, że… Nie, przyjmijmy, że będzie za dwa tygodnie 🙂

Miłego czytania i komentowania 🙂 I spokojnych Świąt wszystkim 🙂

A & A

Otacza mnie ciemność, a ciało płonie, jakbym stała w samym środku ogarniętego pożarem budynku. Igrająca z ogniem płonie… Ból jest nie do zniesienia, rozchodzi się od czubka głowy aż po same koniuszki palców u stóp.
Bum, bum, bum!
Bliżej nieokreślony dźwięk dudni mi w uszach. Trawi mnie ogień, a równocześnie czuję przenikliwy odór. Nawet nie wiem co jest gorsze – przeszywający każdy, nawet najmniejszy skrawek mojego ciała ból, uciążliwe łupanie w głowie, smród czy ten gorzki, piekący posmak w ustach. Nawet nie jestem w stanie otworzyć oczu, jestem przekonana, że gdy to zrobię, będzie jeszcze  gorzej. Mam też dziwne wrażenie, że jestem naga, jak w chwili narodzin, ale nie pamiętam chwili pozbawienia mnie ubrania. A może… może wcale nie jestem naga, może nie mam ciała? Choć nie, gdyby go nie było, nie czułabym bólu… Czekam aż ta okropna chwila minie, ale ona nie mija. A każda kolejna sekunda sprawia, że chcę umrzeć, zasnąć, byle już tego nie czuć.

Powiew lodowatego powietrza powoli rozwiewa wszechobecny fetor, ból jednak nie ustępuje, a nawet pogłębia się. Wraz z zimną bryzą, do miejsca, w którym się znajduję, wpada światło. Jest tak jasne, że przebija się przez moje zamknięte powieki, potęgując przenikliwy ból głowy.

Jednak powoli dociera do mnie, że mimo zimna i fizycznego cierpienia, to światło wydaje się być ciepłe. Ciepłe i przyjazne, sprawia, że czuję, iż wzywa mnie do siebie. Powoli próbuję rozchylić powieki, ale już po sekundzie zaciskam je ponownie, jest zbyt jasne, zbyt intensywne, nie jestem w stanie go znieść.

– Katniss… – dochodzi do mnie jak przez mgłę. Cichy, od tak dawna nie słyszany, tak bardzo drogi mi głos. – Katniss, już czas…

Walczę ze sobą, bo światło zmusza mnie do podążania w jego stronę, a równocześnie coś we mnie krzyczy, żebym tego nie robiła, że nie powinnam, bo ta otaczająca mnie jasność nie jest wcale dla mnie dobra. Zaciskam pięści, czuję ciepły strumyczek na dłoni. Krew! Przez chwilę próbuję opanować strach, który pojawił się razem z krwawieniem, ale po chwili uspokajam się, gdy przypominam sobie o okropnym rozcięciu, przez które tak bardzo broczyłam w pałacowej piwnicy. I powód, który sprawił, że tam zeszłam…

Byłam okropnie wściekła na Peetę, na jego zachowanie. Ledwie wróciliśmy z naszej podróży poślubnej do Kapitolu, on przepakował walizkę i niemal natychmiast, w ciągu kilku godzin, wyjechał z Paulem. A kiedy wrócił po miesiącu, zamiast spędzić czas ze mną, zamknął się w gabinecie ze swoim kuzynem (jakimś cudem on mu się nie znudził!) i jakimś tam burmistrzem. Właściwie nawet nie zwrócił na mnie uwagi, i to po tak długiej rozłące… Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia, kiedyś nie potrafiłby się ode mnie oderwać, kiedyś…

Cholera, Johanna miała rację, nie jesteśmy już najważniejsze dla naszych mężów, mają ważniejsze sprawy na głowie. Tak naprawdę doszło to do mnie tamtego wieczoru, kiedy Johanna, przedstawiła mi swojego… swojego… A, pocieszyciela, tak go nazwała. Wtedy śmiałam się z niej, ale nie odmówiłam. Kiedy wróciłam do pustego mieszkania, pogrążonego w ciemności, właściwie zaczęłam żałować tego co zrobiłam – czegoś, czego sama po sobie się nie spodziewałam. Dałam się ponieść chwili, chyba zachowałam się jak typowa żona w Kapitolu, pozostawiona przez swojego męża na długie, samotne, zimowe wieczory. I od tamtej pory, posuwałyśmy się z Johanną coraz dalej, a ja nieraz całą noc potem to odchorowywałam. Dlatego po jednym, czy dwóch takich razach starałam się zachować umiar, w przeciwieństwie do mojej przyjaciółki… Odkąd pamiętam, nie znała granic, a teraz, pozostawiona bez opieki, bez kontroli, mając władzę i pieniądze, folgowała sobie bez końca…

A może znalezienie tamtych dwóch było błędem? Ale to akurat był mój błąd. Nie miałam zresztą wyjścia, kiedy zobaczyłam do jakiego stanu doprowadziła się Johanna przez zaledwie kilka tygodni, musiałam natychmiast interweniować.  Co gorsza, musiałam również wziąć w tym udział, choć wcale nie miałam ochoty. Ale nie było innego wyjścia – Johanna twardo postawiła warunek – skoro miała się zgodzić na mój pomysł, to wszystko miało się odbyć w pałacu, żeby nikt poza nami nie był w stanie odkryć spisku. Na dodatek uparła się na piwnicę, bo nie chciała – budząc się w sypialni, lub przechadzając po prywatnych pokojach – wspominać, do czego zmuszała swoje ciało. I ostatecznie – ja też, solidarnie z nią, miałam robić to samo. Uparta jak zawsze…

W sumie odrobina ruchu mnie też dobrze zrobiła. A poza tym miałam wolne wieczory i byłam słomianą wdową. Musiałam się czymś zająć, żeby nie zwariować, nie zastanawiać się co w tym czasie robi Peeta. A może robił to samo?

Spotkania trzy razy w tygodniu szybko stały się naszą tradycją. Wychodziłyśmy z piwnicy zmęczone, spocone, ale szczęśliwe. Nigdy nie sądziłam, że taka forma spędzania wolnego czasu może tak fantastycznie poprawiać nastrój…

Peeta dzwonił rzadko, ciągle czymś był zajęty. Robił coś „ważnego, niezwykle ważnego, bardzo istotnego”, a ja zeszłam na dalszy plan. To okrutnie bolało… A tymczasem nasi nowi przyjaciele mieli dla nas czas, uśmiechali się do nas, pytali jak minął nam dzień. Johanna twierdziła, że to dlatego, że im za to płacimy, ale ja uważałam, że „praca” z nami stała się dla nich również przyjemna. My, Zwyciężczynie, nie mamy tak wielu zahamowań, jak inne mieszkanki Kapitolu. Będąc zahartowane w ogniu Igrzysk doskonale wiemy, że stać nas na więcej, a w obecnej sytuacji  – że więcej rzeczy zostanie nam wybaczone. A naszych mężów i tak nie interesowało co, ani gdzie robimy…

Pamiętam wyraz twarzy Johanny, kiedy w sylwestrową noc Paul i Peeta zamknęli się w gabinecie. Była tak samo wściekła jak ja, tak samo rozżalona i tak samo czuła się porzucona. Obie, bez zastanowienia, zeszłyśmy tam, gdzie od kilku tygodni czułyśmy się szczęśliwe – do naszej piwniczki.

Nie sądziłam, że jestem aż taką niezdarą, ale jednak – schodząc głęboko rozcięłam sobie rękę. Krew była wszędzie, choć niby płynęła niemal kropla po kropli, nieśpiesznym strumykiem, ale plamiąc podłogę, jakoś szybko znalazła się wszędzie dookoła. Jakbym straciła jej nie mililitry, a litr, albo więcej. A może tak było? Może tylko mi się wydawało, że czerwony płyn sączy się powoli? Ale i tak nie przeszkadzało mi to, by nadal podążać na spotkanie z jednym z dwóch starych pocieszycieli Johanny. Przy czym tym razem chyba przesadziłyśmy, wściekłość na naszych mężów, perspektywa tego, że ktoś mógłby nas przyłapać, tego jaki to skandal by to wywołało sprawiło, że nasze zahamowania puściły. Dałyśmy się zmaltretować, powalić na kolana, pozbawić świadomości…

– Katniss, nie mamy czasu, otwórz oczy – inny, równie drogi mi głos, przywołuje mnie do rzeczywistości. Ufam temu głosowi bezgranicznie, powoli otwieram oczy i pozwalam światłu mnie otoczyć.

55 myśli na temat “177. Światło

  1. No to teraz tak….. albo one się upijały, albo ćwiczyły, bo tych „dwóch pocieszycieli” można wziąć za jakiś terapeutów od uzależnień….. Mam mętlik w głowie między tym, a tym….. jak na coś wpadnę to napiszę 😀
    Również wesołych świąt :*

  2. Pisać do Was o dbaniu o moja psychikę… Dalej nic nie czaje i pewnie jak skończycie ten wątek dopiero się okaże co, jak, kiedy … 😀 I pewnie wyjdzie że ciągle naprowadzałyście na właściwy trop, a ja po prostu mam napadowe ataki ślepoty 😛 To nic- nie boli 😀 – pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy:)

  3. To teraz się już całkiem pogubiłam… Te dziewczyny ich zdradzają czy nie? I jakie światło! Ona sie już na drugą stronę wybiera?! Notka świetna. Jeszcze tylko 2 tygodnie, 14 dni… może jakoś to przeżyje. PS. Również życzę wesołych świąt 😉

  4. Nie mam zielonego pojęcia o co chodzi O.O Mam rozkminy jak nigdy…….
    poza tym jak zwykle zaskakujecie ! Notka wspaniała ♥
    Wam i Waszym Rodzinom także życzę Wesołych i pogodnych Świąt 🙂

  5. Przeczytałam i mam mętlik w głowie czy one ich zdradzały(w sensie doszło do stosunku płciowego czy coś innego)?Mam nadzieję że w najbliższym czasie się to wyjaśni a i jeszcze świetna notka jak zawsze czekam na kolejną i wesołych świąt życzę.

  6. Moja teoria spiskowa zaczyna się sprawdzać… Ale dalej nie jestem wszystkiego pewna. Właściwie, wiem niewiele więcej, ale chyba mam pomysły. Jednak ich nikomu nie zdradzę.
    Notka świetna, jak zawsze.
    Wam również wesołych świąt 🙂
    MD

  7. Prosta, logiczna całość.
    Przez większość rozdziału jest tu mowa o trenerach. Oprucz facetów którzy je tak „zmaltretować”. A głos na końcu Rozdziału Prim ?

    1. Neili, wyedytowałam spoiler – wszyscy tu raczej znają serię Igrzysk, ale niekoniecznie całość Niezgodnej…

  8. Hmmm… nie mam zielonego pojęcia o co chodzi 😀 (*le ogarnięta ja) Mam nadzieje że nie każecie czekać nam długo na następną część? A tak by the way, wesołych świąt 😉

  9. Na bank trenowały! Na bank jakieś walki… Obosz…. Dopiero teraz………. Jaaaaaaaaaaaaaaaaaaa…..
    Czekam do za dwa tygodnie

  10. Może one wylewały swoją złość na tych facetów, bijąc ich czy coś XD
    Wam również życzę wesołych świąt! 🙂

  11. Czoooo ta Katniss i Johanna? Nic z tego nie rozumiem. Brzydko się zmieniły 😮 Nawet nie będę się zastanawiała o co chodzi, bo i tak nie zgadnę, ale cóż… Mam jedno pytanie – Kiedy kolejny rozdział???

  12. Powtarzam się, ale każdy, kto czyta te notki powinien to napisać, że są wspaniałe.
    Będę czekać z niecierpliwością na następną notkę.
    Trzymajcie tak dalej 🙂

  13. OMG… Ja nie wiem co Mam myśleć… No wiecie na początku pomyślałam ze są uzależnione od alkocholu, no bo ,,Johhana nie miała umiaru”, a Ci panowie to z AA. No ale potem ten test ,, Wychodziłyśmy z piwnicy zmęczone, spocone, ale szczęśliwe.” Kurde, o co kaman? Ze treningi? No i kolejny cytat który pomieszal mi w głowie ,, Przy czym tym razem chyba przesadziłyśmy, wściekłość na naszych mężów, perspektywa tego, że ktoś mógłby nas przyłapać, tego jaki to skandal by to wywołało sprawiło, że nasze zahamowania puściły. Dałyśmy się zmaltretować, powalić na kolana, pozbawić świadomości…” One ich zdradziły?! Sama nie wiem… No i to jest prosty przykład no to, że mieszacie mi w głowie. Ale za to Was uwielbiam. 😀 Nawet nie wiecie jak wyczekuje nexta.
    Viks
    PS. Wszystkiego najlepszego z okazji świąt dla Wad i Waszych bliskich.

  14. I’ve no idea what’s going on and what’s coming on. You did a terrible mess in my head. I yield. It’s too hard mystery for my mind…
    I know that was a joke, but Annie said that Katniss and Jo train a combat sport, something like boxing or karate… we know it’s stupid, but you destroyed our brains… THANKS! (-_-)
    But seriously, great job ( like always) beautiful style, very interesting plot, everything is perfect, i can’t find the words to describe this part. (*o*)
    OH… I forgot Happy Easter.
    Annie says „Yummy egg” ?? You really broke her… (o_O)

  15. Mam totalny mętlik w głowie. Myślałam, że kolejna notka wyjaśni cokolwiek ale jednak nie 🙂 Te wszystkie domysły już mnie powoli wykańczają.
    Jestem coraz bardziej ciekawa co z tego wyniknie.
    Super notka, czekam z utęsknieniem na następną.

  16. Rly… Rly… Ja seerioo nie wierze w was anie…. Kurde noo notka supi jak zawsze zresztą. Teraz jak się tak zastanawiam… A może one coś brały… Narkotyki albo dopalacze… Hmmm… Chociaż te treningi to nie głupi pomysł ale nw… A chce wiedzieć… A tak BDW to wesołych i smaczbego jajeczka ♥ a tak ps to nmg się diczekać następbej notki kocham i pozdrawiam ♥♥♥♥♥♥♥♥♥

  17. Nie chcę być chamska, ale ruszajcie dupy i wstawcie notkę wcześniej! 😀 Może w lany poniedziałek?
    To tylko moja sugestia.
    Ps. Wesołych świąt! 😀 :p

      1. O co ci chodzi Ania Sz.? Dziewczyna dała dobrą radę, byście ruszyły tyłki. Powiedziała to pół żartem, świadczą o tym emotki, a wy bierzecie to na poważnie. ;D Zresztą szczerze mówiąc, nie wiem czym ludzie się zachwycają -,- Ten blog ma masę błędów i niespójną treść np. jak Peeta mógł ożenić się z Katniss skoro się nie rozwiódł z Kate? ;p

        1. Peeta nie ożenił się z Kate ! Matka Peety śniła o tym że Peeta i Kate się ochajtali 😉 To był tylko sen .

  18. Zgadzam się z całą resztą czytelników- co tu sie dzieje?! Już nic nie rozumiem choć także uważam ze dziewczyny coś trenowaly…
    Pozdrawiam i życzę wspaniałch Świąt!

  19. Za dużo tajemnic, za mało wyjaśniania. Rozumiem, że robicie nastrój i wciągacie czytelników, ale to zaczyna być denerwujące. Coraz więcej zagadek się pojawia, ale nie przybywa ani jedno wytłumaczenie. Rozumiem również, że macie swoje życie, ale skoro już robicie większe odstępy w udostępnianiu, warto by było umiarkować ilość niewiadomych i wiadomych. To tak, jakby odkładać zapłacenie za coś do ostatniego terminu. Jak czytelnicy stracą cierpliwość, dopiero wtedy powiedzie o co w ogóle tu biega?
    Same rozdziały są spoko, ale jak już mówiłam. Za duży mętlik w głowie. Aż się boję, że same się z tymi zagadkami pogubicie.

  20. Pewnie ci faceci trenowali Katniss i Johanne,gdyż chciały wyładować swoja złość. Podczas jednego z treningów faceci zmuszali je do różnych rzeczy pod groźbami. Te zdjęcie w ich mieszkaniu można zinterpretować tak ,że były zmuszane.W sylwestra mogło dojść do gwałtu :/ Mam nadzięję że tak naprawdę to koszmar Peety 😛

  21. Moim zdaniem akcja toczy się za szybko :/ Mieli niedawno 19 a już 26 mają ;( A jeżeli o ciąg dalszy to i tak wiadomo że Katniss i Peeta będą razem 😛 Gorzej z Johanną i Paulem…

  22. Czy one trenują jakieś niecodzienne sztuki walki? O,o Już to widzę, Katniss i karate… XD Nie mam pojęcia, o co chodzi…???

    1. Będzie w weekend. Muszę dopracować jedną rzecz, a ostatnio z pracy wracałam tak zmęczona, że zasypiałam o 10 nawet (co u mnie nie jest normalne, bo standardowo idę spać koło północy).

      1. EJ!!!! Przecież pisałyście, że wstawicie nową notkę w czwartek, a teraz nagle, że w weekend!
        Wiecie co to dotrzymywanie słowa? :/

        1. Czy ty nie widziałaś co Ania na pisała będzie w weekend, więc może ładnie podziękujesz za to że piszą a nie że wytykasz palcem że będzie dwa dni później, chyba nie umrzesz do tego czasu

        2. Napisałam „przyjmijmy, że będzie za dwa tygodnie”. Jak dla mnie weekend jeszcze się w tym mieści, a na dodatek jeszcze jedna z Czytelniczek ma wówczas 18-te urodziny, więc będzie mieć mały prezent. Myślę, że te dwa – trzy dni da się jeszcze wytrzymać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *