178. Pobudka

Dobry wieczór 🙂
Na wstępie składamy serdeczne życzenia dzisiejszym Solenizantkom i Solenizantom (ze szczególnym uwzględnieniem Asi i Justyny) oraz gratulujemy zdanych ezgaminów tym, którzy mają je za sobą i życzymy powodzenia wszystkim, którzy jeszcze są przed nimi.
Drażliwy temat, czyli kiedy następna notka? Nie wiemy jeszcze, spróbujemy jakoś w okolicach matur pisemnych 😉
A teraz – miłego czytania i komentowania 🙂
Pozdrawiamy,
A & A

– Witaj śpiąca królewno – jego głos, mimo że chyba wcale nie krzyczy, wydaje mi się aż nazbyt doniosły. W mojej głowie nadal pulsuje ból, napiera od środka na czaszkę, jakby miała się rozpaść. Na dodatek te nieszczęsne promienie słońca, wpadające przez odsłonięte okno sypialni, niezwykle wzmacniają uczucie dyskomfortu… „Zgaście słońce” szepczę, ale nikt nie reaguje. A może tylko mi się wydaje, że to powiedziałam?
– Gale – Johanna chyba mnie zrozumiała, bo mówi dość cichym, stłumionym głosem. Kieruję na nią zmrużone oczy – jest bardzo blada i ma ciemne okulary, podejrzewam, że czuje się podobnie jak ja.
– Musisz tak głośno krzyczeć? I skąd się tu wziąłeś?
– Na prośbę Haymitcha sprawdzam co z naszą „małą pijaczką” – odpowiada tym samym, doniosłym tonem, dodając do wypowiedzi kąśliwy uśmiech.
– Mała pijaczka ma się koszmarnie – odpowiadam mu przez zaschnięte gardło. Każde moje słowo, które przez nie przechodzi, sprawia mi ból, jakbym w środku miała papier ścierny, który rani mi tkankę z każdą literą. Głos mam skrzekliwy, pozbawiony znanej mi nuty. Gdy udaje mi się jakoś zebrać myśli, dochodzi do mnie, że bardzo chce mi się pić.
– Możesz iść mu to powiedzieć – wyrzucam w końcu z siebie wściekła. W tle wyłapuję dźwięk wodospadu. Nie, to nie żaden wodospad, to Johanna nalewa wodę do szklanki i wyciąga ją w moją stronę. Mam ochotę jej powiedzieć, że da się ciszej przelewać płyny, ale macham ręką i szybko wypijam całość, lekko rozlewając wodę na brodę.

Gale opuszcza wreszcie sypialnię, głośno się śmiejąc. Dam sobie obciąć rękę, że specjalnie trzasnął drzwiami, żeby sprawić mi jeszcze większy ból. Zabiję go później. Albo wymyślę jakąś dotkliwą zemstę…
– Masz tu lek na ból głowy. I drugi na kaca – zwraca się do mnie Johanna. – Musisz mieć trzeźwy umysł, bo jak ci opowiem co się wydarzyło, to przewrócisz się z wrażenia.
– Co znów? Tylko mi nie mów, że jakieś zamieszki, nie zniosę tego po raz kolejny… – wzdycham ciężko połykając szybko tabletki.
– Nie, to coś znacznie gorszego – zaczyna Johanna. Muszę mieć przerażoną minę, bo wyciąga szybko rękę i kładzie mi na ramieniu.
– Nie, nie, to nie to, co myślisz. Ale będziesz mocno zaskoczona – Johanna kontynuuje z dziwnym uśmiechem na ustach. – Wiesz… nasi mężowie wreszcie się nami zainteresowali. I wyciągnęli niezwykle ciekawe wnioski z naszego małego wypadku w piwnicy – chichocze cicho spoglądając na moja skaleczoną dłoń. Idąc za jej wzrokiem z zaskoczenie odkrywam, że jest zawinięta w biały bandaż tworzący zgrabny opatrunek. Nadal nie mogę uwierzyć jak mogłam być tak niezgrabna. Rozpłatałam rękę… łapiąc korkociąg. Najzwyklejszy w świecie korkociąg…
– Podasz mi wreszcie jakieś szczegóły? – dopytuję ją kiedy bardzo powoli, z trudem, zwlekam się z łóżka. Jestem tylko w bieliźnie – spoglądam zaskoczona na Johannę, szukając w jej twarzy odpowiedzi na pytanie, kto mnie rozebrał.
– Spokojnie, to twój mąż. Przejawił przez moment zainteresowanie twoją osobą, przyniósł cię tutaj, rozebrał do bielizny. A potem wyszedł. Jakby to powiedzieć… Poszedł pobić naszych personalnych trenerów fitness.
W reakcji na jej słowa, zatrzymuję się w pół drogi do łazienki. Próbuję przetrawić jej słowa, zastanawiam się czy na pewno dobrze zrozumiałam. Odwracam się do Johanny, która siedzi na łóżku z przechyloną głową i dmucha lekko na swoje paznokcie. Matko, jakby tu mało śmierdziało, musiała dodać lakier… Mam wrażenie, że zaraz zwymiotuję, ale ciekawość zwycięża.
– Co? – wyduszam w końcu przez zaciśnięte gardło, walcząc z mdłościami.
– Idź się umyj, bo okropnie śmierdzisz, a ja w tym czasie poszukam ci jakichś ubrań. A potem, przy śniadaniu, dokładnie opowiem ci co się stało.

Po kwadransie siedzę w głębokim fotelu, próbując delikatnie skubać tost z masłem. Przełykanie idzie mi nadal z trudem, ale Johanna twierdzi, że to mi dobrze zrobi. Popijam go mocną, gorącą, słodką kawą i słucham opowieści Johanny.
– Kiedy Peeta wyniósł cię z piwnicy, a Paul pomógł mi dojść do łóżka, zasnęłam na moment. Nie wiem jak długo spałam, ale w pewnym momencie obudził mnie przerażony Ast. Wmusił we mnie w ekspresowym tempie chyba z litr kawy, a kiedy już trochę oprzytomniałam, powiedział mi, że nasi mężowie sprowadzili, za pomocą ochrony pałacu, naszych trenerów. Dobrze słyszysz – wysłali po nich żołnierzy! Potem zaprowadzono ich do piwnicznej sali przesłuchań i… „ręcznie” próbowali wydobyć z nich informacje o tym od jak dawna ich zdradzamy. Rozumiesz to?! My ich – dodaje oburzona i zaczyna się trząść z nerwów. Nadal czuję się otumaniona, ale wreszcie i do mojego mózgu powoli, dochodzi znaczenie tego, co właśnie powiedziała.
– Zebrałam się najszybciej jak mogłam, co niestety nie było łatwe, bo sama dobrze wiesz, że wypiłam tyle samo co ty i pobiegłam do piwnicy. A tam – Haymitch siedział przed monitorem, a Hoult podnosił z podłogi przywiązanego do krzesła Stefena powalonego na nią przed chwilą przez Paula. Uderzył go pięścią! Byłam tak zaskoczona i wściekła, że przez chwilę patrzyłam oniemiała na to wszystko, a żaden z nich nawet nie zauważył, że tam jestem. W końcu pytam Abernathy’ego o co chodzi i co się dzieje, a ten mi oznajmia, że wyszła na jaw nasza tajemnica, że już wiedzą co robiłyśmy z nimi, tymi aresztowanymi, w piwnicy i dostają nauczkę. Najpierw wybuchnęłam śmiechem, a jak już w końcu mogłam mówić, to zapytałam Haymitcha, czy oni aż tak bardzo lubili naszą nadwagę – unoszę lekko brew na to hasło, a ona zaraz się wycofuje. – No dobra, moją nadwagę, że muszą bić naszych trenerów personalnych. Dawno nie widziałam takiej miny u Haymitcha. Zerwał się i siłą wywlekł naszych mężów z tamtej sali. A domyślasz się, że w tej sytuacji, w ich stanie zacietrzewienia, wściekłości, nie było to łatwe. I wtedy się zaczęło – Paul krzyczał, Peeta krzyczał, Haymitch na nich obu również, twierdząc, że zachowali się jak rozwydrzone dzieci, a ja dostałam ataku śmiechu.
Głowa opada mi na zagłówek fotela.
– Co było dalej?
– W sumie nic szczególnego. Chłopcy zostali przeproszeni i grzecznie odwiezieni do domu. Podejrzewam, że Ast jakoś to rozwiązał jeszcze dodatkowo, ale na razie nie miałam siły w to wnikać. A twój mąż trzasnął drzwiami i gdzieś poszedł.
– Mhm – odpowiadam krótko, dając do zrozumienia, że dotarło do mnie wszystko. Ale tak naprawdę czuję w sercu rosnącą bryłę lodu. Zastanawiam się nerwowo dlaczego Peeta wyszedł – czyżby był na mnie zły? Przecież to ja mam się o co gniewać, nie on. Czuję, że łzy zaczynają mnie piec pod powiekami, boli mnie to, co dzieje się z moim małżeństwem. Przez chwilę próbuję zatrzymać płacz, ale w końcu pozwalam sobie na tę chwilę słabości. Choć ostatnio mam ich wiele – już nie pamiętam ile razy płakałam wieczorami, wracając do pustego, ciemnego domu. Z reguły planowałam się wówczas czymś zająć, ale kończyło się na tym że padałam na łóżko i pozwalałam, by poduszka Peety wchłaniała moje łzy. Kilka dni temu zorientowałam się, że nie było go w domu tak często, że już nawet nie pachniała nim…

Zatopiona w swoich rozmyślaniach dopiero po chwili zorientowałam się, że Johanna milczy. W końcu wstała, zostawiając mnie samą z moimi myślami. Myślami nad tym co dalej będzie z moim życiem i czy moje małżeństwo ma jeszcze sens.

53 myśli na temat “178. Pobudka

  1. Pierwsza? Zgaduję, ponieważ jak wchodziłam, to nie było komów, ale mi się telefon zacina, więc sama nie wiem 😀 Lecę czytać!

    1. Że WTF?! WHAT?! O SHIT! Uuuu, co za emocje, mili państwo… A teraz gość programu…PADAM I NIE WSTAJĘ. Trenerzy? Czyli tak jak wszyscy stawiali?! HAHA, padałam. Jo i nadwaga? Really? Dobre, dobre.
      A teraz ta nieciekawa część programu…
      CO Z PETNISS? Rozwód? Sypie się, oj sypie… A to wszystko wina Peety, a i tak zapewne bęzie miał pretensje do Kat. Przecież to on nie wracał na kilka miesięcy do domu, nie rozmawiał z Katniss, zostawiał ją samą z Jo… E-G-O-I-S-T-A! Serio, brak mi słów do cb Peeta… I to jeszcze Kat się obrywa..
      Ale notka (mimo że krótka) śliczna, dopracowana i bradzo, ale to bardzo mi się podoba.
      Viks
      PS. Trenerzy Fitness górą!

  2. Taki trochę smuteczek 🙁 Jak on jej w tym momencie (następnej notce:) nie poleci i nie przeprosi na kolanach z bukietem kwiatów w zębach to go po prostu…..aifbihabfian! No 🙂

  3. I już wszystko ogarniam XD Super notka. Teraz to Peeta musi się ogarnąć, bo inaczej z tego bułek nie będzie

  4. Wooow…
    Warto bylo czekac c: *-* Jednak sport i nasze mózgi nie są aż tak prymitywne hahaha. ^^ Oczywiście czekam z zapartym tchem jak bedzie dalej
    Buziaki
    Kasia :*

  5. Winę Peeta zwali na Katniss pewnie ;-; Halo człowieku ty też się do tego przyczyniłeś >.< Eh najlepiej by było, żeby Katniss usłyszała dzwonek do drzwi i otwiera, a tam Peeta z bukietem jakiś ładnych kwiatów i z długimi przeprosinami dla niej, bo jak mógł pomyśleć, że Katniss jest zdolna do zdrady ._. Ale znając was tak pięknie nie będzie.. Peeta opamiętaj się chłopcze 🙂

  6. Czyli jednak dobrze wszystko poskładałam i nie jest ze mną jeszcze tak źle, jak sądziłam ;P Peeta coś jednak jeszcze kombinuje… Ale mógłby się wreszcie ogarnąć, chyba że to „błyskające wspomnienia” lub coś tego typu.
    Przede mną ciężkie dni i nie mogę odczekać się następnej notki.
    Pozdrawiam
    MD

  7. Miejmy nadzieję, że będzie przepraszał na kolanach -,- to nie pierwsZa i noe druga wpadka pana Mellarka… Ech… Zaczyna mnie on wkurzać. Najpierw akcja z Ivon, potem Kate, a teraz to Katniss oskarżył o zdradę i to jeszcze niesprawiedliwie… a nie mówiłam? WiedIalam, że ich nie zdradzały. :3 czekam na ciąg dalszy i na tłumaczenie się, Pana Mellarka.

  8. Oh thanks you.
    This part is so funny and so great. I had a very stressful day (1st day in job ) and i was so tired and angry… But when i read this part, I think- it isn’t so wrong, you make this day better. Wow I’m smiling 🙂 – thanks
    BTW… Holy shit, I know it… Damn it, you outmanoeuvre me. Point to you. I cant believe it- fitness instructors- Didn’t I say it earlier? I KNOW IT !
    So… as regards Peeta… When I think abaut him and his behaviour… Is one word enter to my mind… It realy bad word and can’t say it, but it’s starting for – f…
    He is stupid and he hurt her all the time
    He should apologize Katniss for he didn’t trust her.

  9. Idealny prezent na urodziny, bo notke czytałam o 1 w nocy 🙂 wiedziałam, że to nie mogła być zdrada! Nie przyjęła tego do wiadomości! 🙂 rozdział super!

  10. Notatka super ☺ nie pomyślałam tak samo chyba jak inni że to trenerzy fitness… haha jo i nadwaga dobre… a kat dla towarzystwa ☺dziewczyny miały prawo coś robić czyli trenować nwm czemu chłopaki się obrazili nie ma na co… paul, peeta padać na kolana i przepraszać dziewczyny! Niech wszystko się ułoży i razem i szcześliwie bedzie dalej no ☺ rozczuliłam się teraz ☺ ma być dobrze (i tak będzie)

  11. O jeny jeny jeny!!! Taki prezent! KOCHAM WAS ANIE!! Notka super, wspaniała, niesamowita, cudowna! Wiedziałam, że dziewczyny nie są zdolne do zdrady! Już nie mogę się doczekać następnej notki i spotkania Peety z Katniss :3

  12. OMG to się porobiło… Ja taka genialana i to jednak trenerzy, wiedziałam! Peetniss się sypie. Peeta trochę przegiął, sądzę że wyszedł bo był na siebie po prostu zły że mógł podejrzewać o coś takiego Kat. Notka jak zawsze super. I oczywiście czekam na next ;D

  13. Fajnie że prawie wszystko się wyjaśniło notka jak zawsze wspaniała,ale mam nadzieję,że wszystko ułoży się pomiędzy Katniss a Peetą. A i czekam na kolejną notkę.

  14. No cóż. Blog dość wydumany, ale powiem wam, że ciekawy. Patrząc na początki i teraźniejsze rozdziały, poziom bardzo się podwyższył. Nie brakuje wam pomysłów, a o to chodzi. Mimo długości, nie nudzi się. Błędów rażących w oczy nie widać. Ładnie opisujecie i przedstawiacie. Troszkę gmatwacie wątki, ale w końcu wszystko zostaje wyjaśnione. Jest dobrze, oby tak dalej. Weny.

    A tym czasem serdecznie zapraszam do czytania „The Miner’s Daughter” czyli „Córki Górnika”.

    miners-daughter.blogspot.com
    Peeta Mellark nie został wylosowany do udziału w Igrzyskach Głodowych. Katniss Everdeen – samotna Zwyciężczyni 74. Igrzysk Głodowych – to podupadła mentorka i prostytutka w Kapitolu. Peetę Mellarka i Madge Undersee połącza uczucie, którego owocem jest rodzina. Co się stanie, jeśli córka Burmistrza spowoduje przecięcie się dróg dziewczyny ze Złożyska i chłopaka z chlebem? Na podstawie „Miner’s Wife” by MockingJayFlyingFree

  15. Omg!!!!! Masz nowego czytelnika! przeczytałam całego bloga dwa razy i wspaniałe piszesz, skarbie po prostu masz wspaniały dar! Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg <3 a co do Cb Peeta masz natychmiast iść i sobie wszystko z katniss wyjaśnić!!!! XD

  16. No witam witam tak dla odmiany masz nowego CZYTELNIKA bardzo fajny blog przeczytałem całego kilka razy i jestem pod wrażeniem czekam na kontunulacje pozdrowionka

  17. Z tego byłaby niezła reklama…
    Peeta: dla Katniss nie ma już ratunku.
    Johanna: ależ jest ratunek! Wypróbuj nasz nowy lek na kaca z 7 dystryktu!
    Tak, jestem genialna :3

  18. Bardzo mi się Wasz blog spodobał. Już od dawna go czytam tylko, że z przerwami. Bardzo fajnie rozwinęłyście tą historię. Jednak zdaje mi się, że trochę za długo się już wszystko ciągnie. Chciałbym sobie przypomnieć to co sobie czytałam kupe czasu temu, aby móc zrozumieć co jest teraz (bo się zatrzymałam trochę niedawno), ale za Chiny tego nie zrobię, ponieważ zajęłoby mi to parenaście dni.
    Nie jest to oczywiście wada bloga.
    Po prostu takie małe spostrzeżenie, że możnaby było trochę dopracować tamte wątki z samego początku c:
    Jeśli ktoś ma ochotę i czas nuech streści mi całego tego bloga, bo lata mijają a ja nauka za nauką, jedno wpada drugie wypada z głowy.
    Oczywiście czytam nadal Wasego bloga, bo bardzo go lubię.
    Przepraszam za reklamę jeśli to kogoś urazi, lecz chętnie zapraszam do siebie, a dopiero zaczynam ^~^
    Na razie piszę tak do szuflady więc…
    Storiesbylydzzmorgan.blogspot.com
    Pozdrowienia ♥

  19. Ja tutaj normalnie odliczam sekundy do następnej notki a tu wciąż nic nie ma??? No nie!!! Płacze jest 21:52 a tu nic?? :((( czekam czekam tik tak tik tak i nic? Czekam skarbie ^^

  20. Uzależniłem się od tego bloga… przez trzy tygodnie czekania na kolejny wpis przeczytałem wszystko chyba z dziesięć razy:-) Błagam wrzućcie nową notkę bo zwariuję!!!

  21. Naprawdę przepraszam że naciskam ale czy doczekamy się kiedykolwiek następnego rozdzialu? bo tracę wiarę. Naprawdę ludzie zrozumcie jak macie bloga i czytelników to się z tego wywiązujcie bo nie jeden chcialby miec taką frekwencję jak wy , no więc ludzie jak nie chcecie to zróbcie serię na zakończenie jakieś 10 rozdziałów o ich rodzinie jak katniss będzie w ciąży itp.. albo zacznijcie normalnie dodawać bo po co to ciągnąć na siłę jeżeli nie chcecie .
    Ale żeby nie było zawzięcie czekam na kolejny rozdział.

    1. My rozumiemy, nasi czytelnicy, Wy, jesteście dla nas bardzo ważni. Nie chcemy Was stracić. Dlatego pozwalam sobie prosic- zrozumcie nas …

      1. Ale My was rozumiemy tylko niektórzy nie potrafią zrozumieć tego,że ktoś ma swoje prywatne życie.Oczywiście sorry jeśli kogoś uraziłam.Ps-czekam na notkę 😀

        1. „czyli kiedy następna notka? Nie wiemy jeszcze, spróbujemy jakoś w okolicach matur pisemnych 😉
          A teraz – miłego czytania i komentowania :)” – WASZE SŁOWA!

  22. Notka jak zwykle super 🙂 Już od dawna czytam tego bloga, ale dopiero tetaz komentuję. Kiedy następna! Matury pisemne minęły…

  23. Dziewczyny wasz blog jest wspaniały 🙂 !
    jak na niego trafiłam czytałam bez przerwy dzień i noc !

    i chcę jeszcze !

    nie każcie tak długo czekać na dalszy rozwój wydarzeń 🙂

  24. Część od dwóch tygodni czytam Twojego bloga. Przeczytałam wszystkie rozdziały i powiem że piszesz wspaniale! Samą bym tak chciała ale cóż. Nie mogę się doczekać kolejnego wpisu. Pozdrawiam

  25. Cierpliwosci, ludzie! Postarajcie sie je zrozumiec, bo robia wszystko zeby ja dodac, ale coz czas plynie i nic nie mozna na to poradzic 🙂

    1. Obiecuję, że będzie niedługo. Przepraszam, ale w ub. tygodniu w część dni pracowałam od 8 do 22:30, wracałam do domu i po prostu padałam. W tym – pracuję też w sobotę 🙁 A najbliższa notka jest długa i jestem w połowie (czyt.: 2 strony z 4). Ale mam nadzieję, że uda mi się jeszcze w tym tygodniu zakończyć 😉

      1. Nie musisz nikogo przepraszać każdy powinien zrozumieć,że ktoś ma swoje własne życie(pracę) a nie tylko blog i blog.Nie ważne w jak długich odstępach czasu ale ważne jest to,że notki w ogóle są .Ps czekam na notkę:D.

      1. Wczoraj skończyłam, czekam jeszcze aż Ania sczyta (sorry, my naprawdę każdą notkę piszemy razem, choć mieszkamy w dwóch różnych miastach – i dopiero jak obie zaakceptujemy całość – trafia na bloga). Także dziś późnym wieczorem, najpóźniej jutro będzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *