180. Moja Zwyciężczyni

Witajcie w upalny dzień 🙂 (tak, wiemy, że u niektórych upały się skończyły, ale u nas nie ;))

Dziękujemy tym, co czekają i wracają do nas. Tym, co czytają bloga od nowa i tym, co trafili tu dziś może po raz pierwszy.
Pozdrawiamy Was i czekamy na komentarze.
A jutro – ogłosimy konkurs 🙂

Pozdrawiamy,
A & A

Wycieram dłonie o spodnie, nie sądziłem, że aż tak będę się denerwować. Myślałem też, że morska bryza da mi odrobinę przyjemności, jak to bywało wcześniej, ale dziś chyba wszystko się sprzysięgło przeciw mnie – nawet wiatr tylko potęguje nieprzyjemne uczucie chłodu przebiegającego mi po plecach. Cholera, jestem dorosłym facetem, a stoję już od paru minut przed domem jej matki i boję się zapukać. To jakieś szaleństwo.

Zaciskam pięści, usiłuję podnieść rękę, ale nadal mam wrażenie, że nie chce mnie słuchać. Czuję się fatalnie, wraca myśl o alkoholu. Odwrócić się, odejść, pójść do najbliższego baru. Po kilku łykach chłodnego alkoholu na pewno byłoby łatwiej…
Cholera, jestem wściekły. Na siebie i na nią. Alkohol nie rozwiąże moich problemów, nie usunie drzwi z drogi, ani Emmy z domu. Dawno nikt nie doprowadził mnie do takiego stanu. Nie mam pojęcia co siedzi w jej głowie, ale to zaczyna być groźne.

Stojąc na otulonej mrokiem werandzie, widzę ich przez oświetlone okno. Emma i Shen siedzą na kanapie przytuleni, jakby zamyśleni. Rozpalony w kominku ogień, małe koronkowe firanki w oknach… To dziwne, ale jakimś cudem wracam wspomnieniami do czasów mojego dzieciństwa, choć dom Emmy raczej przypomina te z Miasteczka, niż ze Złożyska. Mimo to przed oczami stanęły mi przez chwilę wspomnienia beztroskich zabaw, uśmiechu, radości… Pocałunków matki przed snem, głosu ojca czytającego nam czasem bajki… W gardle rośnie mi gula…

Ocieram szybko oczy, biorę głęboki wdech. Wydech. I raz jeszcze. I kolejny. Zaciskam mocno szczękę, unoszę rękę i mocno uderzam w drewno. Zbyt mocno, ale nic to – lepiej tak, niż za cicho. Przez drzwi słyszę szmery, jakby poruszenie. Niespodziewana wizyta w chłodny, deszczowy wieczór musi być dla nich dużym zaskoczeniem – z tego, co wiem, nieczęsto przyjmują tu ostatnio gości. Po kilku chwilach drzwi w końcu otwierają się. W jasnej plamie widzę Shena i duże zaskoczenie na jego twarzy. Uniesione brwi i zmartwione spojrzenie znad grubych, czarnych oprawek okularów jasno mówią mi, że łatwo nie będzie. Z drugiej strony nic innego nie zakładałem – doskonale wiem, że nie mogę po prostu wejść bez zapowiedzi i po prostu zabrać Katniss do Kapitolu… Mimo tej świadomości i tak przebiega mi przez myśl ostatnia chęć ucieczki, ale nim mam czas, by zrobić krok, za Shenem pojawia się matka Katniss. Odsuwa męża i staje przede mną, patrząc zwężonymi oczami z nieprzyjemnym wyrazem twarzy.
– Cóż cię sprowadza w nasze skromne progi? – cedzi słowa powoli, wkładając w każde masę jadu i niechęci.
– Przyjechałem w odwiedziny – staram się mówić spokojnie, choć nie przychodzi mi to łatwo.
– W odwiedziny – prycha. – Dobre sobie. I ja mam ci niby uwierzyć?  Haymitch, nie traktuj mnie jak dziecko, doskonale wiem, po coś tu przyjechał. Doskonale wiem, kto cię przysłał – jest niezwykle zdenerwowana, podniesiony głos przechodzi w krzyk, gdy dodaje – Nie  życzę sobie, żeby ten zdradziecki cham zbliżał się do mojej córki, nie pozwolę mu jej więcej skrzywdzić!

Stoję osłupiały, przez głowę przelatuje mi milion myśli. Melania mówiła mi, że Emma założyła, że Peeta zdradził Katniss i nie przyjmuje do wiadomości nawet cienia wątpliwości. Mimo to nie sądziłem, że po wielu dniach nadal podchodzi wręcz agresywnie nawet do osób, które – jak podejrzewa – są po „jego” stronie. Wiem jednak, że nie mogę się teraz poddać, bo jeśli odejdę, mogę nie mieć więcej możliwości wejścia do środka.

Zerkam ponad ramieniem kobiety, przesuwam wzrokiem po salonie i kuchni, ale nigdzie nie widzę Katniss.
– Gdzie ona jest? Gdzie jest Katniss? – udaję, że nie widzę ruchu Emmy, która chce zamknąć drzwi, ale blokuję je stopą. Muszę zobaczyć się z jej córką, nawet jeśli zrobi wszystko, by mi to uniemożliwić. Tym bardziej, że w tym momencie jestem przekonany, że coś jest mocno nie w porządku.
– Nie twój interes – Emma nadal kontynuuje tym samym tonem. Widzę, że stojący za nią Shen kręci głową, jakby chciał dać mi do zrozumienia, że moje wysiłki są nadaremne. Ale nie tacy jak ona mnie nie pokonali.
– Katniss! – krzyczę na całe gardło, bezczelnie odsuwając Emmę i wchodząc do domu. – Katniss! – mijam kobietę, kierując się w stronę schodów. Czuję, że łapie mnie za rękaw, ale w tym samym momencie na górze słychać skrzypnięcie drzwi i moim oczom ukazuje się moja igrająca z ogniem dziewczynka, moja Zwyciężczyni. Ile bym dał, by jej takiej nie oglądać…

Ubrana jest w rozciągnięte, za duże kilka rozmiarów dresy. Krok spodni zwisa jej niemal o kolan, bluza jest cała poplamiona, a jedna z kieszeni zwisa smętnie, jakby oberwana. Tłuste włosy są w totalnym nieładzie. Ale najgorzej wygląda jej twarz – blada, opuchnięta, a oczy są pełne smutku, a nawet rozpaczy. Mam ochotę natychmiast zabrać ją z tego domu, nie oglądając się na nic. Ona jednak zatrzymała się u szczytu schodów, zdrapując resztki czerwonego lakieru z obgryzionych paznokci.
Rozkładam ramiona, przygląda mi się chwilę, a jej podbródek zaczyna niespokojnie dygotać. Po chwili zbiega ze schodów, trafiając wprost w moje objęcia.
– Katniss – szepczę do niej, delikatnie tuląc ją do piersi. – Katniss, co ci się stało?
– A co się miało stać? – odparowuje natychmiast Emma. – Właśnie do takiego stanu doprowadził ją jej mąż, ten gagatek, ten cham, ten… – znów wpada w emocjonalny krzyk.
– Emmo – cichy, acz stanowczy głos Shena przywołuje ją do porządku, a Katniss zaczyna cicho szlochać w moich ramionach.
– Co Emmo, co Emmo? – awantura stoi na krawędzi. – Nie mam już prawa we własnym domu powiedzieć tego co myślę?
– Emmo – Shen mówi do niej jeszcze łagodniej. Delikatnie kładzie jej ręce na ramionach, jakby chciał ją przed czymś powstrzymać.
– Może porozmawiamy spokojnie? – pytam cicho.
– To świetny pomysł – podchwytuje Shen. Bierze Emmę za rękę i prowadzi ją do salonu, jednocześnie ruchem głowy dając mi znak, bym poszedł za nimi.

– Idź do siebie – szepczę cicho do ucha Katniss.
– Ale… – odpowiada mi łapiąc mocnymi haustami powietrze, pomiędzy szlochami. Podnosi jednak głowę i patrzy mi uważnie w oczy.
– Idź do siebie, Katniss – puszczam do niej oko.
– Po co? – pyta cicho, ale widzę, że w oczach pojawia się jakiś mały świetlik, cień dawnego blasku.
– Może powinnaś przewietrzyć pokój? – sugeruję, uśmiechając się do niej szczerze.

Odprowadzam wzrokiem Katniss wchodzącą po schodach. Mimo, że jeszcze kilka chwil temu wyglądała jak tysiąc nieszczęść, mam wrażenie, że z każdym kolejnym stopniem, jakby stawała się lżejsza. Jakby wstępowała w nią jakaś nadzieja.

Siadam, a raczej zapadam się w miękkiej kanapie. Shen nalewa mi gorącej herbaty, a ja zauważam, że ręce trzęsą mi się niesamowicie. Z trudem udaje mi się opanować ich drżenie, unosząc filiżankę do ust. Jadąc tutaj układałem w głowie różne scenariusze, ale nie sądziłem, że emocje Emmy zaszły tak daleko, że ma tak wielki żal do Peety, że odgrodziła Katniss od świata. Shen siada z boku i czeka na dalszy rozwój wypadków. Wciągam powietrze, spoglądając na Emmę, która sztywno siedzi naprzeciw mnie na kanapie. Ręce zaplotła na piersi, uniosła brwi i czeka, choć widzę, że najchętniej rozszarpałaby mnie i wyrzuciła za drzwi.

– Emmo, czy możesz mi powiedzieć, dlaczego tak bardzo nienawidzisz Peety?
– Jeszcze pytasz? – prycha, jakby to naprawdę było oczywiste.
– Tak. W jednym momencie zmieniłaś całkowicie swoje nastawienie do niego – od ukochanego zięcia, do człowieka, którego jawnie nienawidzisz. Odsyłasz z powrotem do nadawcy wszystkie prezenty, jakie przysyła dla Katniss, podobnie jak i listy, nie pozwalasz im nawet porozmawiać przez telefon. To już trwa ponad trzy tygodnie, Emmo.

Przyglądam się jej uważnie, spostrzegam, że po lewym policzku płynie jedna łza. Po chwili dołącza do niej kolejna, Emma zaczyna drżeć, ale w końcu przełyka głośno i odpowiada mi zaskakująco spokojnie:
– Katniss cierpiała przez niego przez wiele tygodni. Nic nie mówiła, ale ja to czułam. Podejrzewała że on jej już nie kocha, że może gdzieś kogoś ma, a potem przyszedł ten cały bal i jego podejrzenia. Wiesz moja mama zawsze mówiła, że osądzamy ludzi w oparciu o własne czyny, więc chyba oczywistym jest, że Peeta ją zdradził – patrzy na mnie przekonana o swej słuszności, nawet chyba nie oczekuje odpowiedzi.
– Czy przed chwilą powiedziałaś, że podejrzewamy ludzi w oparciu o własne czyny?
– Tak, dokładnie tak.
– Czyli skoro Katniss podejrzewała Peetę, to – idąc drogą twojej dedukcji – ona również go zdradzała, czy tak?

Emma spogląda na mnie gniewnie, mruży oczy i nagle blednie. Nie odzywam się, wiem, że właśnie zrozumiała, że mogła popełnić ogromny błąd w ocenie Peety. Podrywa się z kanapy, jakby chciała biec na górę, do Katniss, jakby chciała z nią porozmawiać. Powstrzymuję ją jednak ruchem ręki i krzyczę:
– Katniss, mam nadzieję, że właśnie rozmawiasz z mężem?
– Oczywiście – odkrzykuje mi lekko przytłumionym głosem Katniss.
– Ale jak? – po minie Emmy widzę, że jest zdezorientowana.
– Są przecież telefony, kochanie – podpowiada jej Shen i prawie niezauważalnie puszcza do mnie oko. Widać też usłyszał to samo, co ja.

31 myśli na temat “180. Moja Zwyciężczyni

  1. Uff…Nareszcie wszystko się układa 🙂 Biedna Katniss, co ta mama jej nawet do łazienki wejść nie dawała? 😀 Akurat taki prezent przed wyjazdem 🙂

  2. Wspaniale! Rzeczywiście warto było czekać! Notka wspaniała i fajnie, że z punktu widzenia Haymitcha
    Chyba wszyscy czekany na dalszy ciąg!!

  3. Przepiękna notka! Wreszcie się układa♥♡♥ czekam na kolejną z niecierpliwością jak zawsze.♡

  4. Nie lubie jej mamy… szczerze nie lubie, bo jest dorosłą ,dojrzałą kobietą ,a zachowuje się jak nie powiem kto… a kiedy następny rozdział ?

  5. Oni wszyscy mogliby sobie ręce podać…
    Peeta podejrzewa o zdradę, Emma jego podejrzewa o zdradę, a Katniss nawet tego nie kwestionuje? A niby dlaczego miałaby z tamtąd nie zwiać gdyby nie myślała, jak jej matka?
    Ona ma te 24-25 lat czy ciągle to 16 i nie wie jakie ma prawa?
    Szkoda, źe tak krótko
    CZEEEEEKAM

  6. No oby wszyscy się pogodzili. Katniss w takim stanie? Tak nie może być! Dobrze, że Haymitch ratuje sytuację. No to czekamy na next.

  7. cudownaaa , dziewczyny jesteście niesamowite ! czekam na następne i liczę na powiększenie rodziny Mellark’ów <3

  8. Uff wreszcie wychodzimy na prostą- znaczy do kolejnego kryzysu, albo akcji totalnie niespodziewanej jak zdążyłyście nas przyzwyczaić. Moja dewiza na czytanie tego bloga Sielanka nie istnieje: to tylko cisza przed burzą i/lub sprzątanie po burzy 🙂

  9. Nie mogę się doczekać następnej notki 🙂
    Mogę czytać tego bloga w kółko i w kółko, nigdy mi się nie znudzi
    Czeka mnie następne milion lat sprawdzania czy nie ma nowej notki 😉

  10. Kiedy następna notka ?… plisska niech będzie jeszcze w tym tygodniu… bardzo proszę, bardzo… ja tak nie wytrzymam ,musze wiedzieć kiedy będzie chociaż przypuszczalnie… sama zaczełabym pisać ,ale to niebędzie to samo, bardzo ,boardzo, bardzo, bardzo, bardzo prosze…

  11. NARESZCIE!!!!!!!!!!!!! Notka super, ale trochę krótka… mam nadzieję, że na następna nie będziemy musieli długo czekać:-)

  12. Jest jest jest dzień dobry mili państwo! !!! Mamy i rozdział! !!!! Hahaha nareszcie kochane! Nieźle to napisały sir na początki myślałam że to peeta! A tu haymitch xD no nic notka JAK ZAWSZE cudowna i dawać mi już szybciutko następny rozdział bo chce tej rozmowy! ! A p.Emma niech pójdzie po rozum do głowy i przestanie dręczyć biednego peeta! No czekam na następny rozdział. Wspaniałe piszecie
    ~ewwaa
    PS. Wspaniałe piszecie :*

  13. Boże, rozdział piękny *.* jakoś w połowie maja znalazłam wasz blog i odrazu zaczęłam czytać. Nie mogłam oderwać wzroku od telefonu, non stop czytałam (chyba w 3 dni uporalam się wtedy z wszystkimi rozdziałami). A tu jeszcze szkoła, nauka, poprawianie ocen i takie tam jesteście cudowne, poprostu to jak piszecie… No nie da się tego opisać słowami! 🙂 jest wiele zwrotów akcji.. Niekiedy jest pięknie cudownie, aż Nagle coś się wali w życiu naszych głównych bohaterów. A to powoduje głód i ciekawość na więcej. Codziennie wchodzę na blog i sprawdzam czy są nowe notki. Tak długo kazecie czekać na notkę.. Dziwne ze wczoraj nie przyuwazylam notki, ale to pewnie z przyzwyczajenia. A dzisiaj coś mnie kusilo, że jest coś nowego i jak weszłam to oczywiście się nie myliłam i skakałam z radości.. Co do rozdziału, no świetny, jeszcze oczami Haymitcha.. Od początku byłam przekonana, że jest to oczami Peety, a tu nagle dialog Emmy i imię „Haymitch” poprostu tak mnie to zszokowalo, że zaczęłam czytać od nowa aż zrozumiałam 😀 chociaż jak dla mnie notka troszkę krótka i mało mówiąca 🙁 ale z niecierpliwością czekam na kolejną. Rozumiem także, że macie wasze obowiązki, ale postarajcie się znaleźć troszeczkę więcej czasu na blog. On jest taki cudowny… Nie da się go przestać czytać! Jak mi się nudzi czekanie za kolejną notka, to czytam od początku bloga, ale ile można xD tak poza tym moim „rozgadanym ” komentarzem to życzę wam dziewczyny WENY, WENY i jeszcze raz WENY i chęci do pisania bo ja mi wytrzymam. >.<

  14. Notka SUPER 🙂 . Tylko szkoda że taka krótka 🙁 Piszecie super, ale szkoda że w takich długich odstępach :(.

  15. Halo?? Jest tu kto? Miał być dodany konkurs
    Pisałyscie się tak przedwczoraj ze konkurs ma być ogłoszony jutro czyli wczoraj ma byc konkurs ogloszony przredwczoraj a dzis jeszvze nie ma? God… poglubilam sie ygh moze po prostu zaluzmy iz jest lekkie spóźnienie
    PS czekam na kolejną fantastyczna notkę ~ ewa która nie należy do cierpliwych :*

    1. Ewo, dostałam info, że mamy problem z mailem. Dziś będzie to naprawione i wrzucę konkurs 🙂 nie chciałam wrzucać i za chwilę dostawać komentarzy, że mail nie działa 🙂

  16. Hejka! Odkryłam tego bloga już jakiś czas temu, ale nie komentowałam… przepraszam. Dziś jednak postanowiłam to zmienić i… no cóż skomentować 🙂
    Notka oczami Haymitcha to był świetny pomysł, naprawdę. W ogóle ta notka jest świetna, baaaardzo mi się podoba i nie wiem co jeszcze napisać, bo jestem pod wrażeniem i rozum mi odjęło.
    Tak w ogóle to ja też piszę bloga, jest on o Finnicku i Annie http://losyfinnickaiannie.blogspot.com/
    Mam nadzieję, że to nie jest problem, że wstawiam linka.
    I z niecierpliwością czekam na konkurs 🙂

  17. Super! Nie no, teraz to się zrobiło- Katniss jedzie do Peety! Oby miała jakiś wypadek w drodze do Kaitolu 😉 Tylko bez hejtów, po prostu lubię jak jej się coś dzieje XD. Notka cudowna, no i genialny pomysł że oczami Haya! Chociaż na początku myślałam, że to Peeta, to skapnęłam się przy zdaniu ,,To dziwne, ale jakimś cudem wracam wspomnieniami do czasów mojego dzieciństwa, choć dom Emmy raczej przypomina te z Miasteczka, niż ze Złożyska.”-no wiadomo, że Peeta nie mieszkał w Złożysku! ;D Sorki że tak późno komentuję, ale masa spraw na głowie i totalny brak czasu 😉 Oby i Was nie dosięgnął, bo kto Nam napisze next notkę? 🙂
    Viks

  18. Brawo. Juz sie obawiałam ze o nas zapomnialyscie. Tyyyyle czasu. Rozdział wspaniały. Bardzo mi sie podoba xd.
    Btw. Kiedy następna notka? XDD

    1. Tyle czasu, a tu notka już od tygodnia jest 😉
      Nie wiemy jeszcze kiedy kolejna, jak będziemy wiedzieć, na pewno napiszemy 🙂

  19. ~Witajcie :3 Waszego bloga odkryłam zupełnie przypadkiem i z nudów zaczęłam czytac. Wciągneło mnie to jak cholera! Przeczytałam wszystko w 3 dni :c Jestescie swietne w tym co robicie i róbcie to dalej. Dołączam do grupy fanek i z niecierpliwoscia czekam na nastepną notke <3

  20. Haha, nie wiem co napisać 😀 Na samym początku myślałam, że to Peeta chciał do niej zapukać i jakoś się złapał nałóg, bo myśli o barku z alkoholem itp xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *