19: Wyższe dobro

Mama przyprowadza nas pod drzwi z napisem- IZOLATKA. Są do połowy przeszklone, więc widzę Ją siedzącą na łóżku. Parzy pustymi oczami w dal. Instynktownie się cofam.

– Spokojnie- mówi do mnie mama- to lustro weneckie

Dreszcz przebiega mi po plecach. Szukam oczami Peety. W Jego oczach widzę powracające wspomnienia, przytulam Go więc mocno. Choć w tej chwili ja też tego potrzebuję. Przez moją głowę przebiegają tysiące myśli. Ale przewodzi im jedna- Co jej się stało. Na pierwszy rzut oka widać, że schudła dobre dziesięć kilo, co przy jej wzroście i poprzedniej wadze sprawia, że wygląda okropnie. Sama skóra i kości. Do tego jeszcze ten dziwny wzrok. Peeta delikatnie wypuszcza mnie z ramion. Widzę, że jest mu już trochę lepiej, a może po prostu tak jak ja chce się dowiedzieć co się dzieje.

– Mamo co jej się stało

– Och Katniss, szkoda gadać. Chudnie w oczach, nie je, nie śpi a jak już zaśnie to budzi się z krzykiem. Próbowaliśmy podawać jej środki nasenne, ale po nich było tylko gorzej. Nie mogliśmy jej dobudzić.Nie opowiada o tym co jej się śni, ale widzę po niej, że musiało ją spotkać coś bardzo strasznego.

Spoglądam na Peete, on na mnie.Dobrze wiemy co jej jest. Dlaczego ma koszmary. Nasi towarzysze też.

– Może Wam uda się jej jakoś pomóc, może powie Wam co ją tak dręczy- kontynuuje mama z nadzieją- naprawdę trzeba pomóc tej biednej dziewczynie

– Dobrze mamo spróbujemy, zrobimy co w naszej mocy

– Katniss, proszę zapytaj Ją jakoś co Jej się śni

– Nie mamo- tego nie zrobię- odpowiadam dziwnym nienaturalnym głosem

– Ale dlaczego nie możesz spełnić jednej mojej prośby- mówi mama zaczepnie

– BO WIEM CO JEJ SIĘ ŚNI, a przynajmniej się domyślam

– Co?- mama jest tym bardzo zaskoczona. Patrzy zdezorientowana na Hyaymitcha i Peete

– Czy możecie mi wyjaśnić o czym mówi moja córka- zwraca się do nich już bardzo zdenerwowana

– Emmo, Ty naprawdę nic o tym nie wiesz?- Haymitch naprawdę jest tym zaskoczony, ale kontynuuje tym razem zwracając się do Peety- Musisz kolego popracować nad Jej mówieniem o uczuciach.

– Katniss mówiąca o uczuciach?- odpowiada mu Peeta z niedowierzaniem- człowieku ja dwa lata czekałem na to żeby mi powiedziała, że mnie kocha. Dwa długie lata. Idę o zakład, że poza nami nikt nic nie wie.

– Prim wiedziała- odpowiadam mu szeptem

Nic na to nie mówi. Obejmuje mnie tylko i całuje w czoło. Widzę łzy w oczach matki. Tylko nie wiem z jakiego powodu. Czy na wspomnienie Prim, czy dla tego, że uświadomiła sobie o naszych tajemnicach.

– Haymitch- zaczyna mama niepewnym głosem. Masz mi coś do powiedzenia?

– Nie- odpowiada zaczepnie.

– Masz mi natychmiast powiedzieć- głos mamy przepełniony jest gniewem,

– Co mam Ci powiedzieć Emmo? Co chcesz wiedzieć- Haymitch też już nie kontroluje swojego gniewu

– Katniss twierdzi, że wie o tym co dręczy Enobarię, a Ty i Peeta widać też macie o tym pojęcie, żądam abyś mi natychmiast powiedział o co chodzi.

– Och teraz chodzi Ci o Enobarię a nie o Katniss- głos Haymitcha przepełniony jest ironią

– Tak, z moją córką i Peetą tą  sprawę wyjaśnię sobie później- mówiąc to patrzy na nas z dezaprobatą

Wszyscy milkną. Mama patrzy na nas coraz bardziej gniewnie. W pewnym momencie nie wytrzymuje już chyba tej ciszy bo zaczyna ponownie krzyczeć:

– Czy ktoś w końcu może mi powiedzieć, co dzieje się tej biednej dziewczynie

– Biednej dziewczynie- przedrzeźnia ją Johanna

– Może powinniśmy zachowywać się trochę ciszej- zagaduje Beetee

– Och Beetee,  nie przesadzaj- odpowiada mu mama- ten pokój jest wyciszony. Nie chcieliśmy by straszyła resztę pacjentów

– Och, cóż za zapobiegliwość- dodaje Haymitch równie ironicznym tonem

– Dobrze więc- mówi mama już zupełnie spokojnie. Albo mi powiecie co dręczy tą dziewczynę albo możecie wracać skąd przyszliście. Bo Was do niej nie wpuszczę- uśmiecha się do nas, ale ile w tym uśmiechu jest złości może nawet nienawiści. Coś mi się zdaje, że mama myśli, że zrobili jej coś w Kapitolu jak była uwięziona razem z Peeta i Johanna. Nawet nie wie jak bardzo się myli

– Dobrze więc- odpowiada Haymitch równie nienawistnym tonem- podam Ci kilka opcji a Ty będziesz mogła Ją zapytać, która jest prawdziwa- umowa stoi?

– Stoi- odpowiada mama bardzo z siebie zadowolona. Widać myśli, że Haymitch uległ jej szantażowi. Och naiwna.

– Pomyślmy co może jej się śnić- zaczyna Haymitch- powiedzmy cukierkowo różowe ptaki, które swoimi dziobami rozdrapują Jej ciało na strzępy- może to też być każde inne ciało Emmo- po tych słowach mama przykłada drżącą dłoń do ust, Haymitch jednak kontynuuje- co by tam jeszcze mogło być – przerywa mu jednak Johanna

– Powiedzmy coś takiego, wszyscy ludzie, których zamordowała z zimną krwią mordujący Jej bliskich – robi mi się bardzo żal Johanny, nie spodziewałam się, że ona też może mieć takie sny, ciekawa jestem tylko kto naprawdę zabił jej bliskich, muszę Ją o to zapytać. Moje rozmyślania przerywa głos Peety, spokojny i cichy ale jednocześnie przepełniony bólem

– Może też, choć wątpię, ale może śmierć Katniss na tysiąc możliwych sposobów, każdej nocy

O to może być dobre- zagaduje Haymitch

Patrzę na mamę, nie kryje już łez. Pewnie domyśla się, że większość moich przyjaciół właśnie taki koszmar przeżywa każdej nocy. Czuję na sobie ręce Peety, dają mi one poczucie bezpieczeństwa, więc zamykam oczy i dodaję do listy parę propozycji

– Śmierć taty, śmierć Peety, tortury Peety, śmierć Prim- to chyba moje propozycje

Peeta jest obok, więc moje senne koszmary nie są takie straszne. Ale dla mamy są. Siedzie na podłodze. Kolana obejmuje rękami. I płacze. Powinnam jej pomóc, ale mam do niej żal, że zmusiła nas siłą do takiego wyznania.

– Niech się z tym oswoi, a my idziemy- mówi do nas Haymitch.

– To my pierwsi- zaczyna Johanna.

– Nie- odpowiadam- idziemy tam razem

Nasze wtargnięcie do jej pokoju wywołuje u niej niepokój. Wciska się w poduszki. Patrzy na nas przerażona.

– Witaj kochana, tak dawno się nie widziałyśmy- rozpoczyna Johanna zjadliwym głosem i staje w bezgłowiu jej łóżka. Haymitch staje dokładnie w tym samym miejscu z tą drobną różnicą, że ona po lewej a on po prawej stronie. Beetee parkuje swój wózek a ja przysiadam w nogach łóżka. Peeta stoi za mną i trzyma rękę na moim ramieniu

– Cześć- zaczynam rozmowę- słyszałam, że chciałaś się ze mną zobaczyć

– Emmo, Emmo- zaczyna wołać

– Zamknij się do cholery- warczy na nią Johanna- jest w swojej dyżurce, pije herbatę, nie usłyszy Cię

– Pytałam dlaczego to chciałaś się ze mną zobaczyć- powtarzam pytanie

– Żeby Cię zabić- odpowiada agresywnie

– A to świetnie, a czemu konkretnie, przed śmiercią mogłabym poznać prawdę

– I tak tego nie zrozumiesz

– To może mi wytłumaczysz

– Po co jesteś zbyt głupia by zrozumieć wyższe dobro

– Wyższe dobro. A co konkretnie masz na myśli. Czyje dobro jest ważne.

Zaczyna się histerycznie śmiać. Ale po tym jak Johanna uderza Ją pięścią w ramie przestaje. Patrzy na mnie nienawistnie.

– Jego- odpowiada pewnie

– Jakiego jego- pytam już zniecierpliwiona- Snow nie żyje.

– Oj głupia od samego początku miałaś zabić Snowa ale – już więcej nic nie powiem, obiecałam mojemu, obiecałam mu dochować tajemnicy

– Jakiej tajemnicy, mów natychmiast- teraz już otwarcie na nią warczę

– Nic Wam nie powiem- i wybucha śmiechem.

– Johanno- zwraca się do niej Peeta- tak sobie myślę, przez ten czas kiedy byliśmy sąsiadami, nauczyłem się wielu sposobów na wyciąganie z ludzi prawdy może spróbujemy parę na niej. Zobaczymy jak to wygląda z drugiej strony.

– Peeta coraz bardziej podobają mi się Twoje pomysły, a zresztą ona z lubością słuchała naszych krzyków, pora posłuchać jej

Peeta zachowuję się tak jak by miał zamiar wprowadzić swój plan w życie. To znaczy rusza w jej kierunku. Johanna łapie ją za rękę a Haymitch za drugą dodając przy tym

– Może pomóc

– Och gdybyś mógł- odpowiada mu Johanna

Twarz Enobari przybiera kredowy kolor. Zaczyna głośno krzyczeć imię mojej matki.

– Zapomnij, że ona tu przyjdzie- mówię do niej ze śmiechem- nikt Ci nie pomoże, to co siłą czy po dobroci?

– Nic Wam nie powiem, obiecałam

– Czyli siła- Peeta czy mógłbyś- wskazuję na niego ręką

– Powiem, powiem ale błagam nic mi nie róbcie

– Zobaczymy ile warte będą Twoje informacje – mówi do niej Haymitch- zróbmy tak coś nam się nie spodoba i będzie kara, spodoba nam się to kary nie będzie

– O jakiej karze mówisz- zaczyna znowu mówić tym nienawistnym głosem

– Na razie zaczniemy od odcinania Ci różnych części ciała- przemawia do niej Beetee, a jak nam się skończą to się pomyśli.

Enobaria blednie. Patrzy na mnie.

– No to zaczynamy- mówię- co to za tajemnica

– To żadna tajemnica. Po prostu miałaś zabić Snowa.

– Masz racje to żadna tajemnica, obiecano mi to więc co wybierasz kciuk czy mały palec?

– Ale chyba zapomniałaś oszaleć- dodaje

– Co- wszyscy patrzą na nią

– No jak to Haymitch Ci nie powiedział. A faktycznie on nic nie wiedział. Przecież mógłby się wygadać. Jakoś temu zapobiec

– Czemu zapobiec

– Większemu dobru, które miało doprowadzić do Twojego szaleństwa. Ale niestety zawalił pierwiastek ludzki. Jak zawsze

Po tych słowach Johanna robi nacięcie na jej małym palcu lewej dłoni. Enobaria patrzy na nią przerażona

– Posłuchaj mnie- warczy na nią Johanna- powiesz teraz wszystko co wiesz,a  ja się zastanowię czy obetnę Ci ten palec czy całą ręke

– Plan był prosty. Miałaś zabić Snowa i potem zginąć. Ale potem przemyślano sprawę i okazało się, że lepiej będzie jak oszalejesz. Więc parę zaufanych osób Coin poczyniło pewne przygotowania, do tego byś zbzikowała. Proste prawda. Wtedy nie byłabyś już cudownym Kosogłosem, symbolem rebelii tylko zbzikowaną dziewczyną zamkniętą gdzieś daleko.

– Kto to przygotowywał.

– Coin i jej zaufani ludzie

– W jaki sposób

– Domyśl się- AAAAAAAAAAAAAAA- drugi palec został przecięty

– Kogo trzeba by zabić byś oszalała?

Patrzę przerażona na Peetę, on na mnie. Już wiem, kogo chciała zabić Coin bym oszalała. Najpierw przysłała jego, potem ją.

– Ale jej plan się nie powiódł- mówię po chwili

– No chyba w 50 procentach tak- odpowiada zaczepnie

– Kto był wśród tych zaufanych ludzi

– Przecież wiesz

– Kto

– Pomyśl- odpowiada z przekąsem.

– KTO- ryczę na nią

– Ktoś kto jest zdolny do pojęcia tego, że dla większego dobra czasami trzeba kogoś poświęcić

– Pytam po raz ostatni

Widzę jak Peeta do mnie podbiega nim jej usta wypowiadają jego imię. Widzę jak łapie mnie w pasie. On już widać wie kto to. Ja niestety też. Potrzebuję jeszcze tylko słownego potwierdzenia. Przecież nie zabija się posłańca. Nie tym razem

– Gale

Dosiego kochani. Następna notka 2 stycznia. Poproszę o komentarze. Całusy i udanej zabawy dzisiaj

4 myśli na temat “19: Wyższe dobro

  1. Dodałaś dzisiaj <3 coraz bardziej nie lubię Gale… ale coraz bardziej podoba mi się twój talent 😀 jest ogromny <3 Nigdy nie spodziewała bym się czegoś takiego po Johannie, ale to jest oczywiście na twój plus <3
    więc na koniec tego roku chciałabym ci życzyć aby następny rok był jeszcze lepszy od 2013 i żebyś miała jak najwięcej weny <3

  2. Z niecieepliwością czekam na każdą notkę 😀 jesteś świetna! Szczęśliwego Nowego Roku <3

  3. Wczoraj trafiłam na Twojego bloga i właśnie skończyłam go czytać. Niewątpliwie masz talent, świetny styl, potrafisz ciekawie rozwinąć akcję, jednak bardzo drażni mnie wrażenie, że nie czytasz drugi raz tego, co napisałaś. Jest dużo literówek, nie stawiasz znaków interpunkcyjnych takich, jak przecinki czy pytajniki, co często utrudnia zrozumienie tego, co chciałaś przekazać.
    Bardzo dobrze czyta się Twoje teksty i mam nadzieję, że nie przestaniesz pisać, bo mam zamiar często odwiedzać Twojego bloga 🙂

    Popracuj jednak nad tym, o czym napisałam, a będzie idealnie 😉

    Zapraszam do mnie:

    videte.blog.pl/

  4. Szczerze nie naleze do wiekszosci gimbusow ktore to czytaja. Na bloga natknełm sie przypadkiem. Czytajac coraz to wiecej rozdziałow po charakterze wypowiedzi braku sczegołowmona poznac ze jestes amatorką ale pomysł był dobry wykonanie przecietne. Bardo nie spodobał mi sie fakt ze z Gala robisz wroga a wrecz morderce jak chciałas napisac dalszy ciag losow peeta i katniss to powinnas dokłatnie przeanalizowac tresc poprzednich ksiazek bo z nich dobitnie wynikało ze gale nigdy nie skrzywdził by katniss chodzby miało to zrujnowac cały swiat. Narazie preczytałam do tego momentu mam zamiar czytac dalej i mam nadzieje ze postac gale w tym wydaniu zmieni sie o 180 stopni. Pozdrawiam

Komentarze są zamknięte.