21: Plan

– Och, co za ckliwe love story- do rzeczywistości przywołuje nas zgryźliwy głos Enobari

Peeta wypuszcza mnie z ramion, sam zaś przysiada na łóżku

– Ckliwe czy nie, nie Twój interes. Teraz my sobie porozmawiamy. Zasady takie same. Za każdą złą odpowiedź spotka Cię kara, zrozumiałaś- patrzy na nią pytającym wzrokiem. Jego głos był bardzo stanowczy. Tak zupełnie różny od tego, którym jeszcze przed chwilą do mnie mówił. Staję, więc za nim, jak on poprzednio za mną. I przysłuchuję się rozmowie. Ale na razie nie mam, czemu. Bo Enobaria, wybucha śmiechem. I z głosem kipiącym szyderczym śmiechem odpowiada Peeta

– Oj, widzę, że uraziłam naszego ptaszeczka. Oj ja nie dobra. Nie dobra.

– Johanno, mogłabyś?- Peeta wskazuję na nią ręką

– Och, oczywiście. Z największą przyjemnością- uśmiecham się. Gdyby ktoś mówił w ten sposób o zadawaniu mi ran byłabym przerażona. Ale dla mnie to zabawne. Ponieważ pierwsza część wypowiedzi Johanny była nienaturalnie wręcz słodka, tylko po to by zakończyć ją bardzo groźnym tonem. W dodatku widzę, jak podnosi do góry nożyk, który dostała od Beetee.

– Zadaj to pytanie- wrzeszczy Enobaria nie spuszczając oczu z noża.

– Tylko grzecznie. Rozumiesz?

– Tak!

– Kiedy Gale zorientował się, że Katniss go nie kocha?

– A jednak to prawda, co o Tobie mówią. Jesteś naprawdę inteligentny i do tego seksowny. Wybuchowa mieszanka- odpowiada bardzo spokojnym tonem. Jednocześnie unosi brwi. I cmoka w powietrze.

Mam ochotę Ją uderzyć. Mocno. Z całej siły. Ale wiem też, że Peeta zdołał by mnie powstrzymać. Mnie tak, ale,

– Johanno, czy mogłabyś w moim imieniu – pytam, więc

– Dla Ciebie kochana wszystko, a to zawsze- dodaje z uśmiechem i buch jej zaciśnięta pięść uderza Enobarie w twarz.

Bum. Drzwi otwierają się z trzaskiem. Do sali wpada rozwścieczona mama.

– Co Wy Jej robicie. Mieliście tylko porozmawiać. Wynosić mi się stąd natychmiast.

Nie jest w stanie powiedzieć nic więcej. Ręka Haymitcha łapie Ją w pasie i wywleka za drzwi. A przynajmniej myślałam, że tak zrobi. Mama niestety stawia opór. Krzyczy, macha rękami i nogami. W pewnym momencie przestaje. Mówi coś bardzo cicho do Haymitcha. Nie słyszę, co. Rozmawiają dobre kilka minut. Bardzo cicho. Gestykulując przy tym na całego. W końcu Haymitch przemawia normalnym głosem

– Dobrze, możesz zostać. Ale jedno słowo Emmo, jedno słowo. A wyniosę Cię stąd, choćby za włosy. Rozumiesz?

– Rozumiem.

Mama przysuwa sobie krzesło do łóżka Enobari. Siada na nim. Wyrywa jej dłoń z uścisku Johanny. Chociaż udaje jej się to dopiero po wyraźnym kiwnięciu głową Haymitcha.

– Czy możemy kontynuować- pyta Haymitch

– Nie- odpowiada mu mama- on patrzy na nią pytająco.

– Miałam Wam nie przeszkadzać w rozmowie, ale skoro jeszcze nie rozmawiacie- odpowiada mu zaczepnie i zwraca się do Enobari- jestem tu kochana. Nie pozwolę by zrobili Ci krzywdę. Przepraszam, że wcześniej mnie nie było. Już dobrze. Porozmawiaj z nimi. I sobie pojadą. I więcej ich tu nie wpuszczę.

– Dziękuje Ci- ton głosu Enobari zwracającej się do mojej matki jest nowy. Dla mnie nowy. Mogłabym nawet zaryzykować, że miły.

– Czy możemy- ponawia pytanie Haymitch

– Tak- syczy do niego mama głaszcząc Enobarie po ręce

Peeta rozpoczyna

– Kiedy Gale zorientował się, że Katniss go nie kocha?

Mama odwraca się gwałtownie w moją stronę. Chyba nie takich pytań się spodziewała. Przez sekundę patrzę jej w oczy, po czym odwracam wzrok. Ona też.

– To ciekawe, że o to pytasz, identyczne pytanie ja zadałam jemu. Ale nie zrozumiałam jego odpowiedzi.

– Powtórz ją nam, może nam się uda ją zrozumieć- odpowiada jej spokojnie Peeta

– Poczekaj jak to było- zamyśla się na chwilę- już wiem – pierwszy raz pomyślałem o tym, kiedy Peeta uderzył w to pole siłowe, ale upewniłem się kiedy Snow przysłał Katniss róże- rozumiesz coś z tego?

– Trochę tak, trochę nie- odwraca głowę i spogląda na mnie

– Dopiszę to do listy rzeczy, o których muszę Ci opowiedzieć

– Czyli Ty rozumiesz?

Nie odpowiadam. Kiwam tylko potakująco głową.  

– Dobrze, więc kiedy Coin zorientowała się, że może wykorzystać go przeciwko Katniss?

– Zaproponowała mu to, po tym jak została podjęta decyzja o uwolnieniu Was

– Z tego, co wiem, Ciebie też mieli odbić, ale nie umieli Cię znaleźć

– To teraz nie ważne, nie uważasz? – odpowiada mu bardzo spokojnie

– Masz racje. Ale zastanawia mnie jedno. Myślałem, że zostałem wysłany do Kapitolu, żeby zabić Katniss

– To był jego jedyny warunek. Ona miała przeżyć. I miała być tylko jego. A Ty Peeta, odpowiedź sobie sam na jedno pytanie czy byłbyś ją w stanie zabić?

Peeta milczy. Widać odpowiada sobie, na to pytanie. I już wiem, że lista rzeczy, o których musimy porozmawiać cały czas się wydłuża.

– Czyli tak to sobie wymyślił. Doprowadza, Katniss do załamania. I opiekuje się nią po mojej śmierci.

– Za co ona jest mu dozgonnie wdzięczna, i spędza z nim resztę życia.

– Co miał za to dostać?

Enobaria uśmiecha się do Peety.

– Naprawdę masz łeb chłopie. Miał zostać doradcą Coin i już nigdy nie zaznać głodu.

– Dobrze, a jaki miał pomysł na moją śmierć?

– Banalnie prosty. Bez względu na to, co zrobili Ci w Kapitolu, wszyscy i tak wiedzieli, że jeżeli tylko Cię do niej dopuszczą, to Ty i tak pójdziesz za nią na sam koniec świata. A gdzie zmierzała Katniss?

– Do pałacu- tym razem to on odpowiada na pytanie. Czyli dwie pieczenie na jednym ogniu?

– I wszystko na jej oczach.

Peeta opuszcza głowę. Kiwa nią raz w prawo, raz w lewo. Odwraca się w moją stronę.

– Dopisz kolejny punkt do naszej listy

Kiwam tylko głową. Czekam na dalsze pytania.

– A gdzie on teraz jest?

Dziwi mnie to pytanie. I widzę po minach pozostałych, że nie tylko mnie.

– Nie wiem. Urządza nam gdzieś mieszkanie. Szuka sobie pracy. Nie wiem tylko, w jakim dystrykcie będziemy mieszkać. Po śmierci jego rodziny, on nie chce wracać do dwunastki. Ale wiem jedno, on chce się ze mną związać.

– Rozumiem. A wiesz, w jaki sposób zginęła jego rodzina?

– Tak podczas bombardowania dwunastki.

Mama przytyka dłoń do ust.

– Och, przepraszam Cię Emmo- mówi ciepłym głosem do mojej mamy- zapomniałam, że Twoja córka również

– Skąd wiesz, o córce Emmy?

– Gale mi powiedział, jak mnie tu przywoził to powiedział, że Katniss mnie tu nie znajdzie. Wy też nie. Że ukryje mnie, u swojej dobrej znajomej, która podobnie jak on straciła najbliższych w bombardowaniu dwunastki. Wtedy ja mu powiedziałam, że moi bracia zbieli w ataku na fabrykę. Powiedział mi wtedy, że to był pomysł Katniss, żeby ją zbombardować.

Patrzę na mamę. Łzy spływają jej po policzkach. Robi mi się jej strasznie żal. Mam ochotę ją przytulić. Ale wiem też, że na razie nie mogę się z niczym zdradzić. Nie teraz. Jeszcze nie teraz.

– Rozumiem, że dla tego planujesz pozbawić Katniss życia, z zemsty?

– Można tak powiedzieć.

– Co z głosowaniem?

– Oddałam prawo do głosowania Gale.

– Wiemy o tym. Ale czy Twoja decyzja jest ostateczna?

– Tak, skąd o tym wiecie?

– Od Gale

– Co? Widzieliście się z nim?

– Mieliśmy tą wątpliwą przyjemność dziś wieczorem. Na kolacji u Paylor.

– Co on tam robił?

– No, jako jej doradca- pewnie doradzał.

– O czym Ty mówisz?

– Jesteś pewna, że chcesz to usłyszeć?

– Tak- mówi cichym głosem zapadając się w poduszki

– Dobrze, powiem Ci, ale pod warunkiem, że Ty jeszcze raz przemyślisz swój udział w głosowaniu. Umowa stoi?

– Tak- jej głos jest prawie niesłyszalny

–  Dziś wieczorem, my wszyscy jak tu jesteśmy, byliśmy na kolacji u Paylor. Poznaliśmy tam jej osobistego doradcę- Gale. Który bierze udział w głosowaniu o igrzyskach w zamian za Ciebie. Jako doradca Pani Prezydent jego głos liczy się razy 7. – Po tych słowach wszyscy patrzymy na Enobarię, dając jej czas do policzenia nas i dojścia do właściwych wniosków.

– Czyli Igrzyska są już przesądzone?

– Na to wygląda. Dlatego też po głosowaniu, wszyscy udajemy się do naszego dystryktu, chcemy być razem, kiedy po nas przyjdą

– Kto przyjdzie?

– Rodzice tych biednych dzieci. Problem jest taki, że zostaje podany wynik głosownia, nie udział ilościowy głosów. Znasz obywateli Kapitolu. Wiesz, co nas czeka?

– Śmierć- odpowiada szeptem

– Nas i Ciebie też- pamiętaj, że Gale głosuje w Twoim imieniu

– Dlaczego on to robi?

–  Pewnie z tego samego powodu, dla którego wymógł decyzję o ataku na fabrykę- odpowiada jej Beetee

– Co?

– Katniss była temu przeciwna, ale Gale się uparł. Wiem, bo byłem tam- kontynuuje Beetee

– On nie mógł mnie okłamać- mówi z niedowierzeniem

– Przyzwyczaj się kochana- mówię do niej zupełnie spokojnym tonem. Przyzwyczaj się tak jak ja.

– Nie wierzę Wam- nagle zaczyna krzyczeć

– Nie musisz, odpowiada Peeta- ale wiesz, co jest w tym wszystkim najgorsze?

Nie odpowiada tylko kiwa głową. Tylko dwa razy. Raz w prawo, raz w lewo.

– Że nie znasz jeszcze najgorszego z jego kłamstw.  

– Co masz na myśli?- jestem zaskoczona jej reakcją. Ona płacze.

– Może ja?- przerywa nam mama

– Myślę, że tak będzie najlepiej- odpowiada jej Peeta

– Enobario- głos mamy jest bardzo cichy i spokojny- rodzina Gale żyje. Wiem, bo często rozmawiam z jego matką.

Enobaria chowa twarz w dłonie. Teraz już szlocha. Nagle podrywa twarz do góry. Patrzy na mnie. I wiem, że to pytanie jest skierowane tylko i wyłącznie do mnie.

– Ty znasz Emmę, prawda?

– Nawet nie wiesz jak dobrze- odpowiadam spokojnie- ale nie nawykłam mówić do niej po imieniu.

– Nie jesteście w ogóle do siebie podobne

– Jestem podobna do ojca. Prim była podobna do mamy.

– Dlaczego nie powiesz jej prawdy?

– Powiem, ale jeszcze nie teraz

– Jak mogę dostać się na głosowanie?

– Najlepiej byłoby, gdybyś dostała się z Emmą do Kapitolu, bez zbędnego zamieszania. Plan jest taki- mówi Haymitch a wszyscy przysłuchujemy się temu z uwagą

3 myśli na temat “21: Plan

  1. Rozdział jak zawsze genialny. Widzę, że zastosowałaś się do moich uwag 🙂 Teraz dużo lepiej czyta się Twoje teksty. Masz naprawdę świetny styl.

    Byłoby mi miło, gdybyś wpadła do mnie i skomentowała moją twórczość 🙂

    Dodaję na mojego bloga link do Ciebie.
    Jeśli możesz, wspomnij o mnie kiedyś w jakiejś notce. Dopiero zaczytam publikować moje opowiadanie i nie mam jeszcze wielu czytelników 🙂

    videte.blog.pl/

Komentarze są zamknięte.