22: K&P

 Plan jest genialny w swej prostocie. I nie chodzi wcale, o zabicie Gale. Nie- nic z tych rzeczy. Chodzi raczej o doprowadzenie go, do takiego stanu, w którym, jak to określił Peeta- śmierć będzie lepsza niż dalsze życie. Wcale nie mamy zamiaru go torturować. Raczej potraktować go dokładnie, w ten sam sposób, jak on mnie i Enobarie. Odebrać mu to, co kocha. Pozbawić go wszystkiego, co dla niego cenne. A potem zostawić. Porzucić. Ale do tego, jest nam potrzebna wielopoziomowa współpraca. Nie tylko pomiędzy mną i Enobarią. Ale także pomiędzy każdym z nas. Nie pomijając w tym mamy. I oczywiście Annie. Na razie, więc, pozostawiamy Enobarie pod opieką mamy. Nie zmieniamy planów podróży. Robimy wszystko, by nikt z otoczenia Paylor nie dowiedział się, co tak naprawdę mamy w planach. Na razie, gramy na ich zasadach.

– Czy mogłabym, również ja, odwiedzić Was w dwunastce?- wychodzimy już ze szpitalnej sali, gdy w drzwiach zatrzymuje nas pytanie Enobari

– Jasne- odpowiada jej Peeta spokojnie, ale po jego twarzy widzę, że jest równie zaskoczony jak ja- mamy z Katniss jeszcze do załatwienia parę spraw, ale czekamy na Ciebie i pozostałych w środę wieczorem

– Ale nie przejmuj się- dodaję- będziemy tutaj z powrotem, już oficjalnie po głosowaniu, więc jeszcze zdążymy porozmawiać

– Po co tu wracacie?

– Odwiedzić mamę- odpowiadam

– Powiesz jej prawdę?

– Nie wiem, naprawdę nie wiem Enobario. Możliwe, że będę potrzebować Twojej pomocy

– Możesz na mnie liczyć Katniss- uśmiecha się do mnie.

Peeta bierze mnie za rękę. Zwartą grupą wychodzimy ze szpitala. Jest już zupełnie jasno. Do poduszkowca eskortują nas Ci sami strażnicy. Haymitch tłumaczy im, nieoficjalny cel wizyty i prosi o zachowanie dyskrecji. Obiecują zrobić wszystko, co w ich mocy. Kiedy lecimy już do Kapitolu, Peeta nachyla się delikatnie i bardzo cicho pyta

– Masz jeszcze siłę na rozmowę czy raczej idziemy spać?

– Coś mi się zdaje, że żeby zrozumieć to wszystko, co się dziś wydarzyło, obydwoje musimy uzupełnić luki w naszej pamięci.

– Raczej luki w naszej wiedzy Katniss- odpowiada mi z uśmiechem, dając mi przy tym pstryczka w nos.

– Hej, gołąbeczki- słyszę wesoły głos Johanny- z tym zaproszeniem, to tak na serio

– Zaproszeniem Ciebie czy Enobari- odpowiadam z uśmiechem

– Nas. Zaproszeniem nas- odpowiada z dziwnym grymasem twarzy połączonym z wywaleniem języka

– Co jej jest?- Peeta patrzy na nią z niedowierzaniem

– Nie przejmuj się tym, po prostu mnie przedrzeźnia. I tyle. Przyzwyczaisz się kochanie.

– Pytałam o coś- upomina się Johanna

– A jak myślisz, bezmózgu?- odpowiadam równie zaczepnie

– Beetee, pakuj się, czeka nas wspaniały urlop. – odpowiada rozmarzona, wyciągając się w fotelu

– Pomyśleliście o Annie?- zagaduje Haymitch

– Jak się obudzę, to do niej zadzwonię- dobra?- obracam się w stronę Peety, faktycznie ma zamknięte oczy. Obejmuję go, więc ramieniem, pozwalam by jego głowa wtuliła się we mnie. Niech śpi. Ja będę miała czas ułożyć listę pytań, które muszę mu zadać.

Po wylądowaniu, wszyscy od razu udajemy się na dwunaste piętro. Nie ma sensu się rozdzielać. Effie i tak sypia u siebie w domu, a ja z Peeta, przez co mamy dwie wolne sypialnie.

– Witam państwa- tuż po otwarciu drzwi słyszymy głos naszego służącego- wraz z kolegą, obsługującym siódme piętro pozwoliliśmy sobie przenieść, to, co Państwo zostawili do kuchni, ponieważ robił bardzo dużo hałasu.

– Dzięki- odpowiada zaskoczony Peeta- co z nim robimy?

– Panowie- zaczyna Haymitch- czy mogę rozumieć, że możemy liczyć na Panów współprace?

Odpowiada mu tylko uśmiech oby mężczyzn. Patrzę na nich wyczekująco. I już otwieram usta by ponaglić ich odpowiedź, gdy ona pada z ust służącego z siódmego piętra.

– Moja córka w tym roku skończyła dwanaście lat. Pochodzę z czwartego dystryktu. Dla Pani i Pana Mellark zrobię wszystko. Czy taka odpowiedź Państwa satysfakcjonuje- dodaje z delikatnym ukłonem

– W pełni- odpowiadam z uśmiechem. I od razu kontynuuje, bo wpadł mi do głowy pewien pomysł- Wie Pan, co z Annie?

– Wszystko w porządku. Mały też ma się dobrze.

– Czy ma Pan jakiś kontakt z domem?- Peeta jak zawsze kontynuuje moje wypowiedzi

– Tak, będę dziś rozmawiał z żoną. Mogę to robić trzy razy w tygodniu

– A możemy mieć do Pana prośbę?- zagaduje pogodnie Peeta

– Oczywiście- odpowiada ponownie się kłaniając

– Dobrze. Więc próśb jest dwie. Po pierwsze, proszę się nam nie kłaniać. To bardzo denerwujące. Po drugie proszę zapytać Annie czy ona i dziecko nie mieliby ochoty, odwiedzić nas w dwunastym dystrykcie w okolicach środy wieczorem.

– Oczywiście. I jeśli Państwo pozwolą. Dodam tylko, że praca dla Państwa, to prawdziwy zaszczyt.

– Dobra, dobra koniec tych czułości- warczy Haymitch. Panowie, jeśli doszliśmy do porozumienie, co do zaufania, jakim Panów obdarzamy. To ja bardzo proszę o wypuszczenie naszego gościa. Ale w taki sposób, żeby się nie zorientował, że to nasza zasługa.

– Mamy dać mu uciec?

– Dokładnie

– Załatwione, możemy jeszcze w czymś pomóc

– Tak- mówi Johanna zmarnowanym głosem- obudźcie mnie o 13.

– Racja, obudźcie nas wszystkich o 13- dodaje Peeta i ciągnie mnie za rękę do naszej sypialni.

Zamykamy za sobą drzwi. Padam na łóżko. Peeta koło mnie.

– To, co Katniss, masz siłę na rozmowę?

– Dopiero teraz czuję, jaka jestem zmęczona. O co Ci chodziło, z tym pytaniem, które miałam dodać do listy?

Uśmiecha się.

– Wiesz, wymyśliłem sobie jak wracaliśmy, że tą rozmowę musimy odbyć przytulając się. Jest na to jakaś szansa?

– Na przytulanie?

– No

– Na to szansa jest zawsze- odpowiadam mu z uśmiechem. Układam się wygodnie na poduszkach.

– No, chodź do mnie- zagaduję go z uśmiechem.

Jak dobrze jest poczuć jego ciepło, po tym całym dniu i nocy. Jak dobrze czuć go przy sobie. Przytulam go i patrzę w jego oczy. On również się uśmiecha.

– Kocham Cię, wiesz?

– Wiem. A ty wiesz, że ja kocham Ciebie?

– Wiem

– To dobrze. A teraz, opowiedz mi proszę, o tym, co miałam dodać na naszą listę.

– Ty pierwsza

– Co ja pierwsza?

– O co chodziło z różami, od Snowa?

– Tuż po bombardowaniu trzynastki, wyszłam na zewnątrz nakręcić materiał, o tym, że przeżyłam i  mam się dobrze. One tam na mnie czekały. Dwa tuziny czerwonych róż, takie same jak podczas wywiadu po 74 igrzyskach. Wtedy dopiero, zdałam sobie sprawę, że on wykorzystuje Cię przeciwko mnie.- Peeta się wzdryga, znowu powiedziałam coś głupiego. Dlatego kontynuuję. Kochanie. Zrozumiałam, że za wszystko, co robię i mówię, karę ponosisz Ty. I wtedy to się stało.

– Co się stało Katniss- jego głos jest spokojny i opanowany. Leżymy twarzą do siebie. Obejmuje mnie w pasie. Drugą ręką odgarnia kosmyk włosów, za moje ucho.

– Dostałam histerii, tak myślę, że tak można to nazwać

– I dlatego postanowili, nas uwolnić

– Tak, bo zdali sobie sprawę, że bez Ciebie, nie jestem w stanie funkcjonować.

– To dziwne. Bo wiesz, jak zapytałem kiedyś Haymitcha, dlaczego zdecydowano się na nasze uwolnienie, to powiedział, że w dużą rolę odegrało Twoje załamanie nerwowe.

– Wiesz, jak teraz o tym myślę. To miał rację. Załamałam się wtedy. Zdałam sobie sprawę z tego, że moje słowa Cię krzywdzą, że oni krzywdzą Ciebie za moje słowa. To było straszne uczucie.

– Wiesz, parę godzin przed tym jak nas odbili, przyszedł do mnie osobiście Snow. Zapytał, i gdzie ta szaleńczo zakochana dziewczyna, nie stara się Cię uwolnić. Dało mi to do myślenia. Jak usłyszałem wybuch, za nim straciłem przytomność, myślałem, że to ty wchodzisz do mojej celi. Ale to był jakiś obcy facet. Liczyłem na to, że po mnie przylecisz.

– Uśpili mnie.

-Co?

– Uśpili mnie. Haymitch obudził mnie dopiero jak byli już w drodze.

– Wiesz, jaka była moja pierwsza myśl, jak Cie zobaczyłem?

– Muszę ją zabić?

– Nie. Tamta myśl, była inna. Ale, niestety szybko ją wyparłem. Teraz wiem, że za szybko.

– O czym pomyślałeś?

– To głupie.

– Powiedz.

– Jest- odpowiada patrząc mi w oczy. Tylko tyle Katniss.

–  Wtedy, przez chwilę wydawało mi się, że chcesz mnie przytulić.

– Przez chwilę tak było.

Głaszczę jego twarz. Patrzę mu w oczy. Całuję jego usta. Długo i namiętnie.

– Wiesz o tym, że gdybym tylko mogła, to poszłabym choćby na piechotę po Ciebie?

– Teraz to wiem, Katniss, wtedy niestety nie.

– Teraz, Twoja kolej.

– Widziałem Gale na placu. Po tym jak pierwsze bomby wybuchły. Stał i patrzył na Prim. Wtedy zrozumiałem, że ona zaraz zginie. Nie zdążyłem, do niej dobiec. Przepraszam Cie. Tak bardzo, Cię przepraszam Katniss.

Brakuje mi powietrza. Nie umiem złapać oddechu.  Mija sporo czasu, nim mój mózg jest w stanie przetworzyć, tą informacje.

– To nie Twoja wina.

– Jesteś tego pewna.

– Widzisz, Ty i Beetee próbowaliście Ją uratować. Nie zabić.

– Na stołówce w trzynastce, kiedy pozwolili mi z Wami usiąść. Jak powiedziałem o nocach  w pociągu, myślałem, że się domyślisz- wypowiada to jednym tchem, tak jakby musiał to zrobić szybko, by się nie rozmyślić

– Czego?

– Tego, jak bardzo pragnę mieć Cię w ramionach.

– Nie domyśliłam się- odpowiadam

– Zrozumiałem to, kiedy nie przyszłaś

– A nie mogłeś, normalnie tego powiedzieć

– Niby jak, Katniss. Cześć smaczny gulasz, może wpadniesz do mnie dzisiejszej nocy? Jak Ty to sobie wyobrażasz?

– Nie wiem. Po prostu wystarczyło to normalnie powiedzieć. To ty jesteś dobrym mówcą.

Uśmiecha się.

– I co przyszłabyś?

– Przybiegłabym, i wiesz, co jeszcze, na moją wyraźną prośbę pewnie nawet przyspieszyliby noc.

Patrzy na mnie pytającym wzrokiem, wciąż się uśmiechając.

– Peeta, nawet nie wiesz ile bezsennych nocy spędziłam siedząc i bawiąc się perłą od Ciebie.

– Masz ją nadal?

– Była i jest moim największym skarbem.

– Wiesz, ubzdurałem sobie, że jedna noc z Tobą w ramionach, zrobiłaby więcej niż Ci wszyscy lekarze. Tak bardzo chciałem poczuć Twój oddech na skórze, poczuć ciepło Twojego ciała. Dotknąć Twoich ust. A tak tylko leżałem i wspominałem

– Ja też

– Co Ty też?

– Tęskniłam za Tobą. Za Twoim dotykiem. Za Twoimi ustami.

– Co nie przeszkodziło Ci całować Gale.

– Masz rację. Ale to bardzo mi pomogło

– Co Ci pomogło?

– Pocałunek Gale, pomógł mi zrozumieć, kto powinien mnie całować.

– To znaczy?

– To znaczy, że kiedy mnie całował, jak myślałam tylko o tym, że wolałabym byś Ty to robił.

– Od kiedy wiesz, że mnie kochasz?

– Mogę Ci jedynie powiedzieć, od kiedy myślę, że Cię kocham. Peeta, nic, co się wydarzyło w pociągu, w drodze na ćwierćwiecze, nie było udawane. Nic, co zdarzyło się na arenie, też nie. A tęskniłam za Tobą od zakończenia Igrzysk. 74 Igrzysk. Potem lubiłam, na Ciebie patrzeć. A potem sam wiesz, jak to z nami było.

– Straciliśmy dużo cennego czasu Katniss

– Wiem. Dlaczego poszedłeś na ten plac, w Kapitolu?

– Bo, w tym sklepie, na tej podłodze, naprawdę poczułem, że Cię odzyskuję. I kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że bez względu na to, co Snow mi zrobił, kocham Cię i chcę być przy Tobie. Nogi same mnie tam poniosły.

– A poszedłbyś za mną na koniec świata?

– Poszedłbym. A spędzisz ze mną resztę życia?

– Spędzę.

Nagle mnie puszcza. Odwraca się na drugi bok. Trochę to dziwne, chyba nie idzie teraz spać. A gdzie pocałunek na dobranoc. Otwieram usta, chcę na niego nakrzyczeć. Ale w tej samej chwili, on ponownie się odwraca. Łzy napływają mi do oczu, na sam widok tego, co trzyma w dłoni.

– To, co Katniss, spędzisz ze mną resztę życia?

– Spędzę. – łzy jak grochy płyną po moich policzkach. Tego się nie spodziewałam. Bierze moją prawą dłoń i wsuwa mi na serdeczny palec, najpiękniejszy z pierścionków świata. Wyłożone małymi kamyczkami litery K&P oplecione skrzydłami czarnego ptaka z białymi piórami.

 

Witajcie. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Każdą Waszą uwagę traktuję bardzo serio. I staram się do niej zastosować. Co do kolejnej notki. Powinna być jutro. Poproszę o dużo komentarzy. Całuję. A. 

A i jeszcze jedno. Bloga przeczytam jutro rano do kawy. Nie omieszkam również skomentować:) Pozdrawiam. I dziękuję za szczerą opinię. 

 

7 myśli na temat “22: K&P

  1. Dziewczyno jesteś WIELKA <3 piszesz wspaniale:D a oświadczyny i ten pomysł z pierścionkiem <3 KOCHAM TEGO BLOGA <3 pisz dalej 🙂

  2. świetnie piszesz jesteś niesamowita tak bardzo nie moge sie doczekać następnego rozdziału że chyba nie zasnę.

  3. Tak bardzo kocham twoje rozdziały <3 wykorzystujesz niewyjaśnione sprawy w książce, dzięki czemu moja głowa jest pełna nowych wizji 😀 maluje mi przed oczami obraz szczęśliwych ludzi, choć są okaleczeni przeszłością i teraźniejszością 😉
    Te oświadczyny 😀 Wow! Tyle na nie czekałam ;*** kocham i czekam na nn :****

  4. zgadzam się z Pumą, WSTAW NOTKĘ 😀

    co chwila patrzę na tę stronę z nadzieją, że dodasz notkę!!

    ale masz powód do dumy, bo masz dwie zagorzałe fanki, które czekają z niecierpliwością na nową notkę:D która powinna pojawić się DZISIAJ!!

Komentarze są zamknięte.