23: Opowiem Wam bajkę

 Wtulam się w jego ramiona. Nadal, nie do końca do mnie dociera, to, co się przed chwilą stało. Czy on naprawdę, poprosił mnie o rękę? Czy naprawdę jesteśmy zaręczeni? Cały czas kołacze się po mojej głowie.

– Nie chciałem doprowadzić Cię do łez, Katniss

Moje łzy już dawno wyschły. Większość wsiąknęła w jego koszulkę.

– Ale udało Ci się to zrobić. Nie po raz pierwszy zresztą.- patrzy na mnie pytającym wzrokiem- ostatnio tak szczęśliwa byłam, jak Finnick przywrócił Twoje serce do życia.

– A więc, wtedy i teraz, to były łzy szczęścia?

Nie odpowiadam. Kiwam tylko głową.

– Bo wiesz, przez chwilę się wystraszyłem. Bardzo Cię kocham Katniss.

– Ja Ciebie też. Nieźle to sobie zaplanowałeś.

– Nie tak, to planowałem

– Co masz na myśli

– Chciałem to zrobić dzisiaj, ale wieczorem. Na naszym dachu. Tak to sobie zaplanowałem

– Byłam pewna, że specjalnie poprowadziłeś, tak naszą rozmowę

– Nie, ale postanowiłem wykorzystać okazję.

Spoglądam raz jeszcze, na to błyszczące cudo na moim palcu.

– Dobrze rozumiem, że to twój własny projekt

– Tak

– Kiedy zdążyłeś to wszystko zrobić

– Już od dawna, czekał na ten dzień. A raczej czekaliśmy. Ten pierścionek i ja.

–  Od jak dawna?

– Od bardzo dawna Katniss.

– Tydzień, miesiąc, pół roku?

– Półtora roku Katniss

Patrzę na niego zaskoczona. Nie bardzo wiem, co mam mu powiedzieć. Tournee zwycięzców było, półtora roku temu. Czy to możliwe, że Haymitch mówił wtedy prawdę? On naprawdę chciał wtedy poprosić mnie o rękę. Tak naprawdę?

– Opowiesz mi o tym?

– Pamiętasz naszą wizytę w jedenastym dystrykcie?

Nie chcę mu przerywać, więc tylko twierdząco kiwam głową.

– A pamiętasz tamtą noc?- pyta mnie z uśmiechem

Oczywiście, że pamiętam. Po tamtej nieszczęsnej kolacji, bardzo szybko chciałam się znaleźć w pociągu, w łóżku. Z dala od tego wszystkiego. Zatopiłam się w nim w ubraniu. Nałożyłam na głowę kołdrę. Tak bardzo chciałam od tego uciec. Nieskutecznie. Cały czas huczał mi w głowie dźwięk wystrzału. A przed oczami widziałam tylko tego mężczyznę. Raz po raz, padał martwy. Nie usłyszałam, kiedy wszedł do sypialni. Poczułam tylko jego ręce, odgarniające pościel z mojej głowy. Co on wtedy powiedział? Już wiem. Pomyślałem, że nie chcesz być sama. Bo nie chcę- odpowiedziałam mu. Wtedy po raz pierwszy, tak do mnie powiedział. -Kochanie, choć wyjdziemy stąd, usiądziemy w sali telewizyjnej. Może napijemy się mleka. Uspokoisz się. Uspokoimy się. Bo dzisiaj, ja też tego bardzo potrzebuję. Odpowiedziałam, że nie chcę stąd wychodzić. Odpowiedział, że rozumie. Chciał wyjść. Złapałam go mocno za rękę. Proszę, zostań ze mną. Bez Ciebie sobie z tym nie poradzę. Peeta, proszę. I znowu wybuchłam płaczem. Przez chwilę, żałowałam, że pozwoliłam sobie na takie słowa. Nie po tym, co usłyszałam od niego rano. To było, jak złamanie umowy. Byłam pewna, że wyjdzie. Byłam przekonana, że mnie zostawi. On tylko tym ciepłym tonem, tym tonem, który już wtedy kochałam powiedział- to przesuń się trochę, położę się obok. Długo płakałam tamtej nocy. A on długo tulił mnie w ramionach. Na granicy snu i jawy chyba mnie pocałował. Ale nie jestem tego pewna. Ale przecież teraz mogę o to zapytać.

– Pocałowałeś mnie wtedy?

– Myślałem, że już spałaś

– Prawie. Ale to pamiętam. Często się, nad tym zastanawiałam

– Nie mogłem się powstrzymać. Ale to dziwne, że to pamiętasz. Bo kiedy w końcu, udało mi się Ciebie uspokoić. Kiedy zaczęłaś spokojnie oddychać. Pomyślałem wtedy, że tak bardzo chciałbym, co noc tulić Cię w swoich ramionach. To okropne, ale przez chwilę byłem wdzięczny, strażnikom pokoju, że tak źle potraktowali tych ludzi. Dzięki temu miałem możliwość, dotknąć Cię, przytulić, poczuć Twoją bliskość. I wtedy zapragnąłem jeszcze raz dotknąć Twoich ust. Starałem się być delikatny. Widać nie udało mi się to.

– Myślałam, wtedy myślałam, że to sen. Ale jak rano się obudziłam, nie było Cię obok. Co gorsza nie było Cię też na śniadaniu

– Byłem troszkę zajęty

– Czym

– Rysowałem. Wiesz, długo leżałem koło Ciebie. Chciałem nacieszyć się Twoją bliskością, czuć Twój zapach i ciepło. I kiedy słońce zaczęło wstawać, miałem już w głowie projekt tego pierścionka. Przerysowałem go tylko na papier. I od razu pokazałem Porti, ona zawołała Cinna. Powiedział mi wtedy, że to Ci się na pewno spodoba. I nie wiem jak to zrobili. Ale zanim dojechaliśmy do drugiego dystryktu był już gotowy. Wtedy przejął go Haymitch i powiedział, że na moim miejscu dałby mi go poza kamerami. Dopiero potem zrozumiałem, dlaczego. Dla mnie ten, kosogłos, był częścią naszej historii. Dopiero potem zrozumiałem, ile znaczy dla innych.

– Czyli czujne oko Haymitcha, zapewne uratowało Ci życie?

– Tak, myślę, że masz rację. Przechował go dla mnie. A raczej mi go zabrał. Oddał niedawno.

– Powiedział, dlaczego Ci go oddaje?

– Nie. Powiedział coś takiego, no to chyba Ci się może teraz przydać- odpowiada naśladując głos Haymitcha.

– Czyli powiedział.

– Może i powiedział.

Wtula głowę w moje włosy. Już wcześniej widziałam w jego oczach zmęczenie. Teraz, kiedy emocje trochę opadły, ja też jestem bardzo zmęczona.

– Może powinniśmy się troszkę zdrzemnąć?

– Tak, myślę, że to dobry pomysł- jego głos już prawie śpi.

Budzi mnie hałas za drzwiami sypialni. Widać nasi współlokatorzy, powoli budzą się do życia. Peeta śpi obok. Ma taki spokojny wyraz twarzy. Widać, że zasypiał szczęśliwy. Patrzę na pierścionek na moim palcu. Chcę się upewnić, że to wydarzyło się naprawdę, że to nie był tylko sen. Jest. To nie był sen! Chcę krzyczeć, ze szczęścia. Chcę o tym powiedzieć, całemu światu. To ja, Katniss narzeczona Peety Mellarka. Przyszła Pani Mellark. Nagle to do mnie dochodzi. Jak to pięknie brzmi. Katniss Mellark. Jestem Pani Katniss Mellark. Czuję, że uśmiecham się od ucha do ucha. Szczęście przepełnia całe moje serce.

– Jak miło widzieć od rana, Twoją uśmiechniętą twarz. O czym myślisz?

– O, już wstałeś. O niczym istotnym- odpowiadam. Czuję się zawstydzona, że przyłapał mnie na tych myślach.

– Wszystko, co dotyczy Ciebie, jest dla mnie istotne Katniss. Słucham, o czym myślałaś?

– Będziesz się śmiać

– Nie będę

Za co uwielbiam Johanne? Za to, że perfekcyjnie ratuje mnie z opresji. Takim choćby waleniem pięścią w drzwi, z okrzykiem

– Gołąbeczki podano obiad na śniadanie- wstawać

– Już- odpowiadam bardzo szybko- no wstawaj kochanie, obiad na śniadanie podano- i ciągnę go za rękę.

Podnosi się z zagadkowym wyrazem twarzy.

– Bierzemy jakiś prysznic?

– Nie wiem, czy możemy, zapytaj Johanny

– Gołąbeczki-, bo zaraz osobiście wytargam Was z łóżka, Effie twierdzi, że bez Was nie zaczniemy jeść- zza drzwi ponownie dochodzi nas wołanie Johanny

– A możemy się wykąpać?- odkrzykuje jej Peeta

– A jesteście ubrani?

– Tak- krzyczy już coraz bardziej zdenerwowany

Drzwi się otwierają, do pokoju wchodzi Johanna, a raczej jej głowa i mówi

– Nie, żadnych kąpieli, pryszniców czy co tam macie zamiar robić. Jeść, bo jestem głodna.

– Idziemy, już idziemy- odpowiadam jej

– Ale szybko- dodaje i zamyka za sobą drzwi

– To, co Katniss idziemy na obiad?

– Chyba nie mamy wyjścia- dodaję z uśmiechem

Kiedy jesteśmy już prawie w salonie. Kiedy wszyscy już na nas patrzą. Peeta bierze mnie za rękę. Prawą rękę. Przyciąga do siebie. I bardzo cicho mówi

– Katniss Mellark to naprawdę brzmi pięknie

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko wytrzeszczyć na niego oczy.

– Ale skąd, skąd Ty to wszystko wiesz?- mówię już zupełnie głośno

– Od dawna o tym myślę- dodaje z uśmiechem i prowadzi mnie do stołu

Nasi służący, podają nam obiad i spokojnie relacjonują ucieczkę. Plutchar, został pozostawiony sam sobie w kuchni. Wcześniej jednak dano mu się napić. Do czego oczywiście, odwiązano mu ręce. I nasi bardzo niegrzeczni i nieodpowiedzialni Panowie, zapomnieli ich ponownie zawiązać. Och czeka ich kara. Sroga kara. Żartujemy sobie z tego wszyscy. Oczywiście poza Effie, która nie do końca rozumie, kto i dlaczego związał Plutarcha.

– Effie- zagaduję Ją Peeta, by, choć na chwilę zmienić kierunek rozmowy- Johanna i Beetee, jadą do nas w przyszłym tygodniu. Może też miałabyś ochotę?

– Nie. Dziękuje Ci Peeta za propozycję, ale nie chcę pokazywać się w waszym dystrykcie. Nie mam pewności czy byłabym miłym gościem

– Och Effie- odpowiadam jej- byłabyś u nas. A dla nas zawsze jesteś miłym gościem.

– Wolę zostać tutaj Katniss. A jakie macie plany na dalszą część dnia. Do wywiadu pozostało jeszcze parę godzin.

– Myślałam o zakupach- odpowiadam jej

Johanna i Haymitch krztuszą się jedzeniem.

– Co?- krzyczy Haymitch- Ty i zakupy?

– Tak- odpowiadam mu z przekąsem. Mam parę rzeczy do kupienia

– A niby, jakich?- pyta mnie Johanna

– Chcę kupić zabawki dla rodzeństwa Rue. Jesteśmy umówieni z nimi we wtorek na kolację. Może kupię też coś dla Peetera. A poza tym, nigdy nie miałam okazji zwiedzić Kapitolu. Widziałam, go tylko z okien pociągu.

– To dobry pomysł kochanie, możemy się chyba wybrać na spacer. Ktoś jeszcze chętny?

Wszystkie ręce unoszą się w górę.

– To ja Was oprowadzę- wtrąca się Effie już swoim naturalnym tonem. Nikt nie zna Kapitolu tak dobrze jak ja. – A teraz- podnosi kieliszek z sokiem do góry- wznieśmy toast, za nasze spotkanie

Wszyscy podnosimy szklanki do toastu. Haymitch bardzo uważnie się mi przygląda. Bardzo uważnie. Kiedy podnoszę szklankę do ust, zaczynam pić on nagle zaczyna się krztusić. Jeden z służących musi uderzyć go w plecy. Ma załzawione oczy, wystawia w moją stronę wskazujący palec. Po chwili przesuwa go w stronę Peety.

– To ja tu piję, toast za jakieś spotkania, spacery, zakupy zamiast. Obraca głowę w stronę służącego.- Czy mamy tu szampana?

– Tak proszę Pana

– Proszę go przynieść.

– Och Haymitch- zaczepia go Effie- znowu chcesz się upić. Myślałam, że z okazji wywiadu będziesz trzeźwy.

– I będę. Ale takiej okazji sobie nie odpuszczę.

– Jakiej okazji?- dopytuje Effie

– Zaraz Ci powiem, troszkę cierpliwości.

Johanna spogląda w moją stronę. Uśmiecham się do niej tylko. Odwzajemnia uśmiech, widać ona i Beetee czekają na rozwój sytuacji. Peeta bierze mnie za rękę pod stołem. Delikatnie ściska. Patrzę w jego oczy. Obydwoje wiemy, że Haymitch zauważył to, czego tak naprawdę nie staraliśmy się ukryć. Chociaż nikt inny tego nie zauważył. Służący przynoszą szampana, uprzednio pozbierawszy brudne naczynia ze stołu. Chaymitch prosi ich o wyjście. Mrugając do nas przy tym. Ma rację. Ta uroczystość powinna być tylko dla nas. Nikt poza nami nie musi wiedzieć, że tamte zaręczyny były fikcją. Kiedy jesteśmy już zupełnie sami Haymitch zaczyna mówić

– Czy chcielibyście nam coś powiedzieć- trzyma butelkę szampana w taki  sposób jakby korek miał za chwilę wystrzelić

– To zależy, co chcesz wiedzieć- odpowiada mu Peeta

Haymitch odkłada butelkę do wiaderka z lodem. Siada. I zaczyna mówić

– Opowiem Wam, jeśli pozwolicie, bajkę.- patrzy na wszystkich pytająco, każde z nas jest na swój sposób ciekawe tego, co chce powiedzieć, kiwamy, więc potakująco głowami a Haymitch snuję opowieść. Dawno temu, w mrocznych czasach było żyło sobie dwoje ludzi- chłopak i dziewczyna. Pochodzili z dwóch różnych światów, dzieliło ich wszystko, połączył jeden dzień. Jedno losowanie. Chłopak ten, od dawna kochał się w dziewczynie, ale ona go nie zauważała. A może jednak zauważała, lecz była zbyt dumna by się do tego przyznać. Poszli razem na wojną. Wyszli z niej zwycięsko. Zapomnieli o sobie na sześć długich miesięcy. Chociaż wydaje mi się, że nie zapomnieli o sobie. Raczej chcieli zapomnieć o wojnie, a każdemu z nich to drugie przypominało jej koszmar. Oddalili się od siebie. Potem ponownie się spotkali. Wyruszyli w podróż. Ta podróż wiele zmieniła. Bardzo wiele. Nie tylko na świecie, ogarniętym wojną, ale także w ich sercach. Musicie wiedzieć, że chłopak był artystą. Umiał też projektować. I zaprojektował dla dziewczyny, coś naprawdę pięknego. Ale i bardzo niebezpiecznego, w tamtych mrocznych czasach. Na szczęście, cały czas był z nimi ich opiekun. Zabrał chłopakowi tak misternie przygotowany dar. Powiedział, że odda w lepszych czasach. Chłopak poprosił  kiedyś – po mojej śmierci jej to daj- oczywiście- odpowiedział opiekun- Patrzę na Peete, coś mi się zdaje, że przemilczał część opowieści. Nastały jeszcze mroczniejsze czasu. Wydarzyło się wiele złego. Ale w końcu wyjrzało słońce. Nastał nowy dzień i nowy świat. Opiekun oddał chłopakowi jego przedmiot. Miał nadzieję, że kiedyś go wykorzysta. Że pewnego dnia jej go podaruje. Opiekun jednak, nie mógł się spodziewać- Haymitch milknie

– No czego- dopytuje się Johanna- zaskakuje mnie, że to ona żąda dokończenia bajki, spodziewałam się tego po Effie, ale nie po niej

– No, czego ten opiekun nie mógł się spodziewać Haymitch- Effie prawie na niego krzyczy

– Opiekun nie mógł się spodziewać, że podarunek zostanie tak szybko przyjęty.

– I co, i to już koniec Haymitch, jak możesz tak kończyć- krzyczy na niego Effie

– Haymitch- dodaje Johanna, powiedz coś jeszcze

– Na pewno tego chcecie?

– Tak- krzyczą prawie jednocześnie

– Haymitch, jak coś się zaczyna to wypadałoby skończyć – dodaje Beetee

– Dobrze, więc- odpowiada im Haymitch- dokończę. Pewnie ciekawi Was, co jest tym podarunkiem?

– No powiedz to wreszcie- Effie już na niego warczy

– Jeśli jesteście ciekawi, co chłopak podarował dziewczynie, to proponuję wznieść toast- mówiąc to otwiera szampana, nalewa do kieliszków i podaje każdemu z nas jeden- Kieliszki w górę moi drodzy

– Nie podniosę żadnego kieliszka, do póki mi nie powiesz, co to był za prezent- warczy na niego Johanna

– Kieliszki w górę- pomaga mu Peeta

Johanna się waha. Effie też. Haymitch dodaje

– Kieliszki w górę, a wam radzę przyjrzeć się dłoni Katniss

Peeta mnie obejmuje. Effie pada artystycznie na krzesło. Johanna milczy. Beetee też. Haymitch kontynuuje.

– Gołąbeczki, najlepszego. Ale jestem z Was dumny.

Effie płacze. Johanna milczy. Beetee podjeżdża do nas by złożyć nam gratulacje. Effie nas obejmuje. Johanna milczy. Johanna milczy. Podchodzimy do niej już bardzo zaniepokojeni.

– Hej, co się dzieję- pytam ją

– Nic szczęściarze. Nic. Po prostu.

– Co po prostu- dopytuje się Peeta

– Po prostu mnie zaskoczyliście.

5 myśli na temat “23: Opowiem Wam bajkę

  1. to jest PIĘKNE <3 ja nie wierzę popłakałam się <3 pięknie piszesz 😀

    kocham wszystkich bohaterów, a ta bajka po prostu CUDO <3 Johanna, Haymich kocham ich wszystkich <3 pisz,pisz i nie przestawaj 😀

  2. twój blog jest genialny tak bardzo nie moge sie doczekać następnego rozdziału nie dało by sie go szybciej dodać? jesteś cudowna, nie przestawaj pisać bo sie załamie normalnie

  3. O mój Boże, no jakie to jest przepiękne, nie znasz mnie jeszcze, ale przyjaciółka poleciła mi twojego bloga i jestem w szoku! Piszesz PRZEEEFANTASTYCZNIE, naprawdę, aż niesamowite, ze mozna miec taki talent! Strasznie mnie twoje opowiadanie wciągnęło, przeczytałam wszystkie notki i wlasnie skończyłam. Absolutny brak zastrzeżeń! Fabuła- no genialna, dialogi- świetne, opisy uczuć i przemyśleń- wymiatają, jednym słowem lepiej być nie może. Jedyne, co mogłabym ci zarzucić, choć to juz takie czepianie się, to czesto brakuje Ci znaków interpunkcyjnych… No chyba, że tak mi się wyświetla, bo czytam na iPhonie. No co tu dużo mowić, GRATULUJĘ PRZENAJSZCZERZEJ i bardzo cieszę się, że notki oddajesz tak często i po kilka na raz. No jestem dumna! ;***

    Potterhead ;*

Komentarze są zamknięte.