25: Tigris

 Kochani. Jestem zbyt uległa, tak mi się przynajmniej wydaje. Następna notka we wtorek wieczór- wiem powtarzam się, ale jutro nie będę miała czasu na pisanie. Rodzinna impreza. Ale w ramach zapowiedzi. Następny wpis to wywiad. Ktoś chce o coś zapytać Katniss? Sugestie mile widziane. Pozdrawiam A.

Stoję pod prysznicem, pozwalam by woda spływała po moim ciele. Zamaskuje łzy płynące z moich oczu. Dlaczego Johanna mi nic nie powiedziała? Dlaczego zataiła przede mną tą opowieść? Może nie chciała bym ją poznała? Tak bardzo mi jej żal. Naprawdę nie ma nic. Nie ma nikogo. Może, dlatego tak łatwo, zgodziła się oddać życie za mnie i Peete? Może? Drzwi kabiny się otwierają.

– Pomyślałem sobie, że skoro tak długo tu jesteś, to pewnie potrzebujesz pomocy. Umyć Ci plecy?

Odwracam twarz w jego stronę. Stoi przede mną nagi. Z tym swoim ciepłym uśmiechem. Co właściwie Haymitch miał na myśli?

– Peeta, o co chodziło Haymitchowi?

– Kochanie, Ty płaczesz?

– Widzisz, co ze mną robią, te Twoje rozmowy o uczuciach? O co chodziło Haymitchowi?

– Później Ci wyjaśnię, choć tu do mnie. – Otwiera ramiona, by mnie przytulić. Zapadam się w nich. Jak dobrze go mieć. Z każdym dniem uświadamiam, to sobie bardziej. Jak dobrze, że go mam. Jego ciało jest bardzo ciepłe. Dotyk delikatny. Jak dobrze. Nie poradziłabym sobie bez niego. Nie wiem, jak Johanna sobie radzi. Powinna, mieć kogoś. Kogoś takiego jak ja. Powinna mieć. Kogoś, kto ją przytuli, gdy tego bardzo potrzebuje. Kogoś, kto będzie ją kochał. Otaczał opieką. Kogoś.

– Musimy jej kogoś znaleźć Peeta

– Wiedziałem, że sama do tego dojdziesz- odpowiada patrząc mi w oczy. Uśmiecha się. Jego ręka delikatnie przesuwa się po moich plecach. Zatrzymuje się tuż przed pośladkiem

– To, co z tym myciem pleców?- zagaduje mnie

– Dziękuje. Sama sobie poradziłam, tak długo nie przychodziłeś- odpowiadam mu, i nie wiem, czemu przygryzam dolną wargę

Nie wiem, czy to przez tą wargę. Czy przez nasze nagie ciała. Ale w jego oczach momentalnie pojawia się, tak dobrze mi znany ogień. Patrzy na mnie. Nic nie robi, tylko patrzy. A ja mam taką ochotę, poczuć jego usta na moich. Tak bardzo pragnę, by mnie całował, tak namiętnie, po całym ciele. Ta myśl rozgrzewa moje ciało. Przyciskam go do drzwi kabiny. Wtulam się w niego najmocniej jak potrafię. Przyciskam dłonie, bardzo mocno, do jego placów. Zsuwam, je delikatnie na jego pośladki. Patrzę mu w oczy. Już kiedyś, je takimi widziałam. Już kiedyś, widziałam w nich ten ogień. Wtedy, w tą noc, gdy Patrick zapukał do drzwi. Ta myśl rozpala mnie jeszcze bardziej.

– Tak bardzo Cię kocham – mówię do niego, a mój głos przepełniony jest pożądaniem.

– Chcesz, iść na te zakupy?- jego głos drży

– Tak- odpowiadam zgodnie z prawdą, zaskoczył mnie tym pytaniem

– To natychmiast stąd wyjdź- odsuwa mnie od siebie, na całą długość swoich ramion- Wyjdź stąd natychmiast Katniss, i się ubierz. Bardzo Cię proszę.

– Dlaczego- odpowiadam mu zaskoczona

– Bo ledwie się powstrzymuję, wyjdź proszę.

Już rozumiem, o co mu chodzi. Wychodzę, więc. Zostawiam go samego. Krótki krzyk dobiegający z kabiny, upewnia mnie w przekonaniu, że na pewno nie jest to ciepły prysznic. Wchodzę do pokoju, otwieram szufladę zastanawiając się, co na siebie włożyć. I sobie o niej przypominam. Wsuwam na siebie, sukienkę projektu Cinny- prostą, na szerokich ramiączkach, rozkloszowaną delikatnie, zieloną. Słyszę, że Peeta zakręca wodę, więc szybko staję w drzwiach łazienki, opierając się o nie. Kiedy kończy się wycierać, spogląda w moją stronę.

– No cóż, chyba będę musiał raz jeszcze zastanowić się, jaki jest mój ulubiony kolor- mówi do mnie z uśmiechem

– Podoba Ci się?

– Nawet bardzo

– To chodź tu- teraz to ja, otwieram ramiona by go przytulić. Podchodzi do mnie, nagi. Przytula się.

– Jak tam prysznic, nie za gorący?- pytam go, i staram się powstrzymać śmiech

– Nie, nie był za gorący- odpowiada z uśmiechem, i zaczyna się odsuwać, pewnie chcę się ubrać, wyznaczony czas na zbiórkę powoli się kończy. Po raz kolejny robie coś, czego moja głowa nie jest do końca świadoma. Ale dyktuje jej to potrzeba mojego ciała. A moje ciało aktualnie, ma wielką ochotę na pocałunek. Dlatego nim Peeta ma czas, opuścić moje ramiona, podnoszę nogę i przyciskam nią, go mocno do siebie. Reaguje natychmiast. Najpierw jego usta wpijają się w moje. Po czym jego ręka, ląduje na moim udzie. By powoli, powolutku wędrować ku pośladkom. Przez moje ciało przechodzi fala gorąca. W tej chwili nie mam ochoty, na żadne zakupy. Mam ochotę tylko na to, by mnie dotykał, całował i kochał się ze mną tu i teraz. Czuję, i to nie instynktownie, że jego ciało i on sam też ma na to ochotę.

– Haymitch – wyrywa nas głos, Johanny- miałeś rację, ich trzeba odseparować

Odwracamy się gwałtownie w jej stronę. Stoi w drzwiach, z bardzo dziwnym, rozbawionym wyrazem twarzy.

– Czekamy, na Was- wiecie o tym prawda?

– Tak, wiemy- odpowiada jej Peeta, mocniej przywierając do mojego ciała. Nie wiem tylko, czy w ten sposób chce ukryć swoją nagość. Czy raczej, to, co ja teraz mam okazję bardzo dokładnie poczuć.

– Johanno- mówię, więc do niej- byłabyś tak uprzejma, i zostawiła nas samych. Peeta musi się ubrać

– No, nie wiem, czy was można zostawić samych. Obawiam się, że za chwilę to Ty będziesz naga. Prawda Peeta?- odpowiada z uśmiechem

– Nie, nie będzie naga. Już nie Johanno, dzięki Tobie nie. – odpowiada jej, i nie jest to złośliwa uwaga, raczej wesoła

– W takim razie, ok. Czekamy na Was

Kiedy zamyka za sobą drzwi, Peeta całuje mnie raz jeszcze.

– A teraz, idź stąd proszę, bo jeszcze zmienię zdanie

– Czekamy na Ciebie- odpowiadam mu tylko i wychodzę z sypialni.

Ulice Kapitolu, są naprawdę piękne. Naprawdę. Każda osoba, mijająca naszą małą wycieczkę obraca za nami głowę. Mamy świadomość, że ludzie nas rozpoznają. Idziemy, więc, Haymitch ramie w ramię z Effie, Johanna pomaga Beetee z wózkiem, a ja i Peeta zamykamy ten ciekawy korowód, idąc i trzymając się za ręce. Kiedy dochodzimy do tej uliczki, rozpoznaję ją na natychmiast. Staję jak wryta. Peeta też. Patrzymy jak zahipnotyzowani, na sklep na jej końcu. Bez słowa, ruszamy w tamtą stronę. Kiedy stajemy przed witryną, sklep nadal wygląda jak by był zamknięty. Zupełnie jak wtedy. Reszta wycieczki do nas dołącza.

– No, co Wy, latem macie zamiar kupować ocieplaną bieliznę- pyta zaskoczona Effie. Przecież to nie sezon na to. A poza tym- ścisza głos do szeptu- właścicielka jest szurnięta, mówię Wam, opowiada na prawo i lewo, że Wam pomagała. Oczywiście nikt jej nie wierzy.

Patrzę na Peete, on na mnie. I widzę, jak jego dłoń naciska na klamkę. Wchodzimy do środka, sami. Haymitch jak zawsze, ma na tyle rozumu, by powstrzymać innych, przed pójściem za nami. Siedzi za ladą. Patrzy w dal. Pewnie nawet nie usłyszała, charakterystycznego dzwonka przy drzwiach.

– Witaj- mówię

Ona jednak nie reaguje.

– Witaj Tigris- mówi o wiele głośniej Peeta

Odwraca się w nasza stronę. Przez chwilę przez jej kocią twarz, przebiega zaskoczenie. Podrywa się z krzesła.

– Witajcie

– Dobrze Cię widzieć- mówię do niej

– Was również, co Was sprowadza

– Przyszliśmy, raz jeszcze Ci podziękować. Za wszystko, co dla nas zrobiłaś- mówi do niej Peeta- jak możemy Ci się odwdzięczyć za pomoc, schronienie i w ogóle za wszystko?

– Nie musicie mi dziękować, naprawdę- odpowiada

– Może jednak, jest coś, co możemy dla Ciebie zrobić- dopytuje ją

– Pozwolicie się uścisnąć?

– Oczywiście kochana- mówię i podbiegam do niej. Chcę tym uściskiem podziękować jej, Peeta po chwili robi to samo.

– Czy jest cokolwiek- Peeta nie daje za wygraną

– Naprawdę, to był dla mnie zaszczyt- odpowiada, a jej oczy są pełne łez

Wychodzimy. Effie od razu nas zaczepia.

-, Po co tam poleźliście? Po co? Teraz ludzie będą plotkować.

– Widać mieli powody- odpowiada za nas Haymitch

– Niby, jakie? Ta szurnięta wariatka, rozpowiada takie głupoty, że niby im pomogła.

– Bo pomogła. Nawet bardzo- mój stanowczy głos przerywa tyradę Effie.

14 myśli na temat “25: Tigris

  1. Jejku, to jest świetne!!!

    Niedawno skończyłam czytać Kosogłosa, ale po lekturze czułam niedosyt, więc zaczęłam szukać blogów z dalszymi losami bohaterów. Dopiero wczoraj trafiłam na ten blog i musze powiedzieć, że jestem zachwycona! Od razu się w nim zakochałam. Nie wiem jak wymiśliłaś taką fabułę, ja często myślę sobie, co mogłóby być dalej, ale w życiu nie wpadłabym na coś tak dobrego. Uwielbiam też twój styl, to jak opisujesz uczucia poszczególnych bohaterów z pewnością zasługuje na pochwałę. Nie wiem co mogę jeszcze powiedzieć(a w sumie raczej napisać)…chyba tylko to ,że z niecierpliwością czekam na następny rozdział! No i życzę weny!

  2. No i następny genialny rozdział <3 Tak mi żal Johanny, mam nadzieję, że kogoś jej znajdą 😉 Błagam Cię, zrób coś z Haymitchem i Effie, byliby taką śliczną parą 😀

  3. dziękuję ci że jesteś taka uległa, nawet nie wiesz jak bardzo mnie to cieszy:D notka świetna( jak zawsze) 😀 fajnie, ze wspomniałaś o Tigris 😛 I MY Z TAKĄ ZAPOWIEDZIĄ MAMY CZEKAĆ DO WTORKU WIECZÓR?! ty chyba OSZALAŁAŚ!! 😀 no ale dzięki męczarni z komentującymi mamy DWA BONUSY! i to nas raczej nauczy czegoś na przyszłość 😀
    jesteś najlepsza w tym co robisz, i proszę cię rób to do końca życia Aniu <3

  4. Nieeee no i ja mam, my mamy teraz czekać do wtorku WIECZOREM?!? No bez litości jestes! Hehe, powiem Ci, droga Aniu (tak masz na imię, prawda?), że baaardzo się przywiązalam do tej historii i dobrze, że o nas ciagle pamiętasz. No a tak tytułem zakończenia, proszę, nie wpadaj na pomysł uśmiercenia żadnego z bohaterów. Nie przezylabym. No kochana, pora spac, pozdrawiam i życzę weny,

    Potterhead ;**

  5. no właśnie miej litość!!! my i tak jesteśmy cierpliwi:D daliśmy ci 1 dzień spokoju, no ale co zrobić jeżeli ty tak skończyłaś notkę!! to jest nie do pomyślenia !!! MY CZEKAMY NA NOTKĘ I CO TROCHĘ ODŚWIEŻAMY NOTKĘ W NADZIEI, ŻE SIĘ POJAWI!! prosimy wstaw norkę!!

  6. tez bym bardzo chciała kolejną notkę ale wiem że ty też masz własne życie wię do jutra to wytrzymam. Jesteś najlepsze a co do tych bpytań to może wspomnij coś o ich oparzeniach ( przeciesz jak wybuchły te spadochrony to Petta i Katniss mieli dużo ciężkich poparzeń ) nie musisz tego wykorzystywać to tylko taki pomysł. Czekam na następną notkę tylko dodaj ją stosunkowa wcześnie bo następnego dnia mam wycieczkę ( wyjazd 6:30:( )

  7. Zdecydowanie racja, SOWOOO. 😉 Skoro to Caesar, to może spytałby Katniss, co w związku ze ślubem, skoro miał być odwołany, a jednak oboje przeżyli.. <3

    Potterhead ;*

  8. Sowa jak zawsze ma rację 😀

    a i droga Aniu, o której godzinie jest dla ciebie wieczór? Bo nie wiem ile mam jeszcze czkać 😀

  9. Blog cudowny ! Ubóstwiam cie Aniu : * Prawie wcale nie ma dobrych blogów o dalszym życiu Katniss i Peety. Ten jest boski. Pisz dalej. Czekam z niecierpliwością na następną notkę! Kochamy cie ! :* Dodatkowo polecam wszystkim inny blog – peetaikatniss.blox.pl/html. Jak macie czas to zajrzyjcie. Pozdrawiam wszystkie zwierzaczki – Pumy, Wrony i Sowy ; )

Komentarze są zamknięte.