26: Wspomnienie pewnej rozmowy

Witajcie kochani.Zapraszam do czytania i komentowania. Wywiad dziś wieczorem około 21:50. 

 

Patrzę na moje dłonie. Nie wiem jak długo, już tu siedzę. Jestem już ubrana i gotowa, do tego, co mnie czeka. Gotowa do wywiadu. Ale niestety tylko fizycznie. Odwiedziny Tigris, początkowo poprawiły mi nastrój. Gdy tylko zobaczyłam tą uliczkę, ten sklep nie mogłam się powstrzymać przed, odwiedzeniem jej. Podziękowaniem za opiekę. Za to wszystko, co zrobiła narażając własne życie. Bo gdyby wtedy, ktoś dowiedział się, że nam pomaga. Nawet nie chcę myśleć, co by się z nią stało. Nie chcę myśleć. Wiele dla nas zrobiła. Przygarnęła nas rannych, zmęczonych. Nie tak powinna wyglądać, nie tak powinna się zachowywać drużyna gwiazd. O nie. Ale, ona jednak nam pomogła. Dała nam cenny czas, na odpoczynek, zregenerowanie się, częściowe zagojenie ran. Dała mi czas na przeżycie śmierci, tych wszystkich ludzi. Tych wszystkich, którzy bez mrugnięcia okiem poświęcili swoje życie dla mnie, za mnie. Za moją misję. Ale dała mi coś jeszcze, coś, czego ani ona, ani niestety ja nie mogłam się spodziewać. Dała mi Peete. Sam przecież powiedział, że tam na tamtej podłodze, zrozumiał, że mnie kocha. Co nie zmienia faktu, że moje myśli krążą, teraz tylko wokół jednej rozmowy. Jednej podsłuchanej rozmowy. Ponownie, wróciło to wszystko, co wtedy czułam. Złość na nich obu. I to poczucie, że oni traktują mnie jak kogoś bez serca. I dlatego, dlatego jestem taka zła. To, dlatego jak wracaliśmy do ośrodka, nawet nie miałam ochoty patrzeć na Peete. To, dlatego. Ciągle ta ich rozmowa dźwięczy mi w uszach. Słyszę, jak drzwi się otwierają. Nie odwracam się, nie mam na razie ochoty z nim rozmawiać. Nie wiem, jak mam się zachować. Nie wiem już nic. Siada, na łóżku tuż za mną. Ale to nie jest, znajomy mi ciężar. To ktoś drobniejszy. Odwracam się gwałtownie.

– Haymitch przesłuchuje Peete, mnie w udziale przypadłaś ty- Johanna, mówi stanowczym głosem, ale na końcu się uśmiecha

– Co?- odpowiadam jej zaczepnie. Nie mam ochoty z nikim dzielić się moimi myślami

– Co tam się wydarzyło?

– Gdzie, o czym ty mówisz? Mogłabyś mnie zostawić w spokoju?

– Nie.

– Och, daj mi spokój- podnoszę na nią głos

– Nie. Effie i Beetee, możecie oszukiwać, że wszystko jest w porządku. Ale, nie Haymitcha. I mnie też nie. Znamy Was na wylot. Co się stało w tamtym sklepie?

– Nic, podziękowaliśmy Tigris za pomoc i tyle- muszę jej opowiedzieć, ona nie daje łatwo za wygraną

– Bezmózgu, ja pytam, co się wtedy tam stało?

Patrzę na nią, i nie wierzę, że to powiedziała. Skąd oni to wiedzą. Nikomu o tym nie opowiadałam, idę o zakład, że Peeta też.

– Nic- odpowiadam gniewnie

– Acha, i dlatego od wyjścia od niej tak dziwnie się zachowujecie. To, dlatego, siedzisz tu zamknięta od godziny. To, dlatego Peeta, jest tak zajęty rozmową, że odpowiada, na co trzecie pytanie?

Unoszę brwi. Patrzę na nią pytająco.

– Haymitch przed chwilą zapytał go, na jaki kolor chce przefarbować skórę, po dobrych trzech minutach odpowiedział mu, co chce zjeść na kolację. Więc, nie okłamuj mnie. Mów, co się dzieje

– A Ty niby o wszystkim mi mówisz?- nim mam czas przemyśleć moją wypowiedz, ona już pada

Johanna poważnieje. Jej twarz nabiera jakiegoś dziwnego wyrazu. Patrzy na mnie tak, jak by chciała odczytać moje myśli. Po chwili odpowiada

– A co mam Ci powiedzieć, skoro Ty i tak wiesz już wszystko- mówi spokojnym, przepełnionym smutkiem głosem

– Ale nie od Ciebie- odpowiadam jej szeptem i spuszczam głowę

– Bo kiedy ostatnio miałyśmy okazję porozmawiać, nie byłam jeszcze, co do Ciebie zdecydowana. 

– A teraz?

– Wiele się zmieniło, Ty się zmieniłaś. Skąd o tym wiesz?

– Od Haymitcha, on od Finnicka. Co się zmieniło?

– Już mówiłam, Ty

– Przecież wiesz, że jestem głupia, możesz jaśniej?

– No i proszę, nareszcie mówisz z sensem- uśmiecha się. Nie denerwuje, mnie już Twoje zachowanie. Teraz postępujesz tak jak należy. 

– Och, dziękuję, za wyczerpującą odpowiedz- odpowiadam jej ironicznie. 

 Uśmiecha się, patrzy na mnie takim wzrokiem, jak ja patrzyłam na Prim. 

– Wiesz, byłaś idiotką, skończoną idiotką. Peeta również. I to nie jest tylko moja opinia. Finnick i Annie sądzili tak samo. Jak można kogoś tak bardzo kochać, i nie zdawać sobie z tego sprawy. A to, co Wy robiliście w trzynastce- szkoda gadać. Miałam ochotę Cię udusić.

– Peeta, mnie wtedy nienawidził

– Peeta?- uderza mnie, otwartą ręką w głowę- Peeta? I pewnie, dlatego, po najgorszych torturach, przez sen szeptał Twoje imię. 

– Naprawdę?- podnoszę głowę i patrzę na nią – skąd to wiesz?

Nasze cele, miały wspólną kratkę wentylacyjną. Pewnie po to, byśmy mogli się lepiej słyszeć- odpowiada z ironicznym uśmiechem

– Powiedział mi, że myślał, że to ja po niego przyjadę

– Ja też myślałam, że tak będzie. Ale spokojnie Finnick mi wszystko opowiedział. Histeria- najlepsza metoda perswazji- śmieje się ze mnie.

– Nie śmiej się, byłam przerażona!

– Finnick też, co jednak pozwoliło mu oszaleć ze szczęścia na widok Annie.

– Peeta chciał mnie udusić

– Ojejku, a Ty się tym przejęłaś? Katniss, oni mu robili straszne rzeczy.

– Wiem o tym. Nie musisz mi przez to dokuczać. Wystarczająco źle mi, z moimi własnymi wyrzutami sumienia. Nie potrzebuję jeszcze Twoich oskarżeń. A tak właściwie, dlaczego dopiero teraz mi to mówisz, co? Nie mogłaś powiedzieć tego tam?

– Miałam Cie za mądrzejszą.

– To się pomyliłaś.- krzyczę na nią. Podnoszę się z łóżka, i zaczynam chodzić w kółko.

– To, co się stało, w czasie waszego pobytu u tej całej jak jej tam?

– Tigris!- odkrzykuję jej, to nie Twój interes Johanno

– Nie mój, dobrze, więc. Myślałam, że może zmądrzałaś. – wstaje i wychodzi. A do mnie dochodzi, że ona rozumie o wiele więcej, niż ja. Może pomorze mi to zrozumieć.

– Johanno

– Tak?- odwraca się w moją stronę. Jej ręka dotyka już klamki.

– Jak Ci opowiem, pomożesz mi zrozumieć?

– Zrobię, co, w mojej mocy bezmózgu.

Opowiadam jej przebieg rozmowy, pomiędzy Peeta i Gale. Nie pomijam żadnego szczegółu. Śmieje się do rozpuku. Mam ochotę ją uderzyć. Ale kiedy kończę mówić, ona patrzy na mnie przenikliwym wzrokiem. I pyta

– Dlaczego, go o to nie zapytasz?

– Bo boję się odpowiedzi- odpowiadam szeptem. To tak oczywiste. Dla mnie oczywiste. Boję się, tego, co on naprawdę o mnie myśli. Bardzo się tego boję.

– Coś Ci opowiem. Posłuchaj mnie bardzo uważnie. I sama wyciągnij wnioski. Zaskoczyłaś mnie, jak zgłosiłaś się za Prim na Igrzyska. Bardzo mnie zaskoczyłaś. Pomyślałam sobie, ta mała da Kapitolowi niezłe przedstawienie. Potem na scenę wszedł Peeta. Na początku niczego nie zauważyłam. Niczego. Do czasu jak podaliście sobie ręce. Jak Wy na siebie patrzyliście. Już wtedy się domyśliłam, że coś Was łączy. Coś niezdefiniowanego. Potem jak byłam w Kapitolu, widziałam Was trzymających się za ręce w tym rydwanie, rozmawiałam o tym, z Finnickiem. On też to zauważył. Postanowiliśmy zapytać o to Haymitcha. Powiedział nam, że coś nam się przewidziało. Następnego dnia pogratulował nam czujnego oka. Podobno dużo o sobie wiedzieliście. Za dużo jak na osoby pochodzące z dwóch innych światów. Potem to wyzwanie miłości. Finnick, bardzo żałował Peety. Mówił, że jest nieszczęśliwie zakochany. Ale mnie się coś nie zgadzało w tej historii. Potem była arena. I takie tam rzeczy, które sprawiły, że musiałam przyznać Finnickowi rację. Ale na szczęście na krótko. Wiesz, jak byliście w tej jaskini. Ja naprawdę myślała, że Ty się w nim wtedy zakochałaś. Byłam tego pewna. Zawiodłam się. Ale jak byliście na tournee, to powiem Ci Katniss, oglądałam jak nigdy. I jeszcze w jedenastce, byłam na Ciebie wściekła. Jak mogłaś go nie kochać? Ona zawsze tak na Ciebie patrzył. Tak Cię bronił. Prawie poświecił za Ciebie życie. A potem w dziesiątce, innymi słowy im bliżej Kapitolu, tym byliście sobie bliżsi. – Patrzę na nią zaskoczona, nie bardzo wiem, co ma na myśli. Odpowiada mi szybko. – Wiesz, że byłam kiedyś bardzo zakochana. Tacy ludzie, potrzebują swojego dotyku, prawie cały czas. I Wy się prawie cały czas dotykaliście. Tak subtelnie. Małym palce. Tak widziałam to. Jak on muska Twoją dłoń. Jak Ty z nią nie uciekasz. Zaręczyny zachwiały moją teorią. Bo z Twojej strony, były aż nadto szczęśliwe. Finnick, cały czas Ci nie wierzył. Nie ufał Ci. W ciążę też nie uwierzyliśmy. Nikt z nas nie wierzył. Ani trochę. Tak dla jasności. Ale dokładnie pamiętam jeden moment na plaży. O czymś rozmawialiście. On Ci coś dał. Ty mu coś opowiedziałaś. A potem, ten pocałunek nawet z daleka wyglądał na namiętny. Czuły. Pełen miłości. Zapytałam wtedy Finnicka, czy nadal Ci nie ufa. Pamiętam dokładnie, co odpowiedział. Zmieniłem zdanie już pierwszego dnia tutaj. Ona go naprawdę kocha, szkoda tylko, że sama o tym nie wie. I to jest Twój problem. Ty sobie nie zdajesz sprawy od jak dawna go kochasz. On przynajmniej to wie. A ty uświadom sobie jedno. Kochasz go. I bez względu na wszystko, na to, co powie. To między Wami nic nie zmieni. Bo Wy się kochacie. Ty jego. On Ciebie. I wbij to sobie do łba. Dobrze?

– I co ja mam teraz zrobić, według Ciebie?

– Zapytaj go. Co on rozumiał, przez tamtą rozmowę? Jak on to odebrał? Katniss, całe życie mam Cię prowadzić za rączkę?

– A mogłabyś?- patrzę na nią z uśmiechem

– Pomyślę. A teraz idę go zawołać. Musi Ci coś wyjaśnić.

Zostawia mnie samą w pokoju. Peeta przychodzi po chwili. Kiedy tylko otwiera drzwi, od razu mnie pyta

– Wołałaś mnie?

– Tak, chciałam zapytać, na jaki kolor przefarbujesz sobie skórę?

– Jeszcze się nie zdecydowałem- odpowiada z uśmiechem i dodaje- musimy się powoli zbierać. Tak przynajmniej twierdzi Effie.

– Już idę. Peeta?

– Tak?

– Wiesz, że nie jestem z Tobą, dlatego, że nie mogę bez Ciebie przetrwać. Prawda?

– Wiem, że mnie kochasz. Gale mi to uświadomił. Przypomniał piękne chwile z areny. A poza tym, muszę przyznać, że miałem nad nim wtedy przewagę i pozwoliłem mu na gadanie takich rzeczy.

– Jaką przewagę?

– Ja zawsze wiem, kiedy śpisz-  odpowiada mi z uśmiechem- a kiedy nie. Znam Twój oddech. To taka moja przewaga nad nim.

– Co masz na myśli?

– Katniss, spędziłem z Tobą wiele nocy. Wiele pięknych nocy. Bezsennych z wyboru. Uwielbiam na Ciebie patrzeć. A jak tak patrzyłem, nauczyłem się Twojego oddechy. Ja wtedy od razu wiedziałem, że się obudziłaś. Od razu. Gale nie. Ale na swoją obronę powiem tylko tyle, że już wtedy mu nie ufałem. To znaczy, od zawsze mu nie ufałem. Bałem się, że mi Cię odbierze. Ale wtedy też, od pewnego czasu, nie ufałem mu jeszcze, jako człowiekowi, żołnierzowi. Nazwij to jak chcesz. Ale po prostu, czułem, że z nim coś jest nie tak.

– I się nie pomyliłeś

– Niestety się nie pomyliłem

8 myśli na temat “26: Wspomnienie pewnej rozmowy

  1. OOOO MÓJ BOOOŻEE WSPANIAŁEE!! Nie mogę się doczekać wywiadu, dodawaj natychmiast ;))) no, Ciemna Maso, Bezmózgu, wszystko pasuje, i tak jest swietnie ;**

    Potterhead ;**

  2. Boże, jeszcze półtorej godziny. Jak ja wytrzymam? Rozdział super! Nie wiem czemu, ale płakałam jak Johanna opowiadała to wszystko Katniss :p To takie wzruszające :’)

Komentarze są zamknięte.