27: Wywiad

Witam. Udało się szybciej. Zapraszam do czytania i komentowania. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. A co do następnej notki najwcześniej w piątek. Przepraszam. Wcześniej nie dam rady. Ale za to będą wtedy dwie:) 

 

– Sala jest pełna- mówi do mnie Johanna

– Nie pomagasz mi- odpowiadam jej zaczepnie- chodzę w kółko. To pozwala trochę rozładować napięcie. Ale tylko trochę. Czuję jak mnie obejmuje.

– Jestem tu, wiesz o tym?

– Wiem, ale to mi i tak nie pomaga

– To jak mogę Ci pomóc?- Peeta nie daje za wygraną

– Najlepiej, idź tam za mnie. Tobie zawsze lepiej to szło- odpowiadam zupełnie poważnie.

– Mnie to nikt nie pyta o zdanie-  mówi zaczepnie Johanna- czemu nikt nie chce wywiadu ze mną?

– No cóż Johanno- zaczyna Effie, charakterystycznym dla siebie głosem- po prostu, dlatego, że Katniss jest naszym fenomenem

– Effie- jęczę- nie pomagasz mi

– Skarbie, robiłaś to już. Poradzisz sobie- głos Haymitcha jest jak zawsze opanowany

– A mam Ci przypomnieć, co powiedziałeś mi po moim pierwszym wywiadzie?- pytam go gniewnie

Zza kurtyny, dochodzi mnie głos, Caesara

– Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić do nas, trybutkę 74 i 75 Głodowych Igrzysk, Dziewczynę igrającą z ogniem, naszego Kosogłosa- Katniss Everdeen- ostatnie słowa już wykrzykuje

Peeta delikatnie mnie popycha. Wychodzę na scenę. Oślepiają mnie światła. Caesar podchodzi do mnie. Podaje mi rękę na powitanie. Patrząc na mnie zaskoczonym wzrokiem. Tłum zebrany na widowni, krzyczy moje imię. Siadam na przygotowanej do tego sofie. Ceasar naprzeciw mnie, w fotelu. Wygląda zupełnie tak samo jak pod czas wywiadów z Peetą. On nic się nie zmienia. Przed oczami staje mi widok, opryskanych krwią kafelków. Wzdrygam się na samą myśl o tym. Na szczęście pierwsze pytanie Caesara odpędza te myśli.

– Katniss, nie spodziewałem się po Tobie takiego stroju. Co na to Twój stylista?- pyta mnie z uśmiechem

Posłuchałam rady Peety. Mam na sobie mój typowy strój do lasu. I czuję się w nim świetnie. Uśmiecham się do niego ironicznie. I odpowiadam na jego pytanie

– Caesar, powiedz mi będziemy rozmawiać na poważnie, czy wolisz raczej dobrze Ci znaną pustą rozmowę?

Moja odpowiedz zbiła go z tropu. I dobrze. Blednie. Widzę to pod warstwą pudru, na jego twarzy.

– Miałem nadzieję, na poważną rozmowę- odpowiada bardzo poważnie

– To, dlaczego pytasz mnie o Cinne? Dobrze wiesz, że Snow zatłukł go prawie na moich oczach. Przez widownię przebiega pomruk. Caesar blednie jeszcze bardziej. Poczym odchrząkuje. Siada wyprostowany. Z jego twarzy znika uśmiech. Poważnieje. I nieznanym mi, bardzo poważnym tonem zadaje kolejne pytanie.

– Nie wiedziałem, że byłaś tego świadkiem

– Byłam. Tuż przed wyjściem na arenę ćwierczwiecza

– Rozumiem. Mam do Ciebie inne pytanie Katniss, czy pozwolisz, że trochę zmodyfikuję listę pytań. Doszły mnie słuchy o pewnej sytuacji z dzisiejszego dnia, chciałbym o tym porozmawiać, jeśli pozwolisz?

– Pozwalam, ale zostawiam sobie prawo odmowy odpowiedzi. Czy taki układ Ci pasuje?

– Oczywiście Katniss. – zastanawiam się, co ma na myśli. W moim odczuciu, jak na razie dobrze mi idzie. Caesar jednak kontynuuje- Pozwól, więc, nim dojdziemy do najważniejszych pytań tego wieczoru, zapytam o kilka interesujących mnie rzeczy?

– Słucham Cię- odpowiadam tylko

– Byłaś widziana dziś, w towarzystwie kilku osób, jak spacerowałaś po ulicach Kapitolu

– Tak, byliśmy na zakupach

– Kilka osób, moich informatorów, widziało jak wchodzisz do pewnego sklepu. Może nie zdajesz sobie sprawy, ale wiele osób deklaruje, że pomogło Tobie i Twoim towarzyszom w jakiejś misji. Między innymi właścicielka tego sklepu. Co możesz nam powiedzieć w tym temacie?

– Pewnie, Twoi informatorzy powiedzieli Ci również, że ja i Peeta odwiedziliśmy dzisiaj Tigris? Ale uprzedzę Twoje pytanie. Byliśmy tam jej podziękować. Pomogła nam w potrzebie. Dała schronienie. Tigris była jedyną osobą mieszkającą w Kapitolu, która pomogła nam w czasie naszej jak to nazwałeś misji. Już raz jej dziś dziękowaliśmy. Ale jeśli pozwolisz zrobię to raz jeszcze.- i nie czekając na jego odpowiedz mówię- Tigris- obracam twarz do kamery- przyjmij raz jeszcze moje podziękowania, za wszystko, co wtedy dla nas zrobiłaś. Za to, co zrobiłaś dla mnie i Peety, za to wszystko nigdy nie zdołam Ci się odwdzięczyć

– A jednak to prawda- kwituje moją odpowiedź Caesar- powiedz, co ona zrobiła dla Ciebie i Peety?

– Odmawiam odpowiedzi na to pytanie- odpowiadam mu z uśmiechem

– Dobrze- odpowiada poirytowany- widać nie spodziewał się tego, ale umowa to umowa. Tymczasem kontynuuje- Podobno przyjaźnisz się z Johanną Mason?

– Kolejny informator? zagaduję go z uśmiechem

– Oczywiście- odpowiada zadowolony z siebie

– Tak, myślę, że to, co nas łączy można nazwać przyjaźnią- odpowiadam mu

– A co daje przyjaźń z Katniss Everdeen?

– No cóż, nie ja powinnam odpowiedzieć na to pytanie- i wpada mi do głowy pewien pomysł- najlepiej będzie, jeśli Ją o to zapytasz

– A niby jak?- jest wyraźnie zaskoczony

– No wiesz Caesar, skoro już nie korzystamy z naszych pytań- ostatnie słowa mówię z wyraźnym akcentem- to może, zmienimy również formę tego wywiadu?

– Czyli?- naprawdę nie wie, co mam na myśli

– Zaproś tu, Johanne, niech sama Ci odpowie na to pytanie

Przez chwilę, się waha. Poczym wstaje, i zaprasza Johannę na scenę. Przychodzi. Wita się z Caesarem. Siada obok mnie.

– Johanno- mówi do niej- czy przyjaźnisz się z Katniss?

– Tak- odpowiada- myślę, że to co nas łączy można nazwać przyjaźnią

Mimowolnie się uśmiecham. Wiem, dlaczego Johanna powtórzyła dokładnie moje słowa. I coś mi się zdaje, że Caesar też już wie. Łatwo nie będzie. Mimo tego, że przez chwilę wydaje się być zbity z tropu, zadaje pytanie, tym razem mnie

– A co Tobie Katniss, daje przyjaźń z Johanną

– Ona tłumaczy mi różne rzeczy. Pomaga zrozumieć niezrozumiałe- odpowiadam z uśmiechem- teraz Johanna zaczyna się głośno śmiać- I nagle postanawiam to powiedzieć. To, o czym myślę od pewnego czasu. W sumie, może nie wyśmieje mnie na oczach całego Panem- Johanna jest dla mnie jak starsza siostra. Motywuje mnie, potrafi doskonale wyrwać z – szukam odpowiedniego słowa-zapomnienia- mówię z uśmiechem

– Zapomnienie- jak Ty to ładnie nazwałaś, ale ja bym raczej powiedziała z objęć lwa- odpowiada mi Johanna rozmarzonym głosem- i dobrze wiem, że rozumie, o co mi chodzi, dlatego też kontynuuję tym razem ja

– Lwa- dobre sobie

– No dobrze- tym razem ona mi odpowiada- z gołębich skrzydeł- teraz już obie śmiejemy się do rozpuku. Caesar nic nie rozumie.

– Drogie Panie, pozwólcie sobie przerwać- zagaduje z uśmiechem- co daje przyjaźń z Katniss?

– Możliwość wchodzenia, bez pukania, do jej sypialni- wybucham jeszcze głośniejszym śmiechem

– A co takiego jest w sypialni Katniss, że to takie cenne?- Caesar kontynuuje

– Nie, co a kto Caesar- odpowiada mu z złośliwym uśmiechem- wszystkie kobiety Kapitolu, mają mi, czego zazdrościć

No teraz już przesadziła. Ale w sumie, czemu mnie to dziwi. Przecież, to cała ona.

– Możesz, trochę jaśniej?- dopytuje Caesar

– Oczywiście- choć by nagie gołębie ciała. A dokładnie jedno nagie gołębie ciało.

– Och Johanno- odpowiadam jej lekkim tonem- ja myślałam, że to u Was normalne. Najpierw Ty potem On.

– Celna uwaga- odpowiada patrząc mi w oczy

– Uczę się od najlepszych- teraz obie patrzymy sobie w oczy, uśmiechając się do siebie. Naprawdę się przyjaźnimy. I bardzo cieszy mnie ta myśl.

– Czy mogę przez to rozumieć- Caesar się dopytuje-, że w sypialni Katniss, można spotkać jakiś nagich mężczyzn?

No teraz to mnie zdenerwował. Johanna jest na szczęście czujna. Nawet bardzo.

– Caesar, za kogo Ty masz Katniss, jakich mężczyzn. Jednego. Fakt, całkiem gołego. Ale jednego. Czy to jasne? Ty w ogóle słuchasz, tego, co my mówimy?- pyta go poirytowanym tonem

– Tak, oczywiście, że słucham. A co to za mężczyzna?

Patrzę na Johannę, ona na mnie.

– On pyta na serio?- Johanna zwraca się do mnie wskazując palcem na Caesera- może bym go tak, za Ciebie, rozumiesz?

Ale wiem, że nie musi tego robić. Bo tak jak on zna mój oddech, tak ja znam jego kroki.

– Nie musisz- odpowiadam z uśmiechem- Peeta tu idzie

– Współczuję Ci chłopie- Johanna klepie Caesara po kolanie- a Ty- zwraca się do mnie odwracając głowę w kierunku kulis, skąd wiedziałaś, że to on

– Znam jego kroki- odpowiadam i czuję rękę Peety na moim ramieniu

– Zostanę tutaj z Tobą, tak na wypadek gdybyś potrzebowała wsparcia- patrzy na mnie z powagą

– Och, jakie to miłe z Twojej strony- odpowiadam zaczepnie- tylko, czemu dopiero teraz

– Bo jak na razie świetnie Ci idzie Katniss- odpowiada to nachylając się bardziej, przez co tylko ja słyszę jego słowa

– Peeta- wykrzykuje Caeser- jak miło znów Cię widzieć. Jak się masz?

– O wiele lepiej, niż podczas naszego ostatniego spotkania- odpowiada mu stanowczo Peeta

– Och Peeta, chyba możesz mi wybaczyć tamtą sytuację?

– Chyba mogę- odpowiada mu Peeta

– Ale ja Ci tego nigdy nie wybaczę Caeser- mówię do niego zimnym głosem- blednie po tych słowach. Lecz po chwili znowu odzyskuje rezon.

– Mój informator twierdzi, że się rozstaliście, że tak naprawdę nigdy nie byliście razem.  Mówi też, że przez cały czas, Katniss kochała kogoś innego, Ty Peeta też. Co o tym powiecie?

– A jak tam buźka Twojego informatora? Nadal spuchnięta?- odpowiada Peeta patrząc mu głęboko w oczy

– Skąd o tym wiesz?- głos Caesera wydaje się być coraz bardziej przerażony

– No jak by Ci to powiedzieć- zagaduje Peeta swoim naturalnym tonem, tak dobrze znanym Caesarowi, przez co ten wyraźnie się uspokaja- Ja pomogłem mu przybrać tą dekorację- po tych słowach Peety Caesar blednie ponownie.

– Możecie odpowiedzieć mi na pytanie?- mówi z delikatnym naciskiem

– Oczywiście- odpowiadam- nadal jesteśmy razem, i chyba nie skłamię, jak powiem, że teraz jesteśmy szczęśliwi jak nigdy- patrzę w oczy Peety, przytakuje mi ruchem głowy, zdejmuje mi rękę z ramienia bierze moją prawą dłoń i zamyka w swoich dłoniach. Rozumiem, co chce przez to osiągnąć. Ukrywa przed światem, mój pierścionek. I ma rację. Mama i jego rodzice jeszcze nic nie wiedzą. A nie powinni ponownie, dowiadywać się tego z telewizji.

– Jak Wam się udało podnieść po Waszej stracie?

Nie mam pojęcia, o co mu chodzi. Ale Peeta jest obok. On reaguje natychmiast.

– To, co przeżyliśmy po stracie dziecka, a raczej to, co przeżyła, Katniss, bo niestety została z tym sama, pozostanie naszą prywatną sprawą.

– Czyli bez komentarza- dopytuje Caeser

– Bez – odpowiadamy jednocześnie.

– A może, należy już do Ciebie mówić Pani Mellark, Katnis?

– Zaufaj mi Caeser- mówię do niego- nasz rzecznik powiadomi Cię o zmianie mojego nazwiska, w odpowiednim czasie

– Czyli plotki, że Haymitch dla Was pracuję są prawdziwe?

– Jak najbardziej- odpowiada mu Peeta- drogo nas to kosztuje, ale jakoś dajemy radę

– Katniss, Peeta próbował Cię zabić, na oczach całego Kapitolu, a Ty nadal z nim jesteś, dlaczego?

I się zaczęło. Caesar wyciąga ciężkie działa. Już nie będzie wesoło i słodko. Zaczyna się najgorsze.

– Bo to nie Peeta próbował mnie zabić. Snow użył jego rąk, jego umysłu by to zrobić. Ale spokojnie, ja tak naprawdę zawsze wiedziałam, że z jego rąk nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo.

– Wybacz Katniss, wyglądało to bardzo wiarygodnie

– Zupełnie jak Ty, a mimo to nie pomogłeś mu, kiedy tego potrzebował- Caesar zasępia się po moich słowach, ale bardzo szybko zadaje kolejne pytanie.

– Obydwoje znaleźliście się na placu, gdzie wybuchła bomba. Obydwoje ponieśliście ciężkie rany. Jak się teraz czujecie?

– Jest dobrze- odpowiada mu Peeta

– Dlaczego Coin a nie Snow, Katniss?

– Bo to Coin, wydała rozkaz detonacji tej bomby.

– Jesteś tego pewna?

– Tak. Konstruktor tej bomby, mi o tym powiedział.

– Rozumiem, że już nie żyje?

– O czym Ty mówisz?

– Rozumiem, że zabiłaś konstruktora

– Nie. Zarówno konstruktor jak i pomysłodawca nadal żyją. I może Cię zaskoczę. Będą żyć nadal. Z mojej ręki nie spotka ich śmierć. To oni sami muszą żyć, ze świadomością zabicia mojej siostry i tych wszystkich niewinnych dzieci.

– Musisz też wiedzieć, przerywa mi Peeta, że konstruktor próbował uratować Prim. Niestety, z trzynastego dystryktu nie za dużo mógł zrobić. Co innego pomysłodawca. To on widział, co się dzieje. Patrzył na jej śmierć. Ten obraz pozostanie w nim na zawsze.

– Kto skonstruował i zaprojektował tą bombę?- słowa, Caesera są bardzo wyważone

– Skonstruował ją Beetee- odpowiadam mu bardzo spokojnie- a pomysłodawcą był Gale.

– Twój kuzyn?

– Nie jest moim kuzynem. Był moim przyjacielem.

– Dlaczego był?

– Bo stał i patrzył, jak moja siostra umiera. To chyba wystarczający powód.

– Właśnie, skazaliście go na śmierć

– Co masz na myśli?- dopytuje się Peeta

– Właśnie powiedzieliście, kto według Was zabił Prim, nie sądzicie, że ludzie zapragną ją pomścić?

– Nie. – odpowiadam stanowczo- proszę wszystkich, którzy w tej chwili mają taką ochotę. Nie warto. Nie warto brudzić sobie rąk takim ścierwem.

– To bardzo ostre słowa Katniss

– Już dawno przestałam być słodką dziewczynką

– Jak długo zostajecie w Kapitolu?

– Do jutrzejszego popołudnia- odpowiada mu Peeta- po głosowaniu wyjerzdzamy

– Wracacie do dwunastego dystryktu?

– Bez komentarza- odpowiadam tym razem ja

– Dobrze, wróćmy do głosowania, jeśli będziecie głosować tak jak poprzednio, Igrzyska się odbędą. Cieszycie się tak samo jak my?

– Dołożymy wszelkich starań, by Igrzyska się nie odbyły. – głos przejmuje Johanna

– O czym Ty mówisz?  Nie możecie nam tego zrobić- odpowiada szczerze zawiedziony Caesar

– Wiesz, Caesar, ciągle my mówimy o sobie- zaczynam mówić bardzo szybko, bo boję się, że się rozmyśle- a my nic o Tobie nie wiemy. Masz żonę, dzieci?

– Nie. Nie mam ani żony, ani dzieci. Ale mam siostrzeńca. Na trzynaście lat. Fantastyczny chłopak

– To świetnie- głos Peety jest przepełniony gniewem- jeśli nie uda nam się odwołać Igrzysk, zrobimy wszystko, co w naszej mocy by Twój siostrzeniec trafił na arenę

Caeser blednie. Ręce zaczynają mu drżeć. Patrzy na nas przerażony. W końcu odpowiada nam szeptem

– Nie możecie tego zrobić.

– Ale zrobimy. I co trochę inaczej podchodzi się do Igrzysk, jeśli mają dotyczyć kogoś z naszych bliskich, prawda Caeser- mówię do niego równie gniewnie

Publiczność milczy. Nikt nie wydaje z siebie słowa. Wszyscy patrzą na nas przerażeni.

– Uważam, że pora to zakończyć- na scenie pojawia się Haymitch

– Masz rację- mówi bardzo cichym głosem Caeser

– Ostrzegałem Cię, nie zadzieraj z nimi, sam jesteś sobie winny- kontynuuje Haymitch w stronę Caesera

– To ja tu mówię, co kiedy i kto może skończyć- zza sceny wyłania się głowa Plutchara

– Plutarch- krzyczy w jego stronę Peeta- chłopie gdzie nam zniknąłeś, i czemu nie zostałeś na obiedzie- Plutarch blednie i dodaje cichym głosem

– Wywiad skończony.

10 myśli na temat “27: Wywiad

  1. Hahah… Zajebisty jak zawsze.. Juz sobie wyobraziłam minę plutacha na końcu. Postaraj die dodać jakiś bonusik ,bo do piątku nie zasnę 😀

  2. Haha… chciałabym zobaczyć minę Plutchara :p Mam nadzieję, że jednak Igrzysk nie będzie.

    Może zrobisz nam niespodziankę jak ostatnio i dodasz jakiś bonusik? 😀

  3. Byle do piątku! Byle do piątku! Byle do piątku! 😀 Wywiad istne cudeńko! MÓJ ULUBIONY ROZDZIAŁ JAK DO TEJ PORY!!!

  4. O MÓJ BOŻE! ty jesteś świetna <3 ta notka jest… aż brak mi słów 😀 ty jesteś kochana <3 nie mogę się już doczekać piątku z jednej strony notka,a z drugiej wolne! <3 to dla mnie zaszczyt, że mogę czytać tego bloga 😀 pisz dalej i nie przestawaj <3

    świetne jest, też to jak ukazujesz tych wszystkich bohaterów i wracasz do przeszłości, która była w książkach:D więc proszę cię dodawaj notki trochę szybciej bo MY się nie możemy doczekać 😀

    pozdrawiam i czekam na notkę :*

  5. ANNABELKA NIE DAJ SOBIE WMÓWIĆ TAKICH PIERDÓŁ, ZA PRZEPROSZENIEM, DZIEWCZYNO! Oczywiście, że rozdział jest wspaniały, a wywiad poprowadziłaś tak, jakbyś widziała go na własne oczy. Pięęęknie. i myślę, że to właśnie dobrze, że Katniss wspomniała o Beetem, przecież sama twierdzi, że nie jest już słodką dziewczynką, a pewnie ciężko jej nadal pogodzić się z myślą, że gdyby nie Beete (nawet jeśli nie z premedytacją), to Prim mogłaby żyć. No innymi słowy, masz niesamowity talent i nie przestawaj pisać, bo zazdrośnicy zawsze będą cię krytykować :**

    Potterhead ;**

Komentarze są zamknięte.