29: Rozmowa na dachu

Witajcie. Kolejny rozdział będzie dziś. Ale dopiero wieczorem. Zapraszam tymczasem do czytania i komentowania. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. 

 

– Mamo? Co Ty tutaj robisz?

Jej obecność, bardzo mnie zaskakuje. I wydaje mi się, że nie tylko mnie. Johanna milczy. Peeta mocniej ściska moją dłoń. Tylko Beetee, wydaje się być na tyle przytomnym, by się z nią przywitać. Na jego Dobry wieczór Pani Everdeen, mama odpowiada

– Na razie, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać. Katniss, dlaczego mi nic nie powiedziałaś?

To nie tak miało być. Miałam wszystko zaplanowane. Przemyślane. Przygotowane. Jak nigdy. Po głosowaniu, mieliśmy do niej pojechać. Wieczorem Peeta miał nas zostawić same. A ja chciałam, Jej wtedy wszystko opowiedzieć. Wszystko. Mama miała nie widzieć, tego wywiadu. Enobaria miała Ją czymś zająć. Plan był przygotowany do perfekcji. Nawet Haymitch był, ze mnie dumny. Powiedział, że w końcu zaczynam myśleć i planować. Tylko, dlaczego, się nie udało? Dlaczego one przyjechały już dziś? Zniecierpliwiona mina mamy, upewnia mnie w przekonaniu, że odpowiedź na to pytanie będzie musiała poczekać. Za to nasza rozmowa nie. Przeszukuje moje myśli, szukam miejsca, w którym będziemy mogły spokojnie porozmawiać. Mama nadal przygląda mi się z determinacją. Czeka na moją odpowiedź.

– Katniss, zabierz mamę na dach- głos Peety wyrywa mnie z zamyślenia- tam nikt nie, będzie Wam przeszkadzał

Ma rację. Skinieniem głowy, daję mamie do zrozumienia by za mną poszła. W zaciszu ogrodu- nic się nie zmienił od czasu mojej ostatniej wizyty- zaczynam moją opowieść. Wiem, że nie mogę pominąć żadnego szczegółu. Żadnego.

– Mamo, nic Ci nie powiedziałam, bo całą prawdę poznałam dopiero wczoraj. To bardzo skomplikowane. Najgorsze, jest to, że cały obraz sytuacji, ukazały mi rozmowy z Enobarią, Peeta a nawet z Beetee. Mamo, długo składałam to w całość. I prawda jest o wiele bardziej przerażająca, niż możesz podejrzewać.

– Katniss, a nie uważasz, że powinnam ją poznać. Wiem, że kochałaś Prim najbardziej na świecie. Ona Ciebie też. Jestem pewna, że kochała Cię bardziej niż mnie. Ale jestem, byłam jej matką. Mam prawo znać prawdę. Nawet najgorszą.

– Gale poświęcił Prim.- mówię jednym tchem, bo boję się, że za chwilę, jak zacznę się nad tym zastanawiać, nic jej nie powiem. Żeby nie dokładać jej cierpień. Ona traktuje go jak członka rodziny. Może nawet kocha jak syna.

– Wczoraj, jak rozmawiałaś z Enobarią, mówiłyście, że to Coin ją poświęciła.- jej głos przepełniony jest niedowierzaniem. Miałam racje. Mama mi nie wierzy. Dlatego musi, muszę wszystko dokładnie jej wyjaśnić. By mogła zrozumieć. Jak ja.

– Gale patrzył na jej śmierć. Stał na tyle daleko, by nic mu się nie stało, i  na tyle blisko by wszystko doskonale widzieć. Peeta mi powiedział. Nie ufał mu od dawna. Ale jak przyszedł na plac, zobaczył Gale, jak stoi i na coś patrzy. Okazało się, że patrzy na Prim, Peeta chciał ją uratować, ale nie zdążył.- kiedy kończę mówić, łzy spływają z moich oczu

– Katniss, Gale od zawsze traktował Prim jak młodszą siostrę. Pomagał nam. Nie wierzę. Nie wierzę. Coś musiało się stać. Coś, co go tak zmieniło. Przecież jeszcze w trzynastce uratował ją przed bombami. Coś mi się tu nie zgadza. Za szybko go osądziłaś.- ostatnie słowa wypowiada z wyrzutem, jak by to mnie oskarżała. Tylko nie wiem, o co. Czy za śmierć Prim, czy za to, co powiedziałam w czasie wywiadu. Nie mam pojęcia, o co jej chodzi. Ale postanawiam, wyjaśnić Jej to tak, jak sama to rozumiem.

– Mamo, gdybym Cię zapytała po moim przybyciu do trzynastki, kogo według Ciebie kocham, z kim chcę spędzić życie, co byś mi odpowiedziała?

– Powiedziałabym, że nie wiem. Nie byłam pewna, którego z nich kochasz bardziej.

– A przed moim wyjazdem do Kapitolu?

– Peete, zrozumiałam to w czasie bombardowania. Ty nie martwiłaś się, tym, co nam się stanie, umierałaś ze strachu o niego.

– A trzy lata temu?

– Gale

– To jak myślisz, co go zmieniło?

Mama patrzy na mnie przerażona. Wydaje się, że oczywistość tego stwierdzenia, Ją przeraża. Tak samo jak przeraziła mnie.

– Cały dzisiejszy dzień- mówi cichym głosem mama- zastanawiałam się, skąd Coin wiedziała, kto jest dla Ciebie najważniejszy. Skąd wiedziała jak Cię złamać. Ale to nie Coin wpadła na ten pomysł. To- nie kończy. Przykłada dłoń do ust. Nie płacze. Patrzy tylko w dal. To jest dla niej tak samo przerażające, jak dla mnie.

– Historia lubi się powtarzać- mówi po chwili. Jej głos jest spokojny, opanowany. Jakby wypowiadała, coś zupełnie oczywistego. Tylko, że dla mnie to nie jest oczywiste. – Z tą drobną różnicą, że niektórzy dają życie, inni je odbierają.

– Co masz na myśli?

– Och Katniss- uśmiecha się do mnie delikatnie- nigdy Ci o tym nie opowiadałam. Pora byś poznała prawdę. Nawet nie wiesz, nie zdajesz sobie sprawy, jak jesteś do mnie podobna. Wiesz już pewnie, że kiedyś spotykałam się z ojcem Peety. Wszyscy wróżyli nam małżeństwo. To było nawet oczywiste. Pochodziliśmy, obydwoje byliśmy dziećmi z bogatych domów. No może nie bogatych, ale mieliśmy więcej niż mieszkańcy Złożyska. Ale pewnego dnia, poznałam Twojego tatę. Zakochałam się w nim, od pierwszego wejrzenia. Jak przynosił nam zioła, robiłam wszystko by z nim chwilę porozmawiać. Stroiłam się. Raz, za namową przyjaciółki, zdobyłam się na odwagę i poprosiłam by pokazał mi gdzie zbiera zioła. Było to ryzykowne. Mogłam go stracić. Przecież jak, już bym wiedziała, gdzie rosną nie musiał by mi ich przynosić. Ale postanowiłam zaryzykować. Wtedy, w lesie pierwszy raz mnie pocałował. Najpierw zaśpiewał mi piękną piosenkę o miłości, a potem bez większego zastanowienia mnie pocałował. Wtedy już wiedziałam, jak chcę spędzić życie. Rodzice byli przeciwni. Ale nie interesowało mnie to. Musiałam w końcu, powiedzieć o tym ojcu Peety. Jego reakcja mnie zaskoczyła. Powiedział, że popełniam błąd, że to jak złamanie zasad. Dziewczyny z miasteczka nie powinny się wiązać z brudnymi górnikami. Tak mi wtedy powiedział. Jakieś trzy  miesiące później, dowiedziałam się, że się żeni. Patrick- najstarszy brat Peety- urodził się dość szybko po ślubie. W przeddzień mojego ślubu, Mellark do mnie przyszedł. Powiedział mi, że mogę jeszcze zmienić zdanie. Ale ja nie chciałam. I on dobrze o tym wiedział. Powiedziałam mu, że możemy zostać przyjaciółmi. Odmówił mi. Powiedział, że nie możemy. Potem dowiedziałam się, że tamtej nocy, przed tym jak ja i Twój ojciec zostaliśmy małżeństwem, Pani Mellark urodziła drugiego syna Peetera- trzy miesiące za wcześnie. Nie dawano mu zbyt dużych szans na przeżycie. Ale ten mały człowiek przeżył. I miał się dobrze, z jednym drobnym wyjątkiem. Nikt o tym nie wiedział, ale Mellark mi to powiedział. Pewnego dnia, jak Twój ojciec był w pracy, przyszedł do naszego domu. Ty miałaś wtedy trzy latka. Przyszedł i powiedział, że jestem jego jedyną przyjaciółką, że zawsze byłam jedyną osobą, której może zaufać. Prosił o dyskrecję. Bardzo płakał. To go złamało. To, co się stało z Peeterem.  Ale to nie ja powinnam, Ci o tym powiedzieć- tylko Peeta. Pamiętam też, że popatrzył wtedy na Ciebie. Uśmiechnął się i powiedział, że jego trzeci syn jest w tym samym wieku, co Ty. No i widzisz córeczko. Zrobiłaś zupełnie to samo, co ja. Związałaś się, z chłopcem z innego świata. Tak jak ja córka aptekarza wyszłam za górnika. Tak Ty córka górnika zakochałaś się w synu piekarza. Historia lubi się powtarzać. W czasie waszego pierwszego pobytu na arenie, cały dystrykt o tym mówił. Ludzie się z tego śmiali. I jak tak teraz o tym myślę – na chwilę milknie- to chyba już wtedy Gale zaczął się zmieniać. Widać patrzył na to zupełnie jak Pan Mellark. To pewnie, według niego, nienaturalne by dziewczyna z Złożyska związała się z chłopakiem z miasta. Najgorsze jest jednak to, że Gale nie postąpił jak Mellark- nie rzucił się w ramiona innej, zakochanej w nim, bez pamięci dziewczyny. Nie Gale postanowił, utrzymać Cię przy sobie za wszelką cenę. I teraz wszyscy ponosimy konsekwencje, jego urażonej dumy.

Mama kończy swoją opowieść. Milczę. Nie wiem, co mam jej powiedzieć. Zaskoczyło mnie to, co mi opowiedziała. Naprawdę jesteśmy do siebie podobne. Nie zdawałam sobie z tego sprawy.

– Wiesz, Katniss, Beetee poprosił mnie w trzynastym dystrykcie bym go zabiła

– Co? Kiedy? Jak? O czym Ty mówisz?

– Nie powiedzieli Ci? Johanna przywiozła go do mnie, był jak oszalały, miał pokaleczone ręce. Podobno bardzo narozrabiał w centrum dowodzenia. Porozbijał wiele rzeczy. Kiedy go opatrywałam, popatrzył na mnie takim pustym wzrokiem. I poprosiłbym mu coś wstrzyknęła, coś, co go zabije. Bo on nie da rady żyć dalej, ze świadomością tego, co zrobił. Nie zdążyłam wtedy nic mu odpowiedzieć. Nie miałam czasu na pytanie, dlaczego. Bo przyszedł Haymitch i wiadomością, że Prim nie żyje, i nie wiadomo, co z Tobą. – mama się zamyśla

– Wiesz, powiedzieli mi tylko, że jak tylko Beetee zorientował się, że to, co zrzucili, te małe spadochrony to jego bomba. To starał się zrobić wszystko by ich powstrzymać. Kiedy zobaczył tam Prim, podobno oszalał. Johanna też. Ale nikt ich nie słuchał. Mamo, on ma straszne poczucie winy. Wiem, że może mi nie uwierzysz, ale ja mu wybaczyłam. Wybaczyłam mu to, że skonstruował tą bombę. Ale nigdy mu tego nie zapomnę. I on to wie. Rozumiesz, co mam na myśli?

– Rozumiem. Tak mi się wydaje.

– To miała być broń przeciwko strażnikom pokoju. To Coin wykorzystała ją przeciw dzieciom, i co gorsza ludziom ze swojego dystryktu. I dlatego

– I dlatego ją zabiłaś?

– Tak. Beetee, mimo swojej inteligencji tego nie przewidział. Ona przechytrzyła nas wszystkich. I poniosła za to karę.

– To, dlaczego po prostu nie zabijesz też Gale?

– Och mamo, to by było zbyt proste. Zrobię wszystko, by zamienić jego życie w piekło.

– Już wie, że Cię stracił. Ujawniłaś też, że pomagał przy bombie. Jaki jest Twój kolejny krok?

– Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by jego życie było tak straszne, żeby najlepszym wyjściem dla niego będzie śmierć.

Mama mnie obejmuje. Całuje w czoło. Mówi jak bardzo mnie kocha, jak dumna jest ze mnie. Jej kolejne zdanie przypomina mi, jak wiele mam jej jeszcze do opowiedzenia.

– Wiesz, tak sobie myślę, Katniss, że Mellark byłby bardzo szczęśliwy gdyby zobaczył dziś Ciebie i Peete. Nie wiem jak jego żona, ale on na pewno, chciałby żebyście się pobrali.

 Postanawiam, wszystko jej powiedzieć. No może prawie wszystko. Nadal ukrywam przed nią pierścionek. A ona albo naprawdę go nie widzi, albo udaje, że tak jest.

– Mamo, jestem pewna,  że Pani Mellark, bardzo by się ucieszyła z tego, że jestem z Peeta

– Och Katniss, wątpię

– Nie mamo, naprawdę, ucieszyłaby się i chyba powinniśmy jutro, jednak pojechać do dwunastki. Powinnaś z nią porozmawiać

– Katniss, niby jak, przecież ona

– Moi rodzice żyją- nie wiem jak długo Peeta nam się przysłuchuje. Nie usłyszałam jego kroków. Mama z trudem łapie powietrze.

– Ale jak? O czym Wy mówicie? Peeta? Katniss?

Peeta siada obok nas. Bardzo powoli i dokładnie, opowiada mamie wszystko. Nie pomija żadnego szczegółu. Kiedy kończy swoją opowieść mama się do niego uśmiecha.

– Bardzo się cieszę Peeta, że Twoja rodzina żyje. Naprawdę bardzo się cieszę

– Pani Everdeen chciałbym Panią jeszcze o coś zapytać- wiem, co chce zrobić. Ale wydaje mi się, że to nie czas i miejsce na to.

– Peeta- przerywam mu- może później o tym porozmawiamy

– A o czym?- dopytuje mama z uśmiechem

Spoglądamy na siebie, nie bardzo wiedząc, co powiedzieć. Kiedy mama kontynuuje

– Dobrze, więc, może teraz wracajmy do pozostałych. Mam jeszcze parę spraw do wyjaśnienia z Beetee, Johanną i Haymitchem. I może to faktycznie dobry pomysł, byśmy pojechali spotkać się z Twoimi rodzicami Peeta. Mój mąż nigdy nie przyszedł ze swoimi rodzicami do moich rodziców. Nie było to możliwe. Ale ja osobiście uważam, to za piękną tradycję.

Po tych słowach mija nas z uśmiechem. Pozostawiając nas samych sobie. A nam nie pozostaje nic innego, jak tylko pójść za nią.

8 myśli na temat “29: Rozmowa na dachu

Komentarze są zamknięte.