31: Szare oczy ze Złożyska

Witajcie kochani. Następny wpis jutro. Ten jak sami zobaczycie jest krótki. To taki bonus, za długie czekanie. Mam też do Was prośbę. A nawet dwie. Po pierwsze, potrzebuję pomocy. Mam chwilowy zastój w wymyślaniu imion bohaterom. A potrzebuję ich kilka. I to właśnie ta prośba nr 1. Proszę wymyślcie mi imiona dla Państwa Mellark, i jeszcze dwa męskie. Żeby Was troszkę zachęcić do pomocy powiem, że to imiona przyjaciół Peety ( najlepszy szkolny kolega) i Patricka ( troszkę od niego starszy przyjaciel, po przejściach). A teraz proszę o wytężenie umysłów i wyobraźni. A i prośba nr 2: Proszę o szczere komentarze. Każdą uwagę przyjmuję na klatę. I staram się wykorzystać. Albo coś zmienić. Ważne są dla mnie wasze opinie. Bardzo ważne. Pozdrawiam do jutra. A.

 —

Nie śpię. Ale jak na razie, nie mam ochoty otwierać oczu. Chcę, jeszcze choć przez chwilę, czuć ciepło Jego ciała. Nie chcę, jeszcze zaczynać tego ciężkiego dnia.

Czuję, że ktoś na mnie patrzy. To takie dziwne, bardzo dziwne uczucie. Ktoś wlepia, we mnie oczy. To nie może być Peeta, bo jestem do niego odwrócona plecami. Kto, to może być? Chyba pora otworzyć oczy. Otwieram je delikatnie. Widzę szare oczy, ze Złożyska.

– Haymitch- macham w jego stronę ręką- daj mi jeszcze pięć minut.

– Mama kazała, mi Was obudzić- to na pewno nie jest głos Haymitcha. Otwieram szeroko oczy. Nadal widzę, przed sobą szare oczy, pod blond czupryną. Ale tak, to na pewno nie jest Haymitch. A raczej jest. To jego idealna replika. Dużo młodsza, idealna replika. Szturcham Peete łokciem.

– Katniss, jeszcze pięć minut- mówi sennym głosem- no chyba, że- jego ręka zaczyna przesuwać się z mojej tali wyżej

– Peeta- krzyczę na niego, jednocześnie zrywając się z kanapy

– No, co? – kiedy otwiera oczy, i  na moment milknie. Widać jest tak samo zaskoczony jak ja. Ale on o wiele szybciej odzyskuje głos

– Cześć- mówi do chłopca

– Cześć – odpowiada mu z uśmiechem- Mama kazała Was obudzić, bo  czeka Was bardzo ciężki dzień

– Na pewno, Twoja mama tak powiedziała- Peeta patrzy na niego uważnie- a może raczej powiedziała, ze to kolejny wielki, wielki, wielki dzień?

– Nie na pewno powiedziała, że ciężki. A czemu Pan pyta?

– Och, przestań, nie mów do mnie Pan. Mam na imię Peeta, a to jest Katniss. Powiesz nam jak Ty masz na imię?

– Joshua, i ja wiem, kim jesteście.

– Miło nam Cię poznać- mówię do niego w końcu

Patrzy na nas i zaczyna się śmiać.

– Co Cię tak bawi?- zagaduje go z uśmiechem Peeta

– Mama dużo o Was opowiada. I zawsze mówiła, że często się uzupełniacie. I, że to takie słodkie. A ja uważam, że to śmieszne. Fajnie, że mama w końcu pozwoliła mi Was poznać. Oglądałem Was w telewizji. Ale czasami babcia, kazała mi iść do swojego pokoju. A tam nie mam telewizora. Dzisiaj też, mama nie chciała mnie zabrać. Miałem znowu zostać z babcią, ale wujek Haymitch, powiedział jej, żeby mnie zabrać. I jestem. Fajnie nie?- powiedział to naprawdę jednym tchem. Ale zarówno mnie i Peete, zainteresowało tylko jedno

– Wujek Haymitch?- pytamy jednocześnie

– No już, koniec tego przesłuchania- głos Haymitcha jest bardzo stanowczy- na początek lepiej wiedzieć mniej. Żeby szoku nie było. Czy gołąbeczki mnie rozumieją?

– Rozumieją- odpowiadamy z uśmiechem

– Gołąbeczki, ale śmiesznie- Joshua zaczyna się głośno śmiać

– Joshua, proszę uspokój się, bo jeszcze mam czas, żeby Cię zawieść do babci- dopiero teraz zauważam Effie. Bez peruki i butów na obcasach, w ogóle jej nie zauważyłam.

– O – tylko tyle moje usta, są w stanie wypowiedzieć w szoku, w jaki wpędza mnie, jej nowy wygląd.

– No, co?- odpowiada mi z uśmiechem- to od wczoraj najmodniejszy strój, tak zwany styl na Katniss- dodaje z uśmiechem i puszcza do mnie oko.

Faktycznie. Coś jest na rzeczy z  tym stylem. Effie ma na sobie proste czarne spodnie, biały top i luźno zarzucony na ramiona czarny sweter. We włosach związanych w kitkę wygląda naprawdę pięknie.

– Pięknie wyglądasz Effie- mówi do niej Peeta z uśmiechem.

Już mam mu coś odpowiedzieć. Uwagę mam praktycznie na końcu języka. Ale pojawienie się Johanny mi to uniemożliwia.

– Dzień dobry wszystkim. A ty Joshua mógłbyś, być następnym razem troszkę ciszej. Obudziłeś mnie.

– Cześć ciociu. Nie chciałem- podbiega do niej z uśmiechem i przytula się do niej

Peeta trzyma mnie za rękę, i obydwoje patrzymy na ten obrazek. Oni muszą się naprawdę, dobrze znać. Będę musiała o to zapytać Johanne. Po chwili w salonie zjawia się również mama, Beetee i Enobaria. Służący podają śniadanie. Tylko ja i Peeta nadal jesteśmy w piżamach.

– To my pójdziemy się ubrać- mówię do wszystkich zebranych i ciągnę Peete w kierunku sypialni.

– O nie!- Johanna na nas krzyczy. Teraz jest śniadanie. Gołąbeczki siadają i jedzą. Potem się ubierzecie. Bo jak Was znam, to znikniecie tam na godzinę.

– A czemu?- pyta bardzo grzecznie Joshua, w tej chwili bardzo przypomina Peetera

–  Bo ja nigdy- odpowiadam mu- nie wiem, w co mam się ubrać.

– I dlatego ja jej muszę pomagać- dodaje Peeta z udawanym żalem

Johanna oczywiście wybucha śmiechem. Po chwili śmiejemy się już wszyscy. W tej wesołej atmosferze jemy śniadanie. Joshua co chwilę, wtrąca jakąś uwagę, która doprowadza nas do łez.

– Haymitch- w pewnym momencie, Peeta przerywa tą wesołą atmosferę- tak myślę, że Joshua dobrze czułby się w towarzystwie Peetera. A Peeter w jego. To może korzystając z tego, że dziś wracamy do dwunastki Effie pojechałaby z nami?

Wszystkie spojrzenia skierowane są, na Haymitcha i Effie. Joshua bardzo entuzjastycznie podskakuje na krześle, bardzo szybko kiwając głową raz do góry raz na dół.

– Jak to wracacie do dwunastki- Haymitch patrzy na nas z zainteresowaniem- przecież mieliście jechać do Emmy?

– Mieli, ale pewne sytuacje wymagają zmiany planów Haymitch- odpowiada mu mama

– A mogę wiedzieć, jakie to sytuacje?- dopytuje Haymitch

– Oczywiście- odpowiada mu mama- Peeta chciał mnie wczoraj, o coś zapytać. Ale zgodnie z tradycją

– Zgodnie z tradycją powinien to zrobić z rodzicami- przerywa jej z uśmiechem Haymitch. To bardzo dobry pomysł, co ty na to Effie?

– No cóż- Effie na moment się zamyśla- może wakacje to dobry pomysł. Myślę, że możemy zaryzykować. Choć nadal boję się, jak przyjmą naszą obecność, mieszkańcy dwunastki

– Effie- odpowiada jej moja mama, ze szczerym uśmiechem- jeśli pojedziesz tak, w takim stroju, to nikt Cię nie pozna. Nikt. Ja na przykład Cię nie poznałam.

Uśmiechają się do siebie.

Znam to uczucie. Na arenie często mi towarzyszyło. To taki strach, umiejscowiony z tyłu głowy. Takie przeczucie, że jest za dobrze, że zaraz coś się stanie. Tylko nie wiem, co. Moje rozmyślania przerywa pukanie do drzwi.

12 myśli na temat “31: Szare oczy ze Złożyska

  1. To, co kocham w twoich rozdziałach to wyrazistość i przede wszystkim zabawne momenty. Moje propozycje imion to:

    ojciec Peety – Andrew

    matka Peety – Monica

    a dwa męskie imiona to: Ast (to takie bardzo imię w stylu Igrzysk – niespotykane i pasowałoby do przyjaciela Peety) i Luke

  2. Na początek imiona: Pani Mellark – Mellanie/ Stephanie/ Windy, Pan Mellark – Frank/ Dimitry/ Carol; Kolega Peety – Georg/Daniel (z angielskim akcentem)/Wesley, Kolega Peetera – Mark/Thony/Will.

    Teraz tak. Robisz gdzie nie gdzie błędy. Napewno pisze się razem. Wiem, że w edytorze bloga podkreśla czerwoną linią, ale pisze się łącznie.

    Podejrzewam, że to wina edytora, bo praktycznie w każdym rozdziale jest masa błędów interpunkcyjnych. Wycina bardzo często znaki zapytania, wielokropek oraz inne znaki interpunkcyjne.

    Kolejne. Czasami (chyba) myli Ci się jak pisze się imiona bohaterów. „Chaymitch, Peete” i inne w mianowniku. I odmiana imienia Beetee. Wiem, że jest trudna (sama do końca nie pamiętam jak się pisze), ale warto poszukać 🙂

    Po któreś tam. Temat Genialny. Przedstawienie bohaterów genialne. Charaktery czarne i białe genialne.

    I NA KONIEC. JESTEM WKURWIONA. I TO PORZĄDNIE. ZA KAŻDYM RAZEM GDY MA DOJŚĆ DO SEKSUALNEJ SCENY PRZERYWASZ! NO ZLITUJ SIĘ. JESTEM TAK SFRUSTROWANA, ŻE SAMA NAPISAŁAM TĄ SCENĘ, ALE CHCĘ ZOBACZYĆ JAK WIDZI TO KTOŚ INNY. JUŻ ZACZYNA SIE ROBIĆ GORĄCO I WTEDY KATNISS ODMAWIA/ PEETA SIĘ POHAMOWUJE/ W AKCJĘ WKRACZA HAYMITCH / WBIJA JOHANNA/ DZIECIAK EFFIE WPIERDZIELA DO GRY. JESTEM TAK WKURZONA TAKIM OBROTEM SPRAW, ŻE AŻ SOBIE WŁOSY Z GŁOWY RWĘ. PROSZĘ. NIECH W KOŃCU TO ZROBIĄ W DWÓCH NAJBLIŻSZYCH ROZDZIAŁACH. Jeżeli masz problem z napisaniem tej sceny, to próbuj się ze mną jakoś skontaktować. Odpowiedz na mój koment or sth. Postaram się Ci pomóc! Dużo weny, w szczególności tej seksualnej! 😀

  3. TO JEST NIESAMOWITE <3 KOCHAM TEN BLOG<3 DZIECKO ELFFIE 😀 nie mogę się doczekać co dalej 😀 a jutro będzie rano, w południe czy wieczorem? 😀

    a użytkowniku ,,HUTLAWHEM123” masz własnego bloga?

  4. Tak drodzy użytkownicy :’) Mam własnego bloga, ale na bloggerze, ale nie na blox’ie. I nie Elfie tylko Effie. Widzę większość, to sezonowcy, ale blog dalej mi się podoba. Widzę tylko ja wyrażam szczerą opinię. Moje pomysły nie są tak świetne jak tej autorki, ale trzymam się trochę zasad gramatyki i innych. 😉

  5. ja nie jestem sezonowcem, znam Igrzyska od jakiś 2 lat i czytałam książki z 4 razy, a błędy każdemu się czasami zdarzają. a mogłabyś dać adres swojego bloga?

  6. NO właśnie. Czekam na adres Twego bloga HUTLAWHEM123:D

    Puma

    P.S. Ja napewno nie jestem sezonowcem! IŚ przeczytałam jakiś rok temu i książki nawet teraz czytam!

  7. Jesteś wspaniałą pisarką.
    Naprawdę! Tak wierne i barwne odtworzenie postaci, za to ci się należą wszystkie możliwe nagrody. Jedyne co mogę powiedzieć jeśli chodzi o poprawność gramatyczną to jej chwilowe braki. Tak jak napisała HUTLAWHEM123, chwilowe przekręcanie imion, ale to nie daję się tak we znaki jak Twoje pomysły i to, że z każdym rozdziałem dajesz nam radość!! :3
    Też czekam na „TE” sceny, mam wrażenie, że specjalnie to robisz ;_; Trzymasz w napięciu i niepewności.
    Hej! Laski! Czemu tak się czepiacie koleżanki? Wyraziła własną opinię, wy swoją i powinien być koniec. Nikogo nie obraziła, wszystko uzasadniła, a wy dalej swoje! 😀 Nie ma się co denerwować jeśli każdy jest przekonany o słuszności swojego zdania.
    Pozdrawiam!

  8. Ja się koleżanki nie czepiam. liczę się z jej opinią i dobrze, że zwróciła mi uwagę:D ale po prostu nie chcę, zęby ktoś uważał mnie za sezonowca, bo dla tych co są fanami IŚ od dłuższego czasu to trochę bolesne.

  9. Zwracam honor dla Pań powyżej 🙂 Razi mnie trochę, gdy przekręca się imiona bohaterów, ale to tylko moje przyzwyczajenie, więc przepraszam, że zwróciłam się jako do „sezonowców”. A mój blog… jak mówiłam, jest znacznie gorszy w pomysłowości. Niezbyt oryginalny, nieciekawy… Jedyne co staram się utrzymać przy kondycji to gramatyka. Dopiero trzy posty, ponieważ resztę opublikuję, gdy skończę całokształt. Chcę mieć wszystko przygotowane, gdy będę się dzielić swoim beztalenciem ze światem :’) No i cóż, wena niespecjalnie mi sprzyja… buttherearemuchworsegamestoplay.blogspot.com/

  10. Wow. Serio, świeetne. Przeepięknie opisana cała sytuacja z Joshua (jak to się odmienia? xD) Niemal popłakałam się ze śmiechu czytając niektóre fragmenty. Jesli chodzi o błędy to chyba rzeczywiście najbardziej rzuca się w oczy interpunkcja, ale to nie ma większego znaczenia. Za to ABSOLUTNIE ZGADZAM SIĘ Z HUTLAWHEM123 (mam nadzieję, że dobrze napisałam;) DAJ NAM WRESZCIE ZASMAKOWAĆ SCENY SEKSUALNEJ BO OSZALEJĘ XDD a jeśli jeszcze mówimy o imionach, to rzeczywiście Ast jest świetne, drugie męskie mogłoby byc Collin albo Jordan, za to myślę, że dla ojca Peety pasowałoby Charles, a dla matki rzeczywiście Stephanie. No, geniuszu, w tempie bym prosiła ten rozdział ;***

    Potterhead ;**

Komentarze są zamknięte.