34: Groźby i obietnice

Witajcie. Przepraszam za opóźnienie. Nie obiecuję, ale jest szansa, że dziś będzie jeszcze jeden rozdział. Zapraszam do czytania i komentowani. 

 

 Nie mogę pozbyć się z twarzy triumfalnego uśmiechu. I patrząc na miny moich towarzyszy – oni również. Przez chwilę patrzę na Gale’a, jego twarz mnie przeraża. Maluje się na niej mieszanina, nienawiści, złości i czegoś jeszcze. Czegoś, czego nie jestem w stanie zidentyfikować. I to mnie tak bardzo przeraża. Peeta bierze mnie za rękę, jak zawsze perfekcyjnie odczytuje moje myśli. Gale podnosi się z krzesła, na którym siłą posadził go Haymitch, patrzy mi prosto w oczy i głosem przepełnionym nienawiścią, cedzi przez zęby

– Jeszcze z Tobą nie skończyłem Katniss, jeszcze będziesz mnie błagać bym Cię zabił- i szybkim krokiem kieruje się do wyjścia

– My też jeszcze z Tobą nie skończyliśmy Gale- zupełnie spokojnie odpowiada mu Peeta

Po tych słowach Gale gwałtownie się odwraca, jego oczy kurczą do wielkości małych szparek:

– Nie zadzieraj ze mną Mellark, nie wiesz, do czego jestem zdolny- syczy

– Wiem doskonale, do czego jesteś zdolny- odpowiada mu, Peeta

Gale robi krok na przód, jak by chciał uderzyć Peete, jednak silny uścisk strażnika go powstrzymuje

– Panie Hawthorne pójdzie Pan z nami- nie wiem czy mi się wydaje, czy naprawdę na twarzy strażnika widzę uśmiech

– Zamknijcie go gdzieś, zaraz się nim zajmę- wydaje polecenie Paylor, po czym odwraca się w naszą stronę i kontynuuje

– Chylę czoła, przed Waszą postawą, jednomyślnością, przebiegłością i uporem. Jestem bardzo mile zaskoczona Waszym zachowaniem, choć nie popieram tajnego nagrywania, chcę Wam pogratulować. To dzięki Wam mnóstwo ludzi ocaliło dziś życie, wszystkim Wam i każdemu z osobna należy się dozgonny szacunek wszystkich obywateli Panem – kończy i zaczyna bić nam brawo. Z zza okna dobiegają nas miarowe oklaski tysiąca ludzi. – A teraz pozwólcie za mną- wskazuje na balkon- pokażmy Was obywatelom, bo coś mi się wydaję, że decyzji nie muszę ogłaszać publicznie. Wątpię, by w Panem była, choć jedna osoba, która jeszcze jej nie zna.

– Paylor- przerywa jej Haymitch- przyjmij ode mnie jak i wszystkich obecnych tu zwycięzców przeprosiny. Musieliśmy się posunąć do takich metod, ze względu na wiedzę, jaką posiadaliśmy. To co zrobiliśmy, był w jak najlepszej wierze, mieliśmy na celu nie tylko ochronę tych wszystkich niewinnych dzieci, przed losem jaki zgotował nam Kapitol, ale chcieliśmy również ukazać Ci prawdziwe oblicze ludzi, których wybrałaś sobie na doradców.

– To raczej ja, powinnam przeprosić Was i całe Panem, za to, że tak pochopnie dobieram sobie współpracowników Haymitch

Paylor kieruje się w stronę balkonu, a my dyskretnie opuszczamy sale. Nie chcemy brać w tym udziału, tak naprawdę to Paylor podjęła ostateczną decyzję. Beetee wyłącza kamerę. Tłum na placu patrzy jak zaczarowany na Paylor, która mówi coś o jedności. O tym, że Panem powinno brać z nas przykład, że działamy razem pomimo tych wszystkich różnic, które nas dzielą. Do moich uszu dobiega jej kolejne słowa

– Dlatego też, drodzy Zwycięzcy pytam Was czy zgodzicie się- czuję mocne uderzenie w plecy. Jest tak silne, że nawet Peeta nie jest w stanie mnie utrzymać. Upadam na kolana i staczam się, boleśnie się uderzając, z przynajmniej ośmiu stopni. Kiedy zatrzymuję się na zimnych chodniku, kręci mi się w głowie, czuję jak krew spływa z mojej skroni. I ten przeraźliwy krzyk. To tłum zebranych na placu ludzi, przeraźliwie wrzeszczy. Próbuje się podnieść. Ale kołowrotek w mojej głowie mi to uniemożliwia. Biorę głęboki oddech, podnoszę się na łokciach i wpadam w jego ramiona.

– Leż, kochanie leż i się nie ruszaj- spoglądam w górę i widzę przerażone oczy Peety- Zaskoczył mnie, nie byłem w stanie Cię utrzymać

– Co się stało- dotykam ręką skroni i czuję ciepło krwi i czyjąś rękę, która ociera moją ranę. To nie ręką Peety, tylko Annie. Uśmiecha się do mnie ciepło.

– Leż Katniss, pewnie porządnie się potłukłaś?

– Bywało gorzej Annie, dziękuje- dotykam jej dłoni- Peeta, co się stało

– Gale Cię zepchnął

– Co?

– Zaskoczył nas, nie wiem nawet skąd się pojawił, Haymitch i Johanna za nim pobiegli

Podchodzi do nas Paylor.

– Wszystko w porządku Katniss? Lekarze, już tu jadą

– Jest dobrze Paylor, nie potrzebuję lekarza, Peeta pomóż mi wstać

– Ani myślę, leż czekamy na lekarza. I nie dyskutuj ze mną Katniss- ostatnie zdanie wypowiada bardzo stanowczo

– Leż skarbie, porządnie gruchnęłaś- mówi Haymitch zdyszanym głosem- on i Johanna trzymają ręce na kolanach i próbują uspokoić oddech. Peeta na niego spogląda. Haymitch ruchem głowy odpowiada na niezadane przez niego pytanie.

– Nie mogliśmy go złapać, miał nad nami kilka sekund przewagi- mówi Johanna dysząc

Nagle wokół nas, robi się jeszcze większe zamieszanie. Tłum się rozstępuje, a jakiś mężczyzna w turkusowych włosach i morskim garniturze prowadzi Gale’a.

– Ty gnoju- Peeta podrywa się by go uderzyć, jednak dłoń Paylor na jego ramieniu go powstrzymuje.

– Zachowajcie spokój- mówi ściszonym głosem Paylor- jeśli chcesz mogę go z Tobą zostawić w zamkniętym pokoju, ale nie przy ludziach Peeta.

– Pani Prezydent- mężczyzna przyprowadza do nas Gale’a,- co mamy z nim zrobić?

– Proszę o przekazanie tego człowieka moim strażnikom, i dziękuję Panu za pomoc- kończy po czym podaje mu rękę. Mężczyzna odpowiada na gest dopiero, w momencie, gdy czterech mężczyzn wprowadza Gale’a do Pałacu.

– Cała przyjemność po mojej stronie Pani Prezydent. Pani Mellark mam nadzieję, że nic Pani nie jest?

Zasysam powietrze. W głowie mam kompletną pustkę. Co mam odpowiedzieć na takie słowa.

– Dziękuję Panu za pomoc- Peeta wyciąga do niego dłoń- ja i narzeczona jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc- dodaje z uśmiechem.

– Och, przepraszam. Myślałem, że Państwo są już małżeństwem.

– Nie są- odpowiada mu Haymitch- ale osobiście wpiszę Pana na listę gości

Mężczyzna wydaje się być zakłopotany i jednocześnie ucieszony obietnicą Haymitcha.

Lekarze, którzy badają mnie w Pałacu, dochodzą do takiego samego wniosku jak ja. Nic mi nie jest. Na skroń przyklejają mi plaster, i każą przez kilka dni się oszczędzać. Wracamy do hotelu.

– To co, kiedy mamy się u Was stawić?- Johanna patrzy na nas przechylając głowę w bok

Spoglądam na Peetę, on na mnie i jednocześnie odpowiadamy

– Pakujcie się jedziemy do dwunastki

– Ale kiedy? – dopytuje Johanna

– Zaraz- odpowiadam jej z uśmiechem i idę do sypialni. Chcę się odświeżyć przed podróżą.

– Jak się czujesz Katniss- głos mamy jest pełen troski

– Dobrze mamo, nie słyszałam, kiedy weszłaś. Gotowa do podróży?

– Tak, dlaczego on to robi?

– Bo jeśli nie on to nikt nie będzie miał Katniss- odpowiada bardzo poważnie Peeta

Patrzę na niego osłupiała. Mama również, gdy Peeta kontynuuje

– Tak powiedział, zaraz po tym jak Cię zepchnął. A i krzyczał jeszcze, że prędzej Cię zabije, niż pozwoli Ci być ze mną.

– Nie słyszałam tego

– Chodź tu do mnie- Peeta otwiera ramiona, a ja nie zważając na obecność mamy zatapiam się w nich- nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić. Rozumiesz? Nikomu

– Wiem kochanie- przytulam się do niego mocniej. Kocham Cię

– Ja Ciebie też- odpowiada mi całując mnie w czoło

– A ja kocham Was oboje- dodaje mama z uśmiechem, podchodzi do nas i mocno przytula. Moje kochane dzieci. Kto by pomyślał, że Wy będziecie, a nie ważne, kocham Was i tyle.

– Johanna- rozbawienie w głosie Haymitcha mnie intryguje- Johanna, uciekamy to całe przytulanie jest zaraźliwe

Wszyscy wybuchamy śmiechem.

Po wylądowaniu w dwunastce idziemy na główny plac. Peeta wpadł na pewien pomysł, który wszystkim nam wydał się wspaniały. Trzyma mnie za rękę, gdy pukamy do domu Asta. Jestem troszkę przerażona, nigdy nie miałam w szkole przyjaciół, a mimo to wiem, że Peeta i Ast byli swojego czasu nierozłączni. Drzwi się otwierają

– O cholera, stary to Ty?- Ast jest naprawdę zaskoczony naszą wizytą, a może raczej wizytą Peety, bo ja stoję za jego plecami, a ciemna klatka schodowa ułatwia mi ukrycie się

– A no to ja. Cześć. Chłopie, sprawa jest, potrzebujemy pomocy

– My?

– No ja i Katniss- wyłaniam się z zza pleców Peety

– Cześć

– Katniss- jego twarz maluje kompletne zaskoczenie, a moje imię wypowiada prawie szeptem

– Ast? Wszystko w porządku?- Peeta wydaje się być zaniepokojony

– Zwycięzca Igrzysk w moim domu- jest rozanielony

– Tak dla przypomnienia- wtrąca Peeta z irytacją wymalowaną na twarzy- to ja też zwyciężyłem, pamiętasz?

– No tak Peeta, ale to jest Katniss

Podbródek zaczyna mi się trząść, gdy próbuję powstrzymać śmiech.

– Czy mogę wiedzieć, co Cię tak bawi?- Peeta patrzy na mnie uważnie

– Nic- odpowiadam najsłodziej jak potrafię

– Katniss?

Nie jestem w stanie nic powiedzieć. Staram się tylko, z całej siły powstrzymać śmiech

– Katniss, co Cię tak bawi?- Peeta ponawia pytanie, a Ast tylko na nas patrzy

– Haymitch, musi popracować nad Twoją rozpoznawalnością. Widać Twoi koledzy zapominają, że wygrałeś igrzyska- mówię z uśmiechem i on w mig rozpoznaje w tym żart

– Uduszę Cię, obiecuję- uduszę Cię Katniss

– A masz na myśli jakąś konkretną metodę?

– Coś wymyślę- odpowiada mi z tym swoim figlarnym uśmiechem

– A mam to traktować, jak groźbę czy obietnicę?- odpowiadam mu tonem, jakim mówił do mnie Finnick na Ćwierczwieczu poskromienia

– Obietnicę- mówi ponętnym głosem i całuje mnie w szyje

Ast głośno przełyka ślinę. Spoglądamy na niego. Patrzy na nas z niedowierzaniem, kiedy pyta

– To jaką, to sprawę macie do mnie?- bardzo uważnie nas obserwuje

Kiedy Peeta wyjaśnia mu cały plan, Ast od razu go popiera i obiecuje wszystko zorganizować. Umawiamy się, więc na wieczór. Kiedy wychodzimy, a Ast zamyka za sobą drzwi, ręka Peety przyciąga mnie do siebie.

– Przez cały dzień, robisz wszystko bym nie mógł doczekać się wieczoru. Strasznie mnie prowokujesz Katniss.

– Bo nie mogę się już doczekać dzisiejszej nocy- odpowiadam i całuję go w usta.

21 myśli na temat “34: Groźby i obietnice

  1. Super! Nie mogę się doczekać”wieczoru”:D mam nadzieje że teraz im tego nikt nie przerwie;D

    Puma

    P.S. A jak przerwie, to ja Ciebie chyba uduszę…

  2. Kilka przecinków, ale już jest lepiej 😉 Tylko jeden „Choć tu do mnie” to chyba miało być chodź – w sensie podejdź, a nie choć – w sensie pomimo czegoś. Gdybyś miała jakieś wątpliwości, to możesz się czy ze mną, czy z innymi, myślę, że mogę się tu wypowiedzieć w Naszym (Fanów) imieniu, skontaktować, przesłać rozdział do „korekty” (oczywiście chodzi mi o interpunkcję i ortografię, a nie fabułę), a w końcu sama dostrzegałabyś wszystkie błędy i rozdziały byłyby idealne, a nie tylko genialne 😉

  3. Peeta powinien udusić Gale’a. O Boże, jak on mnie denerwuje, ale uwielbiam każdą chwilę, gdy grają mu na nosie. Dobrze, że wszyscy się na nim poznali. I jak zwykle nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału 😀

  4. Dziękuje, za wyłapanie literówki. Przepraszam za jej powstanie. Pracuję nad sobą. A przynajmniej tak mi się wydaje.

  5. Rozdział super ! Z resztą jak każdy 🙂 Ok, może i brakuje trochę przecinków no ale do przesady.. Nie róbmy jakiejś afery, to jest opowiadanie dla nas, a nie na jakiś konkurs.. 🙂 Większość osób i tak tego nie zauważa.. Ważna jest treść.. A w Twoim przypadku jest to treść niesamowita ! ;** Oby tak dalej <3

  6. Jest świetnie i co raz lepiej, ale może być jeszcze lepiej 🙂 Proponowałbym wprowadzić więcej brutalności. Np. tutaj już Gale jest gotowy na pobicie Peety, daj im trochę tych pięści po twarzy, to by było naprawdę świetne. Albo gdy Hawthorne spycha Katniss. Można by było dodać coś w rodzaju pchnięcia nożem, uderzenie ostrym/twardym narzędziem. To tylko moja sugestia, decyzja należy do Ciebie. Ogółem rozdział boski. I ja też nie mogę doczekać się dzisiejszego wieczoru 😀 Witaj w klubie Peeta! ;D

  7. Ja nie wytrzymam do jutra! Ja nie wytrzymam nawet dodasz wieczora!( chyba, że wieczór to dla Ciebie 16-17-18-19-20-21 to może wytrzymam;D) My tu do cholery czekamy!!!

    Puma

  8. Kochani. Notkę dodam do godziny 18:30. Ale jedna mała uwaga. W świecie Katniss i Peety dzień jest bardzo długi taki na najbliższe trzy notki:) Tak długi, że noc nastanie w okolicach wtorku wieczorem. I to dopiero po deklaracji pełnoletności każdego z Was:)

  9. CO?! WTOREK?! I TO JESZCZE WIECZOREM?! No nie… Ale mimo wszystko, fajnie że dodasz dzisiaj coś:***

    Puma

    P.S. Teraz u Ciebie i u Kobry czekam na rozdział 35:D

  10. Wtorek? No trudno 🙁 Tym razem poczekam i nie będę Cię męczyć, bo mam nadzieję, że będzie to dłuuugi i romantyczny rozdział 😀 Życzę weny ;*

Komentarze są zamknięte.