38: Czy jesteś moim tatą?

Następny wpis jutro wieczorem. A.

 

Zapraszam do czytania i komentowania. Oby Wam się podobałoJ

Johanna klęka przy mnie, delikatnie gładzi moje plecy, milczy. Usilnie próbuje złapać oddech. Słyszę ich rozmowę:

– Musimy, go stąd zabrać nim zobaczy go Katniss- po tych słowach Peeta, chce zdjąć ciało Jaskra.

– Poczekaj, przyjrzyjmy się temu raz jeszcze- mówi spokojnie Haymitch, łapiąc go za ramie.

– Czemu, Ty chcesz się jeszcze przyglądać? W każdej chwili, może tu być Katniss- nie chcę by to widziała. Ona lubiła tego kota- dodaje smutnym głosem.

– Nie lubiła- odpowiada mu automatycznie Haymitch.

– Wiem, że nie lubiła, ale on należał do Prim- słyszę smutek w głosie Peety.

Czuję na sobie czyjś wzrok. Podnoszę głowę i widzę wpatrzone w nas oczy Daniela. Szturcham delikatnie łokciem Johanne. Ona też na niego spogląda i ruchem głowy daje mu do zrozumienia, by się odwrócił. On tego jednak nie robi. Patrzy na nią dziwnym wzrokiem. Nagle wyciąga rękę, szturcha Peete w ramie, a sam szybkim krokiem podchodzi do Johanny. Peeta mnie zauważa, podbiega do mnie i zamyka mnie w swoich ramionach.

– Tak mi przykro kochanie- mówi ciepło do mojego ucha- wiem, że tak niewiele zostało Ci po Prim.

– Peeta, mnie nie chodzi o tego głupiego kota, tylko o Ciebie- mój głos mimo tego, że bardzo cichy jest niesamowicie stanowczy.

– Katniss, nic mi nie będzie- stara się mówić lekko, ale ja go znam. – Nic mi nie będzie.- uśmiecha się delikatnie, ale ten uśmiech niknie z jego twarzy pod wpływem mojego wzroku.

– Czy ktoś- odwracamy się gwałtownie, na dźwięk głosu Enobarii- może mi wyjaśnić jak ten, jak to, jak…

– Jak Gale uciekł?- kończy za nią Beetee.

– O to osobiście zapytam naszą Panią Prezydent- odpowiada gniewnie Haymitch.

Patrzę w stronę domu. Wszyscy stoją na ganku, uważnie nam się przyglądając.

– Ast, Danielu- zaczynam mówić, ale na chwilę muszę przerwać- tak bardzo zaskakuje mnie widok Johanny w niego wtulonej- możecie już iść, nie chcę narażać Was na nieprzyjemności.- otwieram usta, by powiedzieć coś jeszcze, ale Daniel mi przerywa.

– O nie, Katniss, nie tym razem- mówi bardzo stanowczo- przyglądam mu się zaskoczona- Katniss, nie pozbędziecie się mnie. Raz postanowiłem się nie wtrącać, przez co moja żona i córeczka nie żyją. Drugi raz tego nie zrobię. Zostaję tu by Wam pomóc, o ile pozwolicie- przydam się. – Po tych słowach patrzy na mnie pytająco. Widzę Johanne, wpatrzoną w niego.

– Dobra, im nas więcej, tym lepiej- odpowiada mu Haymitch- Ast?

– Tak?

– Wracaj do domu- mówi do niego spokojnie Peeta.

– Powiesz mi jedno Peeta?- patrzy na niego bardzo poważnie.

– Pytaj- odpowiada lekko zaskoczony Peeta.

– To zrobił Gale Hawthorne?

– Tak nam się wydaje- odpowiada mu Peeta.

– A chcecie go zabić, czy tylko okaleczyć? Bo ja chętnie pomogę, we wszystkim- jego głos przepełnia gniew.

Peeta nic na to nie mówi, tylko patrzy na niego pytająco.

– Stella- mówi cicho Ast.

– Jesteś pewny? – nie wiem czemu, ale Peeta posmutniał.

– Znalazłem list w dniu dożynek, nie miałem kiedy Ci powiedzieć.

– Mogłeś po moim powrocie.

– Nie chciałem Ci przeszkadzać.

– Ast- stanowczość w  jego głosie jest lekko przerażająca.

– Dobra, nieważne. Teraz już wiesz. – mówi zrezygnowanym głosem.

– Jak go złapiemy, daję Ci go na godzinę- mówi Peeta zupełnie poważnie.

Zdejmujemy Jaskra z bramy, Ast na ochotnika chce go pochować. Patrzymy jak to robi.

– Stella- głos Peety wpada wprost do mojego ucha- była siostrą bliźniaczka Asta. Na jakiś miesiąc przed dożynkami, popełniła samobójstwo. Zostawiła tylko kartkę, że on jej nie kocha i ona nie chce już żyć.

– Gale?- pytam równie cicho.

– Na kartce pisało ON. Dobra pogadam z nim potem, jak się czegoś dowiem to Ci powiem.

– Katniss- wyrywa mnie głos Haymitcha- kiedy ostatni raz miałaś na sobie, tą koszule?

Spoglądam na Peete, on na mnie. Haymitch kontynuuje:

– Dobra, inaczej, kiedy ostatnio ją widzieliście?

– Rano, na podłodze sypialni- odpowiada spokojnie Peeta.

– Działo się coś dziwnego?

– Nie- odpowiada Peeta.

– Tak- mówię- rano obudził mnie dźwięk zamykanych drzwi, myślałam, że mi się zdawało.

– Nie sprawdziłaś tego?- w głosie Haymitcha słychać niedowierzanie.

– Nie. Peeta spał obok, a w pokoju nie był nikogo poza nami.

– Nie było, czy myślałaś, że nie było- Haymitch nie daje za wygraną.

– Haymitch- przerywa mu Peeta- gdyby ktoś był w naszej sypialni, miałby przynajmniej dziesięć możliwości by coś nam zrobić.

Haymitch nie odpowiada. Dochodzimy do domu, gdzie wszyscy nadal czekają na nas na ganku. Wchodzimy do kuchni. Teraz musimy im to jakoś wytłumaczyć. Effie, wyjmuje z torebki mały telewizorek i dwa zestawy słuchawek. Podaje po jednej Joshua i Peeterowi, włącza im bajkę. Zaczynamy rozmawiać. Kiedy kończymy, Effie wstaje.

– Ja i Joshua wracamy do Kapitolu, i Tobie Annie radzę to samo. Nie narażę syna na takie niebezpieczeństwo.

– To także mój syn- wrzeszczy na nią Haymitch.

– Powiedziałam- mówi stanowczo Effie.

– Ja też, nie zabierzesz mi go znowu.

Spoglądam do salonu. Joshua siedzi z słuchawkami na szyi, przygląda się temu co się dzieje. Wstaję niezauważona przez nikogo, prócz Peety. Podchodzę do niego:

– Czemu nie oglądasz?

– Ciociu, a wujek Haymitch to mój tata?

No i nie wiem, co mam mu odpowiedzieć. Ale jest Peeta:

– A chciałbyś?

Nie odpowiada nam, tylko kiwa głową.

– To może mu to powiesz?- zagaduje go Peeta.

Joshua wstaje, podbiega do Haymitcha i ciągnie go za rękę.

– Tak?- Haymitch przerywa kłótnię z Effie i spogląda na syna.

– Jesteś moim tatą?

Prostota pytania, powala nas wszystkich. Haymitch kuca, patrzy mu w oczy i odpowiada:

– Tak.

– To super- odpowiada i chce wracać do salonu. Haymitch jednak go zatrzymuje i mocno przytula. Coś mu mówi do ucha, po czym blednie i pyta:

– Jesteś pewny?

– Tak tato, to miała być tajemnica, ale przed tatą nie można mieć tajemnic.

– Opowiesz nam o tym? Prosze.

– No dobra.- odpowiada Joshua, siada na kolanach Haymitcha i mówi. Rano, jak wszyscy jeszcze spali, to poszliśmy zobaczyć gęsi. I widzieliśmy tego kuzyna cioci Katniss, jak wchodził do jej domu. Pewnie chciał jej zrobić niespodziankę. Zrobił?

Czuję zimne krople potu spływające po moich plecach.

– O której wstali chłopcy?- Haymitch zwraca się do rodziców Peety.

– Nie wiem, my wstaliśmy na jakąś godzinę przed Waszym przyjściem, a oni już byli na nogach. – odpowiada Pan Mellark.

– Gdzie masz łuk Katniss?- pyta odnosząc Josha do salonu.

– W holu- odpowiadam.

– Dobra- zaczyna stanowczo- Beetee?

– Jadę działać- mówi mu tylko i opuszcza kuchnie.

– Johanna- obserwujesz tylne wyjście- wskazuje palcem na kuchenne drzwi, Enobaria- pilnujesz, żeby nikomu nie przyszło do głowy opuszczenie tego domu, Katniss- hol. Bierz łuk, siedź i strzelaj bez pytania. Reszta siedzi cicho i się nie odzywa. Zrozumiano?

Wszyscy kiwają głowami.

– Dobra Panowie, idziemy.

Wychodzą. Patrzę jak wychodzi, idzie sprawdzić tamten dom. W razie potrzeby Haymitch go ochroni, ale jednak bardzo się o niego boję. To straszne uczucie, że może mu się coś stać. Lęk przeszywa moje ciało. Myślę tylko o tym, że nie mogę go stracić.

Czyjaś dłoń zaciska się na moich ustach, a druga przytrzymuje moje ręce. Nie mam możliwości ruchu, staram się obrócić głowę.

– No, a teraz bądź cicho, bo pierwsza osoba, która wyjdzie z tej kuchni zarobi kulkę- widzę w jego dłoni, która przyciska mi ręce do tułowia- pistolet- a teraz poczekamy sobie, na Twojego kochasia Kotna. A potem może, sprawdzimy czy pode mną też będziesz tak jęczeć jak dziś rano- kończy mówić i przesuwa język po moim policzku.

 

32 myśli na temat “38: Czy jesteś moim tatą?

  1. aaaa o jezuu brak mi słów *-* Nie umiem opisać tego co teraz przeżyłam : o Śwoeeeeeetnie piszesz ! Tylko błagam nie uśmiercaj Peety : (

    Zefir

  2. W końcu się zaczyna! Gale pokaże na co go stać, mam nadzieję. I tak btw. PEETA MOŻE UMRZEĆ (tak bardzo kocham uśmiercanie bohaterów), a przynajmniej niech zostanie bardzo, ale to bardzo ranny. Dramaturgia BARDZO mile widziana 😀 (jkbc to nie myślcie, że szaleję za Gale’em. Chłopców lubię po równo, ale Peeniss 4ever :}) I znowu czekaj na kolejny dzień, na kolejny wieczór, na kolejny rozdział, na kolejny zawał serca ;/ Rozdział cudowny. Jakaś jedna literówka. I mam propozycję. Gdy bohaterowie prowadzą dialog to czasami zamiast Peeta (blondyn, mój ukochany, piekarz, Mellark), Haymitch (Abernathy, dawny mentor, pijak itp.) i do innych pisz, jeżeli możesz trochę inne określenia, bo odrobinę denerwujące ;p Nie będzie powtórzeń 🙂 A tak świetnie 😀 Czekam z niecierpliwością na czwartek! Już się boję, tego co się będzie działo! 😀 Weny!

  3. Niech nie uśmierca, a jak ma kogoś poranić to tylko tak żaby wyzdrowiał, bo glupio będzie jeżeli znowu im oderwą nogi i ręce. Nie w dosłownym znaczeniu tego zdania ale wiecie o co mi chodzi. Oni juz wystarczajaco przeżyli, ale niech sie tez nie skonczy happy end ze Gala zabili i żyją długo i szczęśliwie. Ale to juz jest decyzja naszej kochanej Ani, bo ona tu jest autorką

  4. O cholera!! To jest kurde jedyne co moge powiedzieć, zakończyłas w jeszcze gorszym momencie niż w ostatnim rozdziale! AAAAAAA HUTLAWHEM123 WYBACZ ALE CHYBA CIE POJEBALO!!!!! PEETA NIE UMRZE I KROPKA. TYYYLE W TEMACIE, JASNE ANIU??? ;***

  5. W TAKIM MOMENCIE KONCZYĆ ??? DODAJ JESZCZE JEDEN DZISIAJ !!! Tylko fajnie by było, żeby – tak jak koleżanka wyżej mówiła – było trochę dramatyzmu. Niech Gale zmusi do czegoś Katniss… I może niech Peeta będzie ranny. nie koniecznie musi umierać, ale niech będzie chociaż ranny. 😉 i super by było, żeby była jakaś mocna sytuacja z Katniss i Gale’em. ;))) Ale to tylko moje zdanie… ale PROSZĘ DODAJ JESZCZE JEDEN DZISIAJ !!!

  6. Zgadzam sie z katnisspeeta! Fajnie by bylo gdyby bylo cos mocnego i Peeta moze byc ranny, ale nie tak na całe życie :((

  7. Potterhead_xx przykro mi, ale tak. Pojebało mnie. Nie lubię historyjek miłosnych typu Zmierzch i wolę, żeby Peeta umarł i wtedy Katniss mogłaby popełnić samobójstwo i to by naprawdę wstrząsnęło ludźmi, a nie „Peeta żyje. Peeta bezpieczny. Peeta happy. Peeta i Katniss długo i szczęśliwie.” Byłoby wprost wspaniale gdyby umarł 😉 Może trochę później (a nawet na pewno późnij xp), ale gdyby umarł to by było mega poruszające. Tak jak w trylogii. Ginęło tyle ludzi poświęcając się dla tej dwójki i dlatego książki te podbiły serca ludzi. Ania sama zadecyduje, ale ja jej radzę jak najlepiej. Gdyby Peeta umarł… Oho wybuchłaby wojna wzniecona przez Katniss. By się działo. Więc… „Soreczka!!!11 Pojebało mje!1!1 Umrzyj Peeta11!!11” 😉

  8. A ja bym wolała, żeby to Katniss cos się stało. Żeby Gale zagroził, że zabije Peete, jeśli ona np. nie prześpi się z nim!!! To by było mocne !!! A Peeta mógłby być ranny. Ale żeby przeżył !!! A żeby coś się działo. A potem np. Katniss będzie z ciąży, ale problem będzie w tym, ze nie będzie wiedziała, czy to Peeta jest ojcem, czy Gale… Albo potem może stracić dziecko i się załamać. Ale może stać się coś z Johanną i Dawidem. Ale nie zabijaj nikogo !!! ;D

  9. Gale mógłby porwać Katniss albo Peeete ale pod żadnym pozorem rzadnego z nich nie uśmiercaj!!!! Gale może powiedzieć że większą krzywde wyżądzi Peecie porywając Katniss niż go zabijają no i ją porwie troche podręczy, może ją zgwałcić a potem Peeta ją znajdzie i to będzie taka romantyczna scena a potem będą wszędzie razem a on nie będzie chciał z niej spóścieć oka nawet po śmierci Gale i może powiedzieć coś w stylu ta rozłąka z tobą i myśl że mogę cię już więcej nie zobacze były nawet gorsze niż tortury w Kapitolu oczywiście to tylko mój pomysł 😉

  10. Kurcze sory za błędy w pisowni ale trochę się spieszyłam mam nadzieję że zrozumiecie 😉

  11. Zgadzam się w 100% z Wroną. Bez Peety to op. Nie miałoby sensu, ponieważ po jego śmierci Katniss załamałaby się, a uważam że Katniss szczęśliwa jest bardziej interesująca niż Katniss załamana. Po śmierci Peety najprawdopodobniej popełniłaby samobójstwo, bo przecież bez Peety żyć nie może.

    Z poważaniem, Puma

  12. Ania nie zabije Peety, bo gdyby on umarł to by opowiadanie nie istniało. Jak to: Dalsze losy Peety i Katniss bez Peety ? Kompletnie bez sensu.

  13. Dobra, stop! I tak Ania ma pewnie napisane „scenariusze” na kilka następnych rozdziałów wiec i tak nic nie zmienimy. Koniec z tym, bo Ania sama zdecyduje jak będzie najlepiej, a dla każdego co innego i o gustach sie nie dyskutuje. Znacie moje zdanie w komentarzach powyżej, ale to tylko moje zdanie.

  14. Wyobraziłam sobie minę Haymitcha, kiedy Joshua powiedział, że super, że jest jego tatą. I nagle zrozumiałam, że zmieniasz tego pijaka, który całe życie był sam w człowieka, który dostaje od losu szanse na lepsze życie. Za samo to należą ci się duże brawa. 😀 Czekam na nowy rozdział i mam nadzieję, że wena ci dopisze. Tymczasem zapraszam do mnie na nowy rozdział 😀

    peetaikatniss.blox.pl/html

Komentarze są zamknięte.