4: Męskie rozmowy

Stoję i patrzę jak Sae odchodzi. Wciąż słyszę w uszach jej słowa

– Najstarszy brat Peety żyje. Od paru dni widuje się go w ruinach piekarni. Ale tylko nocą. Jak by dalej bał się tego jak ludzie zareagują na jego obecność.

– Skąd o tym wiesz?

– Ludzie dużo widzą i dużo wiedzą Katniss.

– Powiedziałaś, że on nadal się boi reakcji ludzi. Jakiej reakcji o czym Ty mówisz?

– Ty naprawdę nic nie wiesz?

– O czym nie wiem?

– Zastanawiałaś się nad tym dlaczego Peeta mieszka tu sam?

– Pewnie jego rodzina chciała być bliżej piekarni.

– Albo raczej jego matka kazała mu wybierać. I on dokonał wyboru

– Nie rozumiem

– Coś mi się zdaje, że nie ja powinnam Ci o tym opowiedzieć.

– Jak nie Ty to kto?

– Peeta- po tych słowach odchodzi. Pozostawiając mnie z moimi myślami. Co miała na myśli. Czuję na sobie dłonie Peety, nie słyszałam kiedy przyszedł.

– Czy coś się stało?

– Dlaczego Twoja rodzina nie zamieszkała tutaj z Tobą?- postanawiam najpierw wyjaśnić tą sprawę zanim powiem mu o jego bracie

– A więc w końcu Ci powiedziała, zastanawiałem się kiedy ktoś to zrobi

– Możesz mi to wyjaśnić. Bo mam dziwne wrażenie, że wszyscy o czymś wiedzą. Wszyscy tylko nie ja.

– To długa historia.

– Nic nie szkodzi. Mamy dużo czasu.

– Katniss, obiecuję wszystko Ci opowiem. Ale najpierw proszę spakuj i przenieś swoje rzeczy do mnie. Potem przygotujemy kolacje. A potem Ci powiem, przyrzekam. Chcę mieć Cię przy sobie. Chcę wiedzieć, że wczorajszy dzień i noc nie były snem. Bo naprawdę nie wiem jak się zachowasz gdy poznasz prawdę.

– Teraz to już musisz, natychmiast powiedzieć mi o chodzi. Bo nic na świecie nie jest w stanie zmienić mojej decyzji o zamieszkaniu z Tobą.

– Skoro nic nie zmieni Twojej decyzji to proszę zróbmy to o co proszę. Musze najpierw uporać się z tym w mojej głowie. Potem Ci to wyjaśnię. Katniss.

– Dobrze więc, pomożesz mi w pakowaniu?

Spakowanie moich najpotrzebniejszych rzeczy zajęło nam dobrze ponad godzinę. Rozpakowanie ich kolejną. Przez cały ten czas prawie wcale ze sobą nie rozmawialiśmy. Nie wiem o czym myślał Peeta, ale moje myśli skupione były wokół ruin piekarni, przy jego bracie. Kiedy wszystko na kolację było już gotowe, zając piekł się w piekarniku, Peeta zaparzył herbatę. Siada przy kuchennym stole i gestem wskazuje bym zrobiła to samo. Siadam więc a on zaczyna swoją opowieść.

– Po naszym powrocie z 74 igrzysk na dworcu przywitali mnie tylko tata i Patrick- mój najstarszy brat. Wtedy już wiedziałem,że coś jest nie tak- uświadamiam sobie,że nie zauważyłam tego. Postanawiam jednak mu nie przerywać.- Kiedy weszliśmy do domu, moja matka nawet się ze mną nie przywitała. Od razu zaczęła krzyczeć. Ogólnie dużo krzyczała ale sens był taki, że prędzej się mnie wyrzeknie niż pozwoli na mój związek z dziewczyna z Złożyska. Mam sobie znaleźć inną i zakończyć tą farsę albo moja noga więcej nie postanie w tym domu. Peeter mój średni brat jej w tym wtórował. Ojciec i Patrick milczeli. Poszedłem więc do swojego pokoju, spakowałem swoje rzeczy i zamieszkałem tutaj. Sam.

Najwyraźniej widzi moją minę bo szybko dodaje.

– Katniss jesteś i byłaś dla mnie wszystkim. Całym moim światem. Wybór był prosty. Wiesz tamtej nocy mój ojciec i Patrick mnie odwiedzili. Powiedzieli mi, że są ze mnie dumni, że mnie kochają. Cieszą się, że jestem z Tobą i życzą nam jak najlepiej. Tata dodał, że do jego piekarni zawsze mogę przyjść i tak też robiłem. I oto cała historia. Katniss bez względu na to co mówi i robi moja matka, Ty jesteś dla mnie najważniejsza. Z Tobą chcę przeżyć życie.

No tego się nie spodziewałam. Praktycznie nigdy nie poznałam jego matki. Zaś ojciec zawsze był dla mnie miły. Ale coś takiego. Uświadamiam sobie ile on dla mnie poświęcił i jak go krzywdziłam przez ostatnie lata. Zrywam się z krzesła, podchodzę do niego. Obejmuję go . To jedyna rzecz jaką mogę w tej chwili zrobić. Jedyne co mogę zrobić dla niego. I już wiem, że nie powiem mu o Patricku, po prostu go tam zaprowadzę. Nie dopuszczę do tego by po raz kolejny dokonywał wyboru. Bo wiem, czuje instynktownie jakiego wyboru dokona. A tego chcę uniknąć. Zrobię wszystko żeby zjednoczyć to co pozostało z jego rodziny. Przytulam go mocniej do siebie i wprost do ucha mówię

– Kocham Cie

– Ja Ciebie też, nawet nie wiesz jak bardzo

– Miło to w końcu usłyszeć.

– Nie chciałem Cię naciskać.

– Myślałam, że już mnie nie kochasz, że bawisz się mną

– Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Gesty są ważne Katniss, nie słowa

– Słowa też są ważne, dla mnie są ważne

– Obiecuję – podnosi do góry dwa palce prawej dłoni- że od dziś aż do śmierci będę Ci codziennie powtarzał jak bardzo Cię kocham, i postaram się również okazywać Ci to na każdym kroku. Kocham Cię Katniss- wieńczy te słowa pocałunkiem

Reszta dnia aż do późnego popołudnia upłynęła nam na planowaniu naszego dalszego życia. Tego jak będziemy się dzielić domowymi obowiązkami. W sumie nasze ustalenia poprzestały na tym, że każdą chwilę chcemy spędzać razem, wszystkim się dzielić. Z drobnym wyjątkiem. Każde z nas będzie miało czas na rozwijanie swojej pasji. Ja będę polować, Peeta będzie malować. Kiedy więc rozlega się pukanie do drzwi, wszystko do kolacji jest gotowe a ona sama czeka na naszego gościa, na pięknie nakrytym przez Peetę stole. Haymitch wydaje się być zaskoczony tym wszystkim, co jednak nie zmienia jego sposobu bycia. Z kąśliwymi uwagami i wścibskimi pytaniami.

– Czyli jak to z Wami teraz jest, znowu miłość kwitnie- pyta siadając do stołu

Widzę, że Peeta chce odpowiedzieć, ale czuję, że to pytanie jest skierowane do mnie. Mówię więc

– Nareszcie miłość kwitnie. Bez względu na to jakie Ty masz zdanie na ten temat.

– W takim razie kiedy ślub

– Sądzę- mówi Peeta- że tamte zaręczyny można uznać za nieważne. Kiedy uznam to za stosowne poproszę Katniss o rękę, ona jeśli tylko taka będzie jej wola, przyjmie je. A potem się zobaczy. I to wszystko co powinieneś wiedzieć w tym temacie. W końcu mamy czas na poznanie siebie. Na nauczenie się miłości do siebie w normalnym życiu. I nikomu nic do tego. Nawet Tobie

– Dobra postawa. Nawet bardzo dobra. Ale ze względu na propozycję z jaką tu przyszedłem dość problematyczna.

– O co Tobie chodzi – pytam już lekko poirytowana

– Mam dla Was propozycję od prezydent Paylor. Dokładnie to propozycja dla Katniss, ale Twój udział Peeta również byłby znaczący

– Jaką więc propozycję ma Paylor dla Katniss – pyta Peeta

– Chce by Katniss przed całym Panem opowiedziała dlaczego zabiła Coin. – odpowiada Haymitch

– A w jaki sposób miałabym niby to zrobić?

– W ulubiony sposób Kapitolu. W wywiadzie oczywiście. Pytania zadawać będzie Caesar- wasz dobry znajomy. Chcą też jeszcze raz przegłosować kwestię ostatnich głodowych igrzysk przeznaczonych dla dzieci sami wiecie czyich.

Peeta reaguje natychmiast.

– Katniss została uniewinniona. A co do igrzysk już raz wyraziliśmy swoje zdanie. Chyba nie ma sensu tego powtarzać.

– Wiem, ale ona chce dać Katniss szansę na powiedzenie dlaczego to zrobiła. Wszyscy są tego ciekawi nawet ja, więc może warto rozważyć tą propozycję

– Pojedziemy tam- decyzję podejmuję prawie natychmiast. Powiem wszystkim co ona zrobiła mojej siostrze i reszcie tych dzieci. To była jej bomba. – obydwaj patrzą na mnie. Dociera do mnie, że oni naprawdę nie zdawali sobie z tego sprawy. A co do igrzysk dodaję głosowanie trzeba powtórzyć bo ja zmieniłam zdanie. Nie pozwolę na to barbarzyństwo po raz kolejny. A teraz jedźmy

Jemy w milczeniu. Kiedy nasze talerze są już puste( zając okazał się wyśmienity) Haymitch przerywa cisze.

– Mogę zadzwonić do Kapitolu i powiedzieć, że się zgadzacie

– Tak – odpowiadam

– Ruszamy za tydzień

– Będziemy gotowi- odpowiada mu tym razem Peeta

– Dziękuje za kolację. Była naprawdę wspaniała. Dobre rzeczy wychodzą Wam jak działacie razem, oby tak dalej. Pójdę już

– Może wybierzesz się z nami na spacer do dystryktu. Noc jest dziś taka piękna.- pytam go

Widzę jego wzrok. On już wie o co mi chodzi.

– Naprawdę chcesz jeszcze gdzieś dziś wychodzić- w głosie Peety słychać, że miał inne plany na dzisiejszy wieczór

– Och Peeta- mówi Haymitch , spacer dobrze nam wszystkim zrobi. Katniss ma rację

– Dobrze już dobrze, przyniosę nasze kurtki- i idzie w kierunku schodów. Gdy tylko jego kroki cichną Haymitch podchodzi bardzo blisko mnie, patrzy mi w oczy i bardzo cicho pyta

– Od kiedy i od kogo wiesz?

– Śliska Sae powiedziała mi dziś rano

– On nie wie

– Jeszcze nie

– Jaki masz plan

– Chcę doprowadzić do ich spotkania

– A jego zdanie

– Już raz dokonał wyboru pomiędzy swoją rodziną a mną nie chcę drugi raz do tego dopuścić

– Widzę, że wiesz więcej niż mi się wydawało

– Szkoda tylko, że nie wiem tego od Ciebie

– To on powinien Ci to powiedzieć

– I zrobił to dzisiaj

– I bardzo dobrze, a Twój plan w pełni popieram

– Dziękuje za pomoc

– Dla Ciebie, dla Was wszystko skarbie

– O czym rozmawiacie- Peeta nagle pojawia się w kuchni

– Obgadujemy Cię- mówię z uśmiechem

– A to sobie nie przeszkadzajcie- odpowiada również się uśmiechając

– To co idziemy – pyta pomagając mi założyć kurtkę

– Tak – odpowiadamy zgodnie Haymitch i ja

Noc naprawdę jest piękna. Niego usłane gwiazdami. Peeta bierze mnie za rękę i udajemy się w stronę dystryktu. Po drodze omawiamy plan naszej podróży do Kapitolu. Ale moje myśli cały czas zmierzają w innym kierunku. Zastanawiam się czy dobrze postępuje. Z zamyślenia wyrywa mnie głos Haymitcha

– Co o tym sądzisz Katniss?

Patrzę na niego pytającym wzrokiem. Próbuję dać mu do zrozumienia, że nic nie słyszałam

– Oj zakochana dziewczyno- Haymitch po raz kolejny ratuje sytuację- pytam czy chcecie gdzieś się zatrzymać w drodze powrotnej

– Może odwiedzimy Twoją mamę – co Ty na to kochanie- pyta Peeta

– To świetny pomysł. Dziękuje- odpowiadam i mocniej się do niego przytulam

Jesteśmy już prawie na głównym placu miasteczka.

– To ja pójdę poszukać, może znajdę tu gdzieś odrobinę likieru, dobrej nocy – mówi Haymitch i odchodzi

– Dobranoc – odpowiadamy

– To co wracamy do domu

– Nie choć zobaczymy w jakim stanie są obecnie nasze domy rodzinne, zacznijmy od Twojego – i ciągnę go w kierunku piekarni.

– Nie wiem czy to jest dobry pomysł

– No chodź zobaczymy tylko i wracamy, obiecuję- uśmiecham się przymilnie i wydaje się, że Peeta rozumie, że nie ma za bardzo wyboru idzie więc za mną delikatnie się ociągając.

Dochodzimy do ruin piekarni. Widzę, że jest dokładnie w takim samym stanie jak wtedy, gdy widziałam ją po raz ostatni. Wchodzę ostrożnie do środka. Peeta cały czas idzie za mną trzymając moją dłoń. Dochodzimy aż do tylnych drzwi po których pozostały tylko zgliszcza.

– Musieli mieć straszną śmierć

– Przepraszam. Nie pomyślałam. Peeta ja

– Nic się nie stało kochanie- przerywa mi- po prostu jeszcze tu nie byłem, nie wiedziałem, że to jest w aż tak złym stanie

Stoimy w mroku. Daleko od głównego wejścia. Nagle słyszymy czyjeś kroki. Peeta chce biec by powstrzymać intruza. Przytrzymuję go jednak mocno. Prawie przyklejam się do jego ciała i najciszej jak tylko potrafię mówię

– Przepraszam. Nie wiedziałam jak Ci to powiedzieć.

– Co powiedzieć?

Naszą rozmowę przerywa dźwięk czyjegoś płaczu. I czyjeś kroki. O wiele delikatniejsze niż poprzednio

– Witaj- obydwoje rozpoznajemy ten głos. Znamy go ze szkoły. To dziewczyna ze Złożyska starsza od nas zaledwie o parę lat. Mieszkała kilka domów dalej.

– Cześć- od razu rozpoznaję głos Patricka, Peeta również. Cały sztywnieje, wyrywa się. Mocno go jednak przytrzymuję

– Poczekajmy chwilę, posłuchajmy proszę. Peeta zostaje tam gdzie stał. Tylko mocniej chwyta mnie za rękę.

– Jak tam tata i Peeter- po tych słowach dziewczyny nie jestem w stanie utrzymać Peety podchodzimy bliżej i ona nas zauważa, bardzo delikatnym gestem głowy powstrzymuje nas przed dalszymi krokami

– Coraz gorzej- odpowiada Patrick- mówię matce, że dłużej tak nie możemy, że trzeba im pomóc. Ale ona jest tak strasznie uparta. Ciągle powtarza, że nie pójdzie po pomoc ani do niej ani tym bardziej do jej matki. Jak można być tak zawziętym. Wyrzec się jednego syna, poświęcać życie drugiego i męża i to wszystko z nienawiści do jednej kobiety

– O czym ty mówisz

– O mojej matce i matce Katniss- mój ojciec kiedyś

– Wiem, znam tą historię, ale nie rozumiem dlaczego Ty sam do niego nie pójdziesz, czemu jej się nie sprzeciwisz, to w końcu Twój brat

– I co mam mu niby powiedzieć- witaj braciszku uciekliśmy, żyjemy ale matka nie zmieniła zdania co do Ciebie- jestem tchórzem nie to co Peeta

– A co byś mu tak naprawdę powiedział gdyby to on nie ja tu stał teraz przed Tobą. Co Ci mówi serce Patricku?

Przez chwilę panuje przenikliwa cisza po czym Patrick odpowiada

– Powiedział bym Mu, że jestem z niego bardzo dumny, i że bardzo go kocham. Wiem, że matka się myli co do Katniss. Ona nie jest plebsem ze Złożyska( Peeta mocniej ściska moją rękę), jest wspaniała. Uratowała go tyle razy i on ją ratował za każdym razem. Taka miłość bardzo rzadko się zdarza. Wiesz widziałem ich wczoraj. Byli nad jeziorem koło chaty, w której mieszkamy (uścisk Peety jest jeszcze mocniejszy), nawet sobie nie wyobrażasz jak miło jest na nich popatrzeć. Każdy ich gest, uśmiech, spojrzenie przepełnione jest miłością. W sumie to jej też bym miał coś do powiedzenia

– Słucham więc- znowu moje usta mówią coś czego jeszcze nie zdążyłam do końca przemyśleć

Peeta pozostaje w mroku. Za to Patrick zrywa się, ze swojego miejsca. Patrzy na mnie tak jak by nie wierzył, że to ja i w końcu mówi

– Witaj w rodzinie Katniss, to zaszczyt mieć tak wspaniałą bratową

Uśmiecham się najserdeczniej jak potrafię

– Dziękuje, cieszę się że żyjesz – po czym zwracam się do dziewczyny

– Chodźmy stąd. Ktoś tu musi sobie wiele wyjaśnić- Patrick patrzy na mnie zaskoczony. Peeta wyłania się z mroku, uśmiecham się więc do niego i mówię

– Kochanie, czekamy na Was na zewnątrz nie musicie się spieszyć- biorę dziewczynę za łokieć i wyprowadzam z gruzów piekarni. Pozostawiając braci samych.

Poproszę o jakieś komentarze od osób czytających:)

5 myśli na temat “4: Męskie rozmowy

  1. To jest zajebiste :* Chcę więcej rozdziałów! 😀 Uwielbiam igrzyska śmierci, więc takie dokończenie historii Katniss i Peety mnie cieszy, gdyż koniec książki pozostawia wiele do życzenia xd Kocham to <3 pisz dalej proszę ;***********

  2. Zgadzam się z osobą z dołu ! Twoje opowiadanie jest genialne !! Baardzo lubie Igrzyska Śmierci <33 Pisz jak najdłużejj <33

  3. SUPER!!! Wow na prawdę jest SUPER !!! Wciągająca , a tak w ogóle to kocham Igrzyska Śmierci. To to najlepsza opowieść o dalszych losach Katniss i Peety jaką czytałam !!!

    Pisz dalej !!!

Komentarze są zamknięte.