45: Potrzeby i prośby.

Witajcie kochani. To zaskakujące, że tak dobrze mnie znacie i wiecie, o której będzie następna notka:)

Kinga jak się czujesz? Mam nadzieje, że łóżko nie skrzypi przy każdym ruchu, a rodzice donoszą coś więcej niż serwuje szpitalna kuchnia.

Następna notka jutro. 

 

Nasze pocałunki stają się coraz głębsze, jego dłonie coraz odważniejsze. Moje ciało rozgrzewa się pod jego dotykiem. Całuje moją szyję, przesuwa językiem po linii piersi. Obejmuję go udem, on jak zawsze to wykorzystuje. Delikatnie mnie podnosi, przesuwa w głąb łóżka, nasze nogi nie opierają się już o podłogę. Jego dłoń wsuwa się pod moją bluzkę, odnajdując moją pierś. Obejmuję go drugim udem, tak że teraz jestem opleciona wokół jego bioder. Chcę więcej pieszczot, więcej czułości, więcej Jego. Odrywa się na chwilę od moich ust, spogląda mi w oczy:

– O czym myślisz?- pyta bardzo poważnie.

– O tym jak bardzo Cię pragnę.

– Bałem się, że mnie zostawisz, że odejdziesz. Bałem się, że- nie pozwalam mu skończyć, przykładam palec do jego ust.

– Chciałam im pomóc, bardzo lubiłam Rory’ego, czułam się tam potrzebna. Ale teraz już wiem, że jestem potrzebna moim przyjaciołom, że mama sama, też by sobie poradziła. Moje miejsce jest tutaj, o ile pozwolisz mi wrócić- ostatnie słowa wypowiadam już bardzo cicho, bo jest mi wstyd. Wstydzę się tego jak się zachowywałam, a on nawet na chwilę mnie za to nie potępił.

– Ty mnie pytasz czy pozwolę Ci wrócić? Ja już nigdy nie pozwolę Ci odejść. To były naprawdę trudne dni. Czułem się jakby brakowało mi powietrza. Z jednej strony wiedziałem, że im pomagasz, że pewnie czujesz taką potrzebę a z drugiej byłem zły na Ciebie, że nie widzisz jak bardzo ja Cię potrzebuję. I zły na siebie, że nie potrafiłem Ci tego powiedzieć.

– Przepraszam. Obiecuję od dziś bez względu na wszystko co się będzie działo, zawsze będę wracać na noc do domu. To już nigdy się nie powtórzy- przyrzekam.

– Dziś nie wracasz na noc do domu- mówi z lekkim uśmiechem.

– Racja. I widzisz, ja się staram a z moich obietnic i tak nic nie wychodzi. Masz na to jakiś pomysł?

– Mam, ale teraz musimy już iść, bo jak za chwilę nie ruszymy, to się spóźnimy.

Po tych słowach wstaje z łóżka i pomaga wstać mi. Pozwalam mu na to, ale gdy tylko moje stopy dotykają podłogi, ponownie do niego przywieram. Obejmuję go mocno, nie pozwalam zrobić żadnego ruchu.

– Możesz mi powiedzieć, jaki masz pomysł na dzisiejszą noc?- mówię najbardziej ponętnym głosem jaki jestem w stanie z siebie wydobyć.

Patrzy na mnie bardzo uważnie. Jakby chciał pochłonąć mnie całą.

– Katniss, jesteś pewna, że mam Ci to teraz powiedzieć?

– Tak. Jestem tego pewna, chcę to usłyszeć. Czy to Cię dziwi?

– Trochę tak. Ale skoro potrzebujesz deklaracji- zawiesza głos na chwilę- to powiem Ci, że jest parę rzeczy, które chciałbym dziś robić. Ale nie wiem, czy ty masz na to ochotę.

– No to powiedz, co byś chciał robić, a ja Ci powiem czy mam na to ochotę.

– Pamiętam, kiedyś wystarczyło mi, że byłaś ze mną w jednym pomieszczeniu, potem kiedy poczułem ciepło Twojej dłoni, chciałem trzymać Cię za rękę już co dzień.

– Faktycznie, na szkoleniu przed Igrzyskami, często to robiłeś.

– No właśnie, potem jak poczułem najcudowniejszy smak na świecie- delikatnie mnie całuje- smak Twoich ust, wiedziałem, że żyję po to byś mnie całowała. Bez znaczenia było to dlaczego to robisz, ważne było to, że mogę czuć ciepło Twoich ust, ich smak. Być blisko Ciebie. A teraz, no cóż tak jak w jaskini zrozumiałem, że samo trzymanie za rękę mi nie wystarczy tak teraz wiem, że mam ochotę na coś więcej niż pocałunki. – Po tych słowach patrzy mi w oczy, bardzo poważnie.

– Zgadzam się.

– Na co?

– Zgoda, całą dzisiejszą noc będę się z Tobą kochać. Nie ma sprawy- odpowiadam mu z uśmiechem.

– Katniss- patrzy na mnie z niedowierzaniem- takie słowa w Twoich ustach?

– Też mnie to dziwi, ale na samo wspomnienie tego co ostatnio czułam zgadzam się w ciemno- odpowiadam czerwieniąc się po same uszy.

Przygląda mi się bardzo uważnie, widać po raz pierwszy nie wie co ma powiedzieć.

– Nie miałem ostatnio okazji Ci tego powiedzieć, ale to co się stało było

– Cudowne, wspaniałe i chcę jeszcze- odpowiadam za niego szeptem, jakbym bała się, że ktoś nas podsłucha.

– Chcę jeszcze- powtarza po mnie zupełnie głośno. Nie jestem w stanie odgadnąć jego spojrzenia i wyrazu twarzy.

– Co to za mina?

– Moja?

– Mhm.

– Cały czas nie wierzę, że to się dzieje naprawdę.

– Dzieje się- odpowiadam mu, całuję go w usta.

Kiedy tylko wychodzimy z sypialni wpadamy na Annie. Tak jakby na nas czekała.

– Bardzo Was przepraszam, że Wam przeszkadzam. Wiem, że się spieszycie, ale mam do Was prośbę, mogę Wam zająć chwilę? – Jej głos jest lekko podenerwowany.

– Oczywiście Annie- odpowiadam ciągnąć Peetę za sobą, bo po jego minie widzę, że nie bardzo ma na to ochotę.

Wchodzimy do jej pokoju. Jej synek śpi słodko na łóżku. Annie na niego spogląda, po czym odwraca się w naszą stronę. Jej głos jest cichy, lekko podenerwowany. Ale wyraźnie jest pewna tego co chce powiedzieć.

– Zanim Finnick, pojechał z Wami do Kapitolu, coś mi zaproponował. Teraz i ja uważam, że to bardzo dobry pomysł. Dlatego pozwolę sobie w naszym imieniu- czyli i moim i Finnicka- zapytać Was, czy nie zechcielibyście, zostać rodzicami chrzestnymi dla naszego syna.

Czułam, że o to zapyta. Johanna miała rację, ale widać Peeta niczego się nie spodziewał. Daję mu chwilę na oswojenie się z pytaniem, gdy widzę czyjeś małe oczka patrzące na mnie. Wymijam Annie i kładę się na łóżku obok jej syna.

– Cześć mały, jak się spało- mówię ściszonym głosem nie chcę go przestraszyć. Patrzy na mnie szeroko otwartymi oczami, jakby studiował moją twarz i  najwyraźniej zastanawia się, kim jestem. Czuje za sobą ruch i po chwili wiem, że Peeta leży za mną, i spogląda na małego przez moje ramię. Reakcja jest natychmiastowa, mały uśmiecha się do niego bezzębnymi dziąsłami. Wyciąga w jego stronę małą rączkę. Peeta podaje mu palec a on zaciska na nim swoje paluszki.

– Cześć, dawno się nie widzieliśmy, jak tam brzuszek- mówi do niego ciepłym spokojnym głosem. A ten chłopczyk aż podskakuje na jego widok.

– Widzę, że się dobrze znacie- zagaduję go- mam być zazdrosna?

– Och, nie musisz Katniss- odpowiada mi Annie- Peeta pomagał mi przy nim, i pewnie dlatego tak się do niego uśmiecha.

– Wiem Annie, słyszałam o tym. Mam sporo do nadrobienia.

Annie mi nie odpowiada, uśmiecha się do mnie ciepło.

– Wiesz co chłopie- Peeta trzyma małego na rękach- ciocia Katniss, powiedziała, że jutro całą noc będzie się Tobą zajmować. Co Ty na to? Cieszysz się? – Spogląda mi w oczy, jakby chciał zapytać co sądzę o prośbie Annie. Kiwam delikatnie głową, na znak zgody.

– Annie- mówi do niej Peeta- jesteśmy zaszczyceni Waszą propozycją. I oczywiście zgadzamy się. To będzie dla nas zaszczyt.

Annie widocznie się rozpromienia.

13 myśli na temat “45: Potrzeby i prośby.

  1. Cudne *.* Ale też dołączam się do protestu,czemu tak krótko!? Toż to karygodne,kazać nam czekać całe 24 godziny ;( Co nie zmienia faktu że jest cudnie i mam nadzieję na nie-mordowanie bohaterów 😀

  2. Notka mini cukierek 🙂 Kocham ją 🙂 Dziękuję, już ze mną lepiej, ale lekarze wiedzą swoje 🙂 Oni jedno, ja drugie 🙂 Czekam na kolejną notkę 😀

  3. Ejej. Krótko. Oczywiście, że świetnie, ale krótko. Mam takie małe pytanie… Czy noc, o ktorej mówił Peeta będzie opisana? ;D Okok, czekamy cierpliwie kochana ;**

    Potterhead ;*

  4. Też mi pytanie! Oczywiście, że ma być opisane 🙂 I to z najdrobniejszymi szczegółami 😀 Rozdział super! Aż się zdziwiłam, że nikt im nie wparował do pokoju :p

  5. Zgadzam się z piercetheroses. Też byłam zaskoczona;D A wracając do nocy, ma być opisana z najdrobniejszymi szczegółami:*

  6. Rozdzial boski ! <333 zagdzam sie z dziewczynami xd tez tylko czekalam, az ktos im wejdzie do pokoju, ale to.dobrze, ze tak sie nie stalo, bo byloby to zbyt monotonne 😉 ale nie moge sie juz doczekax jutra ! I prosze, zeby nocka byla opisana !!! I bez sprzeciwu prosze xD masz talent dziewczyno !!!! ;D

Komentarze są zamknięte.