46: Podróż do jedenastki

Witajcie. Zapraszam do czytania i komentowania. Następny wpis jutro. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. –

Leżę z głową na kolanach Peety, a on nawija sobie kosmyk moich włosów na palec. Milczymy, podróż poduszkowcem do jedenastego dystryktu ma trwać około godziny. Każde z nas ma głowę zaprzątniętą myślami. Nie wiem, o czym myśli on, ale moje myśli krążą wokół tego małego chłopca. Jego uśmiechniętej buzi w reakcji na Peete, i tego jak on wyglądał z dzieckiem w ramionach. Nie wiem czemu, ale dopiero w sypialni Annie zauważyłam jak bardzo seksownie wygląda. Ubrał się podobnie do mnie, z tą różnicą, że nie ma lnianych spodni- tylko ze zwykłego materiału, a sandały zastąpił masywnymi butami. Pewnie już nigdy nie zobaczę go w innych. Jego proteza- mimo, że naprawdę świetnej jakości, wymaga solidnego oparcia w postaci butów. Jego wytrenowane pracą w piekarni i przygotowaniami do areny mięśnie, delikatnie opina materiał koszulki, którą założył. Coraz częściej zastanawiam się dlaczego, nigdy wcześniej czy to w szkole, czy przed Igrzyskami a nawet w czasie ich trwania czy po nich, nie zauważyłam jak bardzo pociągające jest jego ciało. Zaczynam za to rozumieć rozmarzone miny dziewczyn ze szkoły, gdy wodziły za nim wzrokiem. To właściwie zawsze mnie zastanawiało- dlaczego one tak patrzą na tego chłopca, który podarował mi chleb. To, że tak spoglądały na Gale’a było dla mnie oczywiste, ale na syna piekarza? Mimo tego, że nigdy nie interesowali mnie chłopcy, doskonale zdawałam sobie sprawę, że Gale jest przystojny i pociągający. O Peecie nigdy tak nie pomyślałam. Zamykam oczy próbując przywołać w myślach, jego widok z czasów szkoły. Luźne spodnie, luźna koszula napinająca się przy każdym jego ruchu. I ten wianuszek dziewczyn wokół niego. On nigdy nie zwracał  na nie uwagi. A może jednak…

– Peeta, co właściwie robiły te dziewczyny, które biegały za Tobą po szkole?

– Co? Katniss co to za pytanie?

– No takie pytanie. Co one właściwie tam, przy Tobie robiły. Wydawały się nie odstępować Cię na moment.

– Łaziły za Astem- odpowiada z delikatnym uśmiechem.

– Za Astem- podnoszę się na łokciach, obracam w jego stronę i leżąc na brzuchu, przyglądam mu się uważnie- czyli mówisz, że łaziły za Astem. No w sumie racja, przecież Ast zawsze był taki przystojny. Pamiętam go doskonale: chudy, niski z wystającymi ramionami.

– No mówię Ci, każda z nich chodziła za Astem, umówił się z prawie wszystkimi. Mnie nigdy żadna o to nie poprosiła.

– Nie poprosiła- mrużę oczy- a opowiadał Ci o tych randkach.

– Coś wspominał. Katniss ale czy to takie ważne- wydaje się być lekko podenerwowany.

– No po Twojej reakcji chcę znać wszystkie szczegóły.

– To może zapytasz o to Asta? Wątpię by Ci o tym opowiedział, ale zawsze możesz spróbować- odpowiada już bardzo poirytowany, a może nawet przestraszony.

– Zapytam, jak tylko się obudzi. Bo wiesz, po tym treningu, który zaserwowali mu w trzynastce, zaczyna wyglądać jak facet. Te jego nowe mięśnie- staram się by mój głos brzmiał na rozmarzony, ale reakcja Peety mnie zaskakuje.

–  Nic Ci nie powie, jestem tego pewny- po tych słowach odwraca głowę w stronę okna. Dając mi do zrozumienia, że nasza rozmowa się skończyła. A mnie wpada do głowy pomysł. Podnoszę się, siadam sobie na piętach, przysuwam twarz do ucha Peety i bardzo cicho mówię:

– Cześć- staram się by powietrze wydobywające się z moich ust delikatnie drażniło jego ucho.

– Cześć- odpowiada już mniej buńczucznie nadal patrząc w okno.

– Mogę Cię o coś zapytać? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź- nachylam się i delikatnie całuję go w policzek.

Odwraca twarz w moją stronę, delikatnie się uśmiecha.

– Potrafisz być przekonywująca, pytaj.

– Te wszystkie dziewczyny, które umawiały się z Tobą w szkole, tak naprawdę chciały się umówić z Peetą- prawda? Ty miałeś im w tym pomóc?

 – Co – o czym Ty mówisz?

– Trenuję przed rozmową z Astem. Nie mam na kim, więc to Ty musisz być moim królikiem doświadczalny.

– A jeśli ja nie mam na to ochoty?

– Nie masz za bardzo wyjścia- odpowiadam mu z uśmiechem.

– Właśnie widzę- zamyśla się na chwilę, spuszcza głowę i dodaje- skoro podejdziesz, Go tak jak mnie, to coś czuję, że wszystko Ci wyśpiewa.

– To może miejmy to z głowy, i po prostu powiesz mi jak to było z tymi dziewczynami.

– A mogę nie mówić?

– Możesz, zapytam Asta- siadam normalnie na fotelu, i czekam na jego reakcję.

– No łaziły za mną odkąd pamiętam. Ast to wykorzystywał i się z nimi umawiał. Tyle. Coś jeszcze chcesz wiedzieć?

– Ani razu nie przeszło Ci przez myśl, by się z którąś umówić?

– Nigdy, czasem z nimi rozmawiałem, ale żadna nawet trochę nie pasowała do ideału. Nie miałem ochoty marnować czasu.

– Myślałam, że miałeś dużo wolnego czasu. Więc chyba mogłeś go trochę zmarnować.

– Po szkole pomagałem ojcu, nie miałem wolnego czasu.

– Ale w czasie przerw w szkole miałeś.

– W czasie przerw byłem zajęty.

– A niby czym?

– Patrzeniem na Ciebie.

– Nie zauważyłam tego.

– Bo na mnie nie patrzyłaś. W ogóle nie zwracałaś na mnie uwagi.

Ciekawe, jak zareaguje kiedy pozna prawdę. Pewnie mi nie uwierzy. Ja sama nie do końca w to wierzę. Ale słowa mamy, o tym co mówiła Prim przypomniały mi coś. A raczej coś uświadomiły. Tak naprawdę chcę, żeby poznał prawdę. Nawet jeśli w nią nie uwierzy.

– Zwracałam na Ciebie uwagę- mówię cicho, jakbym nie była tego pewna. Choć to prawda.

Pochyla się w moją stronę, patrzy mi w oczy z uniesionymi brwiami.

– Co powiedziałaś?

– Powiedziałam, że zwracałam na Ciebie uwagę. Tylko się nie śmiej, ale codziennie czekałam aż wejdziesz do klasy. Potem widziałam jak te dziewczyny Cię otaczają. Zastanawiałam się dlaczego to robią, a jak wracaliśmy do domu, zawsze szedłeś przede mną, patrzyłam jak odchodzisz. Zawsze z Astem, zawsze z wianuszkiem wielbicielek.

– Wiedziałem- krzyczy rozradowany- wiedziałem, nie przywidziało mi się. Super. – opada na fotel, z uśmiechem.

– Nie śmiej się ze mnie.

– Nie śmieję się z Ciebie- mówi z niezmiennym uśmiechem.

– No właśnie widzę- odpowiadam mu zaczepnie.

– Nie Katniss, ja naprawdę nie śmieję się z Ciebie.

 Tylko jakoś trudno mi uwierzyć w jego słowa, cały aż promienieje.

– To czemu się śmiejesz?

– Nie śmieję się, uśmiecham się do wspomnień- spogląda na mnie i nadal się uśmiecha.

– A jakich wspomnień? – pytam go z niedowierzaniem.

– Cztery razy Katniss. Cztery razy nasze spojrzenia się skrzyżowały. Za pierwszym razem myślałem, że mi się przywidziało- to było w zimę, tuż przed świętem zbiorów, drugi raz dopiero po roku- przed wakacjami. Trzeci raz w czasie turnieju zapasów- przez to przegrałem. I ostatni jakieś dwa, trzy tygodnie potem. A jednak miałem rację, Ast mi nie wierzył. – Jest wyraźnie z siebie zadowolony.

– Dokładnie siedemnaście dni po turnieju zapasów.- Staram się by mój głos brzmiał spokojnie, ale ja na myśl o tamtych wydarzeniach czuje tylko niepokój. Taki sam jak wtedy, gdy po turnieju nie pokazał się w szkole. Przez długie siedemnaście dni. Zastanawiałam się wtedy czemu się o niego martwię. Przecież, nie powinno mnie to interesować. A jednak codziennie czekałam na jego powrót. W końcu Madge powiedziała mi : – Nie martw się nic mu nie jest, po prostu ma odrę. – Niby kto- zapytałam ja wtedy- Peeta- odpowiedziała mi z uśmiechem.

 No i po jej słowach dopiero zaczęłam się martwić. Po pierwsze tym, że ma odrę a po drugie zastanawiałam się, skąd ona wie, że to na niego czekam.

– A Ty niby skąd wiesz, że to było siedemnaście dni?- jest wyraźnie zaskoczony.

– Bo tak długo byłeś chory.

– No masz rację, byłem chory. Ale to nie było nic poważnego. Zastanawiam się tylko skąd o tym wiesz.

– Od Madge. I nie nazwałabym odry niczym poważnym Peeta.

Patrzy na mnie z niedowierzaniem. Jest wyraźnie zaskoczony moimi słowami. Nagle delikatnie się uśmiech:

– Jak wróciłem do szkoły- mówi bardzo powoli- uśmiechnęłaś się do mnie.

– A Ty się odwróciłeś.

– Sprawdzałem kto za mną stoi, i do kogo tak się uśmiechasz. Ale nikogo tam nie było. Jak ponownie na Ciebie popatrzyłem, patrzyłaś w okno.

– Patrzyłam.

– I wtedy pomyślałem, że musiało mi się to przewidzieć. Ale i tak śniłaś mi się tamtej nocy.

– A co Ci się śniło?- zaintrygowały mnie jego słowa.

– Śnił mi się Twój uśmiech. Całą noc, obudziłem się szczęśliwy. Katniss, gdybym wtedy wiedział, gdybym był pewny, że to mi się nie wydawało. To może już wcześniej moglibyśmy być razem.

– Peeta, nie miałam wtedy głowy do bycia z kimkolwiek. Ja wtedy miałam inne sprawy na głowie. Wybacz, ale gdyby nie Igrzyska nic by z nas nie było.

– Madge miała rację- zamyśla się na moment.

– O czym Ty mówisz?

– Jakiś miesiąc po mojej chorobie, przyszła do piekarni po chleb. Poprosiła bym ją odprowadził do domu. Nie bardzo miałem wyjście, bo mama była przy mnie. Ale jak tylko wyszliśmy powiedziałem jej, że jeżeli cokolwiek oczekuje po tym, jak ją odprowadzę to się myli bo ja- wtedy mi przerwała i powiedziała, że nie ma zamiaru konkurować z Tobą. Chciała mi tylko powiedzieć, że ona wie, że się w Tobie kocham i chciała mi dać radę.

– Jaką radę- jestem na nią trochę zła, niby nigdy jej nic nie powiedziałam. Ale skoro znała moją tajemnicę, powinna ja zachować dla siebie.

– Powiedziała, że do czasu kiedy martwisz się o byt rodziny, nic z tego nie będzie. I ona mi radzi nie naciskać, tylko czekać. A już na pewno nie próbować niczego, do czasu kiedy chodzimy do szkoły. Bo Ty sobie nigdy na to nie pozwolisz. Zapytałem ją wtedy czy Gale mnie nie uprzedzi. Zaczęła się śmiać i powiedziała, że na Gale nie czekasz co rano.

– Czyli powiedziała Ci to jakoś przed zakończeniem szkoły?

– Dokładnie dzień po. A miesiąc później ruszyliśmy na Igrzyska.

– A tam postanowiłeś wykorzystać okazję?

– Nie. Tam postanowiłem wyznać prawdę. Nie wiedziałem jak długo będę jeszcze żył, a chciałem żebyś wiedziała jak bardzo Cię kocham Katniss.

12 myśli na temat “46: Podróż do jedenastki

  1. Spokojny, chyba mniej emocjonalny rozdział, ale przyjemny 🙂

    I widzę rękę korektora (co dla mnie jest kolejnym plusikiem całości :):):)). Jakbyś kiedyś jeszcze potrzebowała – ja zawsze chętnie (choć tyle będę się mogła odwdzięczyć za przyjemność czytania :))

  2. Rozdział super. Doszłam do wniosku, że Suzanne mogłaby napisać o tym ;> Powstałoby fajne zakończenie książki ;*

    Zefir

  3. Ej no! Dlaczego teraz wszyscy od nas ściągają i się podpisują? Nie to, że nie macie prawa ale to był nasz pomysł! Puma i Wrona

  4. Sorry mockingjay12, miałam strasznie dużo spr. i roboty:( postaram się wysłać jutro lub dzisiaj:D

    Puma

    P.S. Tylko skąd mam wiedzieć, że nie jesteś grubym,napalonym na nastolatki facetem?Bo wiesz zainteresowałaś się mną jak napisałam, że nie mam 18. Nie to że Ci nie wierzę,ale wiesz jak to ze znajomosciami w internecie bywa…

    P.S.1 35 minut!

Komentarze są zamknięte.