5: Dziewczyny ze Złożyska

– Dziękuje za pomoc- mówię do dziewczyny, i robi mi się bardzo głupio bo nie umiem pzypomnieć sobie jej imienia

– Ależ nie ma za co Katniss

– Jest, jest za co. To dzięki Tobie ta rozmowa tak płynnie się potoczyła

– To drobnostka. My dziewczyny ze Złożyska, musimy trzymać się razem. Nie masz pojęcia kim jestem prawda?

– Nie mam pojęcie. Mam naprawdę. Chodziłaś z nami do szkoły, tylko Ty byłaś parę klas wyżej i mieszkałaś niedaleko mnie jakieś pięć, sześć domów dalej. Ale niestety nie mogę przypomnieć sobie Twojego imienia. Przepaszam

– Ależ nie ma za co Katniss. Jestem Amanda. Amanda Teeget.

– Bardzo mi miło Amando.

– Nie musisz tu ze mną stać, jeśli nie masz czasu. – Jej wzrok wszystko mi powiedział. Od razu gdy tylko na mnie spojrzała, domyśliłam się jaka siła ją tu trzyma. I, że nie odejdzie stąd tak samo jak ja. Bo tak samo jak ja czeka na ukochanego.

– On wie, że go kochasz

– Tak, wie

– A czy on kocha Ciebie?

– Kiedyś mówił, że tak

– Kiedyś?

– Zanim rozbiłaś arenę i zaczęłaś rewolucję.

– Och proszę nie mów tak. Ja nie zaczęłam żadnej rewolucji.

– Katniss, Ty udajesz czy tak jak mówi Śliska Sae nie do końca zdajesz sobie sprawę z tego co dla nas zrobiłaś

– Nie rozumiem o czym mówisz Amando- ta rozmowa zaczyna mnie powoli irytować

– Katniss, nikt mi nie uwierzy jak im opowiem Ty naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego kim jesteś dla nas i innych ciemiężonych ludzi w pozostałych dystryktach?

– Niech zgadnę jestem Kosogłosem- mówię już z lekką ironią bo chyba wiem w jaką stronę zmierza ta rozmowa. I faktycznie nie zdaję  sobie sprawy w jak dużym jestem błędzie.

– Katniss, jeśli pozwolisz opowiem Ci to co się mówiło na Złożysku, jak Ty i Peeta braliście udział w igrzyskach.

– Mamy chyba dużo czasu, a ja dziś dowiaduję się samych ciekawych rzeczy na swój temat. Więc proszę opowiedz mi skoro nikt z mojej rodziny i bliskiego otoczenia nie raczył zaszczycić mnie tą wiedzą.

Amanda wskazuje ręką jakieś skrzynie na przeciw piekarni. Domyślam się, że chce tam usiąść. Idę więc za nią. Kiedy siadamy ona zaczyna snuć opowieść tak nieprawdopodobną, że aż skłonna jestem w nią uwierzyć.

– Kiedy zgłosiłaś się na trybuta za Swoją siostrę, dystrykt pokrył się w żałobie. Twoja mama i siostra przez 3 dni nie wychodziły z domu. Pan Mellark donosił im tylko jedzenie i stawiał pod drzwiami. Potem było troszkę lepiej. Widywało się Gale jak się nimi opiekuje. Ale każda osoba z naszej okolicy, włączywszy w to Burmistrza, jego rodzinę i strażników pokoju chodziła bardzo przygnębiona. Wiedzieliśmy przecież wszyscy, że to Ty trzymasz swoją rodzinę przy życiu. Wszyscy Cię lubili, a Ci którzy Cię nie znali, znali i lubili Peetę, więc wszystkim było bardzo trudno. Do czasu prezentacji. Prawie każdy przyszedł zobaczyć Was na głównym placu. I każdy oniemiał z zachwytu. Potem był wywiad i wyznanie Peety. I dopiero się zaczęło. Ludzie nawet nie kryli żalu, zwłaszcza, że kilku szkolnych kolegów Peety i parę dziewczyn, z którymi się spotykał potwierdziło to. Ludzie byli jak w transie. A potem była arena. Ludzie jeszcze upewnili się w miłości Peety do Ciebie. Potem ogłosili, że może być dwóch zwycięzców z jednego dystryktu. I wtedy każdy już wiedział, że mamy zwycięstwo w kieszeni. Prim jakby się rozpromieniła. Twoja matka zaczęła się uśmiechać. Po tym jak uratowałaś mu życie w jaskini, jak poszłaś po lekarstwo dla niego. Ludzie oszaleli. Nawet nie wiesz ile małżeństw w tym czasie powstało. Ludzie dzięki Wam zaczęli wyznawać sobie miłość. Wtedy Patrick powiedział m, że mnie kocha. Nawet się śmiał, że bierze przykład z młodszego brata. To dzięki Wam Katniss. A potem te jagody. Pamiętam jak dziś, że jeden z kolegów mojego i Twojego ojca z kopalni powiedział, że kochacie się zupełnie tak samo jak Twoi rodzice. Wszyscy się cieszyli. Tylko nie Gale. I wtedy w co odważniejszych z nas zaczęła się rodzić chęć do zmiany życia. Bo jeśli Wasza miłość sprawiła, że Kapitol zmienił zasady, to może uda nam się coś zmienić. Ludzie zaczęli spiskować po kątach. Liczyli na Wasz udział. Raz jeden Wasze matki były w czymś zgodne. Kategorycznie zabroniły prowodyrom angażowania Was w spisek. Było to szokujące ale jednak zrozumiałe. Byliście cały czas obserwowani. I powiem Ci Katniss, że zawiedliście wiele osób. Ludzie wątpili w Waszą miłość. Ale na krótko, tylko do objazdu po dystryktach. Wasze słowa w jedenastym dystrykcie. Oświadczyny. Planowany ślub. My też planowaliśmy. Porozumienia z innymi dystryktami. Ludzie byli gotowi do walki. Do czasu ogłoszenia formy 75 igrzysk. Część z nas chciała odpuścić. Uświadomili sobie bowiem, że nie jest łatwo pokonać władzę w Kapitolu. Do czasu Twojej sukienki na prezentacji. Wiesz co oznaczał gest wykonany na polecenie mentorów przez wszystkich trybutów. To była deklaracja. Które dystrykty podejmą walkę. Okazało się, że w Kapitolu jest ktoś, kto nas popiera. Komunikat był jasny. Jeśli transmisja zostanie przerwana- uciekamy. Kiedy zaś spadochron zrzuci zdjęcie Twojego ojca walczymy. Dopiero potem uświadomiliśmy sobie, że poświęcono nas dla większego dobra. Bardzo dużo z nas zginęło. Ludzie brzydzili się ucieczką, albo po prostu zlekceważyli komunikat. Ale Ci co przeżyli, szli za Wami a raczej za Tobą ramię w ramię. I faktycznie byłaś Kosogłosem. Ale to tylko taki symbol. Dla innych dystryktów. Dla nas byłaś Katniss Everdeen- dziewczyną z Złożyska, która pokonała Kapitol. Dzięki miłości. To by było na tyle.

– Ja bym coś jeszcze dodał- przestraszył mnie ten głos. Nie znam tego mężczyzny. Ale twarze pozostałych są znajome. Mężczyzna ten uśmiecha się do mnie. Ma twarz poranioną bliznami. Widać, że był górnikiem

– Co by Pan jeszcze dodał- pytam więc,próbując ukryć strach stoi wokół mnie z dwadzieścia osób, wszystkie twarze wpatrzone we mnie.

– Ojciec byłby z Ciebie dumny Katniss, nawet nie wiesz jak bardzo.

Wzruszenie odbiera mi mowę. Patrzę na tych wszystkich ludzi zgromadzonych tutaj. Oni naprawdę się do mnie uśmiechają. Chyba Amanda mówiła prawdę. Z zamyślenia wyrywa mnie czyjaś dłoń położona na moim ramieniu. Podnoszę głowę do góry. Widzę zaniepokojoną twarz Peety.

– Wszystko w porządku kochanie- pyta a jego głos wskazuje na to, że tłum który mnie otacza przestraszył go nie na żarty

– Och nie bój się o nią Peeta- mówi jakaś kobieta- nic jej nie zrobimy, chcieliśmy by poznała prawdę

– Jaką prawdę

– Opowiem Ci w domu

– Rozumiem, czyli wracamy?

– Tak wracajmy- podnoszę się, biorę Peetę za rękę i chcę odchodzić gdy inny głos nas zatrzymuje

– Peeta, dziękujemy

– Za co – odpowiada zaskoczony

– Za to, że ratując Katniss w 13 dystrykcie rykoszetem uratowałeś również nas. Jesteście piękną parą.

– Nie macie mi za co dziękować, naprawdę. Wstyd się przyznać ale nie ratowałem nikogo poza Katniss

– Ale nikt nie ma Ci tego za złe- odpowiada kolejny głos- my i tak nigdy Wam tego nie zapomnimy

Odchodzimy. Peeta nagle mnie do siebie przytula.

– Tak bardzo się przestraszyłem. Myślałem, że Cię zaatakowali

– Nic z tych rzeczy, i jak tam rozmowa z bratem

– No właśnie Panno Everdeen, mamy do porozmawiania. Pani zachowanie było karygodne. Dziękuje kochanie.- Ostatnie słowa wypowiada już z uśmiechem. Katniss pójdziemy jutro na polowanie? O świcie.

– Rozumiem, że upolujemy ciekawe okazy

– Jeśli pozwolisz to chciałbym- nie daję mu skończyć, zamykam jego usta pocałunkiem

– Peeta, już nie mogę się doczekać jutra, jaki mamy plan?

– Chodźmy do domu, to Ci opowiem- w tej samej chwili wpada mi do głowy pomysł. Odwracam się i biegnę w stronę jeszcze stojących przy piekarni ludzi. Wołam ją po imieniu. Nagle się pojawia.

– Amando- mówię, może przyjdziesz do nas jutro na herbatkę, powiedźmy w okolicy godziny 10 rano?

– Ale czemu, przecież

– Przyjdź, my dziewczyny z Złożyska musimy sobie pomagać- i puszczam do niej oko. Uśmiecha się. Widać rozumie.

Jedna myśl na temat “5: Dziewczyny ze Złożyska

Komentarze są zamknięte.