51: Oddaję Ci wolność

 Zgodnie z prośbami i sugestiami. Do takiego obrotu sprawy zainspirowała mnie pewna bardzo mądra osóbka. Wiola- przepraszam i dziękuję za to, że po raz kolejny wykorzystuję Twoje pomysły. Notka już dziś, bo bardzo ciekawi mnie Wasza reakcja. Proszę o szczere komentarze. Pozdrawiam A. 

Co do następnej notki, to powinna być jutro. Ale proszę o cierpliwość, mogę się nie wyrobić. 

Tup, tup, tup i… bęc.

Nathaniel upada na pupę, wyciąga swoje małe, grube rączki do góry i usiłuje sam- sobie, bić brawo. Doskonale wie, że tak zareagujemy. Podbiegamy do niego szybko, głośno bijąc mu brawo. Jego małe nóżki coraz lepiej, utrzymuję ciężar jego ciała. Nathaniel- pod naszym czujnym okiem- zaczyna powoli chodzić. W sumie mama, podczas naszej ostatniej rozmowy przez telefon, powiedziała, że to najwyższa pora, że ja zaczęłam chodzić jak miałam dziesięć i pół miesiąca. I on powinien coś po mnie odziedziczyć. Ale nie, Nathaniel robi to w swoim rytmie. Za trzy tygodnie skończy roczek. To niesamowite, jak ten czas leci. Szkoda tylko, że wbrew powiedzeniu nie leczy ran. On je maskuje, ukrywa pod płaszczem codziennych obowiązków. By ponownie je otworzyć -każdej nocy…

Biorę go na ręce, podnoszę z zimnej ziemi i sadzam na pikowanej, ocieplonej macie. Wśród jego ulubionych zabawek: wydającego okropne, piszczące dźwięki samolotu; kwadratowego wiaderka z żółtym przykryciem, do którego przez dziury różnych kształtów wrzuca się klocki i oczywiście misia. Duży, brązowy miś z niebieskim krawatem. Już samo patrzenie na tą zabawkę przyprawia mnie o ścisk żołądka. A on go tak lubi.

Chcę wstać. Uciec, tak jak robię to często, jednak silny uścisk na nadgarstku mnie powstrzymuje:

– Siadaj, to tylko zabawka- mówi do mnie stanowczym głosem.

– Wiem, że to tylko zabawka, ale – nie wiem jak ubrać w słowa moje obawy, leki i nienawiść do tego bądź co bądź ładnego misia.

– To nie ważne, kto kupił tego misia, rozumiesz Katniss. To tylko zabawka.

Unoszę brwi. Otwieram usta, ale reakcja na moją minę jest zaskakująca:

– Dobra, porwiemy go- w sensie misia, uciekniemy do lasu i tam go spalimy- mówi zabawnym tonem.

Wiem, że chce mnie rozbawić, więc macham z entuzjazmem głową.

– Żadnego ognia, i zostawcie w końcu tego misia w spokoju. On jest niewinny- Annie stoi na werandzie i mówi do nas rozbawionym głosem. Trzyma w ręku trzy parujące kubki. Odkłada je delikatnie na stolik i robi krok w naszą stronę. Odsuwamy się od siebie, przez co Nathaniel ma lepszy widok. Reakcja jest natychmiastowa:

Ręce w górze, dzikie podskoki i krzyk na całe gardło: Mamamamamamamamammama

Annie podbiega do syna, całuje go i przytula. Łaskocze.

– Czy mój mały syneczek był grzeczny? Nie dokuczał cioci Katniss? A dokuczałeś…

– Był bardzo grzeczny Annie- przerywam jej- martwiliśmy się o Ciebie, jak nie wróciłaś wczoraj rano. Coś się stało?

– I tak i nie, opowiem Wam. Jest tego sporo.

– Ocho- spójrz Katniss zrobiła nam kawę.

– Widzę- i już wiem co ma na myśli. Annie robi nam kawę bardzo rzadko, wszystkim nam jej smak przypomina Finnicka. Musiało się coś stać. Ostatnią kawę wykonaną rękami Annie piłam, jak ten przeklęty miś pojawił się w naszym domu. Annie bierze Nathaniela na kolana, jednak zachowuje od nas bezpieczną odległość. Ona na macie wśród zabawek, my na schodach werandy.

– Dla Ciebie Johanno ta po prawej, mocna, gorzka i czarna. A dla Katniss tak jak lubisz: dużo cukru, dużo mleka, mały dodatek kawy- posyła nam olśniewający uśmiech.

Spoglądam na Johannę ona na mnie. I bardzo się boję, co tym razem wymyśliła Annie. Od siedmiu miesięcy, od czasu gdy tu przyjechałyśmy a raczej uciekłyśmy- jak zwykła mawiać Annie- ona co miesiąc jedzie na spotkania rady Zwycięzców do Kapitolu. Co miesiąc Nathaniel pozostaje pod opieką moją i Johanny. W naszym nowym domu, w domu mojej najlepszej przyjaciółki. Ukrytym głęboko w lesie sosnowym, gdzie każdy podmuch wiatru rozsiewa ten piękny zapach. W małej drewnianej chacie, w której wychowywała się Johanna. Oczywiście, trochę ją wyremontowała, unowocześniła ale takie miejsce było mi potrzebne. Było nam potrzebne. Nie ma tu telefonu, nikt ze Zwycięzców nie wie gdzie to miejsce jest. Każda z nas uciekła tu z innego powodu: Annie przed kolejnymi listami na ozdobnej papeterii, Johanna po słowach Daniela:- No przestań, to przecież była tylko zabawa, nie zamierzam się z nikim wiązać, już miałem żonę. I w końcu ja. Ostatnio coraz częściej myślę, przed czym tak naprawdę uciekłam. Potępiałam mamę, a zrobiłam dokładnie tak samo. Uciekłam. Ale  zapomniałam o jednym, biały ślad na mojej dłoni co dzień przypomina mi moje ostatnie słowa do niego. Nie te wypowiedziane, te napisane. Na zwykłem białej kartce, złożonej na pół. Teraz też, odruchowo spoglądam na swoją prawą dłoń i przed oczami widzę: jego nocna szafka a na niej kartka. Na kartce słowa. I moja pusta dłoń, gdy nocą opuszczałam jego dom…

– Oddaję Ci wolność.

 

 

25 myśli na temat “51: Oddaję Ci wolność

  1. Co?! O boże 😮 mam nadzieje że wszystko się wyjaśni :0 Mam rozumieć że Katniss zerwała z Peetą? ;o
    Zefir

  2. Jezu czytam jeszcze raz i powiem ci że jestem bardzo ciekawa jutrzejszego rodziału… Zaskoczyłaś mnie i to bardzo.
    Zefir

  3. O jeju… Myślałam ze przeminęłaś kilka lat i to jest dziecko Katniss. Mam nadzieje ze Peeta wróci!! Biedna Johanna. Ten rozdzial mnie rozkleił chlip chlip… :c ale ogólnie zajebist*!

  4. A moim zdaniem lekkie zmiany mogą się przydać 😀 trochę dramatu nigdy nie zaszkodzi. I teraz ta Katniss przypomina mi tą z książki 😉 rozdział mi się podoba, choć byłam zaskoczona( pozytywnie i negatywnie), gdyż na początku sobie pomyślałam: Co ona odpi****la, ale myślę, że to dobre rozwiązanie 😉 taki zwrot akcji. Mam nadzieję, że szybko ich połączysz 😀 i przydało by się teraz trochę dramatu, że Gale porywa Peetę i Katniss dopiero zrozumie, że nie może żyć bez Peety i się pogodzą, choć on będzie miał do niej żal 😉 nawet mógłby zastać trochę ranny, ale to są moje, dziwne pomysły 😉 liczę, że jakoś zjawiskowo i fenomenalnie ich połączysz 😀
    Pzdr. Natuśka ;***

  5. Miałam wrażenie, że pominęłam jedną notkę… o co chodzi?! Mi się to „oddaję ci wolność” skojarzyło z Gale’m, że jej odpuszcza. Ale jeśli macie rację i chodzi o Peetę, to już zacieram ręce na walentynkową notkę!

  6. Mogę Was troszkę zdenerwować? Nowa notka się już napisała:) będzie jutro z samego rana. A z samego rana dla mnie to 5:45. Budziki w dłoń:)

  7. Genialne!!! Chyba Twój najlepszy rozdział! 🙂 nie dramatycznie, Katniss i Peeta napewno się zejdą w końcu a póki co Ania wprowadziła trochę akcji i dramatyzmu za co jest ciekawie:) dziękuję Ci bardzo Aniu:) i jestem pewna że i wy będziecie gdy Ania zacznie wyjaśniać całą sytuację a Peeta i Katniss znów będą się odnajdywać i zakochywać 😉 bo mam nadzieje że tak będzie choć nie będzie to dla nich łatwa podróż i od razu nie padną sobie w ramiona a póki co to jest super i jeszcze raz ci dziękuję za ten niesamowity rozdział! 🙂

  8. nie rozumiem. jak Katniss mogła zrobić to Peecie? zaskoczyłaś mnie tym wpisem. mam nadzieję że oni do siebie wrócą. chciaż po 7 miesiącach to raczej byłoby dziwne. i dziwne jest też to że Peeta jej nie szukał, że haymich z nią nie porozmawiał, przecież Annie jeździła na te spotkania zwycięzców i co miesiąc widywała się Peetą. a wgl jak to było ze chrzcinami? oni byli wtedy jeszcze razem? Peeta jest rodzicem chrzestnym czy nie?

  9. Ale jak to?! Dlaczego? ;c Błagam powiedz,że Peeta będzie jej szukał,czy coś,bo inaczej nie wytrzymam ;c Rozdział pomimo smtnego wydźwięku-świetny 😀

  10. Czytałam cztery razy. Szukałam czego nie rozumiem. Gdzie jest brakująca notka. Najpierw myślałam, że przewinęłaś z rok – dwa i to dziecko Katniss. Przewinęłaś, ale nie tyle. I na szczęście nie tak. Potem już nic nie rozumiałam. I paranoicznie – poczułam gulę w gardle. Bo chyba mogę tylko napisać, że znów go skrzywdziła, a on i tak będzie czekał. I jeśli tylko zdecyduj się wrócić, przyjmie ją. Bo to Peeta. Kochający ją bezwarunkowo i wbrew wszystkiemu…

  11. Ja jestem śpiochem, ale chyba nastawię budzik na 6 i położę tablet koło łóżka…

  12. Słuchajcie, w tej notce o to chodzi, macie nie rozumieć! Katniss zostawiła Peete po jakims wydarzeniu, nie wiemy po czym i wlasnie to pewni będzie w kolejnych notkach

  13. mogłabyś zrobić tak że ten rozdział to tylko sen. Ja tu wracam z mojego przyjęcia urodzinowego czytam sobie notkę a tu co Katniss zerwała z Pettą a to miała być miłość na zawsze 🙁

  14. Będą jeszcze lepsi na pewno 😀 nie mogę się doczekać jak to rozwinięte i co takiego zrobił Peeta że Katniss od niego uciekła 😀 jest świetnie nic na razie nie zmieniaj 😉 i ja też jestem zdania że jeśli się kochają to znów do siebie wrócą a taki wątek jest ciekawy i rozwija historię 😉

  15. O mój Boże. No ale mi zryło banię. Nie chcę oczywiście ingerować w pomysły autora, ale nie wiem czy troszkę nie przesadziłaś. Nie wiem czy to sen, czy nie, nie wiem też, co masz zamiar napisać teraz, jak do siebie wrócą i czemu stało się jak się stało. Ktoś juz wcześniej napisał, ze ta Katniss jakoś nie pasuje do tej z ksiazki, a już na pewno nie do tej, którą dotychczas mogliśmy podziwiać na tym blogu. Nie jestem przekonana do tego, czy taki obrót sprawy się spodoba i czy był dobrym pomyslem. No coz, zobaczymy jutro, jak z tego wybrniesz. Czekamy!
    Potterhead.

Komentarze są zamknięte.