53: Niespodzianka

No i proszę bardzo. Jestem w pełni gotowa, na krytyki ciąg dalszy. Nowa notka będzie w poniedziałek rano. A tymczasem zapraszam do komentowania.

– Katniss, Katniss – czuję jak Johanna mocno szarpie mnie za ramię – wstawaj do cholery.

 Otwieram zapuchnięte oczy, ostatnio coraz częściej budzę się z takimi. Patrzę na nią zaskoczona, jej twarz ma dziwny wyraz. Nigdy takiego nie widziałam.

 – Johanno, aż tak zależy Ci na życzeniach urodzinowych ode mnie, że budzisz mnie o świcie?

– Nie o to mi chodzi tępaku, potrzebuję Twojej pomocy. Powiedz mi, czy ja wczoraj wyraźnie obiecałam Annie, że jej nie zabiję, czy może tylko mi się wydawało?

– Obiecałaś jej to, nawet dwa razy. O co chodzi?

– No trudno, muszę dotrzymać słowa. W takim razie Ty ją zabijesz.

– O co Ci chodzi Johanno?

– O moją niespodziankę na urodziny.

– Jaka to niespodzianka, pochwal się – mówię i delikatnie się uśmiecham.

– Niespodziewana Katniss, cholernie niespodziewana.

– Może się mylę, ale chyba właśnie na tym polegają niespodzianki. No powiedz w końcu co tym razem wymyśliła Annie?

– Nie spodoba Ci się to – odpowiada mi bardzo poważnie.

– Mnie nie musi, to Twoje urodziny – zaciągam powietrze, chcę zaśpiewać jej piosenkę urodzinową z Ósmego Dystryktu, to moja niespodzianka dla niej. Ale nim mam czas zacząć, drzwi otwierają się z hukiem. Wpada przez nie, w tempie błyskawicy, mały  chłopiec.

– Josh? Co Ty tutaj robisz?- aż mrugam oczami, by upewnić się, że to właśnie on.

– Cześć ciociu, przyjechałem tutaj z mamą, tatą i wujkami na urodziny cioci Johanny- odpowiada pogodnym tonem.

– Wujkami?- czuję jak gula w moim gardle powoli nabiera kształtów.

– No tak, z wujkiem Beetee i wujkiem Peetą.

 

Nie wiem co się ze mną dzieje. Nie umiem złapać oddechu, rozpaczliwie próbuję, ale nic z tego nie wychodzi. Powoli przed moimi oczami zaczynają krążyć małe iskierki. Głos Johanny słyszę tak, jakby stała przynajmniej dwa metry ode mnie. A wiem, że jest tuż obok, bo trzyma mnie za rękę. Bardzo groźnie mówi do Josha, każe mu natychmiast wyjść i iść do matki. Kiedy słyszę ciche pyknięcie – najprawdopodobniej zamykanych drzwi – Johanna mocno podnosi mnie z łóżka. Ciągnie siłą do okna, które otwiera i każe oddychać. Mówi do mnie łagodnie, zupełnie tak samo jak robiła to kiedyś Prim. Kiedy jestem w stanie oddychać – prawie normalnie, spoglądam na nią zaskoczonym wzrokiem. Wiem, że nie muszę zadawać żadnych pytań. Bo Ona i tak będzie wiedzieć o co mi chodzi. I wie, bo odpowiada tak prosto, że po plecach przechodzi mnie dreszcz.

 

– Niespodzianka.

– Ale dlaczego?

– Nie wiem, już wczoraj wydawało mi się, że przerobili Ją na swoich. Ubieraj się, wychodzimy stąd.

– Wybacz Johanno, ale dzisiejszy dzień mam zamiar spędzić tutaj. Nigdzie się nie ruszam.

– Katniss, tu Cię znajdą. Ubieraj się, idziemy do lasu.

– Idziemy? Przecież masz gości – mówię ironicznie, choć bardzo się cieszę, że chce mnie stąd zabrać.

– Nie Katniss, to Annie ma gości. Ja za to mam plan. Może i Annie zmieniła front, ale ja tego nie zrobię. Mam zamiar rozmówić się z tym całym Mellarkiem.

– Przyjechał z nią?

– Nie zauważyłam jej, ale Beetee’ego też nie, więc kto wie.

 

Kiedy zaczynam się ubierać, Johanna cały czas kręci nosem. Ciągle każe mi zakładać coś innego. Kiedy w końcu jestem gotowa, może i wyglądam ładnie, ale za to jest mi bardzo niewygodnie. Od czasu przyjazdu tutaj, nie zwracam uwagi na swój wygląd.

 

– Po co to wszystko Johanno?

– Przecież to oczywiste, niech zobaczy co stracił. Teraz na niego nawrzeszczę, Ty się nic nie odzywaj. I nie płacz. Postaraj się, dobrze?

– Zrobię wszystko co w mojej mocy. Co to za zapach?

 

Nie musi mi odpowiadać. Spogląda na mnie przerażona. Biorę głęboki wdech, przerzucam kołczan przez ramię. Do lewej ręki biorę łuk. Jeszcze kilka razy oddycham mocno, ale szybko okazuję się, że to bardzo zły pomysł. Już w całym domu pachnie chlebem.

 

– Poczekam na Ciebie w lesie, nie wytrzymam w tym domu. Dusi mnie ten zapach.

– Idziemy, zabiję go potem.

Wychodzimy powoli z mojej sypialni. Staramy się być cicho, ale jednak czujne ucho Annie nas usłyszało. Wychodzi nam na spotkanie, w ręku trzyma kubki z kawą.

– No, nareszcie wstałaś Katniss – zastawia swoim ciałem drogę do wyjścia. – Chodź, napijesz się z nami kawy. Mamy gości, czy to nie cudowne?

 

Widzę w jej oczach jakąś dziwną pewność, ona myśli, że postąpiła dobrze.

 

– Zejdź nam z drogi – warczy na nią Johanna – dobrze Ci radzę Annie.

– Obiecałaś- mówi z delikatnym uśmiechem, widocznie z siebie zadowolona. Denerwuje mnie jej postawa. I to bardzo, pewnie dlatego mówię:

– Ale ja Ci niczego nie obiecywałam – podnoszę rękę do kołczanu, Annie odsuwa się natychmiast. Jest biała jak kreda.

– Będziemy w domu wieczorem. Mam nadzieję, że do tego czasu Twoi goście już zdążą wyjechać Annie – Johanna mówi pewnym głosem. Stanowczym, opanowanym i bardzo groźnym.

Annie spuszcza głowę. Ja już na nią nie patrzę, mocuję się ze sznurowadłami w butach. Wtedy do moich uszu dochodzi głos, któremu nie jestem w stanie się oprzeć.

 

– EEEE, EEEE – Peeta prowadzi Nathaniela za dwie rączki, a on tymczasem uśmiecha się do mnie.Nie jestem w stanie się mu oprzeć, otwieram ramiona, uśmiecham się delikatnie:

– Chodź do mnie kochanie – mówię tonem zarezerwowanym dla niego.

Peeta puszcza rączki chłopca, wydaje mi się, że robi krok naprzód. I wtedy Johanna wybucha gromkim śmiechem.

– Mówiła do małego. Jesteś idiotą. – śmieje się do rozpuku. – No idiota, skończony idiota – nagle poważnieje. – Co Peeta, Twoja nowa narzeczona, nie przyjechała tu z Tobą? Bała się spotkania z Katniss? Ty naprawdę myślałeś, że po tym wszystkim co jej zrobiłeś ona będzie na Ciebie czekać z otwartymi ramionami?

 

Nathaniel tymczasem podchodzi do mnie powoli i zatapia się w moich ramionach.  Całuję go na dzień dobry. Podnoszę. Biorę głęboki oddech. Zbieram się na odwagę i podchodzę do Peety. Jego mina zdradza jak bardzo jest zaskoczony, a ja podaję mu Nathaniela. Przejmuje go ode mnie bez zastanowienia. Przez moment nasze dłonie się dotykają. Przechodzi mnie dreszcz. On spogląda mi w oczy, otwiera usta jakby chciał coś powiedzieć. Ale silna ręka Johanny wyciąga mnie z domu. Idziemy szybkim krokiem, nie odwracając się za siebie. Mimo to słyszę jak za mną woła:

– Po tym co mi zrobiłaś, wypadałoby chociaż przeprosić. Jesteś mi to winna Katniss. Myślałem, że masz odwagę powiedzieć mi prawdę prosto w oczy. A tymczasem musiał to zrobić On. Nie dość, że mi Ciebie odebrał, to jeszcze sam mi o tym powiedział. Czy Ty choć przez chwilę, pomyślałaś o tym co ja czuję?!

22 myśli na temat “53: Niespodzianka

  1. Anno- dziękuję za korektę:) I teraz niech wszyscy sobie wyobrażą: ?!- te dwa znaki na końcu notki. Coś mi się zepsuło w edytorze.

  2. Ania, tylko nie wiem, czemu się zrobiło na jasno-szaro, zamiast na biało (u mnie tak widać) – może przez notatnik przepuścić? Bo się trochę źle czyta…

  3. Mam wrażenie że robi się z tego telenowela. W głupich serialach zawsze tak jest że jest mnóstwo rzeczy niedopowiedzianych, że ludzie nie potrafią po prostu usiąść i porozmawiać. Wiem że pewnie zaraz polecą na mnie hejty, ale to jest moje zdanie. Ten blog się popsuł. Wiem, że pewnie mi powiecie że w prawdziwe życie to nie tęcze i jednorożce. Trochę dramatyzmu? Rozumiem. Ale nie aż tyle. Nie wierze że kochające się osoby tak nagle potrafią się zmienić prawie w wrogów i nie potrafić normalnie porozmawiać, nawet jeśli ktoś namieszał w ich związku.

  4. Ale w książce bylo jeszcze więcej dramatyzmu. Na przykład Katniss dla Prim poświęciła cale swoje życie. Brala udzial w igrzyskach byla twarzą rebelii. Nawet jak leżała na łóżku szpitalnym martwiła ze cos sie jej stanie. Myśleliśmy ze będzie happy end a tu nagle Prim umiera na oczach Katniss a ona nie zdążyła tylko do niej dobiec. I to jest Malo dramatyzmu? Tak samo Finnick umarł poświęcając sie dla Katniss i Miechy rozszarpały go na jej oczach. I to dalej jest Malo tego dramatyzmu? Przeżyjcie podobne sceny, śmierć siostry, śmierć przyjaciół, zdradę chłopaka i wtedy jestem ciekawa czy byscie wysiedziały na kanapie i próbowały wszystko wyjaśnić -,-

  5. Aaa nareszcie mam konto 😀 A co do rodziału to wiedziałam, że w rostaniu Peeniss ktoś maczał palce. Moje przypuszczenia się potwierdziły 🙂

  6. O widze sytuacja sie wyjasnia,ufff cale szczescie mam nadzieje ze porozmawiaja szczerze i wszystko sie wyjasni.Uwielbiam czytac,trylogie igrzysk znam na pamiec jak kazda ksiązke ktora mnie zafascynuje ale twoje opowiadanie jest poprostu niesamowite,pelne uznanie,ciagle czytam i czytam choc to samo to nie moge sie oderwac.I bardzo prosze niech sie pogodzą i dalej razem stawiaja czola calemu swiatu,bo wtedy jest najciekawiej.pozdrawiam goraco,

  7. Przepraszam za jasnoszary, edytowalam w word- zie inic to nie dalo. Jak zmienilam kolor to na tablecie nic nie bylo. Przepraszam. Nie umiem tego naprawic. A jesli chodzi o telenowele to kiedys z zapartym tchem patrzylam na zbuntowanego aniola :-).

  8. Przepraszam że tak nie w temacie ale czytał ktoś z was może ” Niezgodną” takie jakby następstwo trylogii igrzysk ? Trochę to dziwne, że po Igrzyskach zaraz robią nowy super film o podobnej dziewczynie itd ;x Co sądzicie ?

  9. Aniu, czy moglabyś spojrzeć na mojego bloga bo dopiero zaczynam, a twoja opinia wiele dla mnie znaczy 🙂

    ~ Fiołek

  10. Ha wiedziałam że to ktoś coś ukrył żeby ich rozdzielić!:D genialny rozdział! Nie wiem czy dotrwam do poniedziałku:(

Komentarze są zamknięte.