54: Trudny początek- trudnej rozmowy

Anno, jeszcze raz wielkie dzięki za korektę. A tymczasem zapraszam do czytania i komentowania. Najlepszego na dla wczorajszej jubilatki. Pozdrawiam A.

A i do środy.

Zatrzymuję się w połowie następnego kroku. Przez kilka sekund dochodzi do mnie znaczenie słów, które wypowiedział. Chcę spojrzeć na Johannę, ale jej już nie ma przy mnie. Gwałtownie obracam się i niestety moje obawy się potwierdzają. Choć zupełnie inaczej niż się tego spodziewałam. Johanna wymierza mu siarczysty policzek, a on przyjmuje go niewzruszony. Nawet na nią nie patrzy. Patrzy na mnie. W jego oczach widzę te wszystkie uczucia, które słyszałam w jego głosie: złość, zawód i smutek. Wygląda jak małe dziecko, które dowiedziało się, że Święty Mikołaj nie istnieje. Dopiero teraz widzę jak zmienił się przez te miesiące. Schudł, zmizerniał, zapadł się w sobie. Na jego rękach i dłoniach, luźno spuszczonych wzdłuż ciała, widzę mnóstwo nacięć. Tak, to na pewno nacięcia, nie ślady po oparzeniach, a właśnie rany zadane nożem. Przypominam sobie jego reakcję na moje słowa do Nathaniela i już wiem co najbardziej chciałabym teraz zrobić. Mam ochotę go przytulić, pocałować, poczuć znów ciepło jego ciała. Robię krok na przód, patrzy na mnie zaskoczony, ruchem ręki odsuwa od siebie Johannę. Widzę jak jego ciało, gotowe jest błyskawicznie posłuchać jego głowy. Patrzymy sobie w oczy, mój oddech przyspiesza, jego również. Dzieli nas od siebie jeden krok. Jeden mój i jeden jego.

 – Ona ma Cię przepraszać i myśleć o Twoich uczuciach? A kto na jej oczach całował się z jakąś panną?- Johanna jest wściekła jak nigdy.

 Bańka mydlana jest piękna. Płynie niesiona powietrzem, ale wystarczy jeden silniejszy podmuch wiatru, jeden przedmiot napotkany na drodze, by pękła. Nasza chwila, tak jak ta bańka – pękła. Napotkała na swojej drodze przeszkodę z jego słów:

 – Sama tego chciała. Odpłaciłem jej tylko pięknym za nadobne.

 Jeszcze nigdy nie czułam tego do Peety. To nie złość, to nie gniew. To dzika furia, która owładnęła moim ciałem. Mam ochotę wydrapać mu oczy, zadać tyle samo bólu ile on zadał mnie. Widzę w jego oczach, że nie jest mi dłużny. Stoimy parę centymetrów od siebie. Czuję ciepło bijące z jego ciała, marcowy poranek jest chłodny, ja nie ubrałam się zbyt ciepło. Mimo to jest mi gorąco. Tymczasem On nic nie mówi, czeka na moją reakcję, na moją odpowiedz. A mnie po głowie kołacze się tylko jedno:

– Dlaczego?
– Co dlaczego?
– Dlaczego mi to zrobiłeś Peeta? Mogłeś po prostu powiedzieć, że zmieniłeś zdanie, że zakochałeś się w innej. A nie opowiadać o tym jak Ci źle, bo nie jesteś wolny. I jeszcze te pocałunki…
– Co? O czym Ty mówisz? To ty zostawiłaś mnie z dnia na dzień. I nawet nie miałaś odwagi mi tego powiedzieć. A teraz wymyślasz sobie jakieś głupie historie bez sensu, po to by się usprawiedliwić! Przed kim? Chyba tylko przed nimi – wskazuje ręką na werandę, stoją tam wszyscy, z szeroko otwartymi oczami. Tylko Annie się uśmiecha. – Oni wszyscy i tak już wiedzą jaka jesteś naprawdę. A ja głupi szukałem Cię u niego. Myślałem… A zresztą, nieważne. Mam nadzieję, że jesteś z nim szczęśliwa – już nie kryje się z ironią.
– Możesz mi w końcu powiedzieć, kim jest ten tajemniczy „on”?
– Katniss, nie bądź śmieszna. Regularnie mi opowiada, jak cię tu odwiedza, jacy jesteście szczęśliwi.
– Kto Peeta, o kim Ty mówisz?- krzyczę na niego. Łzy spływają powoli, pozwalam im na to.

Nie odpowiada mi, po prostu odchodzi.

– Pozdrów ode mnie swoją ukochaną – krzyczę za nim. Sama siadam na pniu, który służy nam do rąbania drzewa. Spoglądam na werandę. Haymitch patrzy na mnie przerażony i kręci głową. Podchodzi do mnie powoli, wcześniej jednak odsyła wszystkich do domu. Effie na ochotnika zgłasza się do szukania Peety.

– Skarbie – klęka przede mną – skup się i odpowiedz mi szczerze na jedno pytanie.

Patrzę na niego przez łzy. Nie jest zły, jest przerażony.

– Czy odeszłaś od Peety, bo związałaś się z Gale’em?
– Co? Ty też? Jak w ogóle mogliście coś takiego pomyśleć? Odeszłam, bo Peeta całował się i umawiał na randkę z córką sklepikarzy. Twierdził, że nie jest wolny i nie może. To oddałam mu to, o czym tak marzył.

Opada ciężko na ziemię i kręci głową.

– Katniss – cedzi słowa bardzo powoli, jakby zastanawiał się nad każdym z nich – Peeta jest sam.

18 myśli na temat “54: Trudny początek- trudnej rozmowy

  1. Fajnie ale jak dla motyw cięcia się jest trochę przesadzony, to takie nie męskie i nie w stylu Peety, on nie ciął by się i nie mścił na Katniss, jeśli to dało by jej szczęście przyjął by cios na klatę i jeśli to Gale by mu to powiedział to nie uwierzył by on w jego słowa i on w odróżnieniu od Katniss jestem pewna że najpierw wyjaśnił by sprawę z nią a potem i tak by się nie mścił no ale to twój blog i szanuje twoje zdanie:) bynajmniej na pewno się nie pociął mimo że by cierpiał 🙂 ale pominowszy te fakty rozdział b. fajny i czekam co dalej się wydarzy;)

  2. No i może w końcu do obojga dotrze jak Gale świetnie się zabawił ich kosztem.Rozdział jest świetny i znów czekać tyle na kolejny 🙁 No cóz musimy jakoś wytrzymać do środy…. a może się zlitujesz nad naszą ciekawościa i dodasz coś jutro 🙂 pozdrawiam

  3. Kurczę, komentarz Adusi pokazał mi znów jak sobie uzupełniamy brak informacji 🙂 Adusia uznała, że Peeta się ciął (też nie czuję tego). A mnie przed oczami stanęło, że to blizny po torturach w Kapitolu, które akurat w tym momencie rzuciły się Katniss w oczy…

  4. Może Ania masz racje i oby tak było, miejmy nadzieję że nasza pisarka wszystko nam wyjaśni 😉 ale to było by trochę dziwne że po tylu wspólnych nocach dopiero rzuciło jej się to w oczy kiedy spotkali się pierwszy raz po jej ucieczce tym bardziej, że zaznacza ze nie są to oparzenia po wybuchu bomby, a te słowa iż na pewno są to rany/nacięcia zadane nożem występujące zaraz po opisie tego jak Peeta zmizerniał po jej odejściu brzmią tak jakby on sam sobie je zadał z rozpaczy:)

  5. Wiedziałam, ze to On ! Wiedziałam ! PO PROSTU ZABIJE TEGO PIEPRZONEGO DUPKA !!!! A poza tym cieszę się bardzo, że wszystko zaczyna się wyjaśniać i mam nadzieje, że Katniss i Peeta niedługo znów będą razem (raczej muszą, bo jak widać nie potrafią żyć bez siebie). I jeszcze pytanko czy może dodasz jutro jaki mały bonusik ? Prosimy : )

  6. Super !! 🙂 Ale dlaczego taki krotki ? 🙁 dopuero w srode ? Dodaj jeszczr jeden dzis, prosze ! 🙂 powinnas miec dozywotni zakaz przerywania pisania bloga ;p ;)))

  7. Pomysł Pauliny jest mega 😀 po tym jak Katniss go opuściła obudził się w nim dawny zmiech i w przypływie furii zaczął wszystko demolować 😀 to mógłby być początek kolejnego bardzo ciekawego motywu 😉

  8. Nieee no nie wierzę! Wiedziałam że to on! DLACZEGO NIKT JESZCZE NIE POMÓGŁ MU ZJEŚĆ CZEGOŚ TRUJACEGO?! Świetny rozdział, swieeeetny. Szkoda, ze trochę krótki, ale i tak super.,

  9. Ja uwielbiam twoje opowiadania ze względu na wiele małych szczegółów i jeden bardzo dla mnie istotny. Mianowicie: piszesz lekko. Nie wiem czy do końca wiesz, na czym to polega. Wyjaśnię. Piszesz w taki sposób, że nawet te małe mankamenty jak odmiana imion, błędy składniowe, literowe i te wszystkie pierdółki przestają się liczyć. Chodzi o lekkość z jaką podchodzisz do tematu, lekkość łączenia ze sobą słów.
    Okej, Peeta i okaleczanie się – może i trochę nie tak. Okej, może i kilka twoich pomysłów było takich (nie zrozum mnie źle zaraz wyjaśnię)… niepasujących. Chodzi mi o to, że takie rzeczy trudno sobie wyobrazić, w książce by raczej nie pojawiły. Ale to twój blog! TWOJA HISTORIA! I każdy z czytelników powinien to zrozumieć, uszanować i przełknąć. Jak dla mnie bardzo fajnie i życzę ci zajebiście dużo weny bo wierzę w twoje zdolności do tworzenia historii. Pozdrawiam 🙂

  10. Slyszeliscie? Umarl Phil ten co gral plutarcha w pierścieniu ognia. Ciekawe co będzie z kolejnymi częściami

  11. Mi się właśnie bardzo podoba ten wątek z rozstaniem katniss i peety. 🙂 jest to bardzo oryginalny pomysł, bo na większości blogow ( który zresztą też lubię) w większości jest historia: Gale porywa Katniss, Peeta i Katniss sa razem, i znowu Gale… A tu jest cos innego. Bardzo oryginalne! A poza tym, to jestem zakochana z Twoim sposobie pisania, bo tak lekko i przykemnie piszesz, ze az milo poczytac. 🙂 a jeszcze co do rozstania Katniss i Peety, to pewnie paru osoba moze sie to nie podobac, bo podswiadomie nie chca, zeby Katniss i Peeta byli osobno.. Ale to tylko moje zdanie. 🙂

  12. Z tym zauważaniem to różnie bywa. Na rękach mam 3 blizny – na zgięciu łokcia po oparzeniu (ciekawskie dziecko ze mnie było) i dwie na dłoniach (po szklance i nożu). Tę po oparzeniu mój Mąż widział od początku. A tę po szklance, która mi się rozprysnęła podczas mycia naczyń – po 6 latach (prawa ręka, widział x razy – po prostu nie zauważył). Wrócił z delegacji, ja pisałam na klawiaturze. A on tak patrzy i nagle – co ci się stało? A ja zdziwiona, bo nie mam zielonego pojęcia o czym mówi 🙂 Nie przyszło mi do głowy, że o czymś sprzed tylu lat 😉

  13. kurcze mam nadzieje ze nasza cudowna autorka wrzuci jutro cos swoim wiernym czytelniczka 🙂 przeciez to przestepstwo w takim momencie czekac az do srody.Bardzo prosimy zaspokoj nasz glod !!!! 🙂 pozdro

Komentarze są zamknięte.