55: Jak to mówił Finnick

Dzień dobry. Coś mi się zdaje, że mamy nowych gości- czy się mylę? Co do rąk Peety- spokojnie, wyjaśnię to za jakieś trzy do czterech notek. Dajcie mi szanse, proszę. I jeszcze jedno, bardzo narzekacie na długość notek. Postaram się to zmienić, ale wtedy będę wstawiać jedną na trzy do czterech dni. Sami wybierzcie- krótko i często czy długo i rzadko? A teraz zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam A.

Świat wokół mnie wiruje bardzo szybko. Chowam twarz w dłonie i powoli próbuję sobie to wszystko poukładać w głowie. Czuję drobną dłoń Annie na moim ramieniu. Podnoszę głowę do góry – stoi koło mnie i nadal się uśmiecha.
– Co cię tak bawi Annie? Wszyscy wkoło są przerażeni, a ty śmiejesz się w najlepsze?
– Bo ja się bardzo cieszę, Katniss – odpowiada mi pogodnie, siadając przy mnie. Unoszę pytająco brwi, ona bierze głęboki wdech, jednak uśmiech nie znika z jej twarzy. – Katniss, rozgryzienie tego wszystkiego zajęło mi pół roku. Nie rozumiałam co mówi do mnie Peeta, nie rozumiałam jego pytań dotyczących ciebie, ani reakcji na moją odpowiedź. Ale na przedostatniej Radzie – pstryka palcami – dotarło to do mnie. I też byłam przerażona. Jak dwoje kochających się ludzi, może tak, z dnia na dzień, się rozstać? Na dodatek każde z was przerzucało winę na drugie. To jeszcze może dałoby się jakoś wytłumaczyć, ale w końcu dowiedziałam się, że żaden z tych powodów nie istnieje. Zostaliście obydwoje okłamani, resztę błędnie sobie dopowiedzieliście. Ale wina leży gdzie indziej Katniss. Poznałam cię doskonale przez ostatnie miesiące i wiem jaka jesteś: uparta, lekkomyślna, łatwo nie wybaczasz. Ale najgorsze jest to, że najpierw robisz, potem myślisz. A z konsekwencjami – jakoś to będzie. No i macie to wasze „jakoś to będzie”. A ty, Peeta, nie jesteś lepszy… – odrywam wzrok od twarzy Annie, on stoi przede mną z rękami w kieszeniach. W jego oczach odnajduję moje własne uczucia. Niedowierzanie, zawód i to, co powoli kiełkuje w mojej głowie. Cień radości, że to, co nam się przytrafiło, da się jakoś wytłumaczyć. Może nawet naprawić. Tymczasem Annie kontynuuje:
– Czasami trzeba schować honor do kieszeni i próbować coś wyjaśnić. Ale nie – ty wolałeś uwierzyć Gale’ owi bez zastanowienia. Uznałeś, że to tylko wina Katnisst., A czy przypadkiem nie całowałeś się z kimś na jej oczach? Przecież ty, jak nikt inny, znasz ją i powinieneś się domyślić, jak zareaguje. Sami jesteście sobie winni. Najgorsze jednak jeszcze przed wami. Musicie sobie wybaczyć, odbudować to, co was łączy. To będzie powolny i bolesny proces. Ale na pewno się wam uda. My wam pomożemy – uśmiecha się ciepło i chce odejść, ale słowa Peety ją powstrzymują:
– Minęło tak dużo czasu, Annie… Nie wiem czy coś jeszcze da się uratować – mówi smutno, ale pewnie. Moje obawy tak naprawdę są identyczne.
– To może zróbcie tak – głos Effie jest pełen wzruszenia – niech każde z was idzie gdzieś samo i pomyśli o pierwszej swojej reakcji na wasze poranne spotkanie. Albo o tym, jak na siebie patrzyliście, nim Johanna wrzuciła swoje trzy grosze. Nie wmówicie mi, że nic do siebie nie czujecie. Zawsze będziecie się kochać. Ale ta wasz miłość jest głupia, bo usilnie staracie się dla niej poświęcać swoje szczęście. Ty Katniss odeszłaś, bo widziałaś Peetę z inną. Ty Peeta, bo wierzyłeś, że Katniss jest z Gale’em. A może najwyższa pora, zacząć walczyć o to co Was łączy? I przestańcie się w końcu dla siebie poświęcać!

Po tych słowach Annie bierze Effie pod rękę i razem wchodzą do domu. Zostajemy sami. Ale żadne z nas nie ma odwagi spojrzeć drugiemu w oczy. Annie ma rację, Effie również. Pytania kołaczą się w mojej głowie… Czy nam się uda? Czy ułożymy ponownie domek z kart naszego życia? Podnoszę głowę, Peeta chyba zauważa mój gest, bo przestaje kopać stopą kępę trawy. Spogląda mi oczy, a ja usilnie staram się odnaleźć w jego spojrzeniu odpowiedzi na moje pytania. Właśnie – jak to mówił Finnick, trzeba zadawać pytania. Wciągam mocno powietrze, by poczuć uspokajający zapach lasu. Nim zdążam zadać swoje pytanie, uprzedza mnie:
– Masz ochotę na bułkę z serem? – uśmiecha się lekko, jakby jeszcze niepewnie.
– A ty zjadłbyś wiewiórkę?
– Nie. Wolę zająca, jeśli można.
– Zobaczę co da się zrobić- odpowiadam mu, również uśmiechając się.

16 myśli na temat “55: Jak to mówił Finnick

  1. I jest! 😀 wielkie dzięki Aniu to naprawdę genialne ! Jeśli o mnie chodzi to chyba wole krótkie i częste bo takie czekanie mnie wykończy a tak to mam chociaż chwile przyjemności 😉 ha i jak zawsze nam już swoją teorię spiskowa która pewnie już tradycyjnie okaże się błędna 😛 chodzi o pocałunek Peety, wymyśliłam sobie że może Gale kazał mu to zrobić gdyż Katniss boi się zranić i opuścić Peete chociaż tak naprawdę chce być z Galem więc Peeta chcący jak zawsze tylko szczęścia Katniss zrobił to by ona nie czuła się winna że odeszła i wiedziała że on też kogoś ma więc sobie bez niej poradzi 😀 tak wiem, wymyślam 😛

  2. Hej 🙂 Ja tez wole krótsze ale częsciej,bo to czekanie jest straszne.I juz nie moge sie doczekac nastepnego wpisu 🙂 Pozdrawiam gorąco

  3. cudne cudne cudne najlepiejcdluzsze notki i czeste 😉 Niech to sie juz wyjasni i dodaj post na zakazana stronr na happy end bo juz sie nmg doczekac

  4. Hehe to z tym wpisem na zakazanej stronie gdy już nasi ulubiency się pogodza hmmm faktycznie to by było jak wisienka na torcie ale to bym mogl byc troszke dluzszy wpis 🙂 Oj ale nie dajemy Ci zyc,ale musisz nas zrozumiec my uwielbiamy czytac Twoje wpisy,no i oczywiscie czekamy na kolejny 🙂

  5. zakladam ze w to ze sa genialne nikt z nas nie watpi,wiadomo dłuzsze sa fajniejsze ale ze jestesmy nie cierpliwe i ciagle gderamy kiedy nastepna notka to nie dajemy naszej autorce czasu na napisanie czegos dluzszego 🙂 a tak pozatym….. kiedy następna 🙂 hehe.pozdrawiam

  6. Krótkie i często ; ) Rozdział świetny. Piosenka śliczna i idealnie oddaje to co się dzieje miedzy Katniss i Peeta *-*

  7. No, rzeczywiście, chyba wszystkie wolimy krótkie i częste. Świetny rozdział, wreszcie wszystko zaczyna się powoooli, powolutku naprawiać. Czekamy na następny wpis w takim razie!

    Potterhead ;*

  8. Cześć 😉
    Na wstępie piszę, że jestem tu nowa 🙂 Całkiem przypadkiem trafiłam na Twojego bloga. Notki są świetne, szczerze zazdroszczę Ci wyobraźni ;D Fenomenalnie łączysz „książkowe fakty” z własnymi pomysłami. Pewnie tak jak większość, nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału;)
    Pozdrowionka ;3

    PS.Mam dla Ciebie kilka wskazówek dotyczących gramatyki (tak, wiem, „ledwo wlazła, a już się wtrąca”, ale to takie głupie przyzwyczajenie) ;D Napisz (oczywiście jeśli będziesz chciała), to podam e-mail 😉

  9. mam nadzieje ze jutro bedzie kolejna notka 🙂 jak to mówia „apetyt rosnie w miare jedzenia” a jak tu nie czuc głodu jak tak zajebiscie sie to czyta,dobranoc 🙂

Komentarze są zamknięte.