56: Lista pytań

Dziękuje Anno. 

Poszukiwanie tego cholernego zająca zajęło mi pięć godzin. Ale mam go, niosę go w ręce, za jego długie uszy. Miałam czas na przemyślenia, ułożyłam sobie wszystko w głowie i już wiem czego chcę. Chcę jego. I tylko jego, bez względu na to co się stało. Zranił mnie, to fakt, ale ile razy tak naprawdę ja raniłam jego… Annie miała rację. Zachowałam się jak głupie dziewczę, uciekając bez zastanowienia. W głowie mam ułożoną listę pytań:

 

1: Dlaczego myślałeś, że odeszłam z nim?

2: Co Cię łączy z tamtą dziewczyną?

3: Co z nami będzie?

 

Jedyne co mi pozostaje, to wymyślenie sposobu na zatrzymanie go tutaj dłużej. W tym – mam nadzieję – pomoże mi Johanna.

No właśnie Johanna, zapomniałam o niej. Tyle się wydarzyło, że nie złożyłam jej życzeń. Marny mój los, mogę nie mieć okazji zapytania Peety o cokolwiek. Istnieje poważne ryzyko mojej niechybnej śmierci.

 

Zatrzymuję się przed drzwiami domu – zapach jest piękny. Pachnie szczęściem, miłością i domem. Moim domem. Tym, w którym mieszkałam z Peetą. Zapach chleba już mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – przywołuje uśmiech. Przekraczam powoli próg, kieruję się prosto do kuchni. Peeta jest odwrócony do mnie plecami, kładę więc zająca na blacie i mówię pierwszą rzecz jaka przychodzi mi do głowy:

– Jeśli jeszcze raz zachce Ci się zająca, to sam go wytropisz. Ja mogę go ewentualnie ustrzelić.

Obraca się w moją stronę, ręce ma w mące, cały jest w mące. Włosy ma zmierzwione, uśmiecha się do mnie. Aż kręcę głową, by odgonić myśli, które wpadły mi do głowy. Jest przystojny, pociągający i… taki mój. Patrzy na mnie uważnie, zupełnie jakby myślał o tym samym. Podchodzi powoli, trzymając ręce za plecami. Spogląda takim wzrokiem jak kiedyś, jakby nic poza nami się nie liczyło.

– Otwórz buzię – mówi cicho i spokojnie. Znam ten głos, znam go z naszej sypialni.

– Co? – zestawienie głosu, łączącego się dotąd z obietnicą rozkoszy z poleceniem otwarcia ust? Patrzę na niego zaskoczona. On nic sobie z tego nie robi, uśmiecha się figlarnie i powtarza:

– Otwórz buzię Katniss, robi się to tak – i demonstruje mi jak należy otwierać usta, zupełnie jak u lekarza.

 

W sumie nie wiem czemu to robię. Jestem tak zaskoczona tym poleceniem, że po prostu je wykonuję. On szybko wyjmuję rękę z zza pleców i wkłada mi do ust bułkę z serem. Jeszcze ciepłą.

– Smacznego, jeszcze dziś chyba nic nie jadłaś.

– Pycha – mówię z pełnymi ustami i wychodzi z tego raczej bełkot niż wyraźne słowa.

 

– I znowu się zaczyna – Johanna stara się mówić groźnie, ale znam ją na tyle dobrze, że wiem jak bardzo jest szczęśliwa. – Dziś rano miałaś ochotę go zabić, a teraz jesz mu z ręki. Katniss, ogarnij się, proszę – jej oczy błyszczą, widzę że żartuje. I wiem, że cieszy się moim szczęściem.

14 myśli na temat “56: Lista pytań

  1. Cudowny! <3 oby Johanna nie zabiła Katniss za życzenia 😛 juz nie mogę się doczekać ich rozmowy gdy Katniss zada te pytania 😉

  2. Cudnie cudnie cudnie 🙂 czekamy na wiecej.Piszesz tak ze wszystko ozywa,normalnie widze te ich spojrzenia,gesty… Jestes najlepsza! 🙂

  3. I już? Tak ‚o’ wybaczyła mu całowanie się z inną panną i uwierzenie Gale’owi? Jakoś tego nie kupuję.

  4. Super rozdziały, opowiadanie idealnie łączy wątki z książki z Twoimi pomysłami 🙂 Chłopcy tacy jak Peeta nie istnieją? Istnieją! Trzeba tylko odpowiednio szukać. Mój narzeczony jest niemalże kopią Peety (charakter), ale wiadomo, dwóch takich samych ludzi się nie znajdzie.

  5. Na pewno jeszcze mu tego do końca nie wybaczyła (przynajmniej mam taką nadzieję bo inaczej te całe jej odejście było by bez sensu 🙂 ) jeszcze chyba czeka ich trudna rozmowa bo Katniss nie zadała mu tych pytań 🙂

Komentarze są zamknięte.