58: Bezsenna noc

Witajcie, zapraszam do czytania i komentowania. Dla osób, które protestują bo rozmowy nie było a się pogodzili. To prostuję rozmowa dopiero będzie. Anno, dziękuję za korektę. Pozdrawiam. 

Sowa za oknem pohukuje, wiatr łamie gałęzie, brzęczą naczynia pozostawione przez nas na stole. Ktoś chrapie, czyjeś łóżko skrzypi. Marzę o tym, by Nathaniel się obudził. Będę miała powód do wstania z łóżka, po pięciu godzinach przewracania się z boku na bok. Znoszę wymyślanie i poszturchiwanie Johanny – swoje łóżko oddała Effie, Joshowi i Haymichtowi, a sama przeniosła się do mojego.

Nie mogę zasnąć – chyba świadomość tego, że Peeta śpi w pokoju na poddaszu, powoduje u mnie taką bezsenność. Wszyscy zdecydowali się zostać u nas jeszcze przez dwa dni. Ale ja wcale nie chcę, by został tylko na te dwa – chcę, by został na zawsze. Dziwnie się z tym czuję – wydawało mi się, że radziłam sobie bez niego świetnie, do czasu kiedy się tu nagle pojawił. Teraz już wiem, że nie przeżyję kolejnego rozstania. Choć tak naprawdę nic między nami się dziś nie wydarzyło. Nie padliśmy sobie w ramiona, na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć, ile razy mnie dziś dotknął. Zresztą – za każdym razem przypadkowo.

Cały czas mam też w głowie słowa Johanny, które powiedziała, nim cała zniknęła pod kołdrą:

– Katniss, cieszę się, że wszystko zaczyna się powoli wyjaśniać. Ale proszę cię o jedno – zanim wpadniesz mu w ramiona, zapytaj o wszystko, co cię męczy. Wyjaśnij z nim każdą rzecz, o której myślałaś przez te wszystkie noce, rycząc w poduszkę. Jeżeli macie być razem, to bądźcie, ja się nawet pod tym podpiszę. Ale pamiętaj o jednym – tylko ty i ja wiemy, w jakim stanie tu przyjechałaś. Nie dopuść do tego po raz drugi.

 

Wiem, że ona naprawdę jest moją przyjaciółką. Te dwa tygodnie dzielące nasz przyjazd tutaj od pojawienia się na progu Annie z Nathanielem na rękach, były koszmarem. Prawie nie jadłyśmy, każda z nas przeżywała stratę na swój sposób. Ja milczałam, siedziałam i tępo patrzyłam w dal. Johanna zapewniła nam opał na całą zimę, od rana do nocy rąbiąc drewno. Potem padała w ubraniu na łóżko i zasypiała. Tylko po to, by rano znów machać siekierą bez opamiętania. Tylko raz rozmawiałyśmy o tym co nas spotkało, tylko jeden raz. Tamtej burzowej nocy, każda z nas powiedziała drugiej dokładnie dlaczego wyjechałyśmy. Wcześniej nie było na to czasu.

 

Pamiętam tamten czas doskonale – po tym jak Peeta całował tę dziewczynę na placu, odwróciłam się na pięcie i biegiem przemierzyłam drogę do wioski. Wpadłam do jego sypialni, chciałam jak najszybciej zabrać stamtąd moje rzeczy. Wrzucałam do torby wszystko, bez jakiegokolwiek porządku. Chciałam jak najszybciej zamknąć się w moim domu. I wtedy weszła ona – blada, ręce jej się trzęsły. Jedno spojrzenie wystarczyło mi, by zrozumieć, że coś się stało:

– Coś nie tak z Danielem?

– Wszystko nie tak, ale co Ty właściwie robisz?

– Pakuję się, przenoszę się do siebie. Co się stało?

– Uciekasz od niego? Co się dzieje?

– Właśnie się staram. I to ja pierwsza zapytałam co się dzieje.

Johanna przez moment mi nie odpowiada. Patrzy na mnie uważnie, jakby szukała w mojej twarzy odpowiedzi na jakieś pytanie. Kiedy je zadaje, jej głos mnie przeraża, już wiem, że i jej musiało przytrafić się coś naprawdę strasznego.

– Chcesz uciec do swojego domu, czy chcesz uciec od niego?

– Chcę uciec od niego.

– Zasłużył na to?

Nie odpowiadam, kiwam głową. Johanna przygląda mi się uważnie:

– Pakuj się, weź tyle rzeczy ile jesteś w stanie unieść, nie będzie miał nam kto pomóc. Czeka nas ciężka droga.

– Johanno, Ty też uciekasz?  Dlaczego?

– Od niego. I o nic więcej nie pytaj, nie teraz.

 

Trochę się bałam, że Peeta niespodziewanie wróci, ale nic takiego się nie stało. Pewnej grudniowej nocy uświadomiłam sobie, że tak naprawdę wtedy na to liczyłam. Podświadomie chciałam, by mnie przyłapał, przeprosił, wytłumaczył. Przemykałyśmy przez Wioskę Zwycięzców niemal na paluszkach, nikt nas nie widział. Zostawiłyśmy za sobą wszystkie złe wspomnienia. I nie tylko wspomnienia. Pociągiem towarowym dojechałyśmy do Siódemki, potem wędrowałyśmy piechotą. Czułam się trochę jak przestępca uciekający z więzienia. Johanna mówiła, że tu nikt nas nie znajdzie, nikt. A jednak Annie się to udało. Jej pukanie do drzwi wyrwało nas obie mnie z letargu. Annie stała na progu przerażona, zapłakana. Bez słowa wpuściłyśmy ją do domu. Kiedy tylko położyła spać Nathaniela, wysypała z torby stos listów. Policzyłam je – dokładnie 97. Każdy pisany tą samą ręką, każdy zawierający groźby śmierci Annie i porwania Nathaniela.

Długo zajęło nam przyzwyczajenie się do siebie, nauczenie swoich nawyków. Ale teraz śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy zgraną drużyną. Prawdziwych przyjaciół naprawdę poznaje się w biedzie.

Drzwi pokoju Annie skrzypią w charakterystyczny sposób, wyskakuję więc z łóżka. Za plecami słyszę tylko ciche „nareszcie” Johanny.

 

Annie uśmiecha się na mój widok, podaje mi Nathaniela i najwyraźniej chce iść do kuchni. Ruszam razem z nią, a ona uśmiecha się ciepło:

– Nie możesz spać?

– Chociaż Ty pośpij za mnie.

– Pierwsza od dawna noc bez łez? – patrzy na mnie poważnie, a ja zastanawiam się skąd one tyle o mnie wiedzą. Nie odpowiadam jej, przytakuję tylko głową.

– Przepraszam Cię Katniss, nie miałam innego wyjścia. To był jedyny sposób na to, byście porozmawiali, wyjaśnili sobie wszystko. Nie gniewaj się na mnie.

– Annie, nie gniewam się. Jestem Ci wdzięczna.

Mija mnie z uśmiechem, wracając do swojej sypialni.

– Annie… Przepraszam.

– Za co?

– Wiesz za co.

– Katniss, chodzi Ci o tę strzałę? Przestań – byłaś zdenerwowana, ja stanęłam Ci na drodze. Obie dobrze wiemy, że nigdy byś jej nie użyła. Mogę iść jeszcze trochę pospać?

– Możesz, idź wyśpij się.

– Jakbyś potrzebowała pomocy, to…

– Ja jej pomogę, Annie – podnoszę głowę, Peeta stoi na schodach prowadzących na strych. Jest ubrany, jakby w ogóle nie kładł się spać.

– Och, ta bezsenność – mówi półgłosem Annie, zamykając za sobą drzwi swojej sypialni.

 

Wchodzimy razem do kuchni, Peeta siada na krześle. Podaję mu Nathaniela, a sama biorę się za przygotowanie mu mleka. Cały czas czuję na sobie jego wzrok.

– Nie mogłeś spać?

– Nie mogłem – milknie na moment, nabiera powietrza, mówi cicho, ale jego głos drży – noce są najgorsze Katniss, a ta dzisiejsza w szczególności.

– Wiem coś o tym – staram się mówić spokojnie, ale nie do końca mi to wychodzi.

Wstaje, sadza Nathaniela na podłodze, (co nie bardzo mi się podoba) i podchodzi do mnie szybkim krokiem. Spogląda mi w oczy i zaczyna mówić bardzo szybko, tak bym nie miała możliwości mu przerwać:

– Ten jeden raz Katniss, jeden jedyny. Nigdy więcej bez twojej wyraźnej zgody.

I nim mam czas zapytać go o co chodzi, jego ramiona mnie oplatają, przyciska mnie mocno do siebie. Jest mi tak ciepło, tak błogo, tak dobrze. Przytulam się do niego a wtedy jego usta odnajdują moje ucho:

– Tak bardzo za tobą tęskniłem, każdego dnia i każdej nocy…

18 myśli na temat “58: Bezsenna noc

  1. hip hip hura !!!!!!!!!! No genialne Cudownie.Uwielbiam te ich chwile razem,ich spojrzenia,gesty.Teraz to juz wogole nie bede mogla sie doczekac nastepnego rozdzialu 🙂

  2. Dobrze, że wreszcie się pogodzili. Muszę też przyznać, że te rozdziały pisane „pod pieczą” Anny są faktycznie coraz lepsze 😉 . Anno, czy ty sama coś tworzysz?

  3. A najwspanialsze jest to ze notki sa codziennie a sa dluzsze 🙂 oby tak dalej.Czekam na ciag dalszy….

  4. Bardzo mi miło, że zauważacie też ciut moją rękę w notkach – kilka tygodni temu (chyba w połowie stycznia? może wcześniej?) zachwyciłam się tym blogiem i ciągiem dalszym pisanym przez Anię (siedziałam całe popołudnie i wieczór, aż do późnej nocy, czytając całość, od samego początku). Wracałam codziennie, szukając nowych notek. Chcąc Jej jakoś podziękować za przyjemność przebywania znów w świecie Igrzysk, zaproponowałam drobną pomoc 🙂

    Evenessy – nie piszę w takim rozumieniu jak Ania – acz prowadzę bloga na temat marketingu. Pisałam dawno temu (książki, opowiadania, wiersze, teksty piosenek ;)) – dziś za dużo pracuję słowem, chyba dlatego tak mnie nie ciągnie.. Ale dla ciekawych – wpis o kampanii filmu anna.watza.pl/public-relations-marketing/nawet-igrzyska-smierci-potrzebuja-kampanii/ (jest igrzyskowy, więc myślę, że mnie Ania nie pogoni za spam :))

  5. Hej. Założyłam to konto bo zauważyłam błąd, przynajmniej tak mi się wydaje. Jeśli to co przypuszczam jest złe to przepraszam.
    Peeta miał w koncu niebieskie oczy czy nie?! Bo to mnie tak korci. W wielu blogach jest tak napisane, a ja nie wiem czy jest to dobre 🙂
    A przy okazji! Pięknie piszesz, rozwijaj swój talent.!

  6. Peeta miał niebieskie oczy 🙂 W filmie ma brązowe (naturalne Josha Hutchersona), w książce niebieskie.

  7. Prawdziwy talent Aniu!czytając tego bloga coraz bardziej czuje się tak jakbym dalej czytała książkę:) Pumcia Ania na samym początku wyjaśniła już czemu Johanna uciekła od Daniela 🙂 mogłaś przegapić rozdział 51 🙂

  8. cudo ale nie moge się doczekać aż znowu na dobre i oficjalnie się zejdą oczywiście po tej ważnej rozmowie 😉

Komentarze są zamknięte.