63: Trudne pytania

Witajcie.

Wesołych walentynek.

Notka specjalna ma opóźnienie na linii produkcyjnej:) Ale jest pomysł, jest zarys w głowie i będzie. Już niedługo, po prostu chcę wszystko wyjaśnić. 

Ale teraz zapraszam do czytania i komentowania, mam nadzieję, że choć troszkę Wam się spodoba. Pozdrawiam wszystkich ciepło A.

I Anno, jak zawsze dziękuję za to co robisz…

 

Nie wiem dlaczego, ale zaczynam się bardzo głośno śmiać i nie mogę się powstrzymać. Peeta ma zdezorientowaną minę, patrzy zszokowany na odlatujący poduszkowiec, a potem powoli przenosi wzrok na mnie.

– Co ja mam teraz zrobić? – wydaje się być naprawdę zagubiony.

– Nic. Wracamy do chaty – odpowiadam mu na tyle spokojnie, na ile pozwala mi moje rozbawienie i łzy tym spowodowane. Nie pamiętam kiedy się ostatnio tak się śmiałam. Tak, by aż mięśnie mnie bolały, aż do łez. Nie wiem, które z nich wpadło na ten pomysł, ale muszę się tego dowiedzieć. Muszę wiedzieć komu mam podziękować.

– Czyli – mogę zostać? – nadal przygląda mi się uważnie, najwyraźniej nie wiedząc co mnie tak rozbawiło.

– Możesz, pewnie, że możesz. Nathaniel się ucieszy – zaczynam powoli iść w stronę domu, ale już po paru krokach orientuję się, że Peeta nie idzie za mną. Zatrzymuję się i spoglądam w jego stronę. Stoi z torbą przerzuconą przez ramię, wiatr rozwiewa mu włosy. Pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jest teraz pociągający. Uważnie mi się przygląda, choć ma jakiś dziwny wyraz twarzy. Po paru sekundach podbiega do mnie wreszcie, łapie mnie za ramię i patrzy mi głęboko w oczy:

– Nie odpowiedziałaś mi na pytanie.

– Na jakie pytanie? – doskonale wiem o co mu chodzi, ale mam ochotę poprzekomarzać się z nim trochę, potrzymać jeszcze w niepewności. Przygryzam dolną wargę i staram się przybrać najbardziej niewinną minę, jaką potrafię.

– Pytałem czy mogę zostać – jego oddech przyspiesza. Przechylił delikatnie głowę i przygląda się moim ustom.

– Już ci powiedziałam – możesz. Nathaniel…

– Wiem – przerywa mi spokojnie. – Nathaniel się ucieszy. Ale ja chciałbym wiedzieć, czy ty chcesz żebym został?

– Teraz już chyba nie mam za dużego wyboru – odpowiadam nadal uśmiechając się. – Już odlecieli.

– Katniss – Peeta nagle poważnieje – jedno twoje słowo i już mnie nie ma. Jest milion sposobów na to, bym dostał się do domu.

– Już nie marudź, tylko chodź – zaczyna mnie powoli irytować. – Jestem głodna. W przeciwieństwie do ciebie, nie zdążyłam zjeść jeszcze śniadania.

– Katniss – delikatnie podnosi głos – nie ruszę się stąd dopóki mi nie odpowiesz na to jedno proste pytanie. Czy ty chcesz żebym został?

– A ty? Chcesz tu zostać? – szansa na uzyskanie odpowiedzi na pytanie, które od wczoraj kołacze się mi się po głowie, pojawia się tak nagle, że aż sama jestem tym zaskoczona. I od razu postanawiam ją wykorzystać.

Puszcza moją rękę, zaczyna powoli iść przed siebie. Nie ruszam za nim, więc po chwili, nie odwracając się nawet, krzyczy do mnie:

– No chodź, podobno głodna jesteś!

Zrównuję się z nim. Idziemy blisko siebie, nasze dłonie co jakiś czas się o siebie ocierają, ale żadne z nas nie robi nic, by je połączyć. Zirytował mnie tym, że nie odpowiedział mi na pytanie. Nie wiem, czy zrobił to specjalnie, żeby się ze mną droczyć, albo zrobić mi na złość, czy raczej dlatego, że sam nie zna odpowiedzi. To nasze ciągłe milczenie i unikanie odpowiedzi na najważniejsze kwestie zaczyna mnie powoli męczyć. Kilka razy otwieram usta, by zadać mu jakieś pytanie, ale szybko zmieniam zdanie, bo wydaje mi się to pozbawione sensu.

– Jak Annie was tu znalazła? Nawet Haymitch nie wiedział, że ten dom istnieje – Peeta patrzy na mnie uważnie. Najwyraźniej on też doszedł do wniosku, że na pytania związane bezpośrednio z nami przyjdzie jeszcze czas.

– Jak ogłosili zasady Ćwierćwiecza, Finnick ją tu przywiózł. On doskonale wiedział, gdzie można znaleźć Johannę.

– Czyli tu się do tego wszystkiego przygotowali?

– Nie wiem, nigdy o to nie pytałam. Jednak spędzili tu razem sporo czasu, Annie wiedziała, że to bezpieczne miejsce. Dlatego tu przyjechała.

Znów zapada cisza. Wchodzimy już do lasu, kiedy przychodzi mi do głowy pytanie, które może przełamie lody, sprawi, że zaczniemy ze sobą rozmawiać.

– Jak tam piekarnia, odbudowaliście ją? – zaraz po pogrzebie Rory’ego rodzice Peety postanowili zacząć odbudowę. Chcieli wrócić do miasteczka. Choć nie do końca rozumiałam ich decyzję, uszanowałam ją. Może faktycznie piekarnia była całym ich życiem? Peeta i Patrick pomagali w pracach budowlanych i remontowych. Pracowali od rana do wieczora, ale jak opuszczałam Dwunastkę, praca była jeszcze w powijakach. Naprawdę interesowało mnie, czy udało się całość dokończyć.

– Stoi, piecze, prosperuje – odpowiada mi z uśmiechem. – Dużo ludzi ucieszyło się, że rodzice ją odbudowali. Podobno brakowało dobrego chleba.

– Rodzice mieszkają nadal u ciebie, czy przenieśli się do miasteczka?

– Mieszkają nad piekarnią, jak kiedyś.

– Pomagasz im? – może moje pytania są coraz bardziej wścibskie, ale naprawdę mnie to interesuje. I wreszcie nie milkniemy po każdym zdaniu.

– To skomplikowane, Katniss – odpowiada powoli wypuszczając powietrze. Kładzie torbę na ziemi i zaczyna zdejmować kurtkę. Patrzę na niego zaskoczona i pewnie dlatego dodaje:

– Ciepło mi, a ty jeszcze zadajesz trudne pytania – znów zarzuca torbę na ramię i szybko rusza przed siebie. Stoję osłupiała. Nie rozumiem, które z tych pytań było trudne.

– Jeśli nie chcesz, to nie odpowiadaj! – krzyczę za nim. – W ogóle możemy nie rozmawiać! – mijam go szybkim krokiem, kiedy łapie mnie za rękę. W świetle słońca przebijającego się przez gałęzie drzew, znów widzę siatkę blizn na jego rękach i ramionach.

– Nie obrażaj się – mówi spokojnie. – Po prostu moje relacje z rodzicami naprawdę są skomplikowane.

– Skomplikowane? – wcale mnie to nie uspokoiło. – Tylko tyle potrafisz mi powiedzieć? – wyrywam rękę, ale już po chwili ponownie mnie za nią łapie. Tym razem dużo mocniej i dużo pewniej niż poprzednio. Spogląda mi prosto w oczy, kiedy pyta:

– Chcesz jeść, czy rozmawiać?

– Rozmawiać – nie wiem czemu, ale warczę na niego. Oddycham głęboko, próbując się uspokoić.

– Chcę w końcu z tobą rozmawiać, Peeta. To wszystko, co się stało, było wynikiem tego, że nie rozmawialiśmy ze sobą. A ja chcę mieć pewność, że to da się jeszcze jakoś naprawić, że nam się uda, że znowu możemy być szczęśliwi, że…

Bierze moją twarz w dłonie, patrzy na mnie zaskoczony i szczęśliwy jednocześnie. Nachyla się i całuje mnie tak, jak czasami robiła to mama, tylko jakoś delikatnie i niepewnie – w czoło.

– Bo to naprawdę jest skomplikowane, Katniss – mówi bardzo szybko, jakby chciał to wszystko z siebie wyrzucić. – Rodzice się do mnie nie odzywają. Nawet ojciec był bardzo stanowczy. Postawili mi warunek – albo zmądrzeję i będę cię błagał o przebaczenie, albo nie mamy o czym rozmawiać. Matka dostała furii jak zobaczyła, że całuję się z Ivon. A potem znów, jak się dowiedziała, że wyjechałaś. Ogólnie rozmawia ze mną tylko Patrick, bo nawet Peeter powiedział coś w stylu „wolę Katniss” – mówi smutno. – A do tego… Bardzo się cieszę, że jesteś tak blisko, że w końcu mam cię przy sobie, a z drugiej strony tak bardzo się boję, że znowu coś spieprzę i odejdziesz. Znów mnie zostawisz, znowu znikniesz. To wszystko jest strasznie skomplikowane, Katniss. Nieraz wydaje mi się, że na arenie było łatwiej – kiedy milknie i powoli wypuszcza powietrze, patrzę na niego zaskoczona. Nie spodziewałam się takiej reakcji jego rodziców. Ale jest też coś, co mnie cieszy, obydwoje czujemy to samo. Szczęście i strach.

– Nawet nie wiem, co sobie teraz myślisz, co czujesz. Jak ty to wszystko odbierasz… – mówi cicho, siadając na ziemi.

– Powiesz coś w końcu? – patrzy na mnie wyczekująco.

– Chcesz tu zostać? – wiem, że się powtarzam, ale nie usłyszałam jeszcze odpowiedzi na to pytanie. I czuję, że muszę ją usłyszeć, muszę mieć pewność.

– I to jeszcze jak – odpowiada nie patrząc na mnie, tylko rysując patykiem jakieś szlaczki na ziemi. Siadam przy nim, tak jak siedzieliśmy na plaży, obserwując arenę. Podnosi głowę i wreszcie patrzy mi w oczy.

– A ty chcesz żebym został? – on też chce to usłyszeć.

– Bardzo – odpowiadam mu spokojnie.

– A co teraz czujesz, co myślisz o tym wszystkim?

– Cieszę się, bardzo cieszę się, że tu jesteś. I bardzo się boję.

– Czego?

– Tego, że nam się nie uda. Tak bardzo chciałabym, żeby było jak kiedyś, ale z drugiej strony wiem, ze już nigdy tak nie będzie.

– Masz rację – mówi poważnie – nigdy już nie będzie tak samo. Ale mam pomysł – spróbujmy pomału odbudować to wszystko, co było między nami. Skoro obydwoje tego chcemy, może nam się udać. Co ty na to?

– To dobry pomysł – uśmiecham się lekko. – A teraz chodź, naprawdę jestem strasznie głodna – wstaję i podaję mu rękę, a on chwyta ją bardzo szybko i razem idziemy do domu Johanny.

 

23 myśli na temat “63: Trudne pytania

  1. Swietny rozdzial.Szkoda tylko ze az tak bardzo trzymaja się na dystans.No ale jest postep w ich relacjach,przynajmiej wiedza ze oboje chca tego samego,byc znowu razem.Warto nastawiac budzik zeby czytac tak swietnie pisane rozdzialy 🙂 dzięki ze dajesz nam przyjemnosc przebywania w ich swiecie.pozdrawiam i jak zawsze nie mogę doczekac się kolejnego rozdzialu 🙂

  2. Super rozdział, ale spodziewałam się czegoś bardziej romantycznego w związku Katniss i Peety… no, ale to też było niezłe, bo chociaż wiadomo że jest jeszcze szansa 😉

  3. to bardzo przykre że trzymają sie na dystans ja to już dawno bym go pocałowała;) może dodasz jeszcze dzisiaj notkę walentynkowo prosze 🙂 o i sory że tak dawno nie dawałam komentarzy ale po prostu ten cały pomysł z tak ogromną kłótnią nadal mi się nie podoba ale przeczytałam każdą natkę jak była na twoim blogu

  4. Piszesz genialnie. Ciesze sie wlasnie ze mają jeszcze dystans. Okazują tym że zranili siebie nawzajem i jak odbudują to co ich łączyło to pewnie będą sie kochac jeszcze bardziej <3

  5. Ja też się cieszę że trzymają dystans 😉 jakby od razu padli by sobie w ramiona to by było zbyt naciągane bo to normalne, że po tym jak się zranili czują wobec siebie niepewność 😉 tak jest bardziej realistycznie 🙂 notka genialna!

  6. Ta akcja z poduszkowcem rozwaliła mnie XD Cieszę się, że Peeta i Katniss wychodzą na prostą. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Pozdrawiam i życzę dużo weny. Całuję :-*******

  7. Witaj 🙂

    Rozdział bardzo fajny 🙂 podoba mi się że wszystko dzieje się stopniowo 🙂

    Czekam na cd . i życzę weny 🙂

    Gdybyś miała ochotę zapraszam do mnie na myhungergames.blox.pl

    Co prawda dopiero debiutuje ale mam nadzieję że nie będzie źle 🙂

    Pozdrawiam 🙂

  8. Tez sie zastanawiam co z Kingą… Kojarzy mi się, że w szpitalu chyba była w styczniu? Mam nadzieje, ze nie musiała nagle wrócić…

  9. Nom ,super rozdział. Podoba mi się Twój styl pisania. Piszesz z taką łatwością . Kiedy następna notka ? Pozdrawiam i życzę weny ;*

  10. Zaczełam czytać wczoraj od 1 rozdziału około 23 i tak mnie wciągneło że czytałam kilka razy do 5 xD Na początku opowiadania relacje Peeta-Katniss wydają mi się troche przesłodzone ale póżniej jest idealnie!! <3 Bynajmniej według mnie. 🙂

    Bardzo nie moge się doczekać jak sytuaja w tym roozdziale się rozwinie … 😀

    Chciałam się jeszcze zapytać czy mogłabym udostępnić twojego bloga na mojej stronce o Igrzyskach Śmierci 🙂 ??

    ~throught-my-heart-peetniss

    Trzymam kciuki za nowy rozdział <3

  11. Kiedy będzie następna notka ? Czekam z niecierpliwością 🙂 i życzę Ci dobrej weny na pisanie , a piszesz nieziemsko… Oby tak dalej 🙂

Komentarze są zamknięte.