72: Wyjazd Daniela

Witajcie.

Co do konkursu, nadal myślimy nad nim. A raczej nad formą nagród. Ale będzie jakiś w najbliższym czasie. Następna notka w poniedziałek rano. Ale żeby Wam się nie nudziło, proponuje sobotni wieczór spędzić z TVP1 🙂 

I może mała sonda, na rozgrzewkę: 

Jak sądzicie, czy Jennifer wyjdzie z niedzielnej gali ze statuetką w dłoni?

A tymczasem, zapraszamy do czytania i komentowani. 

Udanego weekendu- A. & A. 

 

Już po chwili leżę na nim, całując go i pozwalając, by jego ręce rozpalały moje zmysły. Tymczasem on całuje mnie bardzo delikatnie, ledwie muska, niemal jakby nie miał ochoty. Nie daje mi to spokoju, unoszę się na rękach, żeby spojrzeć na jego twarz i wtedy magle Peeta szybkim ruchem obraca się na łóżku. Teraz on leży na mnie.

– O jakiej niespodziance mówiłaś? – ma talent do zaskakiwania mnie pytaniami.

– Teraz to już nieważne, nie udała się – staram się, by mój głos brzmiał niewinnie. Jego ciało delikatnie naciska na mnie, czuję ciepło z niego bijące. Peeta miał rację, dzisiejszej nocy było inaczej niż zwykle. Do tego stopnia odmiennie, że to, o czym teraz myślę, trochę mnie przeraża.

– Powiedz, proszę – jakoś tak dziwnie na mnie patrzy, przez moment myślę, że odczytał moje myśli. Wypuszczam powoli powietrze. Na samą myśl o tym, co by sobie o mnie pomyślał, gdyby naprawdę potrafił w nich czytać, robi mi się strasznie głupio.

– Miałyśmy przyjechać z Johanną jutro rano – nie wiem czemu ściszam głos, a równocześnie czuję, że policzki chyba zabarwiły mi się różem.

– I od mojej reakcji na twój wcześniejszy przyjazd miała zależeć decyzja o pozostaniu tutaj? Katniss, wiem jakbym zareagował. Po prostu oszalałbym ze szczęścia – uśmiecha się jakby to właśnie nastąpiło i chce coś jeszcze powiedzieć, ale mu przerywam. Muszę z nim rozmawiać, bo nie ręczę za siebie.

– Nie o tę reakcję mi chodziło – muszę zacząć nad sobą panować i skończyć z przygryzaniem wargi w takich momentach. – Zastanawiałam się, jak zareagujesz na coś innego…

– Na co? – delikatnie całuje mnie w odsłonięte ramię.

Otwieram usta, żeby mu odpowiedzieć, ale przychodzi mi do głowy inny pomysł. Jest wystarczająco blisko mnie, by mogło się udać. Podnoszę się szybko i całuję go w usta. Przez moment jest zaskoczony, po czym zanurza dłoń w misternie uczesaną przez mamę fryzurę. Ten pocałunek jest taki, jaki lubię najbardziej. Ciepły, czuły, namiętny i… wcale mi nie pomaga. Raczej jeszcze bardziej rozpala moje pragnienia.

Kiedy przestaje, przygląda mi się uważnie.

– No co? – mówię zakłopotana. – Nie mogłam się doczekać kiedy ty to zrobisz.

– Nie chciałem cię naciskać – nie umiem odczytać tego wzroku. I wtedy przypominam sobie coś, o co już dawno miałam zapytać.

– Peeta – zaczynam niewinnie – Haymitch powiedział, że jak wróciłeś od nas, przed chrzcinami, to powiedziałeś, że ja ci nie ułatwiam. – Peeta patrzy na mnie i chyba nie kojarzy o czym mówię.

– Chodziło o to, że wracamy do siebie powoli, małymi krokami. Powiedziałeś, że ja wcale ci tego nie ułatwiałam. O co ci chodziło?

– Nie wiesz? Naprawdę? – odpowiadam mu gestem głowy. – Robiłaś dokładnie to samo, co robisz teraz – uśmiecha się lekko i unosi brwi. Po mojej minie chyba widzi, że nadal nie rozumiem. Unosi się na ręce i bierze głęboki oddech.

– Prowokujesz mnie, kochanie. Wtedy ledwie się powstrzymywałem, żeby cię nie pocałować. A teraz…

– A teraz? – pytam już prawie bezgłośnie.

– A teraz – jego oddech przyspiesza – znów mam ochotę cię pocałować… – mam wrażenie, że urwał zdanie, że powinien być jakiś ciąg dalszy, ale ponieważ milczy, odpowiadam mu z uśmiechem:

– Więc to zrób.

– Nie mogę… – unoszę brwi, nawet nie mogę powiedzieć, że jestem zaskoczona. Ja po prostu nie mam pojęcia co on ma na myśli.

– Nie mogę… – mówi znów bardzo cicho – nie mogę ci powiedzieć, bo będziesz się ze mnie śmiać. Albo jeszcze gorzej…

– Powiedz, o co chodzi – delikatnie głaszczę go po policzku. To taka lekka, niewinna pieszczota, ale przy tym niezwykle intymna. – Obiecuje, nie będę się śmiać.

Nie odpowiada mi, tylko kręci głową. Postanawiam trochę mu pomóc.

– Wtedy miałeś ochotę mnie pocałować, a teraz…? – mój szept przepełnia narastające we mnie pożądanie.

– A teraz mam ochotę się z tobą kochać – wyrzuca w końcu z siebie. Jego głos brzmi podobnie do mojego.

– Ja z tobą też – poruszam tylko ustami, ta chwila, która jest między nami, nie wymaga używania głosu.

Moje słowa docierają do niego po sekundzie. Po kolejnej czuję jak jego dłoń sunie po moim udzie, unosząc za sobą materiał sukienki. Jego usta są zaledwie centymetr od moich. Czuję ich ciepło, a dłoń przesuwam na pasek jego spodni. Kiedy rozpinam klamrę, wyczuwam jego podniecenie. Wsuwam dłoń w  rozpięte spodnie, a jednocześnie czuję, że Peeta powoli pozbywa się mojej bielizny ukrytej pod rozkloszowanym materiałem sukienki…

 

W całym moim życiu tak szybko nie wybiegłam z domu. W całym. Przestajemy biec, dopiero gdy pokonaliśmy połowę drogi dzielącej miasteczko i Wioskę. Peeta zatrzymuje się, ciężko oddychając. Stoi pochylony, z rękami na kolanach. Ja stoję przed nim z dłońmi opartymi na biodrach i też próbuję wyrównać oddech.

– Jest jeden plus – podniósł głowę i patrzy na mnie rozbawiony.

– Niby jaki? – mnie ta sytuacja nie bawi.

– Gwarantuję ci Katniss, że twoja Mama już nigdy nie wejdzie bez pukania do twojej sypialni. Inna sprawa, że pewnie ja mam dożywotni zakaz wstępu do twojego domu.

– Widziałeś jak ona na nas patrzyła?

– Widziałem jak patrzyła na mnie – po tych słowach Peeta momentalnie poważnieje. – Dobrze, chodźmy, bo jak jeszcze podpadnę mojej Matce… – wyciąga dłoń w moją stronę.

 

Żadne z nas nie ma pojęcia co powiedzieć. Idziemy w ciszy, dość szybko, by nie spóźnić się do rodziców Peety. Kiedy cisza między nami staje się przytłaczająca, Peeta przerywa ją:

– Będzie tam Paul. Powinienem coś wiedzieć?

Uśmiecham się na samo wspomnienie mojej rozmowy z Johanną. Zastanawiam się, ile mogę powiedzieć Peecie.

– Paul przegrał zakład i musiał spełnić jedno jej życzenie.

– Jaki zakład? – Peeta zmarszczył brwi. Oboje znamy Johannę, to musiało być niełatwe.

– Obstawiali kiedy wrócimy. Paul powiedział, że będziemy za godzinę, a Johanna go wyśmiała. Kiedy czas minął – kazała mu poprosić do tańca Patricka.

– Żartujesz? – chyba sobie to wyobraził. Jeszcze przed chwilą był cały spięty, a teraz rozluźnił się, jak zawsze, gdy coś go bawi.

– Nie. Paul był honorowy. Zatańczył z Patrickiem, a potem zabrał ją na taras i zapytał skąd wiedziała, że będziemy później. Johanna miała mu powiedzieć, że jak nas zna, to już wcale nie wrócimy na salę. A potem… cóż, pocałował ją.

– Nie zdradziła ci więcej, czy nie chcesz mi powiedzieć?

– Raczej nie powinnam ci tego mówić.

– Dobrze, rozumiem – każdy inny na jego miejscu pewnie drążyłby temat, tymczasem on tylko na moment zawiesza głos. – Powiedział jej o Danielu?

– O Danielu? Co miał jej powiedzieć o Danielu? – od razu poczułam się zdenerwowana. Ich spotkania obawiam się najbardziej – nie wiem jak Johanna zareaguje. Może wprowadzić w życie groźby, które wiele razy słyszałam pod jego adresem, ale równie dobrze może się znów załamać…

– Myślałem, że tym ją przekonał – Peeta wzrusza ramionami, jakby mówił mi coś oczywistego.

– Czym? – nie lubię jak to robi, jak muszę z niego wyciągać kolejne szczegóły.

– Spokojnie kochanie, już ci opowiadam – całuje lekko moją dłoń. – To, co Daniel powiedział Johannie, przekazał jeszcze kilku innym dziewczynom z dystryktu. W większości wolnym. W większości. Nie wszystkie zareagowały jak Johanna – kilku starszych braci i paru zranionych mężów postanowiło zrobić z tym porządek. Nie wiem w jaki sposób wiadomość o tym, co dla niego planują doszła do Patricka, ale bardzo szybko przybiegł do piekarni i mi o wszystkim opowiedział. Nie będę wchodził w szczegóły, ale ogólnie planowali coś bardzo głupiego. Kiedy dotarliśmy na miejsce, Daniel siedział przywiązany do krzesła w jakimś starym domu i już był trochę obity. Wtedy Paul, który przyjechał do nas chyba dwa dni wcześniej, bardzo mnie zaskoczył. Nawet nie wiedziałem, że biegł za nami, a nagle zobaczyłem, że stoi przed napastnikami, zasłaniając Daniela. Był przekonany, że dokonuje się jakiś bezprawny lincz. Pomiędzy krzykami i zamieszaniem w końcu ktoś mu wytłumaczył co się dzieje. Na początku był uparty, tłumaczył coś o innych karach, rozwiązaniach, że nie wolno katować człowieka. Potem nagle któryś z mężczyzn zapytał co ja tam robię – wszyscy wiedzieli, że Daniel nie kręcił się koło ciebie. Wyjaśniłem, że zaczęło się od Johanny i jestem tu w jej imieniu. To był moment, w którym Paul zmienił zdanie, zapytał Daniela bardzo wyraźnie, czy ją skrzywdził. Daniel zaśmiał mu się w twarz i wtedy pierwszy raz Paul go uderzył, w brzuch. Muszę przyznać, że umiem się bić, ale tak wyprowadzonego ciosu dawno nie widziałem. Następnie zarządził po razie za każdą zdradzoną i oszukaną dziewczynę. Potem kazał wszystkim wyjść, zostaliśmy tylko we trzech, z Patrickiem. Paul związał i zakneblował Daniela i przy naszej pomocy wsadził go do pociągu towarowego do Trzynastki. Przyczepił mu do piersi kartkę „Może się wam przydać – PM2”.

– Co? – cała historia brzmi nieprawdopodobnie, a końcówka już całkowicie odbiera jej wiarygodność. – Co to niby miało być?

– No właśnie nie wiem, pytaliśmy go o to obaj. Ale nic nie powiedział. Kilka dni później, jak byliśmy sami, wspomniał, że walczył w rewolucji. Nie na pierwszej linii, ale miał ważną misję. Tajną.

– Uwierzyłeś mu?

– A ty byś mu uwierzyła? – nie odpowiadam, kręcę tylko głową. Dziwne zachowanie, dziwna opowieść… Przypominam sobie pytanie z wesela:

– Czemu Paul się wyprowadził?

– Mój ojciec miał brata, obaj szkolili się na piekarzy. W Dziesiątce poprzedni piekarz zmarł nie zostawiając następcy. Wtedy Kapitol wydał rozkaz, że mój ojciec lub jego brat ma tam jechać. Mój ojciec był młodszy, więc już zaczynaliśmy się pakować. Ale wówczas wuj powiedział, że ze względu na Peetera, to oni wyjadą. I tak zrobili. Ja miałem wtedy 6 lat, Paul 10. Pisaliśmy do siebie czasem, nawet się zaprzyjaźniliśmy. Ale to się jakoś urwało, po dożynkach. Paul przestał pisać.

– Pytałeś go dlaczego?

– Nie, ale tak sobie myślę, że każdy z nas miał ciekawsze zajęcia niż korespondencja z niewidzianym od dekady kuzynem.

Chcę go jeszcze o coś zapytać, ale jesteśmy już pod piekarnią, drzwi się otwierają i wybiega do nas pani Mellark.

23 myśli na temat “72: Wyjazd Daniela

  1. Jesteście super !!! I ten rozdział jest super, tylko szkoda że trzeba czekać cały weekend. Ale może dacie jakiś bonus 🙂 … Co do sondy myślę, że Jen wyjdzie z tą statuetkę 🙂

  2. świetny,genialny rozdział jak zawsze.oj biedna Emma naprawde już nigdy wiecej nie wejdzie bez pukania 🙂 a Peeta i Katnis takich ich uwielbiam…. moze i Joanie wkońcu się poszczesci w uczuciach.Jeden fakt tylko strasznie mnie zasmuca…. poniedziałek jest tak daleko 🙁

  3. rozdzial cudowny, rozsmieszyl mnie fakt, ze Emma ich przylapala ( oesu ile osob juz ich przylapalo 😀 ), co do sondy mysle, ze jennifer zdobedzie statuetke

    szkoda ze nastepny rozdzial dopiero w poniedzialek 🙁 moze jakis bonusik?
    pozdro dla autorek 🙂

  4. Według mnie Jen dostanie Oscara 🙂

    Co do bonusika – ciężko będzie, bo mam rozjazdy i choć na warsztacie jest już kolejny rozdział, to jednak obie chcemy, żeby były dopracowane, żeby dalej Was (i nas ;)) zachwycały.

    A na koniec – bardzo się cieszę, że kolejne rozdziały się Wam podobają. I że o tym piszecie – dla nas obu to ważne, że doceniacie naszą pracę, pomysły, tworzone obrazy, opisy emocji i tego, co między kolejnymi postaciami zachodzi 🙂

  5. Oj od razu pornos. W tym rozdziale jest po prostu dużo namiętności.

    Nie mogłam przestać się śmiać, kiedy przeczytałam, że Emma ich przyłapała. Piszecie genialnie. Z niecierpliwością wyczekuje poniedziałku. 🙂

  6. Ten blog to nie jest „rasowy pornos” to nie jest żaden „pornos” więc jeśli nie odpowiada to nie czytaj !!! A nie obrazasz !!!!! Ten blog od poczatku byl taki więc widac jak go czytasz bo to nie jest tak ze raptopnie ktos pisze tak czy inaczej więc najwidoczniej nie czytasz go od poczatku.a jeśli chcesz czytac Igrzyska to czytaj ja czytalam kilkanascie razy trylogie i uwazam ze ten blog jest swietny jest mnustwo nawiazan i watkow do Igrzysk a ze jest bardziej romantyczny,namietny to taki mial byc,taki jest i takiego go kochamy !!!!!! Kazdy ma prawo do krytyki ale nikt cie nie zmusza do czytania,nie odpowiada nie czytaj sa inne.Mam nadzieje ze wyrazilam się jasno?!.

  7. Mona ma racje,nie czytałeś/łaś od początku on cały czas jest taki i dla tego ale i nie wyłącznie jest świetny,wielkie brawa dla autorek i przy okazji chyba tylko tobie się nie podoba,bo czytałam chyba wszystkie komentarze i nikt nic nie pisał że mu się źle czytało,właśnie na odwrót,pisali i piszą dalej uzależnili się,a uzaleźnić sie można tylko od czegoś naprawdę świetnego,tak świetnego jak ten blog !!!

  8. Mona, Skaj – dziękuję za Wasze słowa 🙂 Zawsze w takich momentach pojawia się jakaś delikatna wątpliwość, czy na pewno nie przesadziłyśmy (choć ja jestem w miarę uodporniona, ale tylko w miarę). Mam też gdzieś z tyłu głowy świadomość, że może Gość ma np. 14 lat i stąd taki, a nie inny komentarz. Niemniej – chyba nawet drugi blog jest bliższy erotyce niż pornosowi, bo dbała o to od samego początku Ania, a teraz obie (pod wieloma względami jesteśmy bardzo zgodne :)).

    A z innej bajki – czy Was też załamało tłumaczenie na TVP1? Ania zaleciła mi melisę, ja się zabrałam za prasowanie w końcu, bo chyba bez tego nie zdzierżyłabym do końca…

  9. Dokładnie okropne tłumaczenie. :[ Grr. . Juz wole napisy. Ale zawsze będę się wzruszać i żaden głupi dziad mi tego nie zniszczy. 😀

  10. Ja nie uważam ze ten blog to ”pornos” jak się tu ktoś wyraził. Blog jest świetny nawiązuje o igrzysk, co prawda jest tu więcej romantyzmu ale mi to jak najbardziej odpowiadać chodź mam dopiero 14 lat xd… Na moim blogu też jest do tego nawiązanie… Właśnie chodzi o to aby ukazać czytelnikowi jak najwięcej ich radości z tego, ze sa razem… Ja tego bloga zaczęłam czytać gdy była wystawiona ok.50 notka. Przeczytałam wszystkie notki na raz przez co prawie spoznilam się do szkoły, ale nie żałuję. Uzależnilam się. Ten blog to mój narkotyk więc jak ktoś twierdzi ze jest to. ”pornos” to przeklepie mu twarz bądź dam jagody do zjedzenia. Nie podoba się? TO NARA… I głupio nie komentuj

  11. Nie ma za co 🙂 Dla mnie to nie jest blog,to znacznie wiecej.Jestem samotną mamą,moje życie to praca i córeczka.Nie mam czasu dla siebie dlatego tak cenie kazda przyjemnosc,a czytanie TEJ kontynuacji jest dla mnie ogromną przyjemnoscia i sposobem dzięki ktoremu moge odpoczać ,zrelaksowac sie i naladowac akumulatory…. Pozdrawiam

  12. Właśnie skończyłam czytać wpisy i jestem zachwycona. Zajęło mi to całe popołudnie, ale nie żałuję. Czuję jakbym czytała oficjalną kontynuację tryloii. Tworzycie razem świetny duet.

    Widzę, że kilka osób zaareagowało na niemiły, ale muszę dorzucić swoje trzy grosze.

    Drogi autorze komentarza, rozumiem, można wyrazić swoją opinię… Jednak stwierdzenie „czysty, rasowy pornos” jest przekroczeniem pewnej granicy i śmiem twierdzić, że jest również obrazą Autorek bloga. Sama nie jestem na tyle dojrzała aby pojąć niektóre rzeczy, ale umiem odróżnić namiętność i romantyzm od jak to napisałeś/łaś „rasowego pornosa”. Dodałeś/łaś jeszcze, że chcesz czytać igrzyska… Zdziwiło mnie to nieco, ponieważ jak pisałam wyżej jest to bardzo dobra kontynuacja… Zastanawia mnie czy czytałeś/łaś opowieść od początku? I jeszcze jedno… Nie jest to żadna ‚erotyczna opowieść’… Chyba żadnej nie czytałeś/łaś.

    Wiem, że inni to już napisali jednak musiałam. Gdy zobaczyłam ten komentarz aż coś mnie zabolało…

    Co do sondy. Nie jestem taka pewna czy Jen dostanie oskara… Ma bardzo dobrą przeciwniczę – Julia Roberts. Zostało nam tylko rzymać za nią kciuki. 🙂

  13. Witam!Od jakiegoś czasu czytam Waszą kontynuację i powiem że nie mogę się oderwać:) Jesteście wspaniałe czuję się jakbym czytała książkę:) Codziennie zaglądam czy jest coś nowego !Nie mogę doczekać się następnego rozdziału:)Oczywiście powiem Wam żebyście nie przejmowały się głupimi komentarzami bo my Was uwielbiamy:) Pozdrawiam :):)

Komentarze są zamknięte.