78: Bardzo długie urodziny

Witajcie.

Zapraszamy do czytania i komentowania. Następna notka w czwartek. 

Pozdrawiamy A. & A.

P.S: Oglądałam dom na końcu ulicy, ale bardzo dawno 🙂

 

„Mus czekoladowy. Poczuj się jak bogini.

 Jedyny taki mus na bazie prawdziwej czekolady – idealnie nawilży Twoje ciało”.

 

Czego oni w tym Kapitolu nie wymyślą. Dzieci w dystryktach często nigdy nie widziały czekolady, nie znają jej smaku, a oni każą mi wsmarowywać ją w ciało, by poczuć się jak bogini. To tak głupie, że aż śmieszne. Nabieram delikatnie na końce palców tę ciemnobrązową breję i powoli rozprowadzam po przedramieniu. Tak na wszelki wypadek, gdyby Effie pytała, czy używałam. Nie chcę jej sprawić przykrości, nie po tym, jak ją dziś potraktowałam. I muszę przyznać, że zapach jest przyjemny, a kolor szybko znika, ale dziwnie się czuję się pachnąc jak ciasto, albo deser.

 

To były naprawdę długie urodziny – od samej północy po późny wieczór. Jeszcze nigdy żadnych tak hucznie nie świętowałam. Wiele się w tym czasie wydarzyło, wiele rzeczy zostało ujawnionych. Nieodmiennie zastanawia mnie Haymitch – mimo całego zamieszania, tego, jak go z Peetą potraktowaliśmy, pomógł nam. Udało mu się nawet uspokoić nasze matki, co wcale nie było łatwe. Kiedy Enobaria po nas przyszła, kiedy kazała go zawołać, kompletnie nie rozumiałam jej zdenerwowania. Natomiast Peeta zorientował się natychmiast.

– Moi rodzice już są? – nadal delikatnie mnie obejmował, ale miał bardzo poważny wyraz twarzy.

– Są – odpowiedziała spokojnie. – I choć tego nie popieram i jej to powiedziałam – zawiesiła na moment głos – to Emma właśnie streszcza im, na czym was dziś przyłapała – wydawało mi się, że spuściła głowę, jakby było jej głupio, że nie przekonała mojej matki do milczenia.

– Kto, kogo i na czym przyłapał? – Haymitch wyszedł z domu Peety, skrzyżował ręce na piersi i uważnie się nam przyglądał.

– Emma – ich – odpowiedziała spokojnie Enobaria.

– Na czym? – Haymitch drążył temat, jednocześnie lekko się uśmiechając.

Policzki zaczęły mnie piec, zrobiło mi się strasznie wstyd. Spojrzałam na Peetę, ale on nie patrzył na mnie, tylko na naszego mentora z wymownym wyrazem twarzy. Ten w odpowiedzi wybuchnął śmiechem i pokręcił głową, ale nim coś powiedział, żabi skrzek rozszedł się po całej Wiosce Zwycięzców.

– Peeta – jego matka stała na progu mojego domu, miała ręce założone na biodra i nawet z tej odległości zorientowałam się jaka jest zła. Zresztą, nawet gdybym jej nie widziała, to ten ton głosu powiedziałby mi wszystko o jej nastroju.

Peeta wziął głęboki oddech i pocałował mnie w czoło.

– Miło było was poznać – spojrzał na nas uważnie. – Nie patrzcie tak, matka zaraz mnie zabije – po tych słowach ruszył w stronę mojego domu. Dogoniłam go po chwili, wzięłam za rękę. Popatrzył na mnie zaskoczony.

– Też tam byłam – odpowiedziałam drżącym głosem. Spodziewałam się tej rozmowy, ale nie wiedziałam, że będę się jej tak bardzo bać, że serce będzie mi walić tak, jakby chciało mi wyskoczyć z piersi.

– Katniss, lepiej będzie…

– Do niczego mnie nie zmuszałeś, sama tego chciałam – przerwałam mu. – Byliśmy tam razem, razem też powinniśmy im to wyjaśnić – mocniej ścisnęłam jego dłoń, kiedy wchodziliśmy do mojego domu.

 

Czekali na nas w salonie. Naburmuszona Effie przez moment przyjrzała się nam się uważnie. Potem wstała i podeszła do nas z cichym pytaniem:

– Zasłużyłeś na to?

Nie wiem dlaczego zadała to pytanie właśnie Peecie, ale odpowiedź przyszła z innej strony.

– Niestety tak – odpowiedział jej spokojnie Haymitch. Odwróciłam się bardzo szybko. Stał za nami, wyglądając całkiem jak wtedy na placu, kiedy batożyli Gale’a. Enobaria pojawiła się po chwili i zatrzymała się koło niego.

 

– Wołałaś mnie mamo? – Peeta przerwał moje wpatrywanie się w ich twarze.

 

 Momentalnie odwróciłam głowę. Pan Mellark siedział na kanapie, z jakimś dziwnym uśmiechem, zaś nasze matki stały ramię w ramię, z zaciętymi twarzami.

 

– Tak, wołałam – pani Mellark była wściekła – chciałam zapytać cię, co miała znaczyć ta sytuacja, o której opowiedziała mi Emma?

– Mamo – już dawno nie słyszałam tak zakłopotanego Peety.

– Cisza – Haymitch był stanowczy i opanowany. – Enobario, zabierz Josha i Peetera przed dom i czekajcie tam na przyjście Patricka i Amandy. Zawołamy was, jak ustalimy kilka rzeczy.

– Słucham synu, co masz mi do powiedzenia? – pani Mellark kontynuowała tym samym groźnym głosem, gdy tylko drzwi za Enobarią i chłopcami zamknęły się.

– A kto ci powiedział, że Peeta, będzie coś wyjaśniał, albo się tłumaczył? – kpiąco zapytał ją Haymitch, przysiadając na jednym z foteli.

– A niby kto inny? – moja matka też była bardzo zdenerwowana.

– Nikt – Effie wtrąciła się do rozmowy prawie natychmiast. – Chociaż nie, może my spróbujemy wam coś wytłumaczyć.

– Niby co? – moja matka była zaskoczona.

– Zacznijmy od tego, że ja nie rozumiem, o co wy jesteście na nich złe. Co takiego zrobili? – Haymitch nie dał się zbić z tropu.

– Bo nie wiesz jeszcze na czym ich przyłapałam – odpowiedziała mu moja matka i – ku mojemu zaskoczeniu – delikatnie się zarumieniła.

– Pewnie na tym samym co ja, ale jakoś nie robiłem z tego afery.

– Ale on, jej, oni… –  była tak zaskoczona wypowiedzią Haymitcha, że niemal odebrało jej mowę.

– Emmo, rozumiem, że Katniss protestowała, krzyczała, a on sobie z tego nic nie robił? – zapytał ją mrużąc oczy.

Moja mama otworzyła usta, wciągnęła mocno powietrze, ale nagle zmieniła zdanie i opadła ciężko na kanapę.

– Wiem, że jesteście ich matkami – Haymitch nic nie robił sobie z szoku, jaki wzbudził – ale naprawdę myślałyście, że przez te wszystkie wspólne noce, spędzone w jednym łóżku, grzecznie zasypiali patrząc sobie tylko głęboko w oczy?

– Ale to jeszcze dzieci – odpowiedziała mu zaczepnie pani Mellark.

– Dziećmi to oni nie są od czasu, kiedy po raz pierwszy zamknęły się za nimi drzwi pociągu do Kapitolu – uwaga Effie była bardzo celna.

– Co nie znaczy, że powinni… – pani Mellark, chyba nie do końca wiedziała jak zakończyć myśl.

– Drogie panie – do rozmowy wtrącił się ojciec Peety – mówiłem wam, że nie ma o co robić afery. Katniss i Peeta są dorośli, są zaręczeni. Kochają się i to chyba oczywiste, że dochodzi pomiędzy nimi do takich sytuacji. Mnie to nie dziwi. Martwi mnie za to wasza reakcja. A może… Może wy po prostu boicie się zostać babciami? – wszyscy zebrani w salonie wybuchnęli zgodnym śmiechem. Wszyscy prócz nas i naszych matek.

– Spokojnie Arturze, nie są na tyle głupi by temu nie zapobiegać – Haymitch brzmiał pewnie.

 

Spojrzałam na Peetę, a on na mnie. W jego oczach zobaczyłam to samo zaskoczenie co w moich. Jesteśmy głupi, nie myśleliśmy o tym wcale. Ani razu nie przeszło mi to przez myśl. I wiedziałam już, że Peecie także nie…

 

Gdzieś zza pleców, zza ściany doszedł mnie śmiech Johanny. Odwróciłam przerażone spojrzenie w tamtą stronę, nie miałam pojęcia, że doszła do niej nasza rozmowa. Nie widziałam jej, ale słyszałam co mówi:

– Nie pomyśleli o tym, rozumiesz, nie pomyśleli – powoli zaczęła krztusić się śmiechem.

– Skąd wiesz? – Paul starał się mówić ściszonym głosem, ale jego także słyszałam…

– Bo to półmózgi – odpowiedziała mu, coraz głośniej śmiejąc się.

– Paul, proszę… – błagalna prośba Peety najwyraźniej osiągnęła swój cel, bo już po chwili usłyszeliśmy krzyki Johanny:

– Zostaw mnie, co robisz? – najprawdopodobniej Paul wynosił ją w tym momencie na zewnątrz.

Kiedy odgłosy ich szamotaniny zamilkły, Haymitch przyjrzał nam się uważnie:

– Pomyśleliście o tym?

– Tak, oczywiście – odpowiedział mu bardzo szybko Peeta. Nasze matki odetchnęły z wyraźną ulgą ale Haymitch patrzył na nas z niedowierzaniem. Przejrzał nas, wiedział, że Peeta kłamie.

 

Leżę rozparta na poduszkach i czuję się niesamowicie samotna. Najchętniej wtopiłabym się w jego ramiona, ale nie chcąc bardziej drażnić naszych matek, zdecydowaliśmy, że tę noc każde z nas spędzi we własnym domu, we własnym łóżku. Powoli wstaję i gaszę światło. Nie wracam jednak do miękkiej pościeli, stoję schowana w mroku i obserwuję okno jego sypialni.

 

Drzwi otwierają się z cichym kliknięciem. Odwracam głowę w ich stronę i widzę mamę w koszuli nocnej i niezawiązanym szlafroku, patrzącą na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.

– Tak? – wiem, że mój głos brzmi chłodno, zupełnie jakbyśmy cofnęły się znów do czasów przed Dożynkami.

– Możemy chwilę porozmawiać?

– O czymś konkretnym, Mamo? Jestem bardzo zmęczona.

– Zmęczona, czy raczej zła? – mama, nie zważając na mój ton, wchodzi do sypialni i zapala światło.

– Mamo – przeciągam sylaby, nadal mam cień nadziei, że uniknę kolejnego wykładu.

– Katniss – mama siada na moim łóżku, przyglądając mi się uważnie. Może właśnie w tej chwili przypomina sobie wydarzenia dzisiejszego popołudnia. Ja czuję, że coraz bardziej brakuje mi ramion Peety. Albo choćby ściśnięcia dłoni. Nie ruszam się z miejsca i patrzę na mamę wyczekująco.

– Katniss – kontynuuje mama – przez całą kolację myślałam o tym co się stało. Potem rozmawiałam jeszcze chwilę z Melanią i doszłyśmy do wniosku, że… Że powinnyśmy was przeprosić – głos mamy jest spokojny i opanowany. Ja z kolei z zaskoczenia aż otwieram usta.

– Co?

– Przepraszam, powinnam była zapukać, a nie po prostu wchodzić. A później jakoś inaczej zareagować. Ale jak zobaczyłam, co on ci robi to – widzę, że zaciska prawą dłoń na kołdrze – miałam ochotę go udusić.

– Mamo – zaczynam powoli, bo nie czuję się najlepiej podczas takich rozmów – to nie była wina Peety. Sama też tego chciałam. Ale teraz to już nieważne. Możemy o tym więcej nie rozmawiać?

– Możemy – mama zgadza się nad wyraz szybko. – Podobały ci się urodziny?

– Nawet bardzo – jestem wdzięczna za zmianę tematu i odpowiadam jej już pogodniej. Jednocześnie kątem oka widzę, że światło w sypialni Peety zapala się. – Były pełne niespodzianek.

– Na co patrzysz?

– Ja? Na nic – trochę mi głupio, że mnie przyłapała.

– Katniss?

– Sprawdzałam, czy Peeta już śpi – odpowiadam i czuję, że zaczynam się rumienić.

– Śpi? – chyba widzę lekki uśmiech na jej twarzy.

– Jeszcze nie.

 

Przez chwilę mama milczy, a mnie zastanawia wyraz jej twarzy. Jakby nad czymś myślała, biła się z myślami. W końcu powoli podnosi się z łóżka, spogląda na mnie i znów delikatnie się uśmiecha. Gdy zaczyna mówić, rozumiem już łzy, które pojawiły się w jej oczach. Pomimo tego, w czym brałam udział, jak szybko musiałam dorosnąć, dla niej pozostałam małą dziewczynką z warkoczykami. A teraz chyba w końcu pogodziła się z tym, że pora pozwolić mi odejść:

– Załóż coś na siebie, jak będziesz wychodzić. Noc jest zimna. Dobrej nocy wam życzę i czekam jutro ze śniadaniem.

 

To, co powiedziała, dochodzi do mnie dopiero po jej wyjściu. Zarzucam na ramiona sweter, spoglądam w lustro, by ocenić, czy dobrze wyglądam i wybiegam z domu najciszej jak potrafię. Nie tracąc czasu na pukanie, wchodzę do jego domu, jak do własnego, szybko i cicho pokonuję schody. Otwieram drzwi, a jego ramiona natychmiast mnie otulają. Mocno mnie do siebie przytula, kiedy cicho mówi:

– Co tutaj robisz? Twoja matka…

– Moja mama życzy nam dobrej nocy i jutro zaprasza na śniadanie…


Uwielbiam jego usta.

37 myśli na temat “78: Bardzo długie urodziny

  1. Hahahahhah nie no to było dobre. 😀 ja bym się pod ziemię zapadła jak by matka mi tak do pokoju wparowała. 😀 HYHYHY 🙁 DLACZEGO TAK DŁUGO JA SIĘ PYTAM. ; (

  2. Ania ja most do Terabithi oglądałam 3 dni temu i płakałam na końcu przez 10 minut. A ja mam fazę na filmy z Joshem i Jennifer ale nie mam jak oglądać bo na ty nie ma wszystkich ( a trochę ich znalazłam ^-^ ), a tak to rodzice mi na kompie nie pozwalają bo coś tam (na ich kompie jest net) co mnie nie powstrzymał od oglądnięcia American Hustle 😉 No to kto mnie zabiera do siebie? Będziemy razem oglądać. :3

  3. Tak, Most do… jest naprawdę bardzo dobrym filmem. I też się popłakałam. Czy ktoś, może jeszcze polecić jakieś filmy?

  4. Ughh tylko nie to, oby Katniss nie była w ciąży. Dajcie nam się jeszcze nacieszyc nimi, jeszcze bedą mieli sporo czasu na to

  5. Polecam „The Forger”z Joshem gdzieś na necie oglądałam, na zalukaj.pl mozna obejrzec darmowo filmy 🙂 świetna notka, az mi sie głupio zrobilo 😛 zapasc sie pod ziemie w takiej sytuacji to malo 😛

  6. O matko xddd ale beka xd the forger boże kocham ten film! Taki bezbronny porzucony Josh ;(( polecam!!! Szkolna jatka czy jak to się tam pisze też fajna 😀 polecam wilka z wall street ale obejrYjcie jak nie będzie rodziców w domu xd czyste porno z di caprio xd

  7. Tak, The Forger (po polsku chyba Fałszerz) jest fajny. Zresztą wiele scen w fanowskich klipach do Kosogłosa, często pochodzi z tego właśnie filmu (tak naprawdę dlatego usiadłam go obejrzeć, bo wcześniej wcale o nim nie słyszałam ;)).

    A Josh (aktor, bo bohater TF to też Josh) jest świetny w takich rolach, gdzie jest wrażliwym artystą (sporo ma ich w dorobku, skąd inąd), ale równocześnie musi sobie radzić.

  8. Ja tam uwielbiam film ” Mój przyjaciel Hachicko”( to imię jakoś tak się pisze) płakałam prawie przez 30 minut:’. Jest o psie, którego znajdują na stacji kolejowej i przygarniaja do siebie, potem ten piesek czeka codziennie na swojego pana i to nie zmienia się nawet po jego* śmierci:( Wzruszający film. Polecam;)

    Puma

  9. *Jego, to znaczy tego pana;)

    Ciekawe, czy nasza mała Katniss, będzie w ciąży;)

    A „The Forger” mam w planach, aby obejrzeć:)

  10. A ja myślę, że autorki nas troszkę podpuszczają 😀 próbują nas zmylić, żebyśmy myśleli, ze wpadli. Zbudują napięcie itd. a potem okażę się, że to jednak fałszywy alarm. Przynajmniej mam taka nadzieję, że tak wlaśnie będzie. :))

  11. Ja tam uważam że może być tak i tak ,bo przecież wszystko co nasze autorki piszą jest
    (ciąża)(podpucha)

    wspaniałe,czasem zabawne tak jak ta notka,ja też bym się pod ziemia zapadła.

    a co do filmu to polecam fajną przygodówkę mianowicie
    „Podróż na nieznaną wyspę”

  12. Puma zgadzam się z Tobą. Mój przyjaciel Hachiko jest pięknym filmem. I tez długo płakałam. Ha nawet mojemu tacie poleciały zły ale się nie chciał do tego przyznać ^-^. I niestety mam też niemiłe wspomnienia ponieważ jakoś godzinę to tym co się skończył zadzwoniła do nas babcia ze dziadek nie żyje. … no ale cóż co było to się nie odstanie.

    Podróż na nieznaną wyspę tez był zajebisty ale moim zdaniem każdy film z Joshem albo Jenny taki jest. 😀

  13. Błagam tylko nie ciąża 😀 Miami rozdział <3 fałszerza i szkolną jatkę nawet ściągnęłam żeby obejrzeć 😀 Josh oczywiście był genialny 😛 resztę filmów z nim oglądam w necie, a lista obejrzanych jest już naprawdę długa :p ostatnio połasiłam się na wszystko w porządku i jakby inaczej podobało mi się 😀 a za poradnik też muszę koniecznie się zabrać bo w końcu Jen dostała za niego Oscara 😉

  14. Czytam ten blog i czytam , ale jeszcze nie komentowałam no więc , bardzo podobał mi się ten rozdział . Ciekawe czy Katniss będzie w ciąży … O tym się pewnie dowiemy później 😀

  15. Hahahahah nie ma to jak zamienić się w kolo dyskusyjne o filmach . ^-^ nie no dobra ok tylko to tak śmiesznie wygląda jak pieszy pod rozdziałem. 😀 xD

  16. Bardzo lubie takie rozdzialy,wiecej ja je kocham.Jest w nich wszystko co sprawia ze czlowiek nie moze się oderwac i chce wiecej.Jest akcja,ciekawe watki ale sa tez momenty Katniss-Peeta ktore nadaja calosci niepowtarzalnego charakteru i dopelniaja calosc tworzac cos niesamowitego.Oby tak dalej 🙂 Pozdrawiam i czekam do czwartku,bedzie ciezko ale wiem ze to bedzie swietny dzien bo rozpocznie go kolejny rozdzial niesamowitej historii,ktorej jak sadze kazdy z nas chcialby byc czescia…..

  17. Cudny,wspaniały,piękny <3 Nie jestem w stanie znaleźć więcej przymiotników określających wspaniałość tej notki 🙂 Już nie mogę doczekać się czwartku. Pozdrowienia dla autorek 😉

  18. Kiciak, ale to fajne 🙂 To znaczy, ze tworzymy po prostu fajną grupę, z czego osobiście bardzo się cieszę 🙂

  19. Myślę że każdy coś ma 😉 ja też sądzę, że to fajnie, a przy okazji wszystkie się poznajemy i ja np. wiem już że większość z nas lubi te same filmy 😀 fajnie by było stworzyć jakaś grupę czy coś typu „poznajmy się” ^^

  20. Kochani- bardzo, naprawdę bardzo podoba mi się Wasza dyskusja na temat filmów. Adusia ma rację, okazuje się, że większość z nas lubi te same filmy ( albo po prostu lubi aktorów w nich grających). Ja osobiście, bardzo lubię oglądać inne filmy, w których wystąpili aktorzy z moich ulubionych produkcji. I tak trochę wrednie- ale sprawdzić, czy to ich talent sprawił, że film był dobry czy może coś innego. Raz się zawiodłam. ( spokojnie, chodzi mi o zupełnie inną sagę). Josha widziałam, po raz pierwszy w innej roli w ” Podróży na tajemniczą wyspę”- i tam, pomimo początkowego zaskoczenia, takiego przeskoku pomiędzy Peetą a chłopakiem w skórze wpadającym na motorze do basenu- podobała mi się jego rola. I Josh i Jen- naprawdę mają talent- i pozostaje nam mieć tylko nadzieję, na jak najwięcej filmów z ich udziałem.
    Grupa zamknięta na FB- no to mnie i Annę zaskoczyło ( tak już o tym rozmawiałyśmy). To naprawdę fantastyczne, że pomimo tego, że każdy z nas jest z innego miasta (w większości), jest w różnym wieku (w większości) to piszecie, w taki sposób jakbyście znali się nie od dziś. Chcecie się poznać, wymienić opiniami na różne tematy- kurcze to naprawdę fajne. Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, przez myśl mi nie przeszło, że będzie go ktoś czytał (no dobrze, miałam taką małą nadzieję, że może z 10 osób go przeczyta- ale tego się nie spodziewałam). Jesteście fantastyczni i za to Wam dziękuję.
    A i cieszę się, że notka Wam się spodobała.

  21. W kontekście filmów i Josha – dla mnie niezłym szokiem było zobaczenie Josha w ciemnych włosach 😉 Jakoś nie przyszło mi do głowy, że jest brunetem, a do roli Peety go farbują. Podobnie jak i Jen, gdzie blondynka stała się szatynką. Tyle, że jakoś kobieta nierzadko zmienia kolor włosów, więc łatwiej mi przyszło przyzwyczajenie do jej zmiany, niż jego.

  22. Dla mnie jego ciemne włosy też na początku były takim szokiem że nie mogłam się przyzwyczaić, ale teraz stwierdzam że w ciemnych mu lepiej, a w jasnych dość dziwnie 😀

Komentarze są zamknięte.