81: Sen

Witajcie.

Poniżej notka oczami Peety. Kolejna we wtorek rano. Zapraszamy do czytania i komentowania. 

Pozdrawiamy ciepło. 

A. & A. 

Szybkim ruchem ręki wycieram parę z lustra. W całej łazience unosi się ciężka mgła, przesłania wszystko. Przez moment patrzę na moje odbicie w szkle. Najchętniej uderzyłbym w nie pięścią, tak, żeby się rozsypało. To pewnie na chwilę rozładowałoby mnie, ale mam też stuprocentową pewność, że Johanna i Paul przybiegliby tu natychmiast. Nie mam ochoty ich słuchać, ani patrzeć na te ich zakochane gesty, maślany wzrok. Jak, do cholery, można się tak często dotykać?! Prawie nie przestają, to nienormalne.

Siadam na skraju wanny, oddycham ciężko. Za długo brałem prysznic, za długo pozwalałem wodzie parzyć moje plecy. Ale takie chwile pomagają, choć ulga jest krótkotrwała.

Znów wszystko wokół błyszczy… Jak ona mogła mi to zrobić, jak ona może mi to robić nadal?! Doskonale wie, jak reaguję na jej nieobecność, do czego mnie doprowadza! „Jutro wracam, nawet nie zauważysz, że mnie nie ma”. Nie, nic nie zauważyłem, przez cholerne jedenaście dni!  Nie trzeba było jej puszczać samej… „Zostań z Paulem, nie wypada zostawiać go samego”. Świetnie to sobie wymyśliła – odwiezie Annie i Nathaniela do domu. Oczywiście. A potem jeszcze mamusię musiała odwiedzić, przecież tak dawno się nie widziały. Całe trzy tygodnie!

Wszystko, co jest na komodzie, zlatuje na podłogę. Niech przyjdą, zamek i tak ich zatrzyma! Zaskakuje mnie cichy stukot – dopiero po chwili widzę, że wszystkie rzeczy spadły na ręcznik. Nie pamiętam kiedy go tam rzuciłem, ale zapewnił mi wolność od natrętnych pytań… Zaciskam dłonie na brzegu umywalki, próbuję uspokoić oddech, przestać myśleć. Zamiast tego, widzę w głowie jej obraz z nim. Pewnie siedzą teraz razem, pewnie znów daje mu się całować. Znowu, po raz kolejny, się mną bawi! A ja, głupi, chciałem dla niej umrzeć. Pod jednym względem miała rację – jestem idiotą. Zamiast niej, należało zostać z Ivon. Jest głupia, ale przynajmniej mnie kocha, a nie traktuje jak zabawkę. Jutro, z samego rana, pójdę do niej, a ona zrobi dla mnie wszystko. Za to Katniss się wścieknie. Tak, to bardzo dobry pomysł.

W lustrze widzę, że ta myśl przywołała uśmiech na moją twarz. I jakoś trochę mnie uspokoiła. Ubieram się szybko, czerwcowe noce są tak ciepłe, że wystarczą tylko spodnie od piżamy. Wychodząc z łazienki od razu otwieram okno, dźwięki nocy zagłuszą te dochodzące z sypialni Paula. I dobrze, bo mam dość conocnego wysłuchiwania pojękiwań Johanny. Zmieniła się, zakochana jest nawet całkiem miła. Tylko jakoś dziwnie na mnie patrzy. Jak jej się coś nie podoba, to niech się, do cholery, wynosi. Do tego swojego domu – na wszelki wypadek. Będzie wystarczająco daleko. Wszyscy niech się wyniosą i dadzą mi święty spokój! Johanna i Haymitch, i Paul, i moi rodzice. Tak, szczególnie matka mogłaby  się w końcu odczepić.

Znów widzę jak Katniss całuje się z Gale’em, jestem na nią tak cholernie wściekły, że mógłbym ją udusić, gdybym stał przed nimi teraz. Choć nie, wtedy… nie mógłbym jej jutro wkurzyć!

Jest piękna… Przelotne spojrzenie na zdjęcie na komodzie zatrzymuje mnie na moment. Na chwilę błyski znikają, a ja sięgam po wąski pasek leżący obok zdjęcia i zaciskam go mocno na nadgarstku. Ból trzeźwi mnie do końca. Siadam i wpatruję się w jej oczy, jej uśmiech. Annie, dając to zdjęcie, pewnie nie sądziła, że przyda się mnie. Od prawie dwóch tygodni codziennie na nie patrzę, to już rytuał. A jutro… jutro jest trzecia rocznica naszych pierwszych Dożynek. Rok temu powiedziała mi, że mnie kocha. Dużo się wydarzyło od tego czasu, bardzo dużo. Wspomnienia przychodzą same, kiedy tylko moja głowa ląduje na poduszce. Gdyby tylko Johanna raczyła krzyczeć trochę ciszej, może udałoby mi się zasnąć…

Jestem unieruchomiony, przed sobą mam duży, czarny ekran. Mężczyzna w idealnie białym uniformie zbliża się do mojego wyprostowanego ramienia. Czuję jak wbija mi igłę w żyłę. Staram się zamknąć oczy, ale moi oprawcy nie są głupi, przewidzieli to. Mam powieki przyklejone plastrem do czoła. Ekran rozbłyska, pojawiają się kolejne obrazy, kolejne sceny z Katniss. I ten lęk, przeraźliwy strach. Obrazy pojawiają się i znikają w szybkim tempie, a ja słyszę tylko rozpaczliwe łupanie w głowie. Do tego osy gończe chodzą mi po twarzy. Powoli – od czoła, przez nos, po policzki, by zatoczyć kółeczko wokół ust. Próbuję je odgonić, ale mam związane ręce… Nie, dziś coś zmienili, ręce mam wolne. Podnoszę jedną ostrożnie, może jakimś cudem nie ugryzie mnie ta mała bestia… 

Ekran gaśnie, a ja jestem w Kapitolu, w czasie walk. Mam na sobie mundur, kajdanki i smak jej ust. Uwielbiam go – jest lekko słodki, ciepły i rozbudza we mnie to, co najlepsze. Tylko w ten sposób jestem w stanie wrócić do rzeczywistości. To jej bliskość sprawia, że znów jestem sobą. Nie chcę się budzić, choć co noc walczę o coś zupełnie przeciwnego. Dziś chcę, by ten sen trwał. Tęsknię za nią – za uśmiechem, głosem, za jej ustami, za ciałem. Tak bardzo chciałbym jej dotknąć, przytulić, poczuć pod palcami miękkie włosy. Trwaj śnie, od 11 dni co noc były tylko koszmary, nie wiem kiedy znów ją zobaczę. Nie otwierając oczu zatapiam dłoń w jej misternie splecione włosy. Mocniej przyciskam moje usta do jej. Kiedy delikatnie je otwiera, bez zbędnej zwłoki rozpoczynam taniec z jej językiem. Momentalnie zalewa mnie fala gorąca. Kajdanki gdzieś zniknęły, we śnie wszystko jest możliwe. Przerzucam ją przez siebie, kładąc obok. Pod dłonią wyczuwam materiał bluzki. Wsuwam pod niego rękę i dotykam zimnego brzucha. Momentalnie go wciąga, jak zawsze – to reakcja na łaskotki. Dziś pachnie inaczej niż zwykle, jakoś dziwnie. To zapach lasu, ale i wilgoci. Nieważne, mój mózg właśnie przestaje funkcjonować, kiedy jej zwinne palce przesuwają się po moim brzuchu. 
– Witaj, mój śpiący królewiczu – uwielbiam jak tak szepcze, lekko gardłowo, głosem przepełnionym pożądaniem.
Nie odpowiadam, boję się przerwać ten sen. Jednak jej kolejny ruch sprawia, że momentalnie otwieram oczy. Ale moja mara nie mija. Nadal jestem pogrążony w najpiękniejszym śnie świata. Katniss leży obok, ułożona wygodnie na boku, w kurtce swojego ojca i przygląda mi się uważnie. Jej dłoń delikatnie mnie dotyka, a ja nie chcę czekać już ani chwili dłużej… 

Otwieram oczy, przez krótką chwilę mam nadzieję, że to, co pamiętam z dzisiejszej nocy, nie było snem. Szybko obracam głowę, ale nikt nie leży obok. Pościel jest mocno zmierzwiona, ale najwyraźniej tylko przeze mnie. Jak co noc, zresztą. Powoli wstaję, sen był cudowny, rzeczywistość już mniej. Ale wspomnienia przychodzą same, kiedy siadam przy sztalugach, z kubkiem parującej kawy. Przed oczami widzę jej uśmiech, wygięte ciało. Słyszę ciche jęki, wyznania i proste zdanie:
– Już zawsze będę przy tobie, każdej nocy, do końca świata. 
Zanurzam pędzel w pomarańczowej farbie. Już prawie dotykam płótna, kiedy przerywa mi mocne pukanie do drzwi. Nikt ze znanych mi osób nie puka w taki sposób. Nie mam ochoty otwierać, ale gość jest uparty. Podnoszę się powoli, na szczęście dziś nie siadłem do malowania w piżamie, jak często mi się zdarza.

Jego widok jest dla mnie olbrzymim zaskoczeniem. Nikt mnie nie uprzedził, że ma zamiar przyjechać na jakiś wywiad. Na dodatek ta jego twarz – czerwona, opuchnięta, ze śladami po łzach na idealnym makijażu. Czyżby był jakiś zamach na Paylor?
– Caesar? – nie staram się ukryć zaskoczenia jego widokiem. On tymczasem nagle wybucha nieudawanym płaczem.
– Och, Peeta – zaczyna, głośno pociągając nosem – tak bardzo mi przykro. Przyjechałem tu w imieniu całego Kapitolu – widzę za nim wpatrzone we mnie oko kamery. Jej operator też ma dziwną minę.
– Co cię sprowadza? – mam ochotę zapytać go co to za cyrk, ale spodziewam się transmisji na żywo – kamera jest włączona, więc tych słów nie wypowiadam na głos.
– Peeta – głośno szlocha – chciałem być z tobą w tych trudnych chwilach.
– W jakich chwilach?
– Ty nic nie wiesz? – jego oczy robią się okrągłe, krzyczy chyba na pół Wioski Zwycięzców.
– O czym nie wiem? Caesar, możesz jaśniej, dopiero wstałem… – za sobą słyszę kroki, to pewnie Paul i Johanna, ściągnięci zamieszaniem, zeszli na dół.
Caesar blednie jeszcze bardziej, widać to nawet pod jego teatralnym makijażem. Równocześnie kątem oka zauważam biegnącego w moją stronę Haymitcha. Gdy znajduje się w zasięgu głosu, słyszę coś, co sprawia, że Johanna zaczyna głośno krzyczeć, a Paul po chwili pyta, czy to pewna informacja. Nie słyszę już odpowiedzi, nie potrzebuję jej. Nie chcę w to wierzyć, ale widok łez na twarzy osoby, która nigdy nie płakała, sprawia, że mój świat przestaje istnieć. 
– Peeta, Katniss nie żyje.

Nie jestem w stanie się poruszyć, wszystko wokół ciemnieje, a potem zaczyna błyszczeć. Wszystko się miesza. Oko kamery powiększa się do jakiś absurdalnych rozmiarów, ląduje na nim kubek, który jeszcze miałem w ręce. Zaczynam biec przed siebie, chcę uciec od nich wszystkich i od siebie. Odbijam się od czegoś, potem znów. Wszystko wiruje, niewiele widzę. Tylko jej twarz, wciąż zbyt daleko, wciąż niedostępna. Woła moje imię, a ja nie jestem w stanie jej pomóc, znika mi gdzieś. Wszystko wokół zamienia się w szkło, a potem rozpada się na kawałki, podczas gdy ja już jej nie widzę, słyszę tylko jej przerażony głos.

Ktoś mnie unieruchamia, powala na ziemię. Walczę, ale nie daję rady. Ból w nadgarstku przywołuje mnie na chwilę do rzeczywistości. Haymitch i Paul mnie trzymają, a Johanna zaciska pasek na nadgarstku. Zamykam oczy, dochodzi do mnie znaczenie słów, które usłyszałem dziś od Katniss. I już wiem, że przyszła się pożegnać. Mama miała rację, ludzie w chwili śmierci, odwiedzają tych, których kochają najbardziej na świecie. Pozostawiają po sobie ostatnie, niezatarte wspomnienia. Jak moja Katniss. Stąd ten zapach – jakby świeżo wyszła z ukochanego lasu.  Stąd to wszystko…

Paul mnie puszcza, podnosi na nogi i odsuwa Johannę. Nie protestuję, kiedy Haymitch mocno mnie obejmuje, nie mam siły.
– Jak? – tyle przechodzi mi przez zaciśnięte gardło. Próbuję skupić się na bólu fizycznym, by zachować resztki przytomności.
– W telewizji mówią, że ktoś podłożył bombę pod dom jej matki. Nic nie zostało. Nic.

Ostatnim wysiłkiem wiem, że muszę go poprosić o jedną rzecz. Potem może być za późno, a jestem przekonany, że on zrozumie. I nie mylę się.
– Zastrzel mnie.

– Powiedz tylko kiedy – odpowiada szorstko, choć głos mu się łamie. Ale on wie, zawsze wiedział – moje życie bez niej to niekończący się koszmar.

44 myśli na temat “81: Sen

  1. Ale,że jak to?! ;( To nie może być prawda,przecież nie można tak tego skończyć,no. Notka co prawda swietnie napisana,ale bardzo smutno ;( Mam nadzieję że to rzeczywiście tyko sen

  2. Och… Wspaniała notka. Bardzo mi się podobał opis otaczającego świata, gdy Peeta ma atak. A co do śmierci Katniss. Czyli jednak kończysz pisanie, Anno? 🙁 Szkoda, że tak wspaniała historia dobiega ku końcowy :'(

  3. hutlawhem123 – następna notka we wtorek :), także ta na pewno nie jest ostatnia 🙂

  4. :OOOOOO!!!

    Ale…..ale…ale jak.to ?!??! Jak to ona nie żyje???? A może uciekła z domu matki i tylko sądzą, że nie żyje?? Kocham Wasz blog, bo tu niczego nie można być pewnym. Ciągle nas zaskakujecie. Ale no błagam. Powiedzcie, że ona przeżyła!

  5. Zatkało mnie… Nie sądze ,aby Katniss nie żyła. Przecież wtedy ,gdy ten ktoś podkładał bombę niekoniecznie mogła być w domu … Rozdział wciągający ,dający do myślenia . I miło ,że zdecydowałyście się napisać ‚oczami Peety ‚ . Pozostaje czekać do wtorku …

  6. Wow to było mocne i niesamowite 😀 na początku wg nie mogłam się połapać o co chodzi i co się stało, potem te przebłyski i wszystko jasne 🙂 perfekcyjnie ukazałyście emocje i myśli Peety, unikając tego czego tak się obawiałam 🙂 i te nawiązanie do jego tortur… a po wizycie Caesar przeżyłam taki szok, że nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, serce tak mi waliło 😀 na koniec tylko łzy w moich oczach…
    Wrażenia? Nie wiem co powiedzieć, co mam zrobić.
    To było niezwykle, jestem w strasznym szoku, a to tylko świadczy o genialności tego rozdziału, bo tylko takie wywołują takie emocje… I mam nadzieję, że nie zamierzacie już zakończyć tej historii, a to tylko nieporozumienie. Jesteście niesamowite, uwielbiam was i waszą wyobraźnię <3 i dziękuję, że dodałyście to już dziś 🙂

  7. Na pewno nie zginęła. Autorki chciały Nas po prostu postraszyć, prawda? :c wydaje mi się, że ktoś ją porwał, albo najzwyczajniej uciekła. Oby wszystko się szybko wyjaśniło, zanim Peeta zrobi coś głupiego. Poza tym, nikt z nich nie może umrzeć, bo ja nadal czekam na urodziny P. Wasza wyobraźnia nieustannie mnie zaskakuje, ale błagam nie róbcie nam już takich niespodzianek! 🙂 i co najważniejsze, błagam nie uśmiercajcie nikogo!

  8. Zazwyczaj nie komentuję (tak wiem…), ale teraz muszę. Piszecie świetnie! Ten rozdział jest genialny! Mam nadzieję, że coś wymyśliliście i tak naprawdę Katniss żyje :O! Wasz blog jest moim ulubionym i błagam was nie uśmiercajcie jej :c Pozdrawiam.

  9. Arrow, to cieszę się, że powstał rozdział, który zmotywował Cię do komentarza :):):)

  10. Nie zabijajcie jej!Ona musi musiiii żyć 🙂 przecież to by było niezgodne z książką bo przecież ma mieć z Peetą dzieci w w ogóle!!! NIE WYTRZYMAM DO WTORKU! 🙂

  11. Nie no ja tutaj zwariuję. Jak Katniss umrze… nie no, ona nie mogła umrzeć. To nieporozumienie albo sen. TO NIE JEST MOŻLIWE! NIE MA BATA! NIE ZGADZAM SIĘ NA TO ONI MAJĄ ŻYĆ DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE, MIEĆ 100 DZIECI I MAJĄ ŻYĆ! Uff… dobra, bulwers o.o Ale tak na poważnie, jak zabijecie Katniss, to ja zabiję was i podejrzewam, że połowa czytelników pójdzie ze mną 😀
    ~ Fiołek

  12. nie no ja się popłaczę zaraz. Ona nie mogła tak po prostu .. .on nie może …to nie może być koniec!Zniszczyliście mi życie i w ogóle! Jak to tak ma się skończyć z Katniss to ja dziękuję i mam gdzieś taki blog.

  13. A to ciekawe bo przecież ostatnio autorki napisały w którymś tam komentarzu że ma być akcja z pierścionkiem. Katniss nie umrze. Przecież jeszcze nie kończą z tym blogiem. Prawda, drogie autorki? Chyba tak szybko nie skończycie? Mam nadzieję że macie w planach conajmniej jeszcze ze sto rozdziałów… Pozdrawiam 😉

  14. Wcześniej nie komentowałam Waszych notek, ale czytam blog dopiero od tygodnia. Jest cudowny! Co do najnowszej notki… Postanawiam nie wypowiadać się w sprawie śmierci Katniss. Jednak to raczej nie był sen – to nie w Waszym stylu. Wiem, że będzie dobrze, a przynajmniej tak, jak ma być, przecież nie możecie aż tak odejść od kanonu, by uśmiercić obu bohaterów przed narodzinami ich dzieci. Chociaż w sumie… (Dobra, miałam nie wypowiadać się na ten temat, ale nie wytrzymałam, wiem, to straszne.) Mogę wspomnieć tylko tyle, że jesteście genialne. Inaczej nazwać się tego nie da.

    Pozdrawiam najgoręcej

    MD

  15. Nie no dziewczyny nie możecie nam tego zrobić!Powiedźcie że to nie prawda,że to jakaś pomyłka tak się nie morze skończyć!Przecież Peeta nie może bez niej żyć! Ja tu czekam aż będą mieli dzieci a tu Katniss nie żyje? Nie to nie możliwe!Czekam na następną notkę z niecierpliwością!!

  16. Dziewczyny, albo nie doczytalam albo brakuje mi jednego zdania, powiazania z wczesniejsza notka ktora konczy sie wyjsciem Ivon a ta zaczyna sie 11 dniem wyjazdu Katniss. To tak specjalnie?

  17. Alex, tak, zrobiłyśmy przeskok czasowy – wtedy był ma (początek)j, a tu Peeta wspomina, że jest czerwiec.

  18. Sorry – za szybko kliknęłam „wyślij” – Alex, tak, zrobiłyśmy przeskok czasowy – wtedy był maj (początek), a tu Peeta wspomina, że jest czas niegdysiejszych Dożynek (czyli co najmniej czerwiec).

  19. rozdzial cudowny! akcja naprawde swietna. mam rozumiec ze autorki nas podpuszczaja? szkoda by bylo gdyby katniss zginela. przeciez w ksiazce mieli miec dzieci itd.
    a co do tamtego tematu jak matki rozmawialy o wpadce peety i katniss to byla mowa ze oni sie nie zabezpieczyli to moze peeta jest bezplodny? w koncu w PO zostal porazony polem silowym. a moze to katniss miala dzieci po 10 latach malzenstwa z galem? ta moja chora wyobraznia 😀

  20. OMG !! Nie wytrzymam do wtorku. Omalo co nie mialam lez w oczach (a ich powstrzymanie bylo na prawde trudne) No to bede miala o czym myslec na polskim – o tym co sie z nimi stanie. Zycze wam weny i prosze aby rozdzial byl przed 7 jesli moglo by tak byc
    Pozdrawiam.

    Jamajka14

  21. Jamajka, Ania (bo to ona wkłada notki), z reguły umieszcza je koło 6 rano, także spokojnie – przed 7 we wtorek powinna nowa być 🙂

  22. Świetnie napisana notka. Dopracowana w każdym, nawet najmniejszym szczególiku. Bardzo przyjemnie się czyta, a w dodatku bardzo interesujący pomysł na notkę oczami naszego Chłopca z chlebem. Jednakże ja {nie wiem jak inni} niezbyt lubię takie przeskoki czasowe . Za każdym razem przeczuwam, że wprowadzacie wtedy jakiś dramatyczny zwrot akcji, który zmienia fabułę o 180 stopni. Na poczatku [pierwsze rozdziały] faktycznie było trochę słodzenia, a rozdziały były dosyć „lekkie”. Miało to swój urok. Teraz widzę, że przejawia się raczej tendencja do tworzenia dramatów i niekończących się przeciwności losu między Katniss, a Peetą. Wiadomo, takie jest życie i nie ma wiecznego lukru, ale to jednak trochę dołuje. Może tak złoty środek 🙂 ? Dajcie im troche szczęścia, zasłużyli na to.

    Pomijając już mój wywód to trzeba przyznać – macie wielki talent! Życzę Wam płodnego pióra, a mnien płodnych Katniss i Peety 😀 przynajmniej przez najblizszy czas 😀

  23. nie katniss nie może umrzeć proszę nie kończ pisania w ten sposób oby był to tylko sen peeta żeby się potem obudził w łóżku przy niej 🙂

  24. Przykro mi to stwierdzic ale nie podoba mi się ta notka.Nie zrozumcie mnie zle,napisana jest swietnie.Jest tylko jakby wyrwana z innego bloga innej ksiazki… Za duzo w niej przeskokow czasowych,a nie czuje się Peety jego osobowosci.Gdy piszecie oczami Katniss to czytajac czuje się jak gdyby to faktycznie pisala ona.Jak gdyby ta kontynuacje byla pisala ta sama osoba co trylogie,bo w kazdym slowie czuje się charakter emocje Katniss,tutaj mi tego zabraklo nie poczulam się tak jak gdybym faktycznie czytala Peete.

  25. ja wiem ze katniss miala dzieci z peeta tylko tak pomyslalam ze mogla miec dzieci z galem w tajemnicy przed peeta (czyli zdrada) skoro mogl byc bezplodny. ale nie wazne to tylko moje glupie myslenie 😀 rozdzial bardzo mí sie podoba

  26. Nie, Katniss nie może mieć dzieci z Gale’m tylko z Peeta. A może jest w ciąży tylko o tym nie wie. Dajcie jakiś bonusik dzisiaj, przecież nie wytrzymamy do jutra!!

  27. i jeszcze jedno co oni znowu sie poklucili bo juz nie rozumiem,dopiero co wyznawali sobie milosc a tu ni z gruszki ni z pietruszki ze tak powiem Katnis wyjechala bez niego?!.Dla mnie sie to kupy nie trzyma.Dla niej tak jak dla niego rozlaka jest bardzo trudna sama to wielokrotnie pisalas dla tego to bez sensu ze nie pojechalaby z nim.Za duzo sie tu robi dramatyzmu,nawet w igrzyskach tylle go nie bylo,nawet w prawdziwym zyciu tyle go nie ma,a za malo zostaje z bloga ktory tak swietnie byl pisany i tego ktorego wciagal bez reszty…. Jestem zla bo ten blog jest moja jedyna i najwieksza przyjemnoscia i nie chce tego stracic.Nie chodzi o to by bylo lukrowo bo przeciez ten blog nigdy taki nie byl ale za duzo tu dramatyzmow a za malo konsekwencji bo w koncu Katniss go kocha czy nie kocha,nie moze bez niego zyc czy jednak moze itp itd….

  28. no nie a moze odrazu Katnis niech ma dziecko z kazdym kto jej sie nawinie a co,dziewczyny co wy piszecie w tych komentarzach,czytalyscie wogole trylogie ??,to jest kontynuacja!!!!.Tak wiec sadze ze auorki tego bloga nie zrobia z Katniss chorej na zaburzenia psychiczne dziewczyny ktora przespala by sie z kims kto zrobil tyle jej i jej bliskim zlego.a zlego to stanowczo za malo powiedziane!.Nie mowiac juz o tym ze nie byla by to juz kontynuacja tylko jakas inna ksiazka bo w prologu moje drogie jest : Katnis miala dwoje dzieci,”dwoje ” starsza dziewczynke podobna do niej i mlodszego chlopca podobnego do Peety.Katniss nigdy nie byla latawica i nie robymy z niej takowej!!!

    Szlak ! i dzien zepsuty….

  29. Dziewczyny wy to macie talent!!! 🙂 Notka jak zwykle wspaniała. Ale ja też mam nadzieje,że to tylko sen Peety, i że Kat żyje. ;*

  30. Proszę, proszęproszęproszęproszę! Niech to będzie sen! Puma Was błaga! Dwie Anie, wysłuchajcie mojej prośby!

    Puma

  31. Nigdy z Anią nie planowałyśmy wiązać Kat z kimkolwiek 🙂 Tu akurat zgadzałyśmy się zawsze z książką 🙂

    Wiem, że zburzyłyśmy tą notką trochę wizerunek Peety jako słodkiego, czułego chłopaka… I sama go uwielbiam i zawsze chciałabym go takim widzieć. Ale popatrzcie na to z boku – to mężczyzna zniszczony przez Kapitol, z trwałymi problemami… I to chciałyśmy tą notką też pokazać – pokazać prawdziwego człowieka, a nie tylko ideał.

    I tak naprawdę ja tego chłopaka, jako bohatera, podziwiam za to, że on walczy. Że niezależnie od problemów – walczy.

    Mona – nigdzie nie napisałyśmy, że oni się pokłócili. Kat pojechała odwieźć Annie oraz do Matki. Tyle, że jak znika z pola widzenia Peety, to on dostaje ataku. I to właśnie chciałyśmy pokazać – pamiętajcie, że Kat nie widzi najczęściej ataków Peety, widzi je bardzo rzadko, bo przy niej nie dostaje ich zbyt często. I – choć ona niby coś wie – to nadal traktuje je jako coś, co się pojawia, a nie jako coś, z czym on walczy na co dzień.

  32. Dziewczyny przeczytajcie końcówke 3 częsci książki „Zrastamy się na nowo, ja i Peeta, choć momentami on chwyta się oparcia krzesła i czeka, aż ustąpią przebłyski wspomnień […]” Efekt po ‚osaczeniu’ nigdy nie mija przez co sa wachania nastroju łagodnie mówiąc, dlatego też ja osobiście uważam że bardzo dobrze przedstawiony jest tu Peeta, nie zapominajmy, że nie zawsze był tym miłym chłopcem w którym wszystkie sie zakochałyśmy 🙂

  33. Alex dokładnie 🙂 i zauważcie, że gdyby nie przeskoki czasowe to Peeta i Katniss nigdy by nie dorośli, bo przecież czasami parę notek opisuje jeden dzień jak np urodziny Kat 🙂 chcecie dzieci i nie wiadomo czego jeszcze, ale przecież oni dopiero mają po 19 lat, a właściwie to Peeta jeszcze nawet nie ma, w książce mieli ok 30 jak założyli rodzinę więc dajcie im dorosnąć chodź trochę 🙂 i przecież ten przeskok nie jest aż tak dramatycznie długi 🙂 i jeszcze niektórym nie pasuje zwrot akcji i ciągłe przeszkody, ale przecież coś musi się dziać, to nie mają być żadne flaki z olejem 🙂 jeśli ktoś lubi jak nic się nie dzieje to prolog powinien mu wystarczyć, gdyż raczej o szczęśliwej sielance nie da się pisać w nieskończoność bo to po prostu zrobiło by się nudne 🙂 i mam nadzieję, że nikt się nie obrazi za moje słowa 🙂

  34. O Jejuuu… Patrze w ekran telefonu i nwm co robić. Palce same za mnie piszą. Mam nadzieje za Katniss nic nie jest :.((((

  35. Zostałam totalnie powalona na kolana i rozpłakałam się jak bóbr. Zostaje tylko podziękować za takie talenty ! Dziewczyny, JESTEŚCIE NIESAMOWITE !!!! WENY, WENY I JESZCZE RAZ WENY !

    Pozdrowionka
    Lena

Komentarze są zamknięte.