9: Pierścionek od Snowa

Peeta zrywa się z łóżka. Ubiera szlafrok, a mnie rzuca mój. Kiedy nasze nagie ciała otulają już szlafroki otwiera dzwi.

– No jak dobrze, że jeszcze nie śpicie. Muszę Wam to pierwszym powiedzieć. Bo to Wasza zasługa. Żenię się- wypowiada jednym tchem uśmiechający się od ucha do ucha Patrick.

Peeta łapie go za koszulę i szybkim szarpnięciem wciąga do pokoju.

– Co Ty tutaj robisz?

– No przecież mówię, wróciłem, i zobaczyłem, że pali się tu u Was światło, więc postanowiłem, że od razu Wam o tym powiem. Ale chyba już zasypialiście, bo długo czekałem aż mi otworzycie

– Nie spaliśmy.

– To dobrze. Posłuchajcie. Żenię się i

Nie umiem wytrzymać i wybucham śmiechem. Peeta ma taką minę, jak by chciał zabić Patricka na miejscu. A on wydaje się być w ogóle tego nie świadomy.

– Poczekaj- mówię wciąż się śmiejąc- przyszedłeś nam powiedzieć, że się żenisz, czy może przyszedłeś powiedzieć, że chcesz się żenić i z nami na ten temat porozmawiać. Skup się i odpowiedź zgodnie z prawdą bo to ważne

– E, chyba to drugie

– A czy ta rozmowa nie może poczekać do jutra- pyta z naciskiem Peeta

– Peeta, daj spokój, Twój brat podjął właśnie jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu, porozmawiajmy z nim

– Wolałbym dokończyć rozmowę, którą zacząłem z Tobą- Peeta patrzy na mnie piorunującym wzrokiem

– Ja też, ale rodzina to rodzina- Patrick daj nam 3 minuty ubierzemy się w piżamy i z miłą chęcią Cię wysłuchamy

– Mam nadzieję, że nie przerwałem Wam jakiejś ważnej rozmowy. Zaraz- jak to ubierzecie się w piżamy? Nie jesteście w piżamach?- wyraz totalnego niezrozumienia na jego twarzy po raz kolejny mnie rozśmiesza. Wciąż się śmiejąc, biorę z komody koszulę i idę do łazienki. Nim zamykam drzwi dochodzą do mnie jeszcze słowa Peety

– Wiesz braciszku, do niektórych rozmów, które prowadzę z Katniss piżamy są co najmniej zbędne

Peeta wchodzi za mną do łazienki. Zakłada spodnie od piżamy i odwiesza szlafrok.

– No chyba tak nie wyjdziesz- mówi patrząc na mnie. Mam na sobie tylko koszulkę od niego.

– A co źle wyglądam- odpowiadam mu śmiejąc się i grzecznie zakładam szlafrok.

– Przepraszam Was, ja nie sądziłem, że Wy, że- mówi Patrick, ale Peeta mu przerywa

– No oczywiście, bo to jest nie do pomyślenia. Mieszkamy razem, mamy wspólną sypialnie, no szokujące- warczy na niego

– Przepraszam

– Dobrze, już dobrze. Mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie między nami, tak Patricku- pytam go

– Oczywiście Katniss, oczywiście. Ale ze mnie idiota

– Nie zaprzeczę- Peeta nadal warczy

– I co zgodziła się -pytam go

– Na co?- odpowiada

– Ludzie trzymajcie mnie, mam brata idiotę, Patrick czy Amanda zgodziła się zostać Twoją żoną

– Nie pytałem jej o to

Po raz kolejny parskam śmiechem. Coś mi się zdaje, że po głowie Patricka krążą teraz zupełnie inne myśli niż te z którymi tutaj przyszedł.

– Patrick, wyjaśnijmy sobie parę spraw

– Jakich spraw Katniss

– Ja go zaraz zabiję

– Spokojnie Peeta. Patrick czy wiesz, że ja i Peeta mieszkamy razem

– No wiem

– Super, czy wiesz, że ta sypialnia jest naszą wspólną

– No tak

– To może od razu powiesz nam co Cię tak zszokowało w zaistniałej sytuacji, a potem wrócimy do Amandy

Czerwieni się. Spuszcza głowę i odpowiada na moje pytanie

– Bo mnie nawet przez chwilę nie przeszło przez myśl, że Wy możecie tutaj. Kurcze wiedziałem, że macie wspólną sypialnię, że mieszkacie razem ale ja nigdy nie patrzyłem na mojego brata w taki sposób, nigdy. Dla mnie on jest malutkim zasmarkanym chłopcem z wiecznie obdartymi kolanami. Zapomniałem, że dorósł, że związał się z kobietą, że może mieć takie potrzeby

– Ale dotarło to już do Twojej tępej mózgownicy?

– Dotarło braciszku. Bardzo no dobitnie, że tak powiem- uśmiecha się. Podnosi głowę, patrzy na nas.- Fajna z Was para. Naprawdę.

– Dobra. Ale pamiętaj zemsta będzie słodka- grozi mu Peeta- a teraz opowiadaj co z Tą Amandą, zgodziła się wyjść za Ciebie?

– Przecież jeszcze jej nie zapytałem. – wyraz zaskoczenia na naszych twarzach musiał mu dać do myślenia bo kontynuuje, bez dodatkowych pytań- odprowadziłem Ją do domu. Pocałowałem na dobranoc. I jak wracałem to zdałem sobie sprawę, że nie chcę się z Nią nigdy rozstawać, że chcę spędzać z nią każdy moment życia, chcę przy niej być, zasypiać i budzić się razem z nią. Po prostu doszedłem do wniosku, że to kobieta mojego życia- rozumiecie co mam na myśli

– Nawet nie wiesz jak dobrze- odpowiada mu już dużo łagodniejszym tonem Peeta- wiem co czujesz. Nie przejmuj się to zupełnie normalne, mam tak samo.

Patrick się uśmiecha. Cały aż promienieje.

– To jaki masz plan?- pytam go

– Chce ją poprosić o rękę – mam nadzieje, że się zgodzi

– Zgodzi się na pewno- mówię do niego z uśmiechem

– Skąd ta pewność?

– Jak Katniss mówi, że się zgodzi to się zgodzi. Jak chcesz to zrobić?

– Jutro pójdę do niej i ją zapytam. Nie pójdę- to ostatnie mówi zrezygnowany tonem

– Czemu?- pytamy jednocześnie

Nie odpowiada, zamyśla się. My też milczymy bo nie bardzo wiemy o co mu może chodzić. Po dobrych paru minutach odpowiada

– Peeta, Katniss, mam do Was prośbę. Potrzebuję pożyczyć od Was pieniądze. Oddam. Wszystko Wam oddam. Muszę mieć za co kupić jej pierścionek.

– Dobra brat do tego jeszcze wrócimy. Masz jakiś plan na romantyczne zaręczyny?

W mojej głowie rodzi się pomysł. Intensywnie o nim myślę. I już wiem, że muszę zapytać Peetę o zdanie. Bo w sumie to od niego go dostałam. Muszę zapytać czy się na to zgodzi. Muszę mu wyjaśnić, że ten pierścionek, który włożył mi na palec, dla mnie jest bezwartościowy. Zupełnie tak jak tamte zaręczyny. Nawet nie wiem czy sam go wybierał. Czy został za niego wybrany. Haymitch mówił mi, że Peeta i tak chciał się mi oświadczyć, czy w takim razie kupił mi pierścionek. Czy Snow pozwolił by na aż tak daleko idąca samowolę. Przecież nawet na temat mojej sukni ślubnej miał ostatnie zdanie. Z zamyślenia wyrywa mnie głos Patricka

– No Twoich zaręczyn nikt nie przebije

– To nie były moje zaręczyny- odpowiada mu bardzo poważnie Peeta.

– O czym Ty mówisz?

– Teraz to nie jest najważniejsze. Kiedyś na pewno Ci o tym opowiem.

– Peeta, musimy im to opowiedzieć. Obiecałam to także Twojej matce.

– W sumie masz rację. Muszą w końcu poznać prawdę

– Jaką prawdę o czym Wy mówicie.

Nie mamy innego wyjścia. Opowiadamy mu całą historię. Nie pomijamy żadnego jej elementu. Na jaw wychodzą wszystkie moje kłamstwa. Wszystkie kłamstwa Peety. Kiedy Peeta kończy swoją opowieść Patrick milczy. Widać, że musi to sobie wszystko poukładać w głowie, aż w końcu mówi

– Ja byłem pewny, że Ty kochasz ją od zawsze

– Bo to prawda

– Czyli Ty niczego nie udawałeś

– Nic a nic

– Tylko ona udawała?- ostatnie zdanie wypowiada z wielkim wyrzutem – już wiem czemu matka Cię tak nienawidziła- ale co jej zrobiłaś, że teraz tak szczebiota do Ciebie- w jego głosie słychać gniew

– No właśnie Katniss, miałaś mi opowiedzieć co jej powiedziałaś, że aż tak się odmieniła, to chyba dobry moment

– Tak właściwie to nic jej nie powiedziałam. Twoja matka po prostu zobaczyła dzisiaj, że ja naprawdę Cię kocham. Że zawsze stanę w Twojej obronie bez względu na konsekwencje. Patrick ja naprawdę kocham Peetę. Bez względu na to co kiedyś robiłam i mówiłam. Kocham go już od dawna. Uświadomienie sobie tego zajęło mi po prostu sporo czasu. A jeśli kiedykolwiek masz zamiar mieć do nas jakiekolwiek pretensje co do naszego zachowania z areny czy po niej. Nie masz do tego prawa. Nie wiesz co oni nam zrobili. I dobrze, że nie wiesz ale proszę nie oceniaj nas. Nie oceniaj mnie. Ja chciałam nas uratować. Chciałam abyśmy wrócili do naszych rodzin. Chciałam żyć. I Peeta też. I – Peeta nie pozwala mi dokończyć, obejmuje mnie i  mocno przytula

– Już dobrze kochanie, już dobrze

– Katniss, ja nigdy nie będę mieć do Ciebie żadnych pretensji. Po prostu zaskoczyliście mnie. Nie sądziłem, że to się tak odbywało. To wszytko było takie wiarygodne. A przynajmniej takim się wydawało. Powiem Wam jedno. I proszę abyście Wy mnie też nie oceniali. I wysłuchali do końca. Zanim cokolwiek powiecie. Wysłuchajcie mnie- proszę. W domu, pomimo Twojej wyprowadzki Peeta dużo się o Was mówiło. Nikt z nas nie rozumiał po co się mieszacie w bunt. Po co robicie to co robiliście. Po co ta sukienka z kosogłosem. Po co mowa o ciąży. Myśleliśmy, że zawładnął Wami wielki świat Kapitolu. Tylko ojciec był innego zdania. Cały czas uparcie powtarzał, że to co robicie musi mieć jakąś przyczynę. Tylko, że nie jest ona nam znana. Jak dostałem od Amandy wiadomość, o tym, że jak transmisja igrzysk zostanie przerwana mamy natychmiast uciekać śmiałem się z niej. Nikomu o tym nie mówiłem. Nie chciałem, żeby matka była zła. Ale tamtego wieczoru, kiedy oglądaliśmy Was ojciec był jakiś niespokojny. Powiedział- jak odchodziłaś z tym zwojem czy czymś takim- jak Ją pocałowałeś, że mamy natychmiast się pakować. Natychmiast. Matka była przeciw. Ale gdybyście słyszeli ojca. Jak nigdy. Był tak stanowczy, że nawet matka nie odważyła mu się sprzeciwić. Wyszliśmy jak jeszcze trwała transmisja. Poszliśmy w stronę stacji. Ojciec od jakiegoś czasu dawał za darmo chleb jakiemuś strażnikowi. Zastanawiałem się po co to robi. Ale on miał plan. Na stacji podszedł do niego i dał mu pieniądze. Tan wpuścił nas do wagonu. I zapytał czy wszystko spalić. Ojciec tylko kiwnął głową. Tamten się uśmiechnął i powiedział coś czego nie zapomnę do końca życia. Państwo Mellark- właśnie umarliście- zupełnie jak Peeta. Zatrzasnął drzwi. Ojciec dostał histerii. Matka siedziała jak by to do niej nie docierało. Naprawdę myśleliśmy, że nie żyjesz.

– Dokąd pojechaliście- pyta cicho Peeta

– Do dziesiątki. Tam ukryliśmy się. Jak to wszystko się skończyło, matka zarządziła powrót. I tak wróciliśmy jakiś tydzień temu. Nie od razu poszedłem zobaczyć zgliszcza. Byłem tam pierwszy raz dokładnie trzy noce temu. To Amanda powiedziała, mi że żyjesz. Potem na drugi dzień Was widziałem- i oto cała historia. Teraz nie mamy już nic. A ludzie nas nienawidzą

– A właściwie za co?- pytam

– Za układy ze strażnikami pokoju

– Przejdzie im zobaczysz

– Mam w tym temacie inne zdanie

– No to może pora je zmienić. Ci ludzie którzy nam dziś pomogli. Jak myślisz zrobili by to gdyby naprawdę Was tak nienawidzili?

Odpowiada mi cisza. Patrick się zamyśla. A ja postanawiam skorzystać z okazji i rozwiać moje wątpliwości co do zaręczyn

– Peeta

– Tak Katniss?

– Kto wybierał pierścionek

– Który?

– Jak to który, mój pierścionek zaręczynowy

– Ten który dostałaś przed kamerami

– No ten

– Snow

– Peeta

– Tak Katniss

– Jest jeszcze jakiś inny pierścionek

– Jest- uśmiecha się do mnie ciepło- ale o nim na razie cicho sza.

Peeta bardzo mnie zaskakuje. Ale o tym innym pierścionku chcę z nim porozmawiać już bez świadków, mówię, wiec tylko

– Peeta, czy w takim razie mogę oddać pierścionek od Snowa Patrickowi?

– Już myślałem, że o to nie zapytasz- uśmiecha się do mnie

– Patricku, jutro rano dam Ci pierścionek. Nie musisz nam za niego oddawać żadnych pieniędzy. Po prostu zaproś nas na Wasz ślub.

– Jeśli Amanda się zgodzi za mnie wyjść to Wy musicie być na naszym ślubie, bo będziecie na nim równie ważni jak my

– Dlaczego?- zadaje pytanie Peeta

– Bo chciałbym, żebyście byli naszymi świadkami.

– O tym jeszcze porozmawiamy- mówię- ale jeśli mogę się wypowiedzieć w kwestii zaręczyn, to uważam, że powinny być one tradycyjne

– Co masz na myśli- Patrick wydaje się być zbity z pantałyku

– Powinieneś iść do jej rodziców ze swoimi rodzicami i oficjalnie poprosić o rękę. A romantyczna część powinna być zarezerwowana tylko dla Was

– Dobrze wiedzieć- mówi Peeta z szerokim uśmiechem

– Czyli sądzisz- zwraca się do mnie Patrick, że powinienem powiedzieć rodzicom?

– Sądzę, że Twoja matka i ojciec na to zasługują

– Zrobię to z samego rana, a teraz wybaczcie raz jeszcze, że Wam przeszkodziłem. Idę spać. Dziękuję za rady, wsparcie i pierścionek. Dziękuje Wam za wszystko

– Dobranoc odpowiada Peeta zamykając za nim drzwi.

Jedna myśl na temat “9: Pierścionek od Snowa

  1. Nom i kolejny zajebisty rozdział 😀 Lubię te akcje między Katniss i Peetą <3 Dawaj mi tu kolejny, bo to jest cudowne ;*********

    Kocham to i czekam na nn;***<3

Komentarze są zamknięte.