93: Jaka matka taka córka

Witajcie. 

Zapraszamy do czytania i komentowania. Kolejna notka w sobotę. 

Raz jeszcze dziękujemy Natalii za stworzenie postaci Anthona Marina 🙂 

Pozdrawiamy A. & A. 

 

Łóżko jest zimne i puste. Przez chwilę przychodzi mi do głowy, by nie zasypiać samej, by poczekać na Peetę. Ale choć moja – tym razem samotna – warta przy Haymitchu minęła spokojnie, bo on prawie cały czas spał, to zmęczenie szybko bierze górę. Powoli człapię do łazienki, gorąca woda rozgrzewa moje ciało, tylko mocniej uświadamiając mi, jak bardzo jestem senna, jak wyczerpujące były wydarzenia ostatnich tygodni. Wsuwam szlafrok na nagie ciało i padam na łóżko. Marzę o dotyku i czułości Peety, ale  dziś nie jest mi dane nawet zaśnięcie w jego ramionach, bo z samego rana pojechał z Paulem do Trójki w poszukiwaniu najlepszego żyjącego przyjaciela Haymitcha. Zasypiam sama…
 
Przechodzi mnie lodowaty dreszcz, kiedy dotyka mnie lekko zimną dłonią. Momentalnie odwracam się w jego stronę.
– Wróciłeś – szepczę. Nie mam pojęcia która jest godzina, ale natychmiast wtulam się w jego ramiona, chłonąc jego zapach. Jak ja za nim tęskniłam…
– Ale nic nie wskórałem – odpowiada mi równie cicho, powoli wypuszczając powietrze. Znam go na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że jest mu wstyd z tego powodu. Był pewien, że przywiezie tutaj Anthona, że uda się nam coś naprawić.
– Co się stało? – delikatnie, jednym palcem, odgarniam mu włosy z czoła.
– Nie chcę teraz o tym mówić – jego dłoń przesuwa się na moją talię, przyciąga mnie do siebie. – Tęsknię za tobą. Niby mam cię na co dzień, ale jednak tęsknię – przechyla lekko głowę, a przez moje ciało ponownie przechodzi dreszcz, tym razem podniecenia. Wbijam swoje usta w jego, oplatam udem jego biodra, a moje ciało momentalnie ogrzewa cudowne ciepło. Peeta wsuwa dłoń pod szlafrok, przesuwa ją po moim nagim ciele, a ja wydaję z siebie cichy pomruk zadowolenia. 
– Co to do cholery jasnej jest?
Momentalnie odskakujemy od siebie, Peeta zasłania mnie swoim ciałem, bym mogła zasłonić swoją nagość. Ale Haymitch nawet nie zwraca uwagi na to co dzieje się między nami.
– Co ty tutaj robisz? – żadne z nas nie słyszało jak wszedł do domu…
– Co ja robię, co ja robię – Haymitch wyraźnie go przedrzeźnia. – Zadałem pytanie i żądam odpowiedzi.
– Jak widzę dobrze wiesz co to jest – odpowiada spokojnie Peeta, a ja dopiero teraz zauważam w dłoni Haymitcha torbę z napisem „Fabryka zabawek”.
– Po coś tam był?
– Johanna powiedziała, że to twój przyjaciel.
– Czy ten gnój tu jest? – agresja w głosie Haymitcha powoli zaczyna mnie przerażać. Równie bardzo jak świadomość, że jakimś cudem wymknął się spod opieki Johanny.
– Nie – Peeta staje naprzeciw niego. – Dał nam do zrozumienia, że nie będziesz chciał go widzieć.
– Choć raz postąpił właściwie – cedzi przez zaciśnięte zęby.
– Jak ominąłeś Johannę? – oboje przyglądamy mu się uważnie. Nie jest jeszcze całkowicie trzeźwy, ale zaskakująco przytomny. Musiał nie pić od kilku godzin.
– Zupełnie tak samo, jak udało mi się tutaj wejść niezauważonym – patrzy na nas znacząco jasno dając do zrozumienia czym zajmują się Johanna z Paulem. – Idę sobie zrobić herbaty w waszej kuchni, bo moja jest zajęta – oświadcza głośno, wychodząc z naszej sypialni.
– Powinieneś nam coś wyjaśnić – krzyczy za nim Peeta, a ja nadal zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi.
– Chyba nie mam wyjścia – jego zrezygnowany głos cicho rozchodzi się po domu. 

Trzy parujące kubki herbaty stoją na stole. Nie mam nawet odwagi podnieść mojego do ust, by nie przerwać opowieści Haymitcha. Nasz mentor niechętnie mówi o sobie, dziś jest drugi raz odkąd go  znamy. Nie chcę, by jakikolwiek mój ruch, czy gest sprawił, że przestanie. Czuję, jak moje oczy robią się coraz bardziej okrągłe – ze zdumienia.
– Naprawdę nie wiedziałem o tym, że Josh jest moim synem. Ja nawet nie wiedziałem o tym, że Effie zdecydowała się urodzić. Poznaliśmy się w dniu Dożynek, w Dwunastce. Nie od razu mi się spodobała, ale kiedy spotkaliśmy się nocą, w wagonie telewizyjnym, była bez peruki, bez tych wymyślnych strojów. Wyglądała zaskakująco pięknie i smutno jednocześnie, a ja… Chyba potrzebowałem kogoś wtedy. Nie wiem ile wypiliśmy, początkowo nie pamiętałem nawet, że spędziliśmy tamtą noc razem. Dopiero jak wróciłem do domu, jakoś to do mnie dotarło. Jednak gdy powiedziała mi, że jest w ciąży, zachowałem się jak ostatni cham, powiedziałem jej straszne rzeczy. To było tuż przed koronacją Johanny, Effie podeszła do mnie zapłakana, niewinna, ale wystrojona jak zawsze – w peruce, w fikuśnej sukience. Nie taką ją pamiętałem, nie z taką chciałem być. Wyśmiałem ją, powiedziałem coś okropnego…
– Wiemy – przerywa mu cicho Peeta. 
– To dobrze. Żeby było jasne – żałuję tamtych słów.
– Effie ci wybaczyła – mówi do niego spokojnie Peeta. „Choć nie zapomniała” dodaję w duchu. Ale nie chcę go dobijać.
– Oboje sobie wybaczyliśmy. Ona mi tamte słowa, ja jej to, że zataiła Josha przede mną. Ale wtedy, po koronacji, stało się coś jeszcze. I to we mnie siedzi do dziś, a od roku jest jeszcze gorzej.
– O czym mówisz? – Peeta ma więcej odwagi, ale i wyczucia niż ja, więc on zadaje pytania.
– Opowiem wam teraz o moim przyjacielu, Anthonie. Wygrał Igrzyska w wieku 16 lat, głównie dzięki jednemu sponsorowi. Mężczyźnie bardzo majętnemu, który wiele w niego zainwestował. Od tamtej pory regularnie, przy każdej wizycie w Kapitolu, Anthon go odwiedzał. Po paru latach ożenił się, urodziło mu się dziecko. I wtedy zaczęły się problemy – nie dogadywał się z żoną, dziecko go męczyło. Kiedy jego synek miał dwa lata, wdał się w romans z córką sponsora, bardzo młodziutką, nastoletnią dziewczyną. Miała 17 lat, kiedy zaszła z nim w ciążę. On się wystraszył i wyparł dziecka. Uciekł – wzdycha ciężko i patrzy na nas ponuro. – Nie zdajecie sprawy, jak okrutnie w Kapitolu traktuje się nieślubne dzieci i samotne matki. Nie znam wszystkich szczegółów, ale zaręczam wam, że przeszły straszną szkołę życia – szykanowane, ośmieszane, wyszydzane. I tak miały dużo szczęścia, że ojciec tej dziewczyny się ich nie wyparł, co byłoby w kapitolińskiej socjecie jak najbardziej zrozumiałe. Ale dzięki jego pieniądzom to niewinne dziecko miało choć namiastkę spokojnego dzieciństwa, żyjąc w domu i mając co jeść. Jednak plotka niesie, że jej matka wyładowywała na niej swoje odrzucenie towarzyskie, brak dobrej pracy, to w jaki sposób jest postrzegana. Dziewczynka wyrosła w przekonaniu, że jest gorsza od innych. A mogło być… powinno być całkiem inaczej.
– Co masz na myśli? – nie wytrzymuję w końcu i przerywam opowieść Haymitcha. Serce mi się kraje na samą myśl o tym biednym dziecku, o tym co przeszła ta dziewczynka tylko dlatego, że jej ojciec chciał się zabawić, a potem stchórzył.
– Kiedy Effie powiedziała mi o swojej ciąży, szukałem pocieszenia, albo rady… Sam nie wiem czego. W każdym razie udałem się do starszego kolegi, z którym znaliśmy się parę ładnych lat i zawsze mogłem na niego liczyć. Wiecie co mi wtedy powiedział?
Patrzymy na niego osłupiali, nawet nie mrugamy powieką. Czekamy.
– Jaka matka, taka córka – mówi cicho Haymitch powoli wypuszczając powietrze.
– Nie rozumiem – wyparowuję bez zastanowienia.
– O cholera – Peeta odchyla się mocno na krześle i odruchowo przejeżdża dłonią po włosach.
– Co jest? – patrzę na niego zaskoczona. 

– Anthon jest rudy – mówi cicho Peeta i spogląda mi w oczy. Momentalnie dochodzi do mnie znaczenie jego słów. Spoglądam na Haymitcha, szukając u niego potwierdzenia mojej teorii, ale on tylko spuszcza głowę i patrzy tępo w podłogę. 

28 myśli na temat “93: Jaka matka taka córka

  1. Gosc – nie, notki konkursowe byly publikowane na poigrzyskach1.blox.pl

    Kiciak – co wyjasnic? 🙂

    Static – mam nadzieje, ze jednak zyjesz? 😉

  2. Te emocje słuchajac opowieśći Haymitcha, genialnie opisane! <3

    Scenka „patrzy na nas znacząco jasno dając do zrozumienia czym zajmują się Johanna z Paulem” no rozbroila mnie na lopatki ze smiechu 🙂

  3. Gosc 89-66-225-34 – 8 lat wczesniej Haymitch raczej nie mial dziewczyny… Albo ja czegos nie kojarze – naprowadzisz? 🙂

  4. Haymitch miał dziewczynę, ale gdzieś około 27 lat wcześniej 😉 co do notki REWELACJA! 😀 ale sobota taka odległa 🙁 a rude włosy powinny od razu dać mi do myślenia 😀 spryciule 😀 nie mogę się doczekać co dalej :3 kocham jak piszecie <3

  5. Effie córka Anthona – no szok, tego się nie spodziewałam. Po prostu szok O.O Myślałam raczej o jakimś romansie <LOL> notka geniusz, szkoda tylko ze taka krociutka :/

  6. Co za emolszyn !
    SPAM ———-> Zapraszam do mnie . Zaczynam
    nieszczesliwikochankowiez12dystrykru.blox.pl

  7. Wow!Rozdział mnie zaskoczył!Super,po prostu bomba!Co za emocje! xD ..na początku nie wiedziałam o co chodzi,ale jak chwile pomyślałam to skojarzyłam fakty i wszystko już rozumiem…Effie jest córką Anthona! Zwrot akcji mega!! ;3 Tylko szkoda,ze do soboty daleko ;_; No ale ja czekam i wg pozdrawiam serdecznie ;*

  8. O kurcze! Teraz to jestem w szoku!! Notka jest doskonała czekam na dalszy ciąg kochane już nie mogę się doczekać co będzie dalej 🙂

  9. Wstaje rano, patrze a notki nie ma. I teraz weź tu człowieku czekaj cały dzień :). Kocham waszego bloga!!! Jesteście najlepsze…

  10. hfieicjdowndwbxw wadafuq?! zatało mnie O.o szok i wogule masaaakkraaaa… ale zajebiście( przepraszam za wyrażenie) oirovwjfdnd leże ogłupiona O.o

Komentarze są zamknięte.