98: Wspomnienia z dzieciństwa

Witajcie.

Zapraszamy do czytania i komentowania.

Do jutra. 

Pozdrawiamy A. & A. 

Budzą mnie promienie słońca, które delikatnie muskają moją twarz. Jedno z okien jest otwarte, ale nie słychać silnego szumu wiatru, który towarzyszył nam wczoraj wieczorem. Dziś to raczej delikatne ruchy gałęzi i pozostałych na nich kolorowych liści. Uśmiecham się – jest szansa, że Effie i Haymitch będą mieli ładny dzień ślubu. Może nawet będzie przyjemnie ciepło, jak czasem bywa w październiku?

Dociera do mnie też, że chyba przez całą noc śniło mi się pytanie Peety „czy chcesz mieć dzieci ze mną?”, na które nadal nie udało mi się znaleźć odpowiedzi. To nie kwestia osoby, to kwestia mojego przekonania, budowanego przez wiele lat. Wiem, że on bez trudu, z radością, sprostałby tej roli, ale to nadal nie jest świat przyjazny dzieciom, nawet jeśli wszyscy wokół sądzą inaczej…

Patrzę na spokojną twarz Peety. Uśmiecha się delikatnie, najwyraźniej śni mu się coś miłego, co wcale nie jest zbyt częste. Jeśli nie miewa koszmarów, nie miewa snów wcale, a uśmiech pojawia się najczęściej dopiero gdy już się budzi. Nagłe, głuche trzaśnięcie na parterze momentalnie nas trzeźwi. Peeta otwiera oczy i nie widzę w nich snu – jak zawsze w takich momentach jest natychmiast przytomny. Ciężkie kroki na schodach tylko pogłębiają uczucie zaniepokojenia – nie tylko u niego, ale także u mnie. Słyszymy delikatne pukanie i drzwi naszej sypialni otwierają się z cichym skrzypnięciem.
– Przepraszam – mówi szeptem Ast, wsuwając rozczochraną głowę w szczelinę między drzwiami, a futryną.
– Co tam się stało? – Peeta nadal jeszcze jest czujny i patrzy uważnie, jakby oczekiwał, że za Astem pojawi się ktoś jeszcze.
– Nic, nieważne. Nie chciałem was obudzić. Jestem po prostu niezdarny.
– To akurat wiemy – zła kwituję jego słowa i opadam na poduszki. Sama nie do końca wiem, co popsuło mi humor – ja już i tak nie spałam… 
– Już wam nie przeszkadzam – mówi tylko i zamyka za sobą drzwi.
Przez moment w sypialni panuje cisza, w której słyszę tylko oddech Peety obok mnie.
– Dlaczego się zgodziłeś? – wystrzeliwuję w końcu pytanie. Chcę wiedzieć, dlaczego nie odmówił prośbie Asta, dlaczego tak łatwo mu wybaczył. 
– Co masz na myśli? – Peeta przeciąga się powoli, zerkając na mnie.
– Dobrze wiesz – poprawiam się wygodnie na łóżku, siedzę teraz wsparta wysoko na poduszkach.
– To długa historia – odpowiada mi spokojnie i nachyla się, by mnie pocałować. Odwracam lekko głowę, tak, że trafia w policzek. Wiem, że jak zaczniemy się całować, przytulać, to łatwo będzie uniknąć dalszej rozmowy, a ta kwestia gryzie mnie już od wczoraj.
– Dobrze – Peeta siada obok mnie i bierze mnie za rękę – ale ostrzegam, że to długa i nudna historia.
– Przeżyję – odpowiadam mu kąśliwie, na co on tylko krótko się śmieje. W końcu poważnieje, ale chwilę jeszcze na mnie patrzy, jakby wierzył w to, że odpuszczę. Patrzę jednak na niego wyczekująco, więc w końcu zaczyna:
– Wiele lat temu obiecaliśmy sobie z Astem, że jeżeli kiedykolwiek którykolwiek z nas będzie się żenił, to ten drugi będzie jego świadkiem. Nie pamiętam dokładnie od czego zaczęła się tamta rozmowa, ale niemal od zawsze było to dla mnie oczywiste. Natomiast pamiętam inną rozmowę – Peeta spogląda na mnie uważnie i zakłada mi kosmyk włosów za ucho. – Kiedyś, w miasteczku, jedna dziewczyna zaszła w ciążę. Nie wiem, czy do was, na Złożysko, dotarła ta kwestia, ale była dość młoda, nie była mężatką… Choć to nie Kapitol i ludzie się od niej nie odwrócili całkiem, to jednak jej historia rozniosła się szerokim echem po miasteczku. Ludzie gadali, my z Astem też. Byliśmy dzieciakami, nie wiem czy mieliśmy już po 14 lat. Ast powiedział wtedy, że nie dziwi się temu chłopakowi, że nie chce się przyznać i ponosić przez całe życie konsekwencji. Tym bardziej, że dziewczyna była ponoć znana z tego, że zmieniała chłopaków jak rękawiczki… – zawiesza na moment głos. – Powiedziałem mu wtedy, że uważam, że każdy powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny. Że gdybym stanął kiedyś w takiej sytuacji, ożeniłbym się bez wahania. Wtedy Ast zapytał mnie, czy zrobiłbym to nawet gdybym jej nie kochał. 
– Co mu odpowiedziałeś? – wiem doskonale co zadeklarował, ale chcę to usłyszeć. To brzmi jak opowieść o tym, co wydarzyło się tu wczoraj, tylko z innymi bohaterami… Chyba powoli zaczynam rozumieć Asta przychodzącego do Peety. 
– Powiedziałem mu, że dziecko nie jest niczemu winne.
– Czyli Ast, kiedy dowiedział się od Ivon, że spodziewa się ich dziecka…
– Postąpił dokładnie tak, jak mu wtedy powiedziałem. I jestem z niego dumny, że jednak nie uciekł, że się nie wyparł. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się po nim takiego zachowania. To mój przyjaciel, ale nie w każdym przypadku byliśmy zgodni.
– I dlatego tak szybko dałeś się przeprosić? – wiem już, że to mnie złości. Peeta bardzo szybko wybaczył Astowi, jak dla mnie za szybko. Ja bym tak nie potrafiła.
– Katniss, a nie uważasz, że jemu życie już wystarczająco dało popalić? Wiesz, ja wierzę w… jak to się mówi w Kapitolu?
– W karmę – podpowiadam krótko.
– Właśnie – całuje moją dłoń. – Wierzę, że jeżeli ludzie robią coś złego, okrutnego, albo nawet głupiego, a potem tego nie naprawiają, zostają za to ukarani. Jak teraz Ast…
– I co, od teraz znów jesteście najlepszymi przyjaciółmi? – wiem, że kpina, którą słychać, może zaboleć Peetę, ale nadal uważam, że Ast zbyt wiele zła nam wyrządził, żeby tak łatwo puścić to w niepamięć. 
– Nigdy już nie będziemy takimi przyjaciółmi jak kiedyś. To niemożliwe i obaj doskonale o tym wiemy. Ale… pomyślałem sobie wczoraj, że on musi być naprawdę bardzo samotny – w jego głosie przeważają teraz jakieś miękkie nuty. Oboje wiemy czym jest samotność, oboje wiemy jak bardzo boli. I jak zmienia wszystko… – Znalazł się w trudnej sytuacji, a jedyny człowiek, jedyny przyjaciel, do którego mógł przyjść, to ja. Tylko, że równocześnie był ze mną skłócony od wielu miesięcy i nie miał żadnej pewności, czy go w ogóle przyjmę, nie mówiąc o jakimkolwiek wsparciu. 
– Może dlatego nie ma więcej przyjaciół, bo inni poznali się na nim wcześniej? Nie zastanawiałeś się nigdy nad tym, dlaczego tylko ty się z nim przyjaźnisz?
– Katniss, to nie tak. Nie wiesz o Aście wielu rzeczy, jak choćby tego, że wiele razy ratował mnie, kiedy wpadłem w tarapaty i za to będę mu zawsze wdzięczny.
– Ast cię ratował? Chyba tylko przed dziewczynami, które za tobą biegały.
– Nie, nie tylko. Rodzice Asta byli dobrymi ludźmi i mieli całkiem inne podejście do wychowania dzieci niż moja mama. I dlatego Ast bardzo często brał moją winę na siebie – mówi poważnie.
– Co masz na myśli? – pytam cicho, wtulając się w niego. Wzdycha głęboko, jakbym zapytała o coś, czego się wstydzi, albo czego wspominać nie lubi.
– Okno w naszej klasie… To ja je stłukłem, nie Ast. Chciałem nauczyć się strzelać z procy, żeby ci zaimponować. Nadpiłowana noga od krzesła nauczycielki, dzień po tym jak cię ośmieszyła w klasie, to też ja. Ogólnie było tego wcale niemało. Wiesz co by było, gdyby moja matka się o tym dowiedziała? Ast dostawał tylko szlaban, a ja unikałem dzięki niemu lania – patrzy na mnie uważnie. Ostatnio częściej rozmawiamy o naszym dzieciństwie, ale Peeta nadal rzadko mówi o tych jego gorszych stronach. Może nie chce tego wspominać, a może nie jest jeszcze na to gotowy. 
– Mimo to, ja mu tak szybko nie wybaczę – mówię wprost do jego ucha. Peeta patrzy na mnie przez moment i cicho stwierdza:
– Nie musisz, to twoja decyzja – chyba chce jeszcze coś dodać, ale w tym samym momencie słyszę głośne trzaśnięcie drzwi na parterze. Doskonale je znamy…
– No to się zaczyna – komentuję pod nosem, a równocześnie słyszymy głos Haymitcha:
– Gdzie wy, do jasnej cholery, jesteście?!

Chyba nie przewidziałam komu jeszcze udzieli się gorączka przedślubna…

29 myśli na temat “98: Wspomnienia z dzieciństwa

  1. Ciekawe czy Peeta specjalnie gada przy okazji o tym dzieciństwie żeby Katniss zdecydowała się na dzieci ? 😀

  2. Notka jek zawsze super ;* ale to juz wiecie nie tylko ode mnie. A i jeszcze jedno: Mam rozumiec ze nowa notka juz jutro? ^^

  3. Ja chcę dzieci Katnis i Peety!!! 😀 Notka oczywiście świetna, nie mówiąc już o przedślubnej gorączce 😉

  4. Ola – dokładnie tak 🙂 I mała muzyczna zapowiedź muzyczna:

    http://www.youtube.com/watch?v=kFfKb_WEkCE&feature=kp

    Sowa – odsyłam do notki prima aprilisowej 🙂 I tak delikatnie tylko wskazuję, że Kat i Peeta mają obecnie 19 lat, w primaaprilisowej mają po 30, a Connie ma 3 latka… Mamy przeskoczyć tyle lat, pominąć masę innych ciekawych rzeczy po drodze? 😉

  5. Super nota 😀
    Na fb któraś z was jest adminką ? Nazywa się Mrs.Mellark? Mam jedno pytanie 🙂

  6. Świetna notka, ale to już wiecie. Nie za mocno nas rozpieszczacie? Notka dziś, notka jutro… Ale to doskonale dla nas xD Niedługo setna. Ciekawe czym nas tam zaskoczycie? 😉 Mam nadzieję, że czymś baaaardzo pozytywnym 🙂

    Pozdrawiam

    MD

Komentarze są zamknięte.