2: Tylko prawda

– Peeta- mówię wciąż się śmiejąc- pożyczysz mi jeszcze jedną koszulę

– Jasne, tylko po co Ci- pyta a jego twarz nagle poważnieje

– Muszę chyba w czymś spać, prawda?

Jego oczy nabierają blasku, uśmiecha się, wyciąga w moją stronę rękę i mówi

– Mam chyba coś lepszego, choć ze mną

Bierzemy się za ręce i idziemy w kierunku schodów prowadzących na piętro, kiedy jesteśmy w połowie drogi słyszymy ciche kaszlnięcie. Obracamy się gwałtownie. To Haymitch

– Dobrze gołąbeczki, nie będę Wam dziś przeszkadzać, ale jutro z samego rana- zamyśla się na chwilę- nie raczej wieczorem, przyjdźcie do mnie musimy porozmawiać

– Dobrze- odpowiada mu Peeta i ciągnie mnie za rękę

Nagle wpada mi do głowy pewien pomysł

– Nie Haymitch – obaj patrzą na mnie z dziwnym wyrazem twarzy

– Co nie- odpowiada Haymitch

– Nie przyjdziemy do Ciebie jutro, to Ty przyjdź do nas na kolacje

– Co- w głosie Haymitcha słychać niedowierzanie

– Ty przyjdź do nas jutro na kolacje, powiedzmy o 18, Katniss upolowała dziś zająca, zrobimy coś             z niego, zapraszamy- głos Peety jest stanowczy

– Rozumiem, że mam przyjść tutaj

– Czy tutaj tego jeszcze nie wiem- Peeta się niecierpliwi, przyjdź tam gdzie będzie się świecić światło, dobranoc Haymitch- ostatnie słowa wypowiada już z naciskiem.

Haymitch w mig łapie niewypowiedzianą aluzję, mówi nam dobranoc i zamyka za sobą drzwi. Idziemy na górę, wchodzimy do sypialni Peety. Jego łóżko jest o wiele większe niż moje i już wiem, że decyzja o spędzeniu nocy u niego była słuszna.

– Usiądź proszę- mówi do mnie a sam podchodzi do komody, z górnej szuflady wyjmuje duże, ozdobne pudełko, zawiązane złotą wstążką.

– To dla Ciebie- podaje mi prezent  a sam wchodzi do łazienki

Otwieram pudełko. Na samej górze znajduję szczotkę do włosów i szczoteczkę do zębów. Jest tam również biały, gruby frotowy szlafrok, taki sam jakiego używałam w Kapitolu. Wyjmuje go ostrożnie z pudełka i przytulam do niego twarz, żeby raz jeszcze przekonać się jaki jest miękki i puszysty. Na samym dnie pudełka znajduje się coś jeszcze. Satynowa koszulka na ramiączkach w kolorze ecru przewiązana pod biustem złotą wstążką sięgać mi będzie tuż przed kolana. Jest piękna.

– Kąpiel gotowa- z zamyślenia wyrywa mnie głos

Patrze na niego pytającym wzrokiem, nadal trzymając w dłoniach koszulkę. Uśmiecha się i odpowiada na nie zadane przeze mnie pytanie

– Tuż po 74 igrzyskach, kiedy przygotowywali mnie do spotkania z Tobą poprosiłem moją ekipę by to dla mnie kupili. Myślałem, że szybciej Ci się to przyda, ale cóż lepiej późno niż w cale- uśmiecha się i dodaje

– Katniss kąpiel gotowa

Wchodzę do łazienki. Otulona jest ciepłym światłem świec w powietrzu czuje zapach wanilii. Peeta wychodzi i zamyka za sobą drzwi. Zanurzam się w cudownie gorącej wodzie. Kąpiel jest wspaniała. Po paru minutach błogiego relaksu rozlega się delikatne pukanie do drzwi. Peeta wchodzi do łazienki

– Katniss bardzo będzie Ci przeszkadzać jeśli wezmę szybki prysznic

– Nie- odpowiadam nie otwierając oczu

Kiedy słyszę, że Peeta rozsuwa drzwi kabiny delikatnie otwieram oczy, tak że z pod rzęs widzę nagie plecy i pośladki Peety. Moje usta wypowiadają nagle to co dopiero zaczęło kiełkować w mojej głowie

– Kąpiel jest cudowna, dziękuje

– Proszę, miałem nadzieję, że Ci się spodoba. Moja mama bardzo lubiła długie gorące kąpiele

– A ty?

Obraca się. Jego twarz jest zwrócona w moją stronę. Wątpię, by wiedział, że na niego patrzę, oczy mam otwarte dosłownie na milimetr. Niestety w pozycji w jakiej leżę widzę tylko jego twarz i nagi tors. Za to on może w pełni podziwiać moje nagie ciało okryte tylko delikatną warstwą pachnącej wanilią piany.

– Wiesz- odpowiada po chwili cały czas lustrując moje ciało- polubiłem kąpiele dopiero jak zamieszkałem tutaj. W domu nigdy nie było na to czasu. Trzeba było szybko się myć, by szybko iść spać, żeby rano wstać i przed szkołą pomóc ojcu w piekarni.

– To dlaczego dziś nie bierzesz kąpieli?

Wyraz zaskoczenia na jego twarzy szybko przeradza się w figlarny uśmiech gdy odpowiada

– Katniss, Ty zajęłaś wannę

– Och, nie sądziłam, że to Ci przeszkadza

– Mnie nie. Ale to Ty masz problem z cudzą nagością

– Do Twojej nagości z chęcią się przyzwyczaję

Wyraźnie widzę, że waha się co zrobić. Uginam więc nogi w kolanach by zrobić mu miejsce w wannie. Wchodzi do niej bardzo delikatnie. Siada tak,że nawet centymetr jego ciała nie dotyka mojego. Widać wszystko muszę dziś robić sama. Łapię go delikatnie za barki. On poddaje się mi i już po chwili jego nagie plecy dotykają moich równie nagich piersi. I tak leżymy. Zarzucam mu ręce na piersi, a on rysuje kółeczka na moich udach. Jest cudownie. Błogo i cudownie. Gorąca woda, nasze nagie splecione ciała. On pierwszy przerywa ciszę.

– Katniss

– Mhm- mruczę

– Powiedziałaś Haymitchowi by przyszedł do nas jutro na kolację, czyli mogę założyć, że jesteśmy jacyś my?

– Bardzo bym tego chciała

– Mogę na to przystać pod jednym warunkiem- odpowiada

Z wrażenia aż podskoczyłam

-Co? Pod jakim warunkiem

Peeta obraca się w wannie o 180 stopni. Teraz leży twarzą zwróconą do mnie z bardzo zaciekłym wyrazem twarzy

– Pod jednym warunkiem. Od dziś, od teraz będziesz mi zawsze mówiła prawdę, choćby najgorszą ale zawsze prawdę. Nie zniosę więcej kłamstw. Nie po tym co zrobili mi w Kapitolu

Teraz już rozumiem. Przecież jego wspomnienia modyfikowane były jadem os gończych. Nagle zapragnęłam go przytulić, ochronić przed całym złem świata, tak jak na arenie. Mówię tylko

– Obiecuje cała prawda i tylko prawda

Uśmiecha się. Wykonuje ruch taki jak by chciał wrócić do wcześniejszej pozycji ale tego nie robi. Ponownie patrzy mi w oczy i pyta

– Dlaczego dzisiaj?

– Co dlaczego dzisiaj

– Dlaczego dopiero dzisiaj powiedziałaś mi, że mnie kochasz?

Wiedziałam, że to pytanie w końcu padnie. Miałam nawet gotową odpowiedź, która w świetle tego co obiecałam Peeta jak by straciła sens. Odpowiadam więc zgodnie z prawdą

– Bo dopiero wczoraj ktoś uświadomił mi, że to miłość

– Ktoś?

– Tak, Haymitch

– Haymith?

– Zapytał mnie wczoraj, po Twoim wyjściu, kiedy mam zamiar powiedzieć Ci, że Cię kocham. I dopiero wtedy do mnie dotarło, że to co do Ciebie czuję można nazwać miłością. Musisz mnie zrozumieć, byłam mała gdy musiałam dorosnąć, praktycznie z dnia na dzień, nikt nie nauczył mnie nazywać uczucia. A może nauczył tylko ja o tym zapomniałam

– Rozumiem. I dziękuje za szczerość.

Kiedy ponownie chciał wrócić do poprzedniej pozycji, ja postanawiam zadać pytanie, które od wczoraj nie dało mi spać.

– Haymitch powiedział, że chciałeś się zabić po tym jak skończymy książkę

– Tak chciałem. Ale chciałem to zrobić dzisiaj. Chciałem zobaczyć ostatni w życiu wschód słońca i umrzeć. Można więc powiedzieć, że Twoja poranna wizyta uratowała mi życie

– Peeta dlaczego?

– Dlaczego. A co mi pozostało? Moi rodzice i bracia nie żyją. Ty nigdy mnie nie kochałaś. Każdy dzień to był koszmar. Chciałem to zakończyć.

– W jaki sposób

– Tabletką od Gale.

– Gdzie ona teraz jest- staram się mówić spokojnie choć nie jest to wcale łatwe,on mówi o swojej śmierci tak spokojnie jak by opowiadał o tym co jadł na obiad

– Wiesz jak dziś rano przyszłaś miałem ją już w dłoni. Schowałem tu do szuflady- wskazuje palcem małą komodę stojącą tuż przy umywalce

Odpycham go. Wyskakuję z wanny, podbiegam do komody, otwieram szufladę. Jest. Tak jakby na mnie patrzyła. Bez zastanowienia biorę ją do ręki. Nie wiem co Peeta sobie pomyślał ale sekundę później trzyma mnie za nadgarstek

– Nie rób tego Katniss

– A właśnie, że zrobię. Wyrywam rękę i wrzucam tabletkę do sedesu. Peeta jak by nie tego się spodziewał, ale reaguje natychmiast i naciska przycisk spłuczki. Patrzymy oboje jak tabletka znika.

Czuję, że drżę z zimna. Dopiero po chwili uświadamiam sobie dlaczego. Przecież oboje stoimy nadzy, ociekający wodą. Peeta po raz kolejny robi coś o czym ja jeszcze nie zdążę pomyśleć. Otula mnie szlafrokiem. Patrzę na jego nagie ciało. Widzę jak przechodzi go dreszcz.

– Zimno Ci? – Załóż szlafrok

– Nie mogę. Wiesz Twój został na łóżku w sypialni.

– W takim razie podzielimy się tym, chyba, że chcesz dokończyć kąpiel?

– Jakoś straciłem na nią ochotę. To jak chcesz się podzielić- uśmiecha się jak dziecko w sklepie z zabawkami

Rozwijam poły szlafroka. Stoję przed nim naga, z szeroko otwartymi ramionami gotowa przyjąć go w swoje ramiona. Robi niepewny krok w moją stronę. Zatrzymuje się patrzy mi w oczy.

– Jesteś piękna

– W trzynastce mówiłeś co innego

– Mamy umowę, jesteś piękna – boję się

– Czego, powiedz pomogę Ci razem pokonamy wszystkie nasze lęki i koszmary

– Boję się. Nie wiem co zrobię jak teraz się do Ciebie przytulę. Boję się, że zrobię coś czego nie będziesz chciała. – Jaka Ty jesteś piękna

Patrzy na mnie jego wzrok muska moje nagie ciało. Wiem co ma na myśli. Nie wiem tylko czy tego chcę. Dzisiejszy dzień toczy się bardzo szybko

– Choć do mnie. Przytul mnie. Chce Cię ogrzać. A co do reszty, zobaczymy. Jak będę chciała z czymś zaczekać to Ci powiem, zgoda?

Prawie do mnie podbiega. Obejmuje mnie w tali. Przyciska do siebie. Czuję, że jego ciało nie chce czekać. Moje też. Ale jest jeszcze głowa. I to ona mówi

– Poczekajmy z tym,proszę

– Jak sobie życzysz skarbie- odsuwa się ode mnie

– A możemy z tym poczekać ale nadal się przytulać?

– A czy nie przeszkadza Ci to co dzieje się z moim… no wiesz… ciałem

– Ani trochę. I nie mów do mnie skarbie. Tak mówi Haymitch

– Masz racje, przepraszam kochanie

Patrzy na mnie pytająco. Kiwam tylko głową na znak, że to określenie bardzo mi się podoba. Przytulam go mocniej. On delikatnie mnie unosi. Sadza na komodzie. Zaczyna całować. Tak jak nigdy przedtem. Mocno, zdecydowanie, namiętnie. Całuje moje usta, szyje, piersi. Nagle się odrywa.

– Ubierz się proszę. – Nawet nie wiesz,co Ty ze mną robisz

Wiem, ile go kosztowało przerwanie tych pieszczot. Tyle samo co mnie. Oddaje mu szlafrok i wychodzę z łazienki.

Ubieram się. Otwieram okno. I czekam

Wychodzi po paru minutach. Kiedy mnie przytula ma zimne ręce. Cały jest zimny.

– Chodź, trzeba Cię ogrzać- mówię ciągnąc go w stronę łóżka.

1: Nareszcie

Mimo tego, że Peeta, Haymitch i ja piszemy książkę, która ma wszystkim przyszłym pokoleniom ukazać wydarzenia, w których braliśmy udział, więc spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, Peeta w ogóle mnie nie zauważa. Nie dotyka. Nie całuje. Dopiero teraz uświadamiam sobie jak bardzo mi tego brakuje i jak bardzo tego potrzebuje. Wiosna zmienia się w lato. Wieczór przed drugą rocznicą dożynek, na których nazwisko mojej siostry zostało wylosowane, kiedy kończymy na dziś pracę nad książka a Peeta wychodzi, Haymitch zostaje, ociąga się z wyjściem. Jego zapasy likieru dotrą tu dopiero za kilka dni, więc jest zupełnie trzeźwy. Cały czas zastanawiam się czemu nie zbiera się do wyjścia, gdy nagle on pyta:

– Kiedy chcesz mu to powiedzieć?

– Co powiedzieć?

-To chyba oczywiste kochanie? Nie, nie jest oczywiste. Denerwuje się o co mu może chodzić. I nagle uświadamiam sobie, że on wie. Moje przypuszczenia się potwierdzają

-Kiedy masz zamiar mu powiedzieć jak bardzo go kochasz? Katniss on tego nie wie, a założę się, że ta wiedza wiele by zmieniła. Bardzo wiele. Po pierwsze ty nie musiałabyś patrzeć na niego tym błagalno- maślanym wzrokiem po drugie zaś, on w końcu przestał by wymyślać sposoby na swoją śmierć.

-Co – krzyczę -o czym ty mówisz?

– Petta był u mnie kiedyś, razem piliśmy, kiedy był już wystarczająco pijany by mówić tylko prawdę przyznał, że jak tylko skończymy z tą książką to on skończy również z sobą. Bo nie ma po co żyć, nie ma dla kogo żyć.

Po tych słowach Haymitch wychodzi.

Wpadam w panikę. Nie wiem co mam robić, nie wiem co mu powiedzieć. Bezwiednie podchodzę do telefonu, wybieram numer, czekam na połączenie.

Gdy słyszę głos w słuchawce nie jestem w stanie nic powiedzieć, tylko płaczę.

– Katniss co się stało, Katniss, Katniss, dziecko

– Mamo potrzebuję Twojej pomocy

– Mam przyjechać

– Nie. Potrzebuję Twojej pomocy tu i teraz. Bo już wiem, że jutro jest ten dzień. Albo jutro albo nigdy.

– Jak mogę Ci pomóc dziecko?

– Mamo pomóż mi wymyślić jak mu powiedzieć, że go kocham, że chcę być z nim i tylko z nim?

– Zabierz go na polowanie

– Mamo – krzyczę – chodzi mi o Peeta nie o Gale

– Ale ja to wiem córeczko, od dawna to wiem. Żeby powiedzieć mu, że go kochasz- co jest oczywiste dla wszystkich tylko nie dla Was- pokaż mu swój świat. Ten świat, do którego dostępu tak szczerzysz. Wpuść go do swojego świata, a reszta pójdzie gładko.

– Mamo to wystarczy, tylko tyle

– Tylko tyle i aż tyle

– Dziękuje

– To ja Ci dziękuje

-Za co

– Pierwszy raz służyłam Ci radą, nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy, kocham Cię Katniss

– Ja Ciebie też mamo

Tej nocy nie spałam. Nie mogłam. Musiałam wszystko przygotować. Przed świtem zapukałam do jego drzwi. Otwiera po paru sekundach, jak by w ogóle nie spał. Patrzy na mnie pytającym wzrokiem

– Ubieraj się, zabieram Cię  na wycieczkę

– Dziś

– Tak dziś, teraz.

– Ubiorę się, daj mi 5 minut.

Patrzę jak wchodzi w głąb domu, udaje się schodami na górę, wchodzi do sypialni. Wychodzi po minucie w samej bieliźnie.

– Katniss, a w jak ja mam się właściwie ubrać

– Wygodnie

Wraca do sypialni. Nagle słyszę jego głos. Wyrywa mnie z zamyślenia. Wciąż mam przed oczami jego prawie nagie ciało, w delikatnym świetle panującym w korytarzu jest tak pociągający.

– Wiesz jaki dziś jest dzień

Przez chwilę zastanawiam się nad odpowiedzią. Doskonale wiem jaki dziś dzień, a raczej jaki dzień był dokładnie 2 lata temu.

– Wiem, 2 lata temu poznaliśmy Effie

Wraca, ubrany dokładnie tak jak go prosiłam, z uśmiechem na twarzy. Podaje mu jeden z dwóch przygotowanych na tą okazje plecaków

– Idziemy- pytam

-Tak – odpowiada

Idziemy w stronę płotu, oddzielającego dystrykt od lasu. Słońce powoli wstaje. Nagle Peeta pyta

– Katnis czy ty masz łuk?

– Nawet dwa, mam zamiar nauczyć Cię strzelać

– A gdzie my właściwie idziemy

– Do lasu, zapolować

Zatrzymuje się gwałtownie. Patrzy na mnie a w jego oczach maluje się zdumienie

– Co proszę?

Wtedy nagle zdaje sobie sprawę, że mama może się mylić, że on może nie chce iść ze mną. Nie chce być ze mną!

– A co nie chcesz- pytam a w moim głosie słychać coś na kształt strachu

– Powiedz tylko kiedy mam zdjąć buty- w jego oczach i głosie gości radość

Przechodzimy pod płotem i udajemy się w kierunku jeziora. Siadamy na jego brzegu. Jego obecność       w tym miejscu tak bardzo kojarzącym mi się z ojcem w ogóle mi nie przeszkadza. Jestem nawet pewna, że tata cieszyłby się, że to on jest tu ze mną. Wyciągam kanapki i termos z plecaka i wskazuję palcem na jego plecak. Jemy w ciszy. Przez moją głowę przelatuje milion myśli. Co robić? Co robić?

– Dlaczego mnie tu przyprowadziłaś – przerywa milczenie

– Powiedziałeś mi kiedyś, że nic o mnie nie wiesz. Chciałam Ci pokazać mój świat i liczę na to, że ty pokarzesz mi swój. Zgadzasz się?

– Jasne kiedy tylko zechcesz

Dzień mija nam na spacerze po lesie. Upolowałam zająca, nazbieraliśmy ziół. Prosi o pierwszą lekcję łucznictwa następnym razem. Przystaję na jego propozycję. Przez cały dzień prawie ze sobą nie rozmawiamy, tylko chodzimy. Ani razu też mnie nie dotknął. Moje myśli zaś krążą cały czas wokół jego silnych ramion. Kiedy dopada mnie zmęczenie pytam

– Wracamy?

– Tak. I po powrocie zapraszam do mnie. Upieczemy ciasto. Pokaże Ci mój świat, a poza tym jestem bardzo głodny

– Ja też – przyznaje

Kiedy wchodzimy do wioski zwycięzców mówię

– Idę do siebie, wezmę prysznic, przebiorę się i zaraz wracam

– Nie- oponuje- mam w domu prysznic i coś do ubrania też się znajdzie, nie traćmy czasu

– Masz w domu damskie ubrania?

– Zobaczysz

Po wzięciu prysznica zakładam koszulę Peety, którą mi pożyczył. Podwijam rękawy do łokci. Ale dziwnie się czuję, koszula sięga mi raptem do połowy uda. Nie lubię być prawie naga. Ale szybko zmieniam zdanie. Gdy wchodzę do kuchni Peeta omiata mnie spojrzeniem od stóp do głowy i się uśmiecha, długość koszuli mi już nie przeszkadza. Może nawet jest moim atutem. Na stole przygotowane są już wszystkie składniki, które teraz Peeta odmierza z dokładnością. Ja cały czas patrzę co robi, nawet jak już zagniata ciasto. W pewnym momencie odwraca się do mnie jak by sobie o mnie przypomniał

– Chcesz spróbować

– Nie umiem

– To Cię nauczę

Podchodzę do niego. Muszę go wyminąć przy stole na którym wyrabiane jest ciasto, delikatnie się         o niego ocieram. Dreszcz przechodzi przez moje ciało. Zaczynam gnieść ciasto tak jak on to robił,             ale w ogóle mi to nie wychodzi. Nagle czuje jego dłonie na moich. Przeszywa mnie kolejny dreszcz.

– Pokaże Ci jak należy to robić

– Kiepska ze mnie kucharka

Naprawdę kiepska, zwłaszcza teraz. Nie umiem się już na niczym skupić. Czuje tylko ciepło jego dłoni. Nagle szepcze mi do ucha:

– Gdzie jesteś Katniss?

– Co? Odpowiadam bo nie rozumiem jego pytania

–  Pytam gdzie jesteś, bo widzę, że Twoje myśli są gdzieś daleko, o czym myślisz dziewczyno igrająca     z ogniem?

– Niedaleko

– Co?- tym razem on nie rozumie

– Moje myśli są bardzo blisko

– W drugim dystrykcie

– Nie chce wiedzieć gdzie jestem to Ci powiem- odwracam się gwałtownie i patrzę mu w oczy by zobaczyć dokładną reakcję na każde moje słowo- Jestem niedaleko a dokładnie w tym domu, w tej kuchni, w Twoich ramionach a myślę teraz tylko o Twoich ustach całujących moje.

Nagle widzę błysk w jego oczach, nachyla się i całuje mnie delikatnie w sam czubek nosa. Ale ja już rozumiem o co mu chodzi. Chce bym to ja wykonała pierwszy krok. Więc opierając się na jego strategii staje na palcach i całuje go w policzek. Drgnął, widać nie tego się spodziewał. Przesuwał głowę               w kierunku jego ucha i najciszej jak potrafię mówię

– Kocham Cię

Jego reakcja trochę mnie przestraszyła. Łapie mnie za brodę patrzy mi głęboko w oczy i żąda

–  Powtórz to

Uśmiecham się i szepczę

– Kocham Cię

Głośniej

– Kocham Cię, kocham, Kocham Cię Peeto Mellark- ostatnie słowa wykrzykuję

Wydaje mi się, że nie może w to uwierzyć, ale chyba postanawia mnie sprawdzić. Nachyla się i mnie całuje. Moje ciało krzyczy- Nareszcie- i w pełni oddaję się jego ustom. Nagle przerywa

– Jesteś głodna- pyta patrząc mi głęboko w oczy

– Tak i to bardzo. Jestem głodna Ciebie

Nachyla się. Bierze mnie na ręce. Zanosi do salonu na kanapę. Kładzie delikatnie. Sam również się kładzie i zaczyna mnie całować. Gdy się od siebie odrywamy jest już całkiem ciemno. Musiało minąć wiele czasu.

– Co z tym ciastem- pytam

– Chodź, bierze mnie za rękę i prowadzi do kuchni. Tam idzie nam już znacznie lepiej i gdy ciasto jest już w piecu a my próbujemy posprzątać wszechobecny bałagan rozlega się pukanie do drzwi. Peeta idzie otworzyć i już po chwili stoi w drzwiach kuchni razem z Haymitch. Patrzy na kuchnie

– Co jedliście- pyta

– Coś pysznego- odpowiada Peeta- ale Tobie by nie smakowało.

– Przekonajmy się- mówi Haymitch- dajcie mi spróbować, co to takiego

–  Usta Katniss – odpowiada jak by nigdy nic Peeta

Haymitch patrzy na mnie, na Peete. Jak by dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego co tu się dzieje. Wszędzie pełno mąki, przygaszone światła, a pośrodku tego my. Wybucha śmiechem i zaczyna bić brawo krzycząc przy tym – Nareszcie.

– Zjesz z nami- pytam

– A nie będę przeszkadzał

– Nie, jesteśmy głodni

Po zjedzeniu całego placka i wypiciu herbaty, Haymitch marszczy brwi i mówi

– Kochani musicie odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie, a mianowicie

– A mianowicie- przerywa mu Peeta i zwraca się do mnie- gdzie dziś śpimy u mnie czy u Ciebie?

Wszyscy wybuchamy śmiechem